Franczyza okiem franczyzodawcy.

Marta Kosecka22 listopada 2017Komentarze (0)

Uwaga, uwaga! Dziś wielki dzień chwalenia się! 🙂 Wczoraj światło dzienne ujrzał drugi z projektów, do którego zostałam zaproszona w związku z moją blogerską działalnością. A w zasadzie tak nie do końca wczoraj bo dystrybucja bieżącego numeru zaczęła się już jakiś czas temu, ale dopiero wczoraj pojawiło się jego e-wydanie 🙂

Zatem – w miesięczniku Szef Kuchni Gastronomicznej ukazał się artykuł autorstwa mojej skromnej osoby (link zaprowadzi Was wprost do artykułu!). Piszę w nim o tym, na co powinieneś zwrócić uwagę jako przyszły franczyzobiorca. Jest to początek cyklu artykułów i wpisów na temat różnych aspektów franczyzy, w którym postaram się m.in. przybliżyć Wam plusy i minusy franczyzy, zarówno ze strony franczyzobiorcy, jak i franczyzodawcy, a także omówić najważniejsze postanowienia umowy franczyzy.

Skoro w moim artykule pisałam o franczyzobiorcy, jak się pewnie słusznie domyślasz, w dzisiejszym wpisie skupię się na franczyzodawcy.

Tymczasem wyobraźmy sobie taką sytuację:

Asia i Piotrek, małżeństwo z Wrocławia z powodzeniem prowadzi lokalną sieć własnych restauracji, składającą się z 3 dobrze prosperujących kawiarni, działających pod wspólną marką. Mieli mnóstwo zadowolonych Gości, którzy często mawiali, że takiego dobrego domowego ciasta nie jedli nigdzie wcześniej i że bardzo żałują, iż w miejscu w którym mieszkają nie ma takiej kawiarni jak ta. Faktycznie, ciasta były pierwszorzędne i niespotykane – w swoich małych domowych cukierniach piekło je dla nich kilka Pań, które korzystały przy tym z receptur odnalezionych w zeszycie z przepisami na ciasta, który należał do babci Asi.

Pewnego dnia oprócz zachwytu Gości, pojawiła się także pewna propozycja. Basia i Karolina, przyjaciółki z Białegostoku, chciałyby bowiem skorzystać z ich pomysłu na prowadzenie kawiarni i na zasadzie franczyzy otworzyć identyczną również w swoim mieście, oczywiście za stosowną opłatą. Dziwią się również, że restauratorzy z Wrocławia nigdy nie zastanawiali się nad rozpowszechnianiem swojej marki i utworzeniem sieci franczyzowej.

Asia i Piotrek nie bardzo wiedzą, co odpowiedzieć. Zaczynają się zastanawiać jakie pułapki mogą czyhać w trakcie takiej współpracy na franczyzodawców i czy oni zawsze wychodzą z takiej współpracy na wygranej pozycji?

Zalety zaletami – wiadomo. Rozwój sieci franczyzowej z pewnością otworzy przed Tobą jako franczyzodawcą nowe rynki i kanały dystrybucji, sprawi, że Twoja marka będzie znacznie bardziej rozpoznawalna – a przy tym lokalnie nowych Klientów szukał będzie za Ciebie franczyzobiorca. Kiedy już sieć się trochę rozrośnie, gdy tylko otworzy się nowy punkt, Klienci będą zaś szli bez zastanowienia do znanej sobie marki, przyprowadzając ze sobą kolejnych stałych Klientów. Czym więcej punktów franczyzowych, tym bardziej zauważalna i prestiżowa staje się Twoja marka, ludzie zaczynają kojarzyć logo i znaki towarowe, a to z pewnością przyczynia się do pomnażania zysków franczyzodawcy 🙂

Co więcej, nie będziesz musiał kłopotać się zatrudnianiem personelu, kontrolą i zarządzaniem – to zrobi za Ciebie franczyzobiorca. To również franczyzobiorca bierze na siebie większą część odpowiedzialności – to on wynajmuje lokal, płaci podatki, załatwia wszelkiego rodzaju formalności urzędowe.

No dobrze, ale nie od dziś wiadomo, że każdy medal ma dwie strony. Dlatego Asia i Piotrek zastanawiają się również, z jakimi zagrożeniami może się wiązać dla nich taka współpraca?

Na pewno trzeba wspomnieć o trudnościach z kontrolowaniem franczyzobiorców i zarządzaniem siecią, czym większe rozproszenie geograficzne, tym trudniejszy nadzór. Wiadomo, zazwyczaj wyznacza się jakichś koordynatorów regionalnych itp., ale to nigdy nie to samo, co osobisty nadzór. Poza tym zawsze istnieje ryzyko, że nawet jeden nieuczciwy, a przede wszystkim nierzetelny, niechlujny (nie zawsze musi oszukiwać, czasem może robić coś od niechcenia, jakby mu nie zależało na dobrej opinii) franczyzobiorca, będzie psuł naszą dobrą opinię i wpływał na wizerunek marki. Powiesz mi, nie no.. przecież jeden punkt franczyzowy nie może zaważyć na opinii całej sieci, to niemożliwe. Niby tak.. ale pamiętaj o Internecie. W Internecie wszystko rozchodzi się lotem błyskawicy. Wszystko, nie tylko to co dobre, ale i to co złe.

Czasem może pojawić się również problem z samą standaryzacją, która w pewnych warunkach może być utrudniona. Przykładowo Górale, albo Kaszubi mogą mieć swój smak, którego my ze swoją siecią franczyzową nie zdołamy przebić. Może przykład Polski jest tu nieco na wyrost i zazwyczaj te problemy będą pojawiały się w przypadku międzynarodowych sieci franczyzowych, ale chodziło mi tylko o jego zasygnalizowanie i pokazanie na przykładzie.

Lojalność. Jako franczyzodawca możesz się również bać tego, że know-how które udostępniasz franczyzobiorcy na potrzeby prowadzonej działalności w ramach sieci franczyzowej zostanie przez niego wykorzystane również po zakończeniu Waszej współpracy. Cóż, niestety może tak być. Oczywiście, że w umowie zastrzega się klauzule zakazu konkurencji, ale nie są one w stanie uchronić Cię w 100% przed takim rozwojem wypadków. I to nie tylko ze względu na to, iż muszą one być ograniczone terminem obowiązywania. Nie – jeżeli ktoś będzie chciał Cię oszukać to zrobi to i tak, z zakazem czy bez. Oczywiście  nie powoduje to, że powinniśmy zrezygnować z zastrzegania zakazu konkurencji w umowach franczyzowych. Nie! Jeżeli bowiem taką klauzulę zastrzeżemy, mamy dużo więcej możliwości aniżeli bez takiej klauzuli umownej.

I zupełnie już na koniec – opłaty franczyzowe. Jeżeli opłaty franczyzowe będziesz liczył od obrotu bądź zysku, zawsze może pojawić się pokusa zaniżenia tych kwot, a tym samym zaniżenia samych opłat franczyzowych.

Jeżeli przeczytasz oba moje artykuły – ten o franczyzie z punktu widzenia franczyzodawcy i ten z punktu widzenia franczyzobiorcy zobaczysz, że o wiele więcej zagrożeń może jednak dotyczyć franczyzobiorców. Franczyzodawca jest stroną silniejszą tej umowy i tego stosunku prawnego, nie oszukujmy się, że jest inaczej 😉

Jednak i on nie powinien pozwolić uśpić swojej czujności. Nawet jeżeli biznes franczyzowy z powodzeniem prowadzi od kilku lub kilkunastu lat. Również na niego czyha bowiem kilka zagrożeń i tych obszarów swojej działalności, których one dotyczą franczyzodawca powinien dość dobrze pilnować.

Niezależnie od tego, że franczyza, zarówno z punktu widzenia franczyzodawcy, jak i franczyzobiorcy niesie za sobą wielorakie zagrożenia, niewątpliwie w wielu aspektach działalności jest to strzał w dziesiątkę i to dla obu stron umowy franczyzy. Często obie strony są bowiem w stanie dużo szybciej osiągnąć swoje biznesowe cele będąc częścią sieci franczyzowej aniżeli działając w pojedynkę.

Dlatego Asia i Piotrek powinni należycie zabezpieczyć swoją działalność, dokładnie wszystko przemyśleć i zaplanować, ale ostatecznie powinni zdecydować się na rozwój sieci franczyzowej. Jest to dla nich duża szansa na przeniesienie swojej działalności na zupełnie inny, wyższy poziom.

Najważniejsza w takiej współpracy będzie jednak.. umowa! Tak, tak, wiem, strasznie jestem nudna z tą umową 🙂

Jak zatem skonstruować umowę franczyzy żeby w ogóle opłacało się wchodzić w ten biznes? Jak sprawdzić franczyzodawcę przed podpisaniem umowy? Tego dowiesz się już wkrótce 🙂

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: