Dorsz z nocnego połowu, czyli czy reklama może kłamać?

Marta Kosecka24 sierpnia 2018Komentarze (0)

Dorsz z nocnego połowu to już hasło – slogan. Zna je każdy Polak. Idąc nabrzeżem portowym napotykamy się na niego dosłownie na każdym kroku. Podobnie w restauracjach próbujących przyciągnąć Gości tym, że właśnie u nich, a nie u konkurencji, możemy załapać się na świeżą rybkę.

Tak na marginesie, pisząc ten artykuł, na jednym z forum spotkałam się z oburzeniem, że to nieprawda, iż dorsza nie można łowić w sezonie wakacyjnym i o co w ogóle chodzi tym, którzy się czepiają tego dorsza. To prawda nie ma całkowitego zakazu łowienia dorsza latem, ale są za to bardzo znaczące ograniczenia 😉 Zważywszy zaś, na ilość dorsza sprzedawanego co roku nad Bałtykiem, trudno sobie nawet wyobrazić, jaka ilość tego dorsza musiałaby być codziennie łowiona. Więc chyba jednak coś jest na rzeczy z tym dorszem 🙂

Ale to nie wszystko. Kreatywność niektórych idzie jeszcze dalej.

Byłam ostatnio w jednej z nadmorskich restauracji, serwującej głównie dania z ryb i owoców morza. Siedzę, przeglądam menu, z którego dowiaduję się, że powinnam skusić się na świeże ryby z naszego Bałtyku. A poniżej wymienione:

  • dorsz – latem połów jest znacząco ograniczony, choć wbrew pozorom nie niemożliwy;
  • okoń – generalnie słodkowodny.. może występować w płytkich, przybrzeżnych wodach Bałtyku, takich jak Zatoka Botnicka,
  • halibut – pudło, w Bałtyku go brak,
  • sandacz – również próżno szukać go w bałtyckich wodach,
  • flądra – o to to! To główny cel połowów naszych rybaków i jest ogromna szansa, że uda Ci się zjeść ją świeżą.

Wiemy już, że mamy w tym przypadku do czynienia z nieuczciwą reklamą.. wszak właścicielom stosującym takie praktyki chodzi tylko o to, aby przyciągnąć do siebie turystów, a nie rzetelnie poinformować ich o serwowanym jedzeniu. Gość restauracji nie ma zaś obowiązku widzieć, które ryby są bałtyckie, a które nie. Ale za to ma prawo oczekiwać, że właściciele restauracji opisują i reklamują swoje dania zgodnie z tym, co faktycznie podają na talerzu.. I, że dania które są mrożone, w menu będą zawierały o tym odpowiednią wzmiankę. To naprawdę możliwe, będąc w maju na Krecie, każda restauracja serwująca ryby i owoce morza, którą odwiedziłam zawierała w menu informację o tym, czy Gościom oferowane są produkty świeże czy mrożone.

Z drugiej strony takie zachowanie godzi również w naszą konkurencję – Klient nieświadomy woli zjeść rybę świeżą niż mrożoną, zatem restaurator który uczciwe informuje, że ryby w jego restauracji są mrożone paradoksalnie może stracić w oczach Klienta, zamiast zyskiwać.

I co najlepsze, to że ryba jest mrożona, przecież wcale jej nie dyskwalifikuje. Jeżeli jest przechowywana zgodnie z wszystkimi wymogami sanitarno-higienicznymi, nie straci ani swojej jakości ani smaku. I tu pytanie retoryczne, o sensowność takich zachowań, jak opisane powyżej 🙂

Ale musimy też jasno powiedzieć – takie zachowanie jest po prostu nie fair. Tak wobec naszych Gości, jak i konkurencji.

Jak więc nazwać taką formę reklamy i co można z tym zrobić?

Czyn nieuczciwej konkurencji.

Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża ono lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

Do takich czynów zaliczymy więc m.in.:

  • fałszywe lub oszukańcze oznaczenie geograficzne oferwanych towarów,
  • wprowadzające w błąd oznaczenie towarów,
  • nieuczciwa reklama,
  • pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie (pamiętacie, jak niedawno pisałam Wam o pomawianiu pewnej restauracji?),
  • naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa.

Z uwagi na temat tego wpisu, omówimy dziś trzy pierwsze z wyżej wymienionych.

Fałszywe oznaczenie pochodzenia towarów – czynem nieuczciwej konkurencji jest zatem opatrywanie towarów fałszywym lub oszukańczym oznaczeniem geograficznym, wskazującym bezpośrednio lub pośrednio na kraj, region lub miejscowość ich pochodzenia, ale też używanie takiego oznaczenia w działalności handlowej czy reklamie.

„Najlepsze rybki na Wybrzeżu. Tylko u nas zjesz ryby z naszego Bałtyku?”  Pasuje? Jak ulał..

No to kolejne.

Wprowadzające w błąd oznaczenie towarów – czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności (…).

„Tylko u nas świeże rybki z nocnego połowu!!!” Nadaje się? Pewnie, że tak.

Co ważne, z powyższego jasno wynika, że niezgodne z prawem jest nie tylko zapewnianie o tym, że ryby są świeże, ale także przemilczenie informacji o tym, że są mrożone.

I trzeci czyn nieuczciwej konkurencji na dziś, czyli..

Nieuczciwa reklama – przesłanek jest tu kilka, ale zacytować wystarczy choćby jedną: czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru.

„Świeża rybka prosto z Bałtyku!!!” I Klient myśli – no tak lepiej trochę dopłacić i zjeść świeżą rybę niż stare, mrożone atlantyckie.. i dlatego wybiera tą, a nie inną restaurację. A reklama ta była zgoda z prawem? I klient podjąłby taką, a nie inną decyzję będąc rzetelnie poinformowany? Niestety raczej nie.

Co ważne, czyny nieuczciwej konkurencji dotyczą relacji przedsiębiorca – przedsiębiorca.

Odpowiedzialność cywilna. Jeżeli nasz konkurent uważa, iż nasze zachowanie stanowi któryś z wymienionych wyżej czynów nieuczciwej konkurencji i uważa jednocześnie, iż zagraża to albo narusza jego interes, przysługują mu określone przepisami roszczenia, m.in.:

  • możliwość żądania zaniechania niedozwolonych działań i ich skutków,
  • możliwość żądania złożenia przez przedsiębiorcę naruszającego prawo oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie – tzw. publiczne przeprosiny,
  • możliwość żądania naprawienia wyrządzonej mu szkody lub wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści.

Dodatkowo, z powyższymi roszczeniami mogą, obok przedsiębiorców, występować również organizacje krajowe lub regionalne, których celem statutowym jest ochrona interesów przedsiębiorców.

Co istotne – ciężar udowodnienia prawdziwości twierdzeń, informacji, wypowiedzi ciąży na przedsiębiorcy, któremu zarzuca się czyn nieuczciwej konkurencji.

Ale uwaga – fałszywe oznaczenie lub brak dokładnego oznaczenia sprzedawanych towarów, a także nieuczciwa reklama stanowią także wykroczenie, zagrożone grzywną lub karą aresztu.

Nieuczciwa praktyka rynkowa.

Jest ona niczym innym jak stosowaniem przez przedsiębiorców – w naszym przypadku restauratorów – wobec konsumentów – klientów – praktyk sprzecznych z dobrymi obyczajami, takich które w istotny sposób zniekształcają lub mogą zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta (uważamy za takiego konsumenta dobrze poinformowanego, ale niemającego wiedzy fachowej w danym temacie, takiego który nie jest lekkomyślny, ale swoje decyzje podejmuje ostrożnie i uważnie) przed zawarciem umowy, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu.

Słowem – chodzi tutaj o działanie wprowadzające w błąd, które powoduje lub może powodować, że nasz Gość podejmuje decyzję dotyczącą umowy czy też zamówienia, której inaczej by nie podjął. Takie wprowadzanie w błąd może dotyczyć między innymi cech produktu – jego pochodzenia geograficznego, handlowego, ilości, jakości, sposobu wykonania, składników, dat produkcji, przydatności.

Przypadek bałtyckiego halibuta pasuje tu w sam raz, nieprawda?

Musimy wiedzieć, że możemy dopuścić się stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych nie tylko przez nasze działanie, ale także zaniechanie (a więc zatajenie jakichś informacji przed naszymi Gośćmi).

W ustawie wymieniono nawet kilkadziesiąt nieuczciwych praktyk rynkowych – tzw. czarna lista, które w każdych okolicznościach muszą być uznane za wprowadzające w błąd. Obejmują one o wiele więcej informacji niż zakaz nieuczciwego oznaczania produktów, jak chociażby:

  • prezentowanie uprawnień przysługujących konsumentom z mocy prawy, jako cechy wyróżniającej daną ofertę,
  • twierdzenie, że towar będzie dostępny jedynie przez bardzo ograniczony czas lub że będzie on dostępny na określonych warunkach (takich jak cena) przez bardzo ograniczony czas, jeżeli jest to niezgodne z prawdą i ma na celu wyłącznie nakłonienie klienta do podjęcia natychmiastowej decyzji o złożeniu zamówienia,
  • prezentowanie produktu jako „gratis”, „darmowy”, jeżeli konsument musi uiścić za niego jakąkolwiek należność,

dlatego też nieuczciwym praktykom rynkowym poświęcę osobny wpis tu na blogu, dziś tylko staram się zasygnalizować, jakie zachowania mogą zostać uznane za nieuczciwe praktyki rynkowe w kontekście nieuczciwej reklamy oraz nierzetelnego, wprowadzającego w błąd informowania o oferowanych daniach.

Co najważniejsze, nieuczciwe praktyki rynkowej dotyczą relacji przedsiębiorca – konsument.

Dlatego nasz Gość, który uzna że jego interes został zagrożony lub naruszony przez nasze działanie może żądać od nas:

  • zaniechania tej praktyki oraz usunięcia skutków jej stosowania,
  • złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w określonej formie – tzw. publiczne przeprosiny,
  • naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych,
  • zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny.

Co ważne, z roszczeniami tymi może wystąpić również m.in. miejski bądź powiatowy rzecznik konsumentów.

UOKiK ma zresztą w opisanych powyżej przypadkach dużo dalej idące kompetencje, ale to z pewnością temat na osobny wpis.

Podobnie jak w przypadku czynów nieuczciwej konkurencji, także tutaj ciężar dowodu spoczywa na tym, kto rzekomo dopuszcza się nieuczciwych praktyk rynkowych, a więc to przedsiębiorca – restaurator jest w nieco gorszym położeniu procesowym.

***

Oczywiście, reklama to jedno. Jeżeli chodzi zaś o gastronomię, musimy pamiętać jeszcze o jednym aspekcie. Takie zachęcanie Gości za pomocą nieuczciwej reklamy jest niczym innym jak sprzedawaniem towaru niezgodnego z opisem. Niestety często droga reklamacji będzie w tym przypadku utrudniona.. Podobnie jak w przypadku, o którym pisała niedawno Pani Joanna, przebywająca na wakacjach w Kołobrzegu (komentarz pod wpisem dotyczącym gramatury potraw).. otóż zamówiła ona rybę, która na talerzu nie wydawała się jakaś ogromna, za to na rachunku widniało 270 g ryby za ponad 50 złotych.. Ja wiem.. może okazać chociażby zdjęcie, może zarejestrował to monitoring.. ale nie zawsze nasz Gość pomyśli o tym, żeby takie zdjęcie zrobić.. zwłaszcza, że paragon fiskalny z nabitą ceną i wagą Pani Joanna otrzymała dopiero po zjedzeniu owej drogocennej ryby..

Dlatego też mimo iż prawo do reklamacji w restauracji jak najbardziej istnieje – pisałam Wam o tym całkiem niedawno – ze względu na specyfikę tej branży, często Goście mają utrudnione zadanie, jeżeli chodzi o wykazanie swojej racji. Podobnie będzie z naszymi dzisiejszymi rybami z nocnego połowu.. nasz nieświadomy Gość, prawdopodobnie zarówno w momencie otrzymania zamówienia, jak i płacenia za nie nie zdaje sobie bowiem sprawy z tego, że zjadł rybę nie bałtycką, a atlantycką. Wróci do domu, pochwali się w pracy, ile to zjadł świeżych ryb w tym Mielnie czy Dziwnówku i dopiero jakiś miły współpracownik uświadomi go, jak bardzo się myli. Myślę, że nasz Gość nie będzie myślał w tym momencie o składaniu reklamacji. A co zrobi? Znajdzie nas w Internecie i tam  prawdopodobnie wyrazi swoją opinię.

Ale może nas także odwiedzić Gość zawzięty. Ten, mimo że wyrazi opinię w Internecie, wyślę do nas maila lub pismo z reklamacją, a dodatkowo do wiadomości wyśle to także organizacjom konsumenckim. Po prostu.. nasza nieprawdziwa reklama na tyle go urazi, że nie będzie mu szkoda czasu ani energii na to, żeby jednak skutecznie zawalczyć z takimi praktykami.

Oczywiście nie można wykluczyć, że trafi się nam i Gość wyedukowany, który doskonale wie, że ten halibut, o którego dopytuje kelnerkę nie został złowiony dzisiejszej nocy w bałtyckich wodach. Ale dopytuje, może nagra, zrobi zdjęcie reklamy i menu, a może nawet podzielić się z tą wiedzą z odpowiednią organizacją strzegącą interesów konsumentów. Często zdarza się też tak, że w momencie kiedy po między kelnerem a Gościem wywiązuje się dyskusja na temat świeżości i pochodzenia ryb, słyszą ją inni Goście restauracji, którzy niespodziewanie dowiadują się całej prawdy o zamówionym przez nich daniu i często kończy się to zmianą planów co do złożenia zamówienia albo złożeniem stosownej reklamacji.

***

Dlatego analizując problem nieuczciwej reklamy powinniśmy tak naprawdę brać pod uwagę trzy aspekty:

  1. konsekwencje stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych oraz czynów nieuczciwej konkurencji,
  2. konsekwencje związane z prawem do złożenia reklamacji,
  3. konsekwencje wizerunkowe.

Obserwując polski rynek usług gastronomicznych można dojść do przekonania, że ta nieuczciwa reklama to i tak już tylko margines złych gastronomicznych zachowań. Polska gastronomia przechodzi pod tym względem prawdziwą rewolucję.. podawanie składu potraw, alergeny, gramatura potraw.. Ale i tak pomyślałam, że warto się i z tą reklamą rozprawić, żeby nam te dorsze z tego nocnego połowu nie robiły takiego „negatywnego pijaru” 🙂

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Adwokacka Adwokat Marta Kosecka Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Adwokacka Adwokat Marta Kosecka z siedzibą w Gdyni.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem kontakt@adwokatkosecka.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: