Umowa w sprawie organizacji wesela – zaliczka czy zadatek?

Marta Kosecka12 sierpnia 20174 komentarze

Sezon weselny w pełni. Podobno oblegane są już nie tylko soboty, ale również poniedziałki, czwartki czy piątki 😉

Zanim jednak przyjęcie weselne staje się faktem, poprzedzają je długie przygotowania, które zazwyczaj zaczynają się od podpisania umowy z restauracją, w której wesele ma być zorganizowane. O tej umowie, a zwłaszcza o zmianach w zakresie podwyżki cen ustalonego menu weselnego już kiedyś co nieco Ci pisałam i dzisiaj chciałabym do tematu powrócić.

Z umową w sprawie organizacji wesela wiąże się bowiem naprawdę wiele zagadnień i wiele problemów. Wiedzą o tym doskonale Ci, którzy mają z organizacją wesel do czynienia na co dzień.

Co ważne – opisywane przeze mnie zagadnienia dotyczące tej umowy często są uniwersalne i będą miały zastosowanie również do innych zawieranych przez Ciebie umów.

Ale do rzeczy 🙂 W jednej z umów w sprawie organizacji wesela, którą miałam okazję opiniować zawarty był taki zapis dotyczący zadatku czy też zaliczki:

Art. 5

W związku z zawarciem umowy Zleceniodawca zobowiązany jest zapłacić Zleceniobiorcy zadatek, o którym mowa w art. 394 kodeksu cywilnego w następujących terminach i wysokościach:

  1. W terminie 7 dni od dnia podpisania umowy Zleceniodawca wpłaci Zleceniobiorcy zadatek w wysokości 2.000 złotych.
  2. Brak wpłaty I części zadatku spowoduje, iż umowa przestaje wiązać strony i nie będzie rodzić żadnych skutków prawnych.
  3. W terminie najpóźniej 1 miesiąca przed terminem przyjęcia weselnego Zleceniodawca wpłaci Zleceniobiorcy zaliczkę w wysokości 40% wynagrodzenia umownego.
  4. Zadatek i zaliczka, o których mowa w odpowiednio ust. 1 i 3 powyżej podlegał będzie zaliczeniu na poczet wynagrodzenia należnego Zleceniobiorcy.

Jak widać osoba konstruująca taki wzór umowy nie mogła się zdecydować czy pobrać zadatek czy zaliczkę.

Ale istnieje też taka opcja, że ktoś chciał być sprytny i zabieg ten był celowy – pierwsza wpłata miała mieć charakter zadatku, a druga zaliczki – tylko źle ten zapis skonstruowano 😉

Jeżeli bowiem miałoby być tak, że każda wpłata ma mieć inny charakter to niefortunne jest sformułowanie użyte na początku tego artykułu, gdyż zgodnie z nim obydwie wpłaty mają charakter zadatku. I właśnie takie nieścisłości, w przypadku niewykonania umowy przez jedną ze stron, pewnie stałyby się źródłem konfliktu pomiędzy stronami.

Generalnie bowiem problemy z zaliczką i zadatkiem rozpoczynają się dopiero z chwilą niewykonania umowy. Jeżeli przyjęcie weselne dochodzi do skutku, wszystko zalicza się na poczet ceny i nieważne jest jaki charakter miała ta początkowa wpłata.

Jak wiemy, w życiu nie zawsze jednak jest tak prosto. Rozmawiałam ostatnio z Klientką, która zimą zarezerwowała salę weselną na jedną z sobót w lipcu 2018 roku. Po kilku miesiącach od podpisania umowy, byli z narzeczonym na kolacji w restauracji, w której serwowano wyśmienite jedzenie. Dodatkowo, restauracja ta dysponowała salą weselną, która była tak piękna, że jak narzeczeni ją zobaczyli, to byli już pewni, iż ich wesele musi odbyć się właśnie tu.

Tak na marginesie powiem Wam, że doskonale znam to uczucie. Jak zobaczyliśmy z moim mężem salę weselną, w której później odbyło się nasze wesele, wiedzieliśmy, że to będzie tu i koniec kropka 🙂

No, ale wracając do mojej Klientki – okazało się oczywiście, że narzeczeni wpłacili niemałą zaliczkę, której po ich rezygnacji z rezerwacji sali właściciele nie chcieli niestety oddać. Czy słusznie?

Niesłusznie. A przynajmniej nie do końca słusznie. A dlaczego to zaraz Wam wyjaśnię! 🙂

I tu wracamy również do opiniowanej przeze mnie umowy.

Jeżeli bowiem pierwsza wpłata, a nawet druga wpłata miałaby mieć charakter zadatku, to w przypadku niewykonania umowy:

  • przez właścicieli restauracji (przykład wzięty z życia – właściciele zadzwonią do narzeczonych kilka miesięcy po podpisaniu umowy, że jednak nie będzie dostępnych okrągłych stołów, które były zapisane w umowie) – narzeczeni mogą odstąpić od umowy i domagać się zapłaty sumy dwukrotnie wyższej aniżeli wpłacony zadatek,
  • przez narzeczonych (przykładowo w sytuacji, w której narzeczeni nie wpłacą kolejnej transzy na poczet wynagrodzenia umownego, jak w ust. 3 opiniowanej przeze mnie umowy) – właściciel restauracji będzie mógł od umowy odstąpić, a otrzymany zadatek zachować.

Jeżeli zaś którakolwiek z wpłat miała mieć charakter zaliczki, to w przypadku gdyby umowa z jakichś przyczyn została rozwiązana przed terminem, w którym miało się odbyć przyjęcie weselne, właściciele restauracji byliby zobowiązani do zwrotu wpłaconej zaliczki.

Ale gdyby właściciele restauracji ponieśli jakieś koszty związane z organizacją przyjęcia weselnego, mają oni prawo potrącić je ze zwracanej zaliczki. Gdyby zaś narzeczeni kwestionowali potrącenie, mają prawo skierować sprawę do sądu. W tym sensie sytuacja jest korzystna dla właścicieli restauracji i zabezpiecza ich interesy.

Wydaje się więc, że intencją przytoczonego zapisu opiniowanej przeze mnie umowy było, aby pierwsza wpłata – traktowana jako zadatek – chroniła właścicieli na wypadek czasem zbyt pochopnego podpisywania umów przez narzeczonych (gdyby Ci chcieli odstąpić, właściciel chciał zachować zadatek), druga zaś wpłata – traktowana jako zaliczka – płacona na krótko przed weselem w ocenie właścicieli wydawała się być niezagrożona, która bowiem para młoda zmienia salę na miesiąc przed ustalonym terminem wesela, kiedy zaproszenia już dawno są wręczone 😉

Dlatego nawet można by uznać, że zapis w takim kształcie, poza pewnymi błędami redakcyjnymi, właściwie chroniłby Ciebie jako właściciela restauracji.

Jest w tym jednak pewien szkopuł – również właściciel często naraża się na niewykonanie pewnych obowiązków umownych, a gdyby to stało się podstawą odstąpienia od umowy – narzeczeni mogliby żądać sumy dwukrotnie wyższej aniżeli wpłacony zadatek. I w tym widzę dużą niedoskonałość tej umowy.

W mojej ocenie, korzystniej dla właścicieli restauracji byłoby pobieranie nie zadatku, a zaliczki (gdyż w żadnym wypadku nie narażają się na obowiązek zwrotu wyższej kwoty niż wpłacona przez drugą stronę umowy, a ewentualnie poniesione koszty mogą zostać potrącone z wpłaconej kwoty).

W przypadku zaś odstąpienia narzeczonych od umowy, interesy właścicieli można zabezpieczyć poprzez obowiązek zapłaty kary umownej w określonej wysokości, zastrzeżonej na wypadek takiego odstąpienia.

Taki przykładowy zapis mógłby zatem brzmieć następująco:

  1. W związku z zawarciem umowy Zleceniodawca zobowiązany jest zapłacić Zleceniobiorcy zaliczkę, płatną w terminie 7 dni od dnia podpisania umowy, w wysokości 2.000 złotych.
  2. Brak wpłaty zaliczki spowoduje, iż umowa przestaje wiązać strony i nie będzie rodzić żadnych skutków prawnych.
  3. W terminie najpóźniej 1 miesiąca przed terminem przyjęcia weselnego Zleceniodawca wpłaci Zleceniobiorcy kwotę odpowiadającą 40% całości wynagrodzenia umownego należnego Zleceniobiorcy.
  4. Kwoty, o których mowa w odpowiednio ust. 1 i 3 powyżej podlegały będą zaliczeniu na poczet wynagrodzenia należnego Zleceniobiorcy.
  5. W przypadku odstąpienia od umowy przez Zleceniodawcę, nie później niż w terminie 1 miesiąca przed terminem przyjęcia weselnego, Zleceniodawca zobowiązany będzie zapłacić na rzecz Zleceniobiorcy karę umowną w wysokości 2.000 zł, przy czym Zleceniodawca wyraża zgodę, aby Zleceniobiorca dokonał potrącenia kary umownej z wpłaconą przez Zleceniodawcę zaliczką.

Oczywiście zapis ten ma charakter przykładowy i bazuje na pokazanym przeze mnie wzorze umowy.

Jak się więc okazało, opiniowany zapis, łączący sprytnie zadatek i zaliczkę, wcale tak dobrze nie zabezpieczał interesów właściciela restauracji, jak mogłoby się wydawać. Choć są jeszcze gorsze przykłady, naprawdę! Mogłabym tu przytoczyć mnóstwo przykładów, jak nie konstruować zapisów o zaliczce i zadatku, niewiele – jak taki zapis skonstruować!

Ale się dzisiaj napisałam 🙂 Ale było to celowe – chciałam Wam dobrze wytłumaczyć o co chodzi z tą zaliczką i zadatkiem. Mam tylko nadzieję, że mi się udało 🙂

A na koniec – nasza wymarzona, przepiękna sala weselna, o której pisałam Wam w treści postu, w której odbyło się nasze wesele. Pozdrawiamy przy okazji Zieloną Bramę w Przywidzu, wiem, że od czasu do czasu tu zerkają 🙂

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Dominik Sierpień 16, 2017 o 14:51

Pani Mecenas,

Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale postanowienie o karze umownej z Pani przykładu będzie nieważne, gdyż karę umowną można zastrzec wyłącznie w razie szkody wynikającej z niewykonania zobowiązania NIEPIENIĘŻNEGO. Zobowiązanie zleceniodawcy (narzeczonych) jest jak najbardziej zobowiązaniem pieniężnym, gdyż jest to wynagrodzenie, cena, za usługę wesela.

Pozdrawiam,
Dominik

Odpowiedz

Marta Kosecka Sierpień 17, 2017 o 00:48

Panie Dominiku, dziękuję za komentarz!
Nie mogę się z nim niestety zgodzić. Kara umowna w moim przykładzie została zastrzeżona na rzecz Zleceniobiorców – właścicieli restauracji na wypadek odstąpienia od umowy przez Zleceniodawców – narzeczonych (np. z powodu znalezienia innej sali weselnej, tak jak w opisanym przeze mnie przypadku). Jest to jak najbardziej zobowiązanie NIEPIENIĘŻNE. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Odpowiedz

Dominik Sierpień 17, 2017 o 08:34

Również dziękuję za odpowiedź! W dalszym ciągu jednak nie do końca mogę to zrozumieć – co jest zobowiązaniem niepieniężnym po stronie narzeczonych? Zobowiązanie do nieodstępowania od umowy?

Odpowiedz

Marta Kosecka Sierpień 17, 2017 o 10:12

Dokładnie właśnie tak! Jest to kara umowna zastrzeżona na wypadek odstąpienia od umowy przez narzeczonych. Co do zasady, strony zobowiązują się do należytego wykonywania umowy, jeżeli zaś jedna ze stron nie wywiązuje się z umowy i odstępuje od niej przed jej wykonaniem, drugiej stronie służy uprawnienie do otrzymania zryczałtowanego odszkodowania w postaci kary umownej.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: