Mam ważne orzeczenie do celów sanitarno-epidemiologicznych. Kiedy następne badanie?

Marta Kosecka14 lipca 20173 komentarze

Wracamy dzisiaj do Waszego ulubionego tematu 🙂

Oczywiście, że mam na myśli obowiązkowe badania sanitarno-epidemiologiczne stanowiące podstawę do wydania orzeczenia o braku przeciwwskazań do pracy w gastronomii – choć wiele osób nadal uważa, że wystarczy im książeczka sanepidowska – nad czym niezmiennie ubolewam 😉

Wpis na temat mitu związanego z potrzebą posiadania przez pracownika książeczki sanepidowskiej nadal bije rekordy popularności na blogu, ale jest to temat dużo szerszy niż tylko potrzeba obalenia jednego mitu.

Poruszę zatem dziś temat terminu ważności wydanego orzeczenia.

Przeglądając fora i inne strony związane z gastronomią zauważyłam, że z odpowiedzią na te pytania jest duży kłopot. Wiele osób sądzi, iż obowiązujące przepisy prawa ustalają sztywne ramy ważności czasowej wydanego przez lekarza orzeczenia, np. spotkałam się ze stwierdzeniem, że badania obowiązkowo trzeba robić co 2 lata..

A tak nie jest, choć teoretycznie miało tak być.

Pamiętasz jak we wpisie dotyczącym książeczki sanepidowskiej pisałam, że od 2012 roku czekamy na wydanie nowego rozporządzenia Ministra Zdrowia w przedmiocie obowiązkowych badań sanitarno-epidemiologicznych? Mimo, iż wpis był z marca – dalej czekamy i pewnie długo jeszcze poczekamy..

To w tym właśnie rozporządzeniu ustawodawca miał określić termin ważności wydanego orzeczenia.

Ponieważ jednak rozporządzenia brakuje, obecnie uznaje się, że o tym jak długo ważne będzie orzeczenie i kiedy trzeba będzie powtórzyć badania zdecyduje sam lekarz. Oczywiście w oparciu o posiadaną wiedzę medyczną oraz po uzyskaniu od pracownika informacji o rodzaju wykonywanej pracy i miejscu jej świadczenia.

No dobrze, ale zapytasz mnie co  w sytuacji, w której przykładowo kelnerka przebywała na macierzyńskim lub też kucharz złamał nogę i nie było go w pracy przez kilka miesięcy, czy takie osoby po powrocie do pracy muszą ponownie wykonać badania?

Nie. Jeżeli, z poprzednio wydanego orzeczenia wynika, że termin wykonania kolejnych badań jeszcze nie nadszedł, możesz spokojnie przywrócić swoich pracowników do pracy.

Potrzeba wykonania ponownych badań przed czasem może pojawić się jednak w sytuacji, w której pojawi się obawa, że dany pracownik mógł się zarazić jakąś chorobą, na przykład w wyniku kontaktu z osobami zakażonymi.

Taka potrzeba pojawia się również przy przyjmowaniu nowego pracownika.

Co ważne, musisz pamiętać, że obowiązek wydania skierowania na badania oraz koszt takiego badania obciąża Ciebie jako pracodawcę bądź zlecającego.

PS. W oddali już migocze nam Półwysep.. miłego weekendowania! 🙂

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Ania Grudzień 18, 2017 o 14:16

Mam takie pytanie dotyczące orzeczeń do celów sanitarno-epiidemiologicznych: kto powinien zapłacić za wydanie takiego orzeczenia gdy badana osoba ma być zatrudniona na umowę zlecenia. Zleceniodawca czy zleceniobiorca (np osoba chcąca dorywczo pracować jako kelner czy pomoc kuchenna). Jeśli taka kelnerka brałaby zlecenia od więcej niż jednego zleceniodawcy, to każdy z nich musi otrzymać orzeczenie,tak?W takiej sytuacji podczas jednego badania lekarskiego badany może dostać więcej egzemplarzy orzeczenia?

Odpowiedz

Marta Kosecka Grudzień 21, 2017 o 22:22

Dzień dobry Pani Aniu,
dziękuję za komentarz! 🙂
Koszt takich badań zawsze powinien ponosić zleceniodawca – nie ma tu znaczenia czy prace na kuchni czy też jako kelnerka ma Pani wykonywać stale lub tylko dorywczo.
Każdy ze zleceniodawców musi również przechowywać takie orzeczenia.
Zazwyczaj w orzeczeniu zaznacza się także na zlecenie jakiego podmiotu zostało wydane, tak więc nie ma nawet możliwości jego skopiowania również na potrzeby innego pracodawcy/zleceniodawcy.
Pozdrawiam świątecznie! 🙂

Odpowiedz

Ania Grudzień 21, 2017 o 22:52

Dziekuję za odpowiedź 🙂 Jednak obserwuję, że potencjalni zleceniodawcy wystawiając ofertę pracy (kelnerowanie, wykładanie towaru, inwentaryzacje, czyli wszelkiego rodzaju prace dorywcze na zlecenie) jako wymaganie podają (słynne już): „ksiażeczka sanepid/ksiazeczka sanepidowska” itp. Jesli maja innego kandydata z ksiażeczką (piszę już tym skrótem mając na myśli orzeczenie) to chyba niebardzo można sie upierać przy opłaceniu jej wyrobienia przez zleceniodawcę, bo po prostu wybiora tego który nie będzie zleceniodawcę kosztował. Natomiast w związku pojawiającymi sie niedoborami rąk do pracy niedługo może nastapi dobra zmiana i przyjmą do pracy każdego, nawet ponosząc koszty wyrobienia kandydatowi ksiażeczki 😉 Ciekawe jest też to, że większość marketów do samych inwentaryzacji nie wymaga książeczki, ale sa i takie co sobie życzą. Aktualnie widać sporo ofert zatrudnienia przy sprzedaży fajerwerków na terenie supermarketu i tam też z wymaganiem ksiązeczki jest róznie…No cóż jeszcze jakiś czas temu (być może już uległo to zmianie) studenci kierunku lekarskiego nie musieli posiadać takiej ksiażeczki tzn badań z sanepidu, a jednocześnie np studenci pielęgniarstwa – tak. Tu muszę zaznaczyć, że pierwsze praktyki lekarskiego to praktyki z pielęgniarstwa, więc niby te same zajecia w szpitalach, a jednak wymagania rózne wobec róznych grup 😀

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: