Marta Kosecka

adwokat

Prowadzę Kancelarię Adwokacką w Gdyni. Na co dzień doradzam przedsiębiorcom w zakresie szeroko pojętego prawa gospodarczego i handlowego, a także prawa pracy. Posiadam bogate doświadczenie w obsłudze podmiotów gospodarczych.
[Więcej >>>]

Współpraca Wzory i porady

Uffff. Chyba – mamy to! Po dwutygodniowym zamknięciu trwającym nieprzerwanie od października do maja, wczoraj w końcu ogłoszone zostały zasady, na jakich gastronomia wraca do życia. Miejmy nadzieję, że przedstawiony harmonogram zostanie wypełniony w 100%. A co za tym idzie, najpierw ogródki gastronomiczne i przyjęcia na świeżym powietrzu, a potem także sprzedaż na sali i organizacja przyjęć okolicznościowych w zamkniętych salach będzie możliwa jeszcze maju.

Ale po kolei. Najpierw zasady, na jakich gastronomia wraca do pełnego funkcjonowania.

Działalność ściśle gastronomiczna:

  • 15 maja – ruszają ogródki gastronomiczne – przy zachowaniu ścisłego reżimu sanitarnego – odstępy między stolikami, limity osób przy stoliku, czyli to co znamy już z zeszłego roku,
  • 29 maja – rusza także gastronomia na sali restauracyjnej – w ścisłym reżimie sanitarnym i z maksymalnym 50% obłożeniem;

Przyjęcia okolicznościowe:

  • 15 maja – możliwość organizacji przyjęć na świeżym powietrzu – przy zachowaniu ścisłego reżimu sanitarnego i z limitem 25 osób,
  • 29 maja – możliwość organizacji przyjęć wewnątrz sali – przy zachowaniu ścisłego reżimu sanitarnego i z limitem 50 osób.

Oczywiście musimy pamiętać, że to wszystko póki co plany bo próżno na razie szukać odpowiedniego rozporządzenia. Na ten moment, do czego już się zresztą powoli przyzwyczajamy, musi nam wystarczyć lex konferencja 😉

Podobnie z zachowaniem ścisłego reżimu sanitarnego. Rządowa strona wspomina jedynie o dystansie pomiędzy stolikami  i limicie osób na stolik. Czy będzie to co drugi stolik czy wróci odstęp 1,5 metra ? Czy przy stoliku będą mogli siedzieć tylko domownicy, czy wrócą wreszcie limity osób na metr kwadratowy sali konsumpcyjnej? Tego z lex konferencja się nie dowiedzieliśmy. I musimy poczekać na rozporządzenie bądź wytyczne GIS.

Oczywiście, możemy mieć do tego lex konferencja wiele zastrzeżeń. Że za późno, że dlaczego dopiero 15, że dlaczego przyjęcia okolicznościowe na początek tylko na świeżym powietrzu, że przecież maj to tradycyjnie miesiąc komunii.. Sama trochę się wkurzyłam po konferencji Ministra, ale.. Skupimy się tutaj jednak na konkretach 🙂

Bo gastronomia wraca. Ale wraz z tym powrotem wracają i stare problemy. A co więcej, te które mamy teraz wcale nie znikają.

Problemy wracają.

Już wczoraj, krótko po zakończeniu konferencji Ministra Zdrowia i Premiera na grupach weselnych pojawiły się te same dylematy, które pojawiały się już w ubiegłym roku. Po pierwsze dotyczą one zatem wprowadzanych limitów i możliwości bezkosztowego odstąpienia od zawartej umowy, jeżeli planowana liczba Gości była wyższa niż obowiązujący limit.

Pisałam o tym na blogu już wiele razy, dlatego zamiast pisać po raz kolejny, pozwolę sobie odesłać Cię chociażby do ostatniego wpisu, do którego tutaj zostawiam link. Ten ostatni wpis zawiera zaś wiele linków do jeszcze starszych artykułów, które na przykład odpowiedzą na pytanie, czy do limitów wlicza się dzieci. Bo i o tym już wielokrotnie pisałam.

Widzę tylko jeden nowy problem, który faktycznie pojawił się wczoraj. Mianowicie, czy jako właściciele sali mamy prawo oczekiwać, że nasi Klienci zgodzą się na organizację przyjęcia na zewnątrz, w ogrodzie, jeżeli zgodnie z zawartą umową miało się ono odbyć wewnątrz restauracji. Odpowiem typowo po prawniczemu: to zależy 😉

Mimo szczerych chęci restauratorów, w mojej ocenie niestety nie każda restauracja jest przygotowana na organizowanie takich przyjęć na powietrzu. Pewnie z uwagi na pogodę, ale i kulturę organizowanych w Polsce wesel, taka forma przyjęć weselnych nie była do tej pory raczej popularna.

Aby mówić o tym, że restauracja jest gotowa na organizowanie garden party nie wystarczy zaś samo wystawienie na zewnątrz stołów i krzeseł. Powinniśmy dysponować oświetleniem, pewnie jakimś zadaszeniem, pewnie również jakimś podestem, miejscem dla zespołu słowem – powinniśmy mieć jakąkolwiek infrastrukturę, która pozwoli nam na organizację takiego przyjęcia. Co więcej, pogoda w maju często nie zachęca do przebywania przez kilka godzin na powietrzu.

Stąd moim zdaniem, nie zawsze zorganizowanie takiego przyjęcia w warunkach ogrodowych będzie możliwe. Ale na pewno będą sytuacje, że restauracje będą do takich przyjęć dobrze przygotowane. Organizowały już wcześniej takie przyjęcia, mają odpowiednie doświadczenie i infrastrukturę. Co więcej, to doświadczenie pozwoli im być przygotowanym na różne warunki atmosferyczne.

Stąd moim zdaniem, zresztą jak zwykle, uważam, że każda sytuacja będzie musiała być rozpatrywana osobno. I nie można z góry zakładać – jak chcieliby restauratorzy – że każde przyjecie począwszy od 15 maja będzie mogło być zorganizowane, ani też – jak chcieliby często Klienci – że żadne przyjęcie nie może być zorganizowane w formie garden party, a im zawsze przysługuje możliwość bezkosztowego odstąpienia od umowy.

Dlatego też nie jestem w stanie odpowiedzieć tu jednoznacznie co z umowami dotyczącymi przyjęć zaplanowanych na weekend 15-16 maja czy 22-23 maja. Mogę jedynie, i mam nadzieję, że skutecznie, uczulać Cię na pewne kwestie, które musimy brać pod uwagę oceniając czy wykonanie zawartej umowy jest możliwe czy też w grę wchodzi jedynie odwołanie bądź zmiana terminu zaplanowanego przyjęcia.

Ważne!

Nowe zasady otwarcia gastronomii, dają nam jeszcze więcej pola do różnej interpretacji zapisów zawartych umów na organizację przyjęć, a każda sytuacja powinna być rozpatrywana indywidualnie.

Jeżeli chcesz, abym zinterpretowała indywidualną sytuację Twojej restauracji albo Twoją indywidualną sytuację w oparciu o zawartą przez Ciebie umowę na organizację przyjęcia, zapraszam do -> sklepu online, gdzie znajdziesz ofertę porad prawnych, mailowych i telefonicznych.

W ten sposób będę mogła przeanalizować Twoją indywidualną sytuację i podpowiedzieć Ci jak możesz się zachować w obecnej sytuacji.

Problemy nie znikają.

Wiesz już, że mimo iż gastronomia wraca do działania na horyzoncie migoczą nam pewne problemy, które pojawiały się w zeszłym roku. To jednak nie wszystkie problemy z jakimi musi zmagać się obecnie branża gastronomiczna. Automatycznie nie znikają bowiem problemy, które zajmują nas przez ostatnich kilka miesięcy. Wśród nich, między innymi te związane z naruszaniem zakazów prowadzenia działalności gospodarczej.

Dlatego chciałabym w tym wpisie odnieść się jeszcze do konsekwencji dla tych, którzy ograniczeń respektowali nie będą.. Bo choć wszyscy wiemy już, że obowiązujące rozporządzenia ustanawiające rozmaite obostrzenia w dużej mierze są bezprawne, a orzeczenia zarówno sądów powszechnych, jak i administracyjnych co rusz nas w tym upewniają, pojawiają się w orzecznictwie pewne niechlubne wyjątki, na które chciałbym zwrócić Twoją uwagę.

Pisałam tutaj na blogu chociażby o wyroku WSA w Szczecinie, który wziął w obronę jednego z tamtejszych restauratorów. Tutaj zostawiam ->> link. Ale już w tym wpisie zwracałam uwagę na inną kwestię – że wyroki różnych WSA mogą się między sobą różnić. Że to iż jeden, dwa czy też trzy WSA tak orzekną, nie znaczy to wcale, że wszystkie będą orzekały w tym duchu. I tak naprawdę musimy czekać na wyrok NSA, który powinien stanowić nieco bardziej jednolity wyznacznik obowiązującej wykładni feralnych rozporządzeń.

Niestety się nie pomyliłam. Znalazł się bowiem WSA, który przyjął wykładnię przepisów zgoła odmienną od tej, którą przyjął WSA w Szczecinie. Które to WSA? WSA w Bydgoszczy. Oto to WSA, wyrokiem z dnia 17 listopada 2020 roku oddaliło skargę przedsiębiorcy. Tutaj zostawiam Ci link do tego orzeczenia ->> kliknij! Wyrok nie dotyczy co prawda restauratora, ale właściciela solarium. Jednak dla nas znaczenie ma powołana przez sąd argumentacja. Niezależnie od profesji skarżącego. Chcąc zaoszczędzić Ci czasu, pokrótce postaram się ją tu przywołać.

Stan epidemii powodować musi również weryfikację i często odmienną ocenę wypracowanych poglądów związanych z wykładnią obowiązujących przepisów prawa. Abstrahując od powszechnie znanych niedociągnięć prawodawcy związanych z prawidłową regulacją przepisów, wskazać trzeba, że, biorąc pod uwagę powszechne zagrożenie dla zdrowia i życia wszystkich osób przebywających na terytorium Polski, należy dokonać takiej interpretacji obowiązujących przepisów, aby w jak największym zakresie zabezpieczyć obywateli przed zachowaniem skrajnie nieodpowiedzialnych podmiotów, niestosujących się do regulacji mających na celu ograniczenie stanu zagrożenia w skali całego kraju (…). Mając na uwadze powyższe cele, należy stwierdzić, że zaskarżona decyzja odpowiada prawu, którego celem jest m.in. ochrona ogółu obywateli przed nieodpowiedzialnymi zachowaniami konkretnych podmiotów (…).

Nie można zgodzić się ze Skarżącym, że istnieją konstytucyjne wątpliwości co do podstawy prawnej nałożonej kary. Zakaz prowadzenia określonej działalności został wprowadzony na podstawie ustawy, która upoważniła Radę Ministrów do dookreślenia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Taki zabieg ustawowy był w pełni zasadny, ponieważ pozwala on na bieżące reagowanie na dynamicznie zmieniającą się sytuację epidemiczną i działanie w tym zakresie parlamentu poprzez wydawanie ustaw nie gwarantowałoby skuteczności walki z epidemią (…).

Nie może jednak zniknąć z punktu widzenia zasadniczy problem, jakim jest konieczność przestrzegania obowiązującego prawa, którego treść winna być interpretowana w sposób pozwalający na maksymalne wykorzystanie istniejących procedur w celu zwalczania epidemii. Wskazać trzeba, że zdecydowana większość społeczeństwa przestrzega obowiązujących regulacji i ponosi w związku z tym wiele niedogodności, zdając sobie sprawę z tego, że tylko wspólne wzięcie odpowiedzialności za walkę z epidemią pozwoli na jej wyeliminowanie. Tymczasem Skarżący, próbując wykorzystać luki prawne, podważa te wszystkie działania. Takie zachowanie nie może być aprobowane i korzystać z ochrony prawnej.

Jak widzisz, WSA nie może się w tym wypadku do końca zdecydować czy obowiązujące przepisy są w końcu zgodne z prawem czy nie (choć ostatecznie jednak podkreśla, że tak), ale i tak WSA dochodzi do wniosku, że wydana decyzja, nakładająca na przedsiębiorcę niestosującego się do obowiązujących nakazów i zakazów karę pieniężną jest słuszna i odpowiada prawu.

Oczywiście, jest duża szansa, że NSA ten wyrok zmieni. Ale tak jak już wielokrotnie pisałam, tego nie wiemy. Póki co musisz mieć jednak świadomość, że nie wszystkie Sądy zgodnie uważają, że obowiązujące przepisy są niezgodne z Konstytucją. Nie można zakładać w ciemno, że nie stosując się do obowiązujących obostrzeń i ograniczeń i tak nie poniesiemy jakichkolwiek konsekwencji.

Co nie zmienia faktu, iż liczę na to, że wyrok NSA przesądzi w końcu, że istniejące zakazy nie miały podstawy prawnej. O ile bowiem mogę zgodzić się z WSA w Bydgoszczy co do tego, iż do tej pory w najnowszej historii Polski nie wystąpiło tak powszechne i poważne zagrożenie epidemiczne, co skutkowało tym, że system prawny nie był dostosowany do jego skutecznego zwalczania, to nie mogę zgodzić się z tym, że po ponad roku od początku epidemii w dalszym ciągu rządzący nie byli w stanie stworzyć prawa zgodnego z Konstytucją. Pomijając fakt, iż Państwo powinno być przygotowane na takie sytuacje, czas który minął od początku epidemii zdecydowanie był bowiem wystarczający, aby wprowadzić przepisy, które nie wywołują jakichkolwiek wątpliwości co do ich konstytucyjności.

 

Ale ponieważ przestrzeganie i informowanie jest jednym z głównych celów, dla których ten blog powstaje, uprzejmie donoszę, że są wyroki, które legitymizują obowiązujące obostrzenia i nie przyznają obywatelowi racji co do oceny braku ich konstytucyjności. I oby wyrok WSA w Bydgoszczy był w swej kategorii jedynie niechlubnym wyjątkiem 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Wiosenne wesela w roku 2021.

Marta Kosecka16 kwietnia 2021Komentarze (0)

Oj jak długo mnie tu nie było! Zdążyła nastać już wiosna, a z nią nieuchronnie zbliżają się i zaplanowane, wiosenne wesela.

I o ile na kwiecień niewiele par planowało swoje tegoroczne wesela (choć jeszcze zimą chyba u każdego z nas tliła się iskierka nadziei, że branża ślubna ruszy po Wielkanocy, zgaszona ostatecznie jakoś w połowie marca), o tyle większość z nas miała nadzieję na to, że począwszy od majówki, ewentualnie po majówce wesela w końcu ruszą!

I.. nie jest to wcale wykluczone 🙂

Choć chyba nadal wydaje się mało prawdopodobne. A bardziej liczyć musimy na drugą połowę maja, bądź początek czerwca..

Postaram się w tym wpisie ominąć ocenę obecnej sytuacji, utrzymywania obowiązujących obostrzeń. Wypowiadałam się na ten temat wielokrotnie w innych wpisach zamieszczonych na blogu. I zasadniczo, moje zdanie z wiosny, lata, a nawet jesieni ubiegłego roku nie zmieniło się nic a nic 🙂

Jednocześnie chciałabym odnieść się do kilku nowych kwestii. Które obejmują wiosenne wesela, ale nie tylko. Coraz częściej kierowane do mnie zapytania dotyczą bowiem wesel letnich, a nawet jesiennych.

Postaram się w tym wpisie pewne rzeczy zaktualizować, podsumować. Po to by wpisy, które niedługo pojawią się na blogu poświęcić już jakiemuś tematowi niezwiązanemu bezpośrednio z epidemią koronawirusa.

Na szczęście i w sumie wbrew pozorom prowadzę obecnie co najmniej kilka projektów niezwiązanych z epidemią, które nasuwają mi co najmniej kilka tematów wpisów na bloga.

Pozostając jednak w temacie koronawirusa i aktualnych obostrzeń.

Wiosenne wesela

Po ponad roku obowiązywania epidemii, nikt z nas nie ma już chyba wątpliwości co się dzieje w przypadku, w którym wesele nie może odbyć się z uwagi na odgórny zakaz ich organizowania.

Nie wchodząc w kwestie konstytucyjności pewnych zapisów, jeżeli obowiązuje zakaz organizowania wesel, Ty jako restaurator nie musisz udowadniać, że jest on wprowadzony niezgodnie czy też zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Podobnie nie musi tego udowadniać Para Młoda.

To znaczy zupełnie teoretycznie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której jedna ze stron argumentuje, że obowiązujące zakazy są niezgodne z prawem i że wesele nie obędzie się w związku z tym bez winy którejkolwiek ze stron. Ale z winy tej strony, która te nakazy i zakazy respektuje. Niemniej jednak w praktyce nie spotkałam się, aby ktoś wpadł na taki pomysł 😉

A zatem jeżeli wiosenne wesela nie będą się mogły odbyć z uwagi na obowiązujące obostrzenia uznajemy, że do niewykonania umowy doszło bez winy którejkolwiek ze stron. Nie pobieramy wówczas kar umownych, nie dochodzimy odszkodowania, a wpłacone zadatki zwracamy.

Pisałam już o tym wielokrotnie. Tutaj zostawiam Ci link do jednego z wpisów traktujących na ten temat ->> link.

Bardziej jednak w tym miejscu chciałabym zainteresować Cię nieco innym zagadnieniem. A mianowicie kwestią tego, kiedy można z wesela zrezygnować? Na jak długo przed zaplanowanym weselem można przyjąć, iż na pewno się ono nie odbędzie? Kwestia ta budzi wiele kontrowersji i wątpliwości.

Przykładowo, do mojej Klientki, Pani Doroty z jednej z miejscowości pod Łodzią już na przełomie stycznia i lutego zwracały się Pary Młode, które żądały zwrotu zadatku z uwagi na fakt, iż ich wiosenne wesela nie mogą się odbyć. Czy faktycznie wówczas – w styczniu i lutym – ich żądania były uzasadnione? Moim zdaniem, nie.

Podobnie dziś nie mogą być uznane za uzasadnione żądania zwrotu zadatku i bezkosztowego rozwiązania umowy na organizację wesela zaplanowanego na sierpień lub wrzesień. Takie żądania są bowiem zdecydowanie przedwczesne.

Zapytasz mnie zatem, dobrze, ale kiedy w takim razie takie żądanie będzie uzasadnione. Jak wyznaczyć tę granicę czasową? Nie da się rzecz jasna odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie i z pełną stanowczością.

Każda sytuacja może być bowiem inna i musi podlegać indywidualnej ocenie. Niemniej jednak, jeżeli Minister ogłosi, że luzujemy obostrzenia, a do Twojego terminu wesela pozostaje wówczas jeszcze tydzień czasu, w mojej ocenie nie możemy mówić o tym, iż to wesele za tydzień nie mogło się odbyć z uwagi na obowiązujące obostrzenia.

Trzeba zatem czekać, czekać i jeszcze raz czekać.

Wiem, że wielu z nas/Was jest już mocno zmęczonych tą sytuacją. Ale nie zmienia to faktu, iż można na kilka miesięcy przed weselem wymuszać zwrotu zadatku powołując się na to, iż wesele na pewno nie będzie się mogło odbyć z powodu narzuconych nam ograniczeń.

A jeżeli Goście się boją? Goście mieli przyjechać z Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA? A jeżeli znów będą obowiązywały strefy? I zamiast 250 osób będę można zaprosić tylko 50?

Wiem, że to są jedne z najczęściej pojawiających się pytań, wątpliwości i powodów, dla których Para Młoda już teraz uważa, że może odzyskać wpłacony zadatek i bezkosztowo rozwiązać umowę.

Czy są to okoliczności, które uniemożliwiają organizację wesela? I za które nie odpowiada żadna ze Stron? Co do zasady nie. Temu tematowi również poświęciłam w ubiegłym roku kilka wpisów. Pozwól, że teraz odeślę Cię do dwóch z nich. Wpisu dotyczącego wesel w czerwonych strefach ->> link oraz strachu Gości weselnych ->> link.

W wielkim jednak skrócie. Tak jak fakt utraty pracy, zajścia w ciążę, tak i trzy wymienione wyżej powody, co do zasady nie uprawniają przyszłej Pary Młodej do bezkosztowego rozwiązania zawartej umowy. Oczywiście, piszę co do zasady, bo po prawie 10 latach pracy z prawem wiem, że nic nie jest na pewno, a wszystko co do zasady 😉

Każda indywidualna ocena może nas bowiem prowadzić do odmiennych wniosków. Dlatego też zawsze powinieneś zasięgnąć rady prawnika. Pokazać mu umowę, opisać sytuację. I dopiero wówczas dowiesz się czy Twoja sytuacja należy grupy “co do zasady” czy też zasługuje na odmienne, indywidualne traktowanie.

A takiej porady możesz zasięgnąć choćby tu ->> w moim sklepie online <<

A skoro wiosenne wesela mamy już ogarnięte. Chciałabym jeszcze krótko odnieść się do ewentualnych konsekwencji dla tych, którzy ograniczeń respektowali nie będą. Ale o tym.. w kolejnym wpisie 🙂

Obiecuję – postaram się – jak najszybciej 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Chciałoby się powiedzieć wreszcie. Mamy wreszcie pierwszy wyrok WSA dotyczący naruszania nakazów, zakazów i ograniczeń przez restauratorów w czasie epidemii koronawirusa COVID-19.

Oczywiście, nie wiem czy to rzeczywiście pierwszy wyrok WSA dotyczący tej materii. Ale na pewno pierwszy, który szeroko omawiany jest w mediach. Postanowiłam zatem i ja odnieść się do jego treści. A w zasadzie odniesienie się do tego wyroku miało być tylko wstępem do wpisu na temat ewentualnej utraty dofinansowania z tarczy finansowej PFR 2.0, ale tak bardzo rozpisałam się na jego temat, iż postanowiłam podzielić go na 2 części.

Pierwsza – ta dzisiejsza – będzie dotyczyła właśnie wyroku WSA.

Druga, którą postaram się opublikować już jutro, będzie dotyczyła tarczy finansowej PFR 2.0.

W tym zwłaszcza możliwości utraty dofinansowania.

Ale nie tylko.. bo będzie dotyczyła także możliwości poniesienia odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.

I kilku innych kwestii.

Dziś jednak, zgodnie z obietnicą, chciałabym przybliżyć Ci postać “fryzjera polskiej gastronomii ze Szczecina” 🙂 A dokładniej, właściciela pewnego baru ze Szczecina, wobec którego WSA w Szczecinie uchylił nałożoną przez Sanepid karę pieniężną w kwocie 10.000 złotych. I treść wyroku WSA w Szczecinie z dnia 11 grudnia 2020 roku, wydanego w sprawie o sygnaturze akt II SA/Sz 765/20.

Link do orzeczenia zostawiam Wam -> tu.

A jeżeli nie masz czasu lub nie chce Ci się po prostu czytać całości, postaram się pomóc 🙂

Poniżej wklejam 5 najważniejszych – jak dla mnie – aspektów poruszanych przez Sąd w uzasadnieniu.

Sumując, rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r., wydane na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1-6 i 8-12 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r., nie spełnia konstytucyjnego warunku jego wydania na podstawie upoważnienia ustawowego zawierającego wytyczne dotyczące treści aktu wykonawczego. Ustawodawca w treści wskazanych wyżej upoważnień ustawowych nie zawarł wskazówek dotyczących materii przekazanej do uregulowania w kwestionowanym rozporządzeniu.

Rada Ministrów na podstawie tak sformułowanej treści upoważnienia ustawowego mogła kształtować w rozporządzeniu w dowolny sposób, bez merytorycznych wskazówek zawartych w ustawie, sferę podstawowych praw lub wolności jednostki, określając poszczególne ograniczenia, nakazy i zakazy. Rada Ministrów mogła również na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 2 tej ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. wprowadzić czasowe ograniczenie określonych zakresów działalności przedsiębiorców. Jednak oba te upoważnienia ustawowe pozwalają wyłącznie czasowo ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej, nie pozwalają one natomiast na przyjęcie zastosowanej w rozporządzeniach konstrukcji prawnej polegającej na ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez jej zakazanie. Ograniczenie prowadzenia działalności gospodarczej (rozumiane jako stan, kiedy działalność może być prowadzona po spełnieniu określonych warunków) nie jest równoznaczne z zakazem jej prowadzenia (czyli stanem kiedy działalność gospodarcza danego rodzaju w ogóle nie może być prowadzona).

O ile oceniane zakazy, nakazy i ograniczenia były merytorycznie uzasadnione, o tyle tryb ich wprowadzenia doprowadził do naruszenia podstawowych standardów konstytucyjnych i praw w zakresie wolności prowadzenia działalności gospodarczej.

Zdarzenie miało miejsce w dacie, w której nie istniało jeszcze rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r., a zatem przepis § 8 tego rozporządzenia został zastosowany przez organy obu instancji błędnie. Ta właśnie okoliczność była zasadniczym powodem uchylenia decyzji organów obu instancji.

Notatka służbowa przekazana Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu w […] wraz z dokumentacją fotograficzną, nie mogła stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w tej sprawie, tak mogła być potraktowana, po jej procesowym zweryfikowaniu, jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną. Treść notatki sama w sobie nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 K.p.a. Dlatego wiarygodność tej notatki musiałaby ponadto zostać potwierdzona za pomocą innych środków dowodowych np. osobowych.

W wielkim skrócie. Najważniejszym powodem uchylenia nałożonych kar było to, iż:

  • Sanepid oparł się wyłącznie na notatce służbowej – a ta nie mogła stanowić wyłącznego dowodu w sprawie. Żeby mogło się tak stać, musiałaby zostać potwierdzona innymi środkami dowodowymi, np. zeznaniami samego restauratora bądź innych osób,
  • Sanepid, nakładając karę za zdarzenie, które miało miejsce w dniu 24 marca jako podstawę prawną wskazał rozporządzenie z dnia.. 31 marca.. Czyli w chwili zdarzenia, akt prawny, na który powołał się Sanepid jeszcze nie obowiązywał.

Tak wiem, poziom niekompetencji Sanepidu w tym wypadku jest dramatyczny. Ogólnie to chyba nie dobrze. Choć może dobrze, bo przynajmniej Sądom, czego najlepszym dowodem jest omawiany wyrok WSA w Szczecinie, łatwiej uchylać nałożone kary 🙂

Jeżeli chodzi o Konstytucję RP.

Wyrok WSA w Szczecinie odnosi się oczywiście również do aspektu naruszenia praw i wolności konstytucyjnych restauratorów poprzez zakazanie im prowadzenia stacjonarnej działalności restauracyjnej. Sąd wskazał, iż delegacja ustawowa do ustanowienia ograniczeń w rozporządzeniu miała zawierać konkretne wytyczne. Wytyczne, które pozwoliłyby rządowi na ograniczenie działalności, ale nie jej zakazanie. Czyli.. treścią rozporządzenia mogłyby być wytyczne, które wydał Sanepid na wiosnę, po wznowieniu stacjonarnej działalności gastronomicznej.

Co drugi stolik, osoby z jednego gospodarstwa domowego.. Pamiętacie na pewno te ograniczenia lepiej niż ja. Bez wątpienia były to ograniczenia w prowadzeniu normalnej, niczym nie zakłóconej działalności. I zdaniem Sądu, bez wprowadzenia jednego ze stanów nadzwyczajnych, tylko na tym owe ograniczenia mogłyby polegać. Niedopuszczalne było zaś całkowite zakazanie prowadzenia stacjonarnej działalności gastronomicznej.

Uff.. cieszę się, że pojawił się wreszcie ten wyrok WSA. I mam nadzieję, że w niedługim czasie pojawi się jeszcze więcej wyroków dotyczących ograniczeń, nakazów i zakazów w odniesieniu do działalności gastronomicznej.

Ale cieszę się też, że WSA w Szczecinie przyjął taką, a nie inną wykładnię omawianych przepisów.

Bo w przypadku gastronomii – moi stali Czytelnicy pewnie doskonale o tym pamiętają, gdyż wielokrotnie o tym pisałam – możliwe było dokonanie przez Sąd również i innej wykładni. Takiej, zgodnie z którą pozostawienie branży gastronomicznej możliwości działania na wynos i w dowozie nie stanowiło o całkowitym zamknięciu tej branży, ale właśnie jedynie o ograniczeniu możliwości jej działania.

Pisałam o tym między innymi we wpisie na temat koronawirusowych faktów i mitów. Zostawiam -> link.

 

W omawianym wyroku Sąd przyjął jednak bardzo wąską definicję działalności gastronomicznej. Tym samym uznał, że dotyczy ona wyłącznie działalności prowadzonej stacjonarnie. A pozostawienie możliwości świadczenia usług w dowozie i na wynos nie powoduje, iż nie możemy przyjąć, że działalność gastronomiczna została całkowicie zakazana. Choć to już moja interpretacja bo Sąd na temat dowozów i wynosów w ogóle się nie zająknął.

Ale dobrze. Dobrze, że zarówno ten wyrok WSA, jak i inne, odnoszące się do innych branż stają po stronie ochrony Konstytucji i obywatela. Pośród tej radości – tylko jedna mała uwaga. Nie możemy zapominać, że Sanepid ma możliwość odwołania się od wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego. I że istnieje duża szansa, ze tak właśnie będzie. W sprawie dotyczącej fryzjera z Opola też podobno została złożona skarga kasacyjna do NSA.

Tak więc na ostateczne zwycięstwo przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Co najmniej do dnia kiedy do wszystkich tych kwestii w swoim wyroku odniesie się NSA. Albo Sanepidowi minie termin na wniesienie skargi kasacyjnej do NSA 😉

Bezprawność zakazów, nakazów i ograniczeń. 

Tymczasem nikt nie ma już chyba wątpliwości co do tego, iż rządzący, zdecydowanie nie poradzili sobie z podłożem prawnym wprowadzanych nakazów i zakazów. I to mimo tego, iż epidemia trwa już prawie rok.

To znaczy nie poradzili sobie oczywiście praktycznie na żadnym polu, ale na tym prawnym to już wybitnie.

Choć tak do końca nie wiemy czy ta ich nieporadność legislacyjna nie była głęboko przemyślana. Czy był to zabieg celowy? Mający na celu uniknięcie wypłaty odszkodowań w związku z jednym z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych? Cóż, być może tak było. Obawiam się, że prawdy trudno będzie dociec.

Ale o  odszkodowaniu pisać dzisiaj jednak nie będę. Dlaczego? Bo na temat możliwości pozwania Skarbu Państwa i odszkodowań udzieliłam obszernego wywiadu na łamach Szefa Kuchni.

Tutaj zostawiam do niego -> link. Zapraszam oczywiście do przeczytania 🙂

A jeżeli o bloga chodzi.. postaram się, aby już jutro rano pojawił się tu obiecany wpis. Na temat tarczy finansowej PFR 2.0.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Otóż to. Co zrobić 31 stycznia – zapłacić choć pierwszą ratę opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż alkoholu czy też nie? Jak się już domyślasz, właśnie o tym będzie ten wpis 🙂

31 stycznia zbliża się bowiem nieubłaganie i wielkimi krokami. 31 stycznia mija zaś termin wpłaty opłaty za zezwolenie na sprzedaż alkoholu. Ponieważ branża gastronomiczna jest w zasadzie zamknięta i nie wiadomo kiedy ta sytuacja się zmieni, wielu z Was zastanawia się czy aby na pewno musi koniecznie uiścić do końca miesiąca choć pierwszą ratę za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Wiem, że wielu z Was dzwoniło już do swoich urzędów miast i gmin z pytaniem o to co robić? Wiem też, że niestety jesteś odsyłany przez urzędy z kwitkiem. Urzędnicy twierdzą, iż oni w zasadzie to nic nie mogą. Ustawa ma podobno brzmienie jakie ma i nie ma w niej pola do interpretacji.

Czy urzędnicy mają rację i naprawdę nic nie da się zrobić? Sprawdźmy.

Przepisy tzw. ustawy alkoholowej rzeczywiście są w tym zakresie jednoznaczne.
I nie zostawiają pola do dowolnej interpretacji urzędników.

Zgodnie z art. 11¹ ust. 7 ustawy alkoholowej, opłata za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych wnoszona jest na rachunek gminy w każdym roku kalendarzowym objętym zezwoleniem w trzech równych ratach w terminach do 31 stycznia, 31 maja i 30 września danego roku kalendarzowego lub jednorazowo w terminie do 31 stycznia danego roku kalendarzowego.

Koniec i kropka. Nie ma tu możliwości wnioskowania o przedłużenie terminu, odraczania terminu zapłaty przez organ w stosunku do ogółu czy indywidualnych przedsiębiorców.

Co więcej, sankcja za przekroczenie terminu uiszczenia pierwszej raty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż alkoholu jest naprawdę surowa.

Zgodnie z art. 18 ust. 12 pkt) 5 lit. a, w przypadku niedopełnienia obowiązku wniesienia w wyznaczonym terminie opłaty za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, przedmiotowe zezwolenie wygasa. Co prawda, zgodnie z ust. 12b tego przepisu, ustawodawca daje Ci jeszcze jedną szansę na poprawę, możesz bowiem wnieść zaległą opłatę w ciągu kolejnych 30 dni od dnia upływu pierwotnego terminu, niemniej jednak musisz wówczas powiększyć wnoszoną opłatę o 30%. Jeżeli natomiast i w tym terminie nie dopełnisz ciążącego na Tobie obowiązku zezwolenie ostatecznie wygasa i to wygasa z mocy samego prawa, a nie z mocy decyzji administracyjnej – sankcja w postaci wygaśnięcia konkretnego typu zezwoleń jest przewidzianą wprost przez prawo, bezwarunkową i bezwzględną konsekwencją niedotrzymania terminów dokonywania opłaty za korzystanie z przyznanych zezwoleń.

Jakby tego było mało, ustawodawca w gratisie przewidział jeszcze jedną sankcję. Wniosek o wydanie nowego zezwolenia możesz złożyć bowiem nie wcześniej niż po upływie 6 miesięcy od dnia wydania decyzji o wygaśnięciu zezwolenia.
Bardzo niefajnie, wiem. Co zatem zrobić?

Wygaszenie zezwolenia na Twój wniosek

Jeżeli nie stać Cię na zapłatę pierwszej raty opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż alkoholu, co więcej – jeżeli i tak w tym trudnym czasie ze sprzedaży alkoholu osiągasz mierne zyski, możesz zatem zastanowić się czy samemu nie wnioskować o wygaszenie udzielonych Ci zezwoleń.

Wiem, że wielu moich Klientów zdecydowało się na taki krok i postanowiło złożyć wniosek o wygaszenie udzielonych im zezwoleń na sprzedaż alkoholu.

Rozwiązanie to z pewnością ma co najmniej dwa plusy. Ten doraźny – s odpadnie bowiem obowiązek zapłaty do 31 stycznia raty za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Ale też ten dalekosiężny – jeżeli bowiem zechcesz ponownie stać się posiadaczem zezwolenia na sprzedaż alkoholu nie będziesz musiał odczekać 6-miesięcznego okresu karencji, o którym pisałam wcześniej. Możesz złożyć wniosek w dowolnym, dogodnym dla Ciebie momencie.

Niewątpliwie jednak takie rozwiązanie ma jednak również minusy. A najpoważniejszy to taki, że, będziesz musiał na nowo starać się o wydanie na Twoją rzecz zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Jak wiesz nie zawsze jest to procedura łatwa i przyjemna.

Dlatego, przynajmniej w mojej ocenie, takie rozwiązanie nie jest dla Ciebie do końca korzystne.

Kompetencja ustawodawcy

Nie wiem czy wiesz, ale ustawodawca w sprawie opłat za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż alkoholu nie był aż taki bierny jak mogłoby się wydawać. Z dniem 24 czerwca 2020 roku weszła bowiem w życie nowelizacja ustawy covidowej*, która daje radzie gminy możliwość wprowadzenia zwolnienia z opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż alkoholu bądź przedłużenia terminu na jej wniesienie.

Co ważne:

  • dotyczy to wyłącznie zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży (a więc nie dotyczy sprzedaży alkoholu na wynos),
  • obowiązujący przepis jeszcze wczoraj dotyczył wyłącznie roku 2020.

A skoro tak, zapytasz mnie po co Ci w ogóle o tym piszę?

A dlatego, że dokładnie dziś weszła w życie kolejna nowelizacja tejże ustawy, zgodnie z którą do powyższego przepisu oprócz roku 2020, został dopisany również rok 2021!

Serio – od dziś – tu zostawiam Ci ->> link!

Co to oznacza?

Oznacza to, że rada gminy może, w drodze uchwały, zwolnić z opłaty za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży należnej również w 2021 roku lub przedłużyć termin na jej wniesienie.

W takim przypadku rada gminy w tejże uchwale może przyznać również zwrot określonej części opłaty pobranej od przedsiębiorców, którzy wnieśli jednorazowo opłatę za rok 2021 w terminie do dnia 31 stycznia 2021 roku.

Jeżeli natomiast chodzi o przedłużenie terminu na wniesienie opłaty, może on zostać przedłużony do dnia 31 grudnia 2021 roku.

Jak zatem widzisz, w tym momencie wszystko zależy tak naprawdę od rady gminy (miasta). To jej decyzja może spowodować, że:

  1. zostaniesz zwolniony od ponoszenia opłaty za korzystanie z zezwolenia w roku 2021,

  2. jeżeli uchwała zostanie podjęta po zapłaceniu pierwszej raty – zostanie Ci zwrócona wpłacona kwota,

  3. termin na wniesienie opłaty zostanie Ci przedłużony do dnia 31 grudnia 2021 roku.

W tej sytuacji jak najbardziej uzasadniony wydaje się szturm na serwisy internetowe urzędów miast. A od jutra możesz także dzwonić. Na pewno urzędnik nie może Ci odpowiedzieć, że urząd miasta czy gminy nic nie może 🙂

Jak wiesz, podobne regulacje obowiązywały już w zeszłym roku. Czy któreś z miast zdecydowało się na przyjęcie takiej uchwały? Tak. Zrobiły to przykładowo Warszawa czy Tarnowskie Góry.

A w tym roku? Czy któreś z miast już zapowiedziały, że jeżeli tylko przepis wejdzie w życie taka uchwała zostanie podjęta. Tak! Miasto Bytom już zapowiedziało, że stosowna uchwała zostanie podjęta! Tutaj zostawiam ->> link.
Co więcej, Zielona Góra już dziś podjęła stosowną uchwałę!

 

Na koniec dwie uwagi!

Po pierwsze – uważaj, bo w większości gmin pewnie nie zdążą podjąć uchwał do 31 stycznia. Powoduje to, że i tak musisz do 31 stycznia opłacić pierwszą ratę za korzystanie z zezwolenia. Przy czym na pewno bezpieczniej jest zapłacić teraz jedynie pierwszą ratę. Bo możliwość przyznania zwrotu już zapłaconej opłaty jest uprawnieniem, a nie obowiązkiem rady gminy (miasta) 😉

Po drugie – czy rada gminy może zwolnić z całości opłaty czy jedynie z jej części? Moim zdaniem, z literalnego brzmienia przepisu wynika, że rada gminy powinna zwolnić z całości opłaty. W ustawie pisze bowiem wyraźnie: “zwolnić z opłaty”, a nie z części opłaty. Niemniej jednak urzędy najczęściej wskazują, iż nie zdążą podjąć uchwał przed 31 stycznia, nie mogą zaś zwolnić z części opłaty, której termin płatności upłynie tego właśnie dnia. Co więcej, dalsza część przepisu, która przewiduje, iż “rada gminy może przyznać zwrot określonej części opłaty pobranej od przedsiębiorców, którzy wnieśli opłatę jednorazowo” przekonuje, że rada gminy ma prawo zwolnić Cię jedynie częściowo od obowiązku poniesienia opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Czy można by mimo to dowodzić, że zwolnienie powinno dotyczyć całości opłaty? Można by.
Czy rady gmin i miast mogłyby się pospieszyć, aby podjąć uchwałę jeszcze przed 31 stycznia? Pewnie tak.

Pamiętaj jednak, że to zwolnienie to prawo, a nie obowiązek rad gmin czy miast. Zależne wyłącznie od ich woli. Chyba więc lepiej zaoszczędzić 2/3 niż spierać się o pozostałą 1/3. Ale zobaczymy, być może niektóre miasta zdążą przed niedzielą i faktycznie postanowią, że zwolnienie będzie dotyczyło całości.

Podsumowując podsumowanie 🙂

  1. rada gminy (miasta) może postanowić o zwolnieniu przedsiębiorców od obowiązku ponoszenia w 2021 roku opłat za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż alkoholu przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży,
  2. jeżeli uchwała rady gminy nie wejdzie w życie do 31 stycznia 2021 roku powinieneś uiścić pierwszą ratę opłaty, jeżeli tego nie zrobisz -> narażasz się na poniesienie konsekwencji, o których pisałam na początku tego wpisu,
  3. jeżeli chodzi o samo oświadczenie o wartości sprzedaży napojów alkoholowych za poprzedni rok – jak policzyć, wyliczyć, itd., pisałam już o tym na blogu ->> zostawiam link.

Wiem, że być może powiesz, że co to za pomoc.. Pierwszą ratę i tak pewnie będziesz musiał zapłacić. Wydaje się jednak, że nawet zaoszczędzenie 2/3 opłaty to i tak realna pomoc. Pamiętaj, że tak naprawdę gminy i miasta uczynią ten gest na własny koszt. Nie straci na tym Państwo, ale budżet poszczególnych miast i gmin. Budżet, który od zeszłego roku też niestety bardzo cierpi. A tak to może trochę i wilk syty i owca cała?

Daj znać w komentarzu. Jestem ciekawa czy ucieszyła Cię ta forma pomocy? Czy uważasz, że to i tak niewiele?

Ja tymczasem mam dla Ciebie jak zawsze mnóstwo tematów, tylko czasu za mało. Ale postaram się w tym tygodniu poruszyć tu na blogu jeszcze choć jeden temat. Czekaj cierpliwie! 🙂

*ustawa z dnia 2 marca 202 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2020 roku, poz. 1842).

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Jednak przysłowia się sprawdzają! Tak więc.. nigdy nie mów nigdy! Pamiętasz jak w ostatnim wpisie deklarowałam, że to jedyny, który pojawi się w grudniu na temat kas fiskalnych online? Jak widzisz sytuacja jest dynamiczna i niejako zmusiła mnie do ponownego zajęcia się tematem. Niespodziewanie przed samymi Świętami Bożego Narodzenia pojawił się bowiem tweet Ministerstwa Finansów, zgodnie z którym być może nie wszyscy restauratorzy będą zmuszeni do wymiany kas fiskalnych na kasy fiskalne online do 1 stycznia 2021 roku. Czy naprawdę możliwe jest zatem odroczenie zakupu kas fiskalnych online mimo iż mamy już właściwe ostatnie dni grudnia?

Podobno tak 🙂

Dlaczego podobno?

Dlatego, że to informacja świeża, nie znamy jeszcze stanowisk poszczególnych urzędów skarbowych, a decyzja w odniesieniu do każdego podatnika będzie zależała od indywidualnej decyzji urzędu skarbowego. I będzie pozostawała w jego uznaniu. Ustawodawca nie wprowadził bowiem żadnych jednolitych przesłanek, od których zależała będzie decyzja czy dany przedsiębiorca uzyska odroczenie zakupu kasy fiskalnej online czy też nie.

W ogóle bardzo mało na temat tego odroczenia zakupu kasy fiskalnej online wiemy.

Postaram się jednak zebrać w tym wpisie tyle informacji, ile na ten moment posiadamy.

Zanim jednak przejdę do meritum. Mam dla Ciebie wyjątkowe zaproszenie. Już w najbliższy wtorek, 29 grudnia o godzinie 15.00 razem z POSBistro zapraszamy Cię na webinar w całości poświęcony tematowi wymiany kas fiskalnych na kasy fiskalne online. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania dotyczące ulgi na zakup kasy fiskalnej online oraz odroczenia ich zakupu. Mam bowiem nadzieję, że do wtorku będziemy mieli zdecydowanie więcej informacji niż dziś.

Tutaj zostawiam Ci link, pod którym możesz zapisać się na webinar -> link.

A jeżeli już teraz chcesz poczytać więcej o obowiązkowej wymianie ka fiskalnych na kasy fiskalne online, kliknij w ten link. Przeniesiesz się w ten sposób nie tylko do wpisu na temat ulgi na zakup kasy fiskalnej online, ale znajdziesz w nim linki co całego cyklu moich wpisów na temat obowiązkowej wymiany kasy fiskalnej na kasę fiskalną online, które gościnne napisałam na blogu POSBistro.

Teraz jednak wróćmy do możliwości odroczenia zakupu kasy fiskalnej online. Jak zapewne wiesz, sprawcą całego zamieszania jest słynny już tweet Ministerstwa Finansów, który został opublikowany 21 grudnia:

 

Ta krótka, lakoniczna informacja doprecyzowana została następnie na stronie Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Tutaj zostawiam link.

Działania te są o tyle dziwne, iż Ministerstwo Finansów tygodniami zarzekało się, że termin 1 stycznia 2021 roku na wymianę dotychczasowych kas fiskalnych jest terminem ostatecznym i niepodlegającym przedłużeniu. W momencie kiedy do końca roku, a więc daty granicznej na wymianę dotychczasowych kas, pozostało 7 dni roboczych, a tak naprawdę 5 (bo Wigilia i Sylwester to w urzędach takie nie do końca dni robocze) pojawia się zaś informacja, że przecież restauratorzy mogą wnioskować o przedłużenie terminu na obowiązkową wymianę kas fiskalnych online.

Związanych z tym pytań jest co najmniej tyle co pewnych informacji, spróbujmy je jednak uporządkować.

Zgodnie z treścią art. 48 § 1 Ordynacji podatkowej:

organ podatkowy może, na wniosek podatnika, w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem podatnika lub interesem publicznym, odraczać terminy przewidziane w przepisach prawa podatkowego.

A więc także termin obowiązkowej wymiany kas fiskalnych na kasy fiskalne online.

 

Musisz jednak pamiętać, że:

  • przedłużyć możemy tylko taki termin, który jeszcze nie upłynął, zatem taki wniosek o odroczenie terminu wymiany kas fiskalnej powinieneś złożyć najpóźniej 31 grudnia,
  • we wniosku powinieneś wskazać dzień, do którego zobowiązujesz się wymienić kasy fiskalne na kasy fiskalne online,
  • wniosek powinien zawierać szczegółowe uzasadnienie – dlaczego Twój ważny interes wymaga tego, aby przedłużyć Ci termin obowiązkowej wymiany kasy fiskalnej na kasę fiskalną online, a więc w jaki sposób koronawirus COVID-19 i związane z nim ograniczenia wpłynęły na kondycję finansową Twojej restauracji; uzasadnienie jest w tym przypadku niezwykle ważne bowiem każdy wniosek będzie rozpatrywany indywidualnie, w granicach tzw. uznania administracyjnego. Rzecznik MŚP zapewnia co prawda, że MF zadeklarowało rozpatrzenie każdego indywidualnego wniosku ze zrozumieniem, że brak środków na zakup w obecnej sytuacji branży jest uzasadnionym powodem do złożenia wniosku, z pewnością jednak na tę trudną sytuację finansową trzeba wskazać w uzasadnieniu wniosku.

A teraz niespodzianka! Już teraz, jako prezent pod choinką gwiazdkowym, na blogu możesz pobrać darmowy wzór wniosku o odroczeniu terminu wymiany dotychczasowych kas fiskalnych na kasy fiskalne online! Wystarczy, że zostawisz mi swój mail, abym od czasu do czasu mogła wysłać Ci blogowy newsletter.

 

Pamiętaj. Wzór jest w formacie doc. Jego uzasadnienie możesz dowolnie modyfikować. Możesz go rozszerzyć, np. poprzez dopisanie szczegółowych danych odnośnie kondycji finansowej Twojego przedsiębiorstwa.

Mam nadzieję, że i Ty tak jak ja lubisz praktyczne prezenty gwiazdkowe 😉


.

No dobrze, bo zrobiło się tak sielsko, anielsko.. Wniosek, odroczenie terminu, problem z głowy. Ale co z ulgą na zakup kasy? Czy złożenie wniosku o odroczenie powoduje, że po ewentualnej odmowie odroczenia terminu nadal możesz kupić kasę fiskalną online i skorzystać z ulgi na jej zakup?

Przecież wiadomo, że aby skorzystać z ulgi musisz dokonać fiskalizacji najpóźniej do dnia 1 stycznia. Organ podatkowy ma zaś aż miesiąc na wydanie decyzji odnośnie odroczenia.

Czytałam na jednym z forów, że urzędy skarbowe będą umawiały petentów na rozmowy jeszcze przed 31 grudnia. Jak rozumiem po to, aby podjąć decyzję odnośnie odroczenia. Cóż, nie jest to informacja w żaden sposób sprawdzona i pewnie odnośni się tylko do tego konkretnego urzędu skarbowego, z którym kontaktowała się osoba podająca tę informację na forum?

Jak będzie to wyglądało w całej Polsce? Tego póki co nie wiadomo. Zwróciłam się nawet z zapytaniem o tę kwestię bezpośrednio do Ministerstwa Finansów, ale póki co nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Jeżeli tylko taką odpowiedź otrzymamy, na pewno się niż z Tobą podzielę.

Nie wydaje mi się bowiem, aby możliwe, zwłaszcza w okresie epidemii, były takie indywidualne rozmowy z każdym z restauratorów. I to jeszcze przed 31 grudnia. Przecież póki co nie znamy nawet skali składania takich wniosków.

 

Jedyne czego obecnie możemy być pewni, to to że 2020 roku będzie ciekawy i dynamiczny aż do samego końca. Chyba nikt z nas się nie spodziewał, że to będzie taki zaskakujący i trudny rok.

Tymczasem, pozostajemy w kontakcie. Zachęcam Cię do pobrania wniosku o odroczenie terminu na zakup kasy fiskalnej online. I oczywiście zapraszam na wtorkowy webinar.

Przede wszystkim zaś, życzę Ci dalszego miłego świętowania Świąt Bożego Narodzenia. Wbrew wszystkim kłopotom i zmartwieniom. Pamiętaj, że po każdej nocy nastaje dzień. Po każdej burzy zaś wychodzi słońce. I dla gastronomii też niedługo wyjdzie jeszcze słońce 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl