Marta Kosecka

adwokat

Prowadzę Kancelarię Adwokacką w Gdyni. Na co dzień doradzam przedsiębiorcom w zakresie szeroko pojętego prawa gospodarczego i handlowego, a także prawa pracy. Posiadam bogate doświadczenie w obsłudze podmiotów gospodarczych.
[Więcej >>>]

Współpraca Sklep

Zleceniobiorca wzięty pod uwagę.

Marta Kosecka23 listopada 2020Komentarze (0)

Choć chciałoby się czy powinno wręcz napisać: „Zleceniobiorca wzięty pod uwagę, catering i nowe restauracje nadal pozostawione same sobie”.

Nie bez powodu zaczynam ten wpis od tych, a nie innych wiadomości.

Po opublikowaniu projektu tarczy antykryzysowej 6.0, tzw. tarczy branżowej, która w założeniu miała stanowić pomoc dla branż zamkniętych ponownie na jesień, trzy najczęściej pojawiające się pytania to właśnie pytania o pomoc dla zleceniobiorców (którzy zostali pominięci przy świadczeniu postojowym), przedsiębiorców działających w cateringu oraz nowych podmiotów, które nie prowadziły działalności na jesieni 2019 roku.

Zacznijmy jednak od początku..

O rozwiązaniach pomocowych proponowanych dla branży gastronomicznej i innych branż dotkniętych jesiennymi obostrzeniami, szczegółowo pisałam już w jednym z poprzednich wpisów. Tutaj zostawiam do niego link. Omówiłam w nim formy i warunki pomocy zaproponowane w poselskim projekcie nowelizacji ustawy covidowej.

Projekt ten, po lekkiej modyfikacji,  Sejm przegłosował i skierował do Senatu w czwartek, 19 listopada 2020 roku. O tych modyfikacjach napiszę jeszcze poniżej. Tutaj natomiast zostawiam link do wersji ustawy jaka wyszła z Sejmu.

Jednocześnie Senat ma zaplanowane swoje obrady w dniach 25-27 listopada. Istnieje więc realna szansa, że do końca tygodnia ustawę przegłosuje również Senat.

Istnieje jednak równie duża szansa, że po pracach w Senacie, ustawa ponownie trafi do Sejmu. Wiele środowisk, w tym branża gastronomiczna, apeluje bowiem do Senatu o wprowadzenie do procedowanych właśnie przepisów szeregu poprawek. Jakich?

A chociażby takich o  włączenie do branż objętych pomocą przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność w oparciu o PKD 56.21.Z – przygotowywanie i dostarczanie żywności do odbiorców zewnętrznych (katering). W tym momencie, choć branża cateringowa  teoretycznie może świadczyć swoje usługi, realnie rzecz biorąc.. nie ma ich komu świadczyć. Skoro bowiem nie odbywają się przyjęcia okolicznościowe, spotkania integracyjne, wigilie firmowe, nie odbywają się eventy.. choć cateringi mogą działać.. w rzeczywistości nie mają oni komu świadczyć swoich usług.

Mimo to, wszelkie formy pomocy dostępne dla branży gastronomicznej, konsekwentnie mają tę część gastronomii ominąć.

Stąd usilne apele do senatorów, aby ustawę w tym zakresie poprawić. Jeżeli jednak nawet senatorowie zreflektują się i wprowadzą odpowiednie przepisy do tarczy antykryzysowej 6.0, nie daje nam to jeszcze gwarancji pozytywnego zakończenia tej sprawy. O tym przekonamy się dopiero po tym jak ustawa wróci do Sejmu. A ten podejmie ponowne głosowanie nad ostatecznym kształtem ustawy.

W każdym razie jest to na pewno jeden z ważniejszych problemów dotyczących tarczy 6.0 w odniesieniu do gastronomii.

Po raz kolejny wydaje się też, że to dowód na zupełną bezmyślność rządzących. Tak jakby ktoś kto typował formy działalności, które straciły na wprowadzanych obostrzeniach pomyślał:

„Catering. Catering? Chyba nie, przecież to tak jakby na wynos, tutaj w sumie nic się nie zmienia”.

Jednocześnie ten ktoś nie zastanowił się jednak kim są klienci tych osób, odbiorcy cateringu. Nie zastanowił się bo prawdopodobnie nie rozumie nawet istoty cateringu. Wie tylko, że to sprzedaż na wynos.

I ja wiem, że epidemia trwa już niby ponad osiem miesięcy, powinniśmy się do tej bezmyślności przyzwyczaić.  Ale mnie również, tak jak Ciebie, codziennie ta bezmyślność wkurza tak samo. A może wręcz z każdym dniem jeszcze bardziej?

 

Zleceniobiorca wzięty pod uwagę.

Dobrze, wiesz już, że  w zakresie cateringu, posłowie nie zmienili w ustawie nic względem zgłoszonego projektu. A co ze zleceniobiorcami? Czy pojawiło się jakieś dodatkowe świadczenie postojowe dla tych osób?

Odpowiedź jest krótka: NIE.

W tarczy jesiennej nie będzie analogicznego zapisu do tego z tarczy wiosennej, zgodnie z którym świadczenia postojowe dla zleceniobiorców wypłacane były przez ZUS.

Tak jak przewidywałam już w jednym z poprzednich wpisów, tym razem wynagrodzenie zleceniobiorców ma zostać pokryte przez pracodawców z przyznawanych im świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy.

 

Kto może ubiegać się o takie świadczenia?

Każdy przedsiębiorca prowadzący działalność w branżach objętych pomocą, jeżeli tylko jego przychód uzyskany w jednym z trzech miesięcy poprzedzających miesiąc złożenia wniosku o przyznanie tej formy pomocy był niższy co najmniej o 40% w stosunku do przychodu uzyskanego w miesiącu poprzednim albo analogicznym miesiącu roku poprzedniego.

Jak widzisz, podobnie jak przy innych formach pomocy, wymagany jest 40% spadek osiąganego przychodu.

Jest w przypadku tej formy pomocy jednak jedna istotna różnica. Otóż przysługuje ono również przedsiębiorcom, którzy w ubiegłym roku nie prowadzili jeszcze działalności. Porównaniu na potrzeby spadku przychodów może ulec bowiem nie tylko analogiczny okres czasowy w roku poprzednim, ale także miesiąc poprzedzający złożenie wniosku o przyznanie pomocy.

Pamiętaj jednocześnie, że aby uzyskać omawianą pomoc, powinieneś złożyć, nie później niż do 28 lutego 2021 roku, odpowiedni wniosek do wojewódzkiego urzędu pracy. Pomoc zostanie Ci udzielona maksymalnie na okres 3 miesięcy.

Oczywiście w kolejnych miesiącach możliwe jest przedłużenie wypłacania tych środków. Ustawa daje nawet Radzie Ministrów możliwość przedłużenia tego okresu za pomocą rozporządzenia. Póki co jednak pewne są jedynie 3 miesiące.

 

Ile wynosi dofinansowanie i czy obejmuje wszystkich pracowników?

Dofinansowanie wynosiło będzie 2.000 złotych i ulegnie obniżeniu w przypadku niepełnego czasu pracy pracownika. Co jednak ważne, mimo iż posługujemy się w tym wypadku pojęciem pracownika, na potrzeby uzyskania dofinansowania, naszym pracownikiem będzie nie tylko pracownik, ale także zleceniobiorca czy osoba współpracująca z Tobą na podstawie umowy o świadczenie usług.

Jest tylko jeden dodatkowy warunek. Minimalny staż pracy tej osoby u Ciebie, abyś mógł starać się o uzyskanie świadczenia na rzecz ochrony miejsc pracy musi wynosić 3 miesiące.

Jak zatem widzisz, zleceniobiorca nie został na lodzie. Po prostu potraktowano go tak jak pracownika. Co moim zdaniem, choć w zasadzie słuszne, jest dość niebezpieczną praktyką. W ten sposób niejako sam przyznajesz bowiem, że to w zasadzie żaden zleceniobiorca, ale etatowy pracownik.

Pytasz równie często o umowy o dzieło – pisałam o tym w ostatnim wpisie – odpowiedź znajdziesz w tym linku. Ponieważ nic się w tym zakresie  nie zmieniło, odsyłam Cię do tego wpisu. Jeżeli jednak mam podsumować sytuację osób współpracujących z restauracją w oparciu o umowę o dzieło, powiem tak: „Nie, nadal nie zostali oni objęci żadną formą pomocy”.

 

W odniesieniu do nowych restauracji..

Jeżeli o nowe restauracje chodzi,  również na to pytanie odpowiedziałam już w zasadzie w poprzednim akapicie. Ustawodawca dał bowiem możliwość uzyskania świadczeń na rzecz ochronę miejsc pracy również tym restauratorom, którzy nie są w stanie porównać spadku przychodów z poprzednim rokiem.

Jeżeli natomiast chodzi o pozostałe formy pomocy – świadczenie postojowe dla przedsiębiorcy, dotację na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności czy zwolnienie ze składek ZUS, projektowane zapisy pozostały niezmienione w stosunku do tych uchwalonych. Nadal wszystkimi tymi formami pomocy objęci są wyłącznie Ci przedsiębiorcy, którzy wykażą co najmniej 40% spadek przychodów w październiku albo listopadzie 2020 roku (a w przypadku zwolnienia ze składek ZUS wyłącznie w listopadzie 2020 roku) w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku.

Czy Senat może coś jeszcze na tym polu zmienić? Pewnie, że może. Czy tak zrobi? Nie wiem, ale jak już Senat się tą ustawą zajmie i ją przegłosuje, na pewno dam Ci znać 🙂

 

A jeżeli gubisz się już w tych wszystkich formach pomocy, warunkach ich uzyskania, wnioskach o ich przyznanie, będę miała dla Ciebie niespodziankę. Do wszystkich osób zapisanych na listę mailingową powędruje specjalna, wyjątkowa tabelka. Magiczna tabelka, która w jasny i przejrzysty sposób podsumuje wszystkie nowe formy pomocy, uregulowane w tarczy antykryzysowej 6.0. Z której jasno będzie wynikało jaką pomoc możesz otrzymać po spełnieniu konkretnych warunków.

Co zrobić, żeby wejść w jej posiadanie?

Wystarczy, że zapiszesz się na listę mailingową. Przy okazji masz szansę pobrać  specjalny prawie 80-stronicowy poradnik na czas pandemii. W poradniku szczegółowo omówiłam wszystkie formy pomocy dostępne w ramach wiosennej tarczy antykryzysowej. Tym sposobem będziesz miał pełną wiedzę na temat wszystkich dostępnych form pomocy.

Jeżeli chcesz zapisać się na listę mailingową, kliknij w ten link. Zostaw swój adres mailowy i oczekuj na maila ode mnie.

W ramach mailingu otrzymasz nie tylko tabelkę czy poradnik. Mailing to kolejna forma przekazywania przeze mnie informacji dotyczących prawa w gastronomii. Informacji, które nie są publicznie dostępne w blogu. Są dostępne wyłącznie dla tych, którzy zostawią swój adres mailowy. A poprzez to dadzą mi znać, że są taką dodatkową dawką informacji zainteresowani 🙂

Do przeczytania zatem! W kolejnym wpisie na blogu i mam nadzieję, również w mailingu! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Galerie handlowe i gastronomia.

Marta Kosecka07 listopada 2020Komentarze (0)

Jak już pewnie wiesz, od dziś zamknięte są galerie handlowe.

To znaczy, nie do końca zamknięte. Powinnam raczej napisać, że od dziś nie mogą działać stacjonarnie określone sklepy, usytuowane w galeriach i parkach handlowych .

Czy możliwa będzie zatem w dalszym ciągu sprzedaż na wynos z placówek gastronomicznych działających w takich galeriach?

Pytacie o to od kilku dni, donosząc mi, że przecież wiosną było to niemożliwe. Zatem teraz będzie pewnie podobnie.

Czy faktycznie tak będzie  i czy naprawdę na wiosnę punkty te nie mogły działać?

Nie będzie tak i wiosną też nie do końca tak było.

Już tłumaczę 🙂

Faktycznie wiosną ograniczenia były ostrzejsze. To znaczy wiosną możliwe było jedynie dostarczanie jedzenia, przygotowanego w punktach gastronomicznych zlokalizowanych w galeriach handlowych. Zakazana była sprzedaż na wynos.

A dokładnie brzmiało to tak:

ustanawia się czasowe ograniczenie prowadzenie działalności usługowej (…) z wyłączeniem najemców i właścicieli, których przeważająca działalność polega na świadczeniu usług (…) gastronomicznych, polegających jedynie na przygotowywaniu i dostarczaniu żywności.

Nie było zatem tak, że wiosnę punkty zlokalizowane w galeriach handlowych nie mogły działać w jakikolwiek sposób.

Co na to wczorajsze rozporządzenie?

Zgodnie z opublikowanym wczoraj rozporządzeniem, punktów gastronomicznych działających w galeriach handlowych w ogóle nie dotkną, przynajmniej z prawnego punktu widzenia, dalej idące obostrzenia niż te, które dotknęły pozostałą część branży gastronomicznej w Polsce.

Punkt te nadal bowiem będą mogły świadczyć swoje usługi zarówno na wynos, jak i w dowozie.

Z rozporządzenia wprost wynika, że:

Do dnia 29 listopada 2020 r. w obiektach handlowych lub usługowych, w tym parkach handlowych, o powierzchni sprzedaży lub świadczenia usług powyżej 2000 m2 ustanawia się zakaz:

2) prowadzenia działalności usługowej właścicielom lub najemcom powierzchni usługowej, z wyłączeniem takiej, której przeważająca działalność polega na świadczeniu usług:

(…)

m) gastronomicznych polegających wyłącznie na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos lub na przygotowywaniu i dostarczaniu żywności.

To nieprawda zatem, że obostrzenia są takie jak na wiosnę. W tym względzie są one akurat mniej rygorystyczne.

Oczywiście pozostaje pytanie o skutek ekonomiczny. Czy skoro w galeriach zamknięta będzie określona część sklepów, Klienci będą przychodzić tylko po to, aby zamówić jedzenie? Czy te usługi nie są jednak ze sobą zbyt mocno związane? Najpierw zakupy, a potem szybkie jedzenie.

Ale i tu chciałabym Cię pocieszyć. Jak już napisałam na początku, to nie do końca prawda, że od dziś galerie handlowe będą zamknięte. Jeżeli wczytasz się w opublikowane wczoraj wieczorem rozporządzenie okaże się, że tak naprawdę.. większość sklepów i punktów usługowych.. będzie działała dalej. Serio 🙂

Co może działać? Już wymieniam:

  • sklepy spożywcze oraz prowadzące sprzedaż środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, sklepy z produktami kosmetycznymi, artykułami toaletowymi i środkami czystości, sklepy z produktami leczniczymi i wyrobami medycznymi, sklepy z gazetami i książkami, sklepy sprzedające artykuły budowlane bądź remontowe, sklepy oferujące usługi telekomunikacyjne, sklepy z akcesoriami i częściami do pojazdów samochodowych lub motocykli, sprzedaż paliw,
  • a do tego usługi: fryzjerskie i kosmetyczne, optyczne, medyczne, bankowe, pocztowe, logistyczne, polegające na wydawaniu i odbieraniu przesyłek, ubezpieczeniowe, naprawa pojazdów samochodowych lub motocykli, naprawa lub wymiana opon i dętek, myjnie samochodowe, usługi ślusarskie, szewskie, krawieckie, pralnicze, gastronomiczne na wynos i w dowozie, a ponadto możliwe jest również prowadzenie handlu lub działalności na wyspie handlowej.

Czy zatem tylko ja mam wrażenie, że galerie handlowe wcale tak naprawdę nie zostają zamknięte?

 

Zamknięte zostały tak naprawdę sklepy odzieżowe, obuwnicze, RTV/AGD. No i oczywiście słynna już branża meblowa. Dlaczego słynna? A dlatego, że opublikowanym projekcie rozporządzenia, sklepy meblowe były objęte powyższym wyłączeniem. Razem ze sklepami z artykułami budowlanymi i remontowymi. Niedługo przed północą zaś zostało opublikowane rozporządzenie, zgodnie z którym sklepy meblowe począwszy od dziś nie mogą jednak prowadzić działalności, jeżeli usytuowane są galeriach bądź parkach handlowych. Albo jeżeli samodzielnie mają powierzchnię powyżej 2.000 metrów kwadratowych. Tak, słynne szwedzkie sklepy też niestety chwilowo zawieszają stacjonarną sprzedaż. Choć jeszcze wczoraj o tym nie wiedziały. Żart? Niestety nie.

No nie mów, że jeszcze nie dotarł do Ciebie ten news dnia..

I już na sam koniec o galeriach handlowych. Dziwi Cię, że wymieniłam wyżej warsztaty samochodowe czy stacje paliw?

Na tym właśnie polega kolejna zmiana względem regulacji wiosennych.

Otóż wiosną, ograniczenie dotyczyło jedynie obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2.000 metrów kwadratowych. Obecnie – zostało ono nieco rozszerzone. Zgodnie z najnowszym rozporządzaniem, ograniczenia dotyczą:

obiektów handlowych lub usługowych, w tym parków handlowych, o powierzchni sprzedaży lub świadczenia usług powyżej 2.000 metrów kwadratowych.

I uwierz mi, parków handlowych nie było w projekcie rozporządzenia..

Czym są zatem parki handlowe?

Zgodnie z definicją słownikową jest to zespół głównie średnio i wielkopowierzchniowych  obiektów specjalistycznych (galerie handlowe, super i hipermarkety), połączonych wspólnym parkingiem, zlokalizowanych głównie na obrzeżach dużych i średnich miast.

Czy coś zmienia to jednak dla branży gastronomicznej? Nie, dla branży gastronomicznej ta zmiana nie ma żadnego znaczenia. Branża gastronomiczna nie ma innego wyjścia. Już od dwóch tygodni może działać jedynie na wynos w i dowozie, niezależnie od lokalizacji danego punktu gastronomicznego.

Branży meblowej i wszystkim parkom handlowym szczerze jednak należy współczuć. Nikt z nas nie chciałby być tak niemile i nagle zaskoczony.

A jeśli mi nie wierzysz, że projekt i finalna treść rozporządzenia mogły różnić się w tak kluczowych aspektach, proszę, tu zostawiam link do projektu.

***

Przy okazji wpisu o „zamknięciu” galerii i parków handlowych krótko postaram się raz jeszcze odpowiedzieć na najczęściej chyba pojawiające się ostatnio pytanie. I to zarówno ze strony pracowników, jak i pracodawców.

Czy zatem pracownik w trakcie lockdownu powinien otrzymać od pracodawcy jakieś wynagrodzenie? Czy pracodawca ma prawo wysłać pracownika na płatny urlop?

 

Na to pytanie częściowo odpowiedziałam już w jednym z pierwszych wpisów po wybuchu epidemii koronawirusa – #zostanwdomu to nie urlop! Link do tego wpisu zostawiam tu. I zasadniczo nie się w tym temacie od wiosny nie zmieniło.

Zamknięcie restauracji bezsprzecznie nie jest spowodowane przyczyną leżącą po stronie pracowników. Dlatego nie powinni oni ponosić negatywnych konsekwencji takiego stanu rzeczy. Dlatego też nie można obecnie wysłać pracowników na urlop wypoczynkowy ani żądać od nich, aby skorzystali z urlopu bezpłatnego (ten udzielany jest na wniosek pracownika). A co z zaległym urlopem? W mojej ocenie, ale także w ocenie Państwowej Inspekcji Pracy, możesz obecnie wysłać pracownika na zaległy urlop.

A jeżeli urlop nie wchodzi w grę?

Jeżeli nie możesz wysłać pracownika na zaległy urlop, pracownikowi nie przysługuje zasiłek opiekuńczy na dziecko, nie choruje i nie przebywa akurat w kwarantannie, ponieważ tak jak już pisałam, zamknięcie restauracji ro nie wina pracownika, co do zasady należy mu się wynagrodzenie za pracę. Nawet jeżeli nie ze swojej i nie z Twojej winy nie może chwilowo tej pracy świadczyć.

Jednocześnie, ponieważ sytuacja jest absolutnie wyjątkowa, a żaden bądź prawie żaden pracodawca nie byłby w stanie dźwignąć obowiązku wypłacania pracownikom wynagrodzenia za czas przymusowego przestoju, z pomocą przychodzi Państwo.

Zarówno na wiosnę, jak i teraz pojawiły się zatem mechanizmy, które mają pomóc restauratorom w wypłacaniu wynagrodzenia swoim pracownikom. Pisałam o tym między innymi we wczorajszym wpisie, do którego link zostawiam tu.

O wszystkich dostępnych formach pomocy dla pracodawców – restauratorów pisałam jednak przede wszystkim na prawie 80 stronach Poradnika na czas pandemii, który możesz pobrać BEZPŁATNIE, klikając w ten link. To właśnie w nim, szczegółowo i kompletnie, opisałam w jednym miejscu wszystkie dostępne formy pomocy w uzyskaniu dofinansowania do wynagrodzeń pracowników.

Nieszczęsna umowa o dzieło.

Wielu z Was pisze do mnie, że obecnie zaoferowana przez Państwo pomoc nie obejmuje pracowników gastronomii pracujących w oparciu o umowy o dzieło. Tak, wiem o tym.

Piszecie mi również, że wiosną było inaczej i że tarcza antykryzysowa przewidywała wypłatę świadczenia postojowego dla takich osób. Tak, o tym też wiem.

Ale zwróć uwagę, że wiosenna tarcza antykryzysowa w ogóle była dość szeroka. Mógł z niej skorzystać w zasadzie każdy, niezależnie od branży i formy zatrudnienia, kto udowodnił pogorszenie sytuacji materialnej w związku z wystąpieniem COVID-19.

Obecnie niestety tak nie jest.

Tarcza obejmuje jedynie wybrane branże, zaś świadczenie postojowe przewidziane zostało tylko dla przedsiębiorców. Nie ma w projekcie propozycji wypłaty świadczeń postojowych dla zleceniobiorców ani osób współpracujących w oparciu o umowy o dzieło.

O ile jednak pracodawca ma szansę uzyskać środki na dofinansowanie wynagrodzeń zleceniobiorców w ramach form pomocy uregulowanych jeszcze w wiosennej tarczy (definicja pracownika na potrzeby tychże dofinansowań rozszerzona została o zleceniobiorców), o tyle sytuacja osób z umowami o dzieło w zasadzie pozostaje poza regulacją.

Dlaczego? Pamiętaj, że o ile już sama umowa zlecenia jest zazwyczaj w gastronomii pewnym nagięciem prawa, o tyle umowa o dzieło jest ich ewidentnym złamaniem. Co do zasady (są jakieś tam małe wyjątki) umowa o dzieło nigdy nie powinna znaleźć zastosowania w gastronomii. Być może właśnie stąd, skądinąd słuszne pod kątem prawnym założenie, że osoby wykonujące pracę w oparciu o umowę o dzieło nie są aktualnie grupą najbardziej wyczekującą pomocy prawnej.

Oczywiście, ja znam realia. Na blogu jednak próbuję przede wszystkim tłumaczyć prawo i próbować je zrozumieć.

Dlatego uważam, że to nie jest dobry moment, aby karać osoby pracujące w oparciu o umowy o dzieło i pozostawiać ich bez jakiejkolwiek pomocy. Liczę też na to, że na etapie procedowania zmiany ustawy przed Sejmem odpowiednie zapisy ulegną jeszcze zmianie, a odpowiednią pomocą zostaną objęci wszystkie osoby pracujące w gastronomii, które wskutek lockdownu ucierpiały.

Jeżeli jednak pytasz mnie o to, co mamy na dziś, odpowiedzieć niestety musi brzmieć, że niewiele.

***

Podsumowując. Nawet w okresie epidemii, jeżeli pracownik może pracować, a Ty nie możesz go wysłać na zaległy urlop, pracownikowi należy się wynagrodzenie za pracę. Ponieważ jest to rzecz jasna koszt, którego prawdopodobnie nie będziesz w stanie ponieść sam, skoro nie możesz prowadzić stacjonarnej działalności, Państwo przygotowało co najmniej kilka różnych form dofinansowania do wynagrodzeń pracowników. Niedoskonałych, ale jednak przygotowało. I być może jeszcze przygotuje. Sam fakt wniesienia takiego, a nie innego projektu nie przesądza o ostatecznym kształcie uchwalonych przepisów. Trzeba czekać. I czasem też zaglądać na bloga. Po to, aby sprawdzić czy i ewentualnie co się zmieniło.

Serdecznie i niezmiennie Cię do tego zachęcam! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Jesienna tarcza dla gastronomii.

Marta Kosecka06 listopada 2020Komentarze (0)

Nie tak miała wyglądać ta jesień. Nie interesowała nas jesienna tarcza dla gastronomii. Chcieliśmy móc pracować i odrabiać wiosenne straty. Sezon weselny miał się w tym roku w zasadzie nie kończyć. Listopad, mimo swej posępnej aury, obfitować miał w piękne, wyczekane przyjęcia weselne. Już od niemal dwóch tygodni wiemy jednak, że tak się nie stanie.

Zamiast tego restauratorzy praktycznie jako jedna z pierwszych branż ponieśli konsekwencje drugiej fali zachorowań. O uzasadnieniu dla takich działań dość dosadnie pisałam w ostatnim wpisie, do którego dziś Cię odsyłam. Wystarczy, że klikniesz -> tu. Moje zdanie się bowiem nie zmieniło, a dzięki temu w tym wpisie szybciej będziemy mogli przejść do konkretów 😉

A te konkrety to zapowiadane i projektowane wsparcie dla gastronomii – tzw. jesienna tarcza dla gastronomii. Komu i co będzie się należało? O kim rządzący zapomnieli? Czy rozwiązania zapowiadane odpowiadają tym, które znalazły się w projekcie? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć właśnie w tym wpisie!

Jesienna tarcza dla gastronomii.

Zanim przejdę do rzeczy, jedno zdanie wyjaśnienia. Jeżeli jesteś moim stałym Czytelnikiem wiesz już z pewnością, że nie lubię pisać o projektowanych zmianach i rozwiązaniach. Bo często to po prostu burza w szklance wody, a ostateczny kształt ustawy czy rozporządzenia nijak ma się do tego, co zawierał projekt. Stąd zdecydowanie wolę poczekać na przyjęty ostatecznie tekst i dopiero wówczas go dla Ciebie analizować.

Jak tylko jednak dowiedziałam się, że PiS postanowił opóźnić obrady Sejmu, które były zaplanowane na ten tydzień i to o całe 2 tygodnie (!) doszłam do wniosku, że nie możesz tak długo czekać. Że ja nie mogę tak długo czekać i nie opisać Ci, na czym mają polegać zapowiadane formy pomocy. Za dużo jest bowiem niepewności, niejasności, pytań na forum, na które trudno znaleźć odpowiedź.

Postaram się odpowiedzieć dziś na tyle pytań, ile tylko dam radę. Na tyle, na ile będę w stanie wniknąć w zamierzenia tych, którzy mieli pomysł jak ta cała kolejna już tarcza dla gastronomii ma wyglądać. Albo i nawet pomysłu nie mieli, ale i tak projekt przygotowali.

Jak dobrniesz do końca, sam ocenisz 🙂

Nowe obostrzenia.

Nowe obostrzenia zostały zapowiedziane w czwartek, 22 października. Obowiązywać zaczęły zaś już w sobotę, 24 października. Od tego dnia gastronomia nie może działać stacjonarnie, ale wyłącznie na wynos i w formie dowozów.

Już na początku kolejnego tygodnia Premier RP ogłosił jak ma wyglądać wsparcie dla branży w związku z tak znaczącym ograniczeniem możliwości jej działania. W tym samym czasie grupa posłów partii rządzącej wniosła do Sejmu projekt zmiany ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (…).

Druk nr 704. Możesz się z nim zapoznać, klikając w ten link.

Czy zatem zapowiadane na konferencji prasowej zmiany znalazły się w projekcie, który trafił do Sejmu? Czy proponowane zapisy ustawowe są nieco bardziej szczegółowe, niż hasłowe zapowiedzi Premiera RP?

Premier powiedział, że..

Zgodnie z zapowiedziami Premiera Morawieckiego, w ramach tarczy branżowej – jesienna tarcza dla gastronomii – przedsiębiorcy mogą liczyć na dobrze znane instrumenty wsparcia. Jakie? Pozwól że posłużę się grafiką. Wszak to w czasie pandemii najpopularniejsza forma ogłaszania zmian w prawie 😉

fot. KPRM

Zwolnienie ze składek ZUS, postojowe, dotacja do 5.000 złotych, odroczenie płatności zaliczek na PIT pobranych od pracowników na pół roku. To jednak tylko hasła. Jak zostały zapisane w projekcie ustawy?

Pomoc nie dla wszystkich

Pamiętaj, że obecnie nie wystarczy tylko udowodnić spadku osiąganego przychodu, o czym będę pisała jeszcze poniżej.

Jesienna tarcza antykryzysowa jest tarczą skierowaną wyłącznie do przedsiębiorców, „którzy najbardziej ucierpieli na wprowadzonych obostrzeniach”. Jest to więc tarcza antykryzysowa dla gastronomii i innych szczególnie poszkodowanych branż, klasyfikowanych według PKD.

Jeżeli chodzi o rodzaje działalności związanych z gastronomią są to następujące rodzaje PKD:

  • 47.81.Z – sprzedaż detaliczna żywności, napojów i wyrobów tytoniowych prowadzona na straganach i targowiskach,
  • 56.10.A – restauracje i inne stałe placówki gastronomiczne, a więc restauracje, pizzerie, bary mleczne, kawiarnie,
  • 56.10.B – ruchome placówki gastronomiczne,
  • 56.29.Z – pozostała usługowa działalność gastronomiczna, tzw. katering przemysłowy – jest to działalność stołówek i kawiarni w zakładach pracy, szkołach, szpitalach,
  • 56.30.Z – przygotowywanie i podawanie napojów, a zatem bary, puby, piwiarnie, dyskoteki, serwujące głównie napoje.

Jednorazowe dodatkowe świadczenie postojowe

Jest ono niczym innym niż świadczeniem postojowym znanym nam z tarcz wiosennych. Teraz jednak ma przysługiwać tylko przedsiębiorcom. Proponowany projekt zmian ustawowych nie przyznaje możliwości ubiegania się o takie świadczenie również przez osoby współpracujące z restauracją na podstawie umów  cywilnoprawnych (umowa zlecenia, świadczenia usług).

Warunkiem otrzymania świadczenia jest:

  1. prowadzenie działalności gospodarczej w dniu 30 września 2020 roku,
  2. wcześniejsze skorzystanie ze świadczenia postojowego w ramach tarczy wiosennej,
  3. spadek przychodu z prowadzonej działalności w październiku lub listopadzie 2020 roku co najmniej o 40% w stosunku do przychodu uzyskanego odpowiednio w październiku lub listopadzie 2019 roku.

Przyznanie świadczenia następuje rzecz jasna na wniosek. Nie zmieni się również wysokość samego świadczenia. Co do zasady, będzie ono wynosiło 80% minimalnego wynagrodzenia za pracę, a więc 2.080 złotych. Dla osób na karcie podatkowej, kwota świadczenia wynosiła zaś będzie dokładnie 1.300 złotych.

Projekt przewiduje również, iż Rada Ministrów będzie mogła, w drodze rozporządzenia, przyznać ponowną wypłatę dodatkowego świadczenia postojowego, mając na względzie okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz skutki nim wywołane.

Słowem, jeżeli w kolejnych miesiącach gastronomia nadal pozostanie zamknięta, również tarcza dla gastronomii będzie rozszerzana o dalsze świadczenia.

Odpowiadając na najczęściej zadawane przez restauratorów pytanie – co w sytuacji, w której nie prowadziłem działalności w ubiegłym roku? – muszę niestety odpowiedzieć, że nie wiem. Przedstawiony projekt ustawy całkowicie pomija istnienie takich przedsiębiorców. Zakładam, że na etapie procedowania ustawy w Sejmie, ktoś się obudzi i dopisze odpowiednie rozwiązania dla tych osób. Tak zakładam, bo pominięcie tych osób nie ma jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia. I stanowiłoby ich ewidentne pokrzywdzenie!

Ale czy pokrzywdzenia samego w sobie nie stanowi to, że po zamknięciu gastronomii 24 października 2020 roku, świadczenie postojowe dostaniesz pewnie pod koniec grudnia? Bo moim zdaniem niestety tak 🙁

Zwolnienie ze składek ZUS za listopad 2020 roku

Tak więc w listopadzie musisz opłacić składki za październik, a zwolnienie obejmie dopiero składki za listopad.

Warunkiem otrzymania zwolnienia jest:

  1. prowadzenie działalności gospodarczej w dniu 30 września 2020 roku,
  2. bycie zgłoszonym jako płatnik składek do dnia 30 czerwca 2020 roku,
  3. spadek przychodu z prowadzonej działalności w listopadzie 2020 roku co najmniej o 40% w stosunku do przychodu uzyskanego w listopadzie 2019 roku,
  4. przesłanie deklaracji rozliczeniowych lub imiennych raportów miesięcznych należnych za listopad 2020 roku – do dnia 31 grudnia 2020 roku.

Również zwolnienie udzielanie jest na wniosek. Możesz go złożyć najpóźniej do 31 stycznia 2021 roku. Co do zasady zatem, jeżeli spełniasz warunki do zwolnienia, nie musisz płacić składek w grudniu, nawet jeżeli wniosek o przyznanie świadczenia złożysz później niż termin płatności tych składek albo co prawda złożysz wniosek przed terminem ich płatności, ale nie uzyskasz do tego czasu pozytywnej decyzji ZUS. Jednocześnie nawet jeżeli zapłacisz te składki, a następnie złożysz wniosek i otrzymasz decyzję pozytywną nie musisz się już martwić. Wprowadzono bowiem wreszcie rozwiązanie, zgodnie z którym jeżeli zapłacisz składki pochopnie, spełniając warunki do uzyskania zwolnienia, tak przedwcześnie opłacone składki zostaną Ci zaliczone na poczet zaległych bądź bieżących składek, a ostatecznie nawet zwrócone.

Podobnie jak w przypadku świadczenia postojowego, jeżeli w kolejnych miesiącach gastronomia nadal pozostanie zamknięta, również tarcza dla gastronomii będzie rozszerzana o dalsze zwolnienia, które będą mogły być wydłużane rozporządzeniem Rady Ministrów.

5 tysięcy złotych dotacji

Kolejnym instrumentem wsparcia dla gastronomii ma być jednorazowa dotacja na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Dotacja udzielana jest na wniosek. Projektowane przepisy znajdziesz tu.

Podobnie jak na wiosnę, dotacja będzie podlegała umorzeniu pod warunkiem wykonywania (zakładam, że to lapsus językowy i chodził raczej o prowadzenie) działalności gospodarczej przez okres 3 miesięcy od dnia udzielenia dotacji.

Warunkiem otrzymania dotacji jest:

  1. prowadzenie działalności gospodarczej w dniu 30 września 2020 roku,
  2. posiadanie statusu mikroprzedsiębiorcy i małego przedsiębiorcy,
  3. spadek przychodu z prowadzonej działalności w październiku albo listopadzie 2020 roku co najmniej o 40% w stosunku do przychodu uzyskanego w październiku albo listopadzie 2019 roku.

Uwaga! Pamiętaj, że wszystkie opisane powyżej mechanizmy obowiązywały już w ramach tarczy wiosennej. Jednocześnie powyżej wymieniłam tylko najważniejsze kwestie związane z udzieleniem wsparcia dla przedsiębiorców w ramach tarczy jesiennej. Do obecnie wprowadzanych form pomocy mają jednak w pełnym zakresie odpowiednie zastosowanie przepisy uchwalone na wiosnę. Definicja małego i mikroprzedsiębiorcy, zasady składania wniosków o udzielenie wsparcia, zasady umorzenia dotacji, zasady odnoszące się do świadczenia postojowego oraz zwolnienia z opłacania składek na ZUS – wszytko to obowiązuje na takich zasadach, jak dotychczas. Jak w tarczy wiosennej.

Jednocześnie, wszystkie formy pomocy, szczegółowo i kompletnie opisałam na prawie 80 stronach Poradnika na czas pandemii, który możesz pobrać BEZPŁATNIE, klikając w ten link. W jednym miejscu zebrałam dla Ciebie nie tylko informacje odnośnie form pomocy, ale także innych kwestii szczególnie ważnych dla gastronomii w trakcie trwającej epidemii koronawirusa – jak sprzedaż alkoholu w dowozie, obniżenie czynszu najmu, zapłata kolejnej raty za zezwolenie na sprzedaż alkoholu. Informacje,  które obecnie pozostają aktualne dokładnie w takim samym stopniu co na wiosnę!

Pozostałe formy pomocy

Rządzący obiecują jednak, że to nie koniec pomocy. Na co zatem można liczyć dodatkowo?

  • mechanizmy obowiązujące w tarczy wiosennej – dofinansowanie wynagrodzenia pracowników objętych przestojem ekonomicznym albo obniżonym wymiarem czasu pracy oraz tych pracowników, którzy co prawda nie zostali objęci przestojem, ale u pracodawcy wystąpił spadek obrotów gospodarczych w następstwie wystąpienia COVID-19 – zostają przedłużone. Wnioski o ich przyznanie będą mogły być składane do dnia 10 czerwca 2021 roku,
  • odroczenie płatności zaliczek na PIT pobranych od pracowników, a ściślej: podatników, bo nie dotyczy to tylko pracowników – wpłata zaliczek za październik, listopad i grudzień zostanie przesunięta odpowiednio do 20 maja 2021 roku, 20 czerwca 2021 roku i 20 lipca 2021 roku. Warunek? Oprócz prowadzenia działalności w zakresie ściśle określonych branż, także prowadzenie działalności gospodarczej na dzień 30 września 2020 roku oraz poniesienie negatywnych konsekwencji z powodu COVID-19. Zabrakło w tym przypadku wymogu 40% spadku przychodów względem analogicznego okresu w poprzednim roku. Celowo? Przez przypadek? Nie wiem. Rozporządzenie w tej sprawie jeszcze nie obowiązuje, być może zapis ten zostanie poprawiony. Link do projektu zostawiam tu,
  • dofinansowania zmiany zakresu prowadzonej działalności gospodarczej oraz restrukturyzacji przedsiębiorstw,
  • dofinansowania leasingu – na razie nie ma żadnych szczegółów w tym zakresie. Dziś, 6 listopada ten postulat po raz pierwszy padł z ust Premiera RP.

Pozostają pytania.

I to wcale niemało.

Co  bowiem z osobami, które pracują w oparciu o umowę zlecenia, świadczenia usług? One nie są objęte programem dodatkowych świadczeń postojowych. Wydaje się, że ich wynagrodzenia powinny zostać pokryte z dofinansowania do wynagrodzeń pracowników. Pamiętaj, że w myśl używanej na potrzeby tych dofinansowań definicji pracownika, pracownikami są także osoby współpracujące z Tobą w oparciu o umowy cywilnoprawne. O definicji pracownika również pisałam w moim Poradniku na czas pandemii. Stąd naprawdę zachęcam do jego pobrania 🙂 I raz jeszcze zostawiam link.

Na jakie dofinansowanie i czy w ogóle mogą liczyć osoby, które w analogicznym w okresie w ubiegłym roku nie prowadziły działalności gospodarczej? Na ten moment, jak sam już pewnie słusznie zauważyłeś, na żadną. Nie wydaje mi się co prawda możliwe, aby taka była intencja ustawodawcy, niemniej jednak musimy czekać aż zbierze się Sejm, zacznie procedować przedstawiony projekt.. i przypomni  sobie o grupie tych zapomnianych.

Czy dofinansowania do wynagrodzeń pracowników obowiązywały będą przez nieograniczony czas? Na wiosnę maksymalny okres korzystania ze świadczeń wynosił przecież 3 miesiące. Póki co, nie wiadomo. Zakładam, że będą obowiązywały tak długo, jak długo będzie taka potrzeba. Mam jednak również nadzieję, że obostrzenia nie potrwają dłużej niż 3 miesiące.

Tymczasem mam nadzieję, że choć trochę pomogłam Ci uporządkować wiedzę na temat zapowiadanych form pomocy.

Czy to pomoc wystarczająca? Z pewnością nie, wiem o tym.

To absolutne minimum, które mam nadzieję, wystarczy Ci, aby przetrwać ten trudny czas.

Czy środki wsparcia nie są wprowadzane zbyt wolno? Oczywiście, że tak.

Wszelkie mechanizmy wsparcia powinny być przygotowane od dawna. Był na to czas co najmniej od maja.

Czy należy się spodziewać kolejnych instrumentów wsparcia? Zakładam, że tak.

Jeżeli bowiem ograniczenia będą nie tylko przedłużane, ale i rozszerzane rządzący raczej nie będą mieli innego wyjścia aniżeli uruchomienie kolejnych środków pomocowych.

Póki co, trzeba czekać na dalsze szczegóły odnośnie już ogłoszonych form pomocy. Jak pokazał dzisiejszy wpis, nadal jest tutaj wiele niewiadomych. I na rozwój sytuacji. A ta jest akurat ostatnio wyjątkowo dynamiczna. Choć chyba wszyscy marzymy wreszcie o choć krzcie stabilizacji 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

COVIDOWE OGRANICZENIA – ciąg dalszy.

Marta Kosecka22 października 2020Komentarze (0)

Tydzień temu, tuż po konferencji prasowej Premiera RP pisałam Ci o tym, jak najnowsze ograniczenia związane z zakażeniami koronawirusem COVID-19 wpływają na możliwość świadczenia usług w zakresie organizacji przyjęć weselnych i innych przyjęć okolicznościowych.

Link do tego wpisu wklejam ponownie tu.

Możesz się w nim jednak dowiedzieć wiele nie tylko na temat organizacji przyjęć okolicznościowych. Pisałam w nim także o tym, dlaczego wątpliwa jest podstawa prawna nakazu powszechnego noszenia maseczek. Ale też o tym, dlaczego moim zdaniem, niezależnie od tych wątpliwości natury prawnej, każdy z nas powinien maseczkę nosić! 🙂

Dziś natomiast, zgodnie z obietnicą napiszę Ci, jak wyglądają najnowsze ograniczenia jeżeli chodzi o prowadzenie normalnej, codziennej działalności restauracyjnej. I postaram się rozwiać największe wątpliwości w tym zakresie.

Zaczynamy? 🙂

Ograniczenie nr 1.

Lokale gastronomiczne mogą być otwarte do 21.

 

Mogłabym napisać FACEPALM bądź zostawić takie emoji 🤦 i na tym zakończyć.

Ale tego nie zrobię. Przede wszystkim dlatego, że wiem iż pewnie nie rozumiesz dlaczego rządzący uważają, że wirus rozprzestrzenia się w restauracjach dopiero po 21. A ja chyba wiem, to znaczy domyślam się, skąd takie założenie.

Ale napiszę też o tym dlatego, że jeżeli nie możesz zrozumieć sensu tego ograniczenia, to nic się nie martw – nie jesteś sam. Ja też go nie rozumiem. Ostatecznie zaś naiwnie mogę liczyć na to, iż  wśród tysięcy czytelników tego bloga znajdzie się ktoś, kto te  ograniczenia o wątpliwym uzasadnieniu i skuteczności wymyśla i wprowadza w życie. I może ktoś tam na górze raz jeszcze to przemyśli. Na pewno zaś, czym więcej takich opinii, nasz głos będzie słyszalny bardziej.

Dlaczego ograniczenie do 21? Bo rządzący uważają, że po 21 w gastronomii się tylko pije, a jak się człowiek napije to się nie kontroluje i nie zachowuje dystansu społecznego. Ot i cała tajemnica rozwiązana.

Ktoś kto tworzy te ograniczenia żyje chyba jednak jeszcze w innej czasoprzestrzeni. Posłużę się przy tym przykładem pubów z piwem kraftowym, bo akurat w takim miejscu miałam okazję być tydzień temu w piątek.  O godzinie 21.00, czyli o tej godzinie, w której w tym tygodniu trzeba będzie zamykać, nie było tam ani jednej pijanej osoby. Nikt się nie wydzierał, nie ściskał, nie chwiał na nogach. Nikt nie stał niepotrzebnie przy barze, pod ścianą ani na środku lokalu. Wszyscy grzecznie siedzieli przy stolikach. Do baru podchodzili pojedynczo, z maseczkami. Do toalety chodzili w maskach, a po wyjściu dezynfekowali dłonie.

Naprawdę, to nie są speluny, jakie widzą przed oczami rządzący zamykający całą gastronomię o 21.

Przecież dyskoteki są nieczynne. Miasta studenckie wymarły. Wesela zostały w zasadzie całkowicie zneutralizowane. Jeżeli gdzieś w gastronomii mieliśmy szukać ognisk koronawirusa to być może tam. Ale nie w lokalu gdzie spokojnie siedzący ludzie kulturalnie piją i rozmawiają.

Tyle w kwestii uzasadnienia. Widzianego moimi oczami.

Dodam jeszcze tylko, że w omawianym kontekście jeszcze bardziej niezrozumiała wydaje się kwestia tego, dlaczego w dalszym ciągu nie uregulowano kwestii sprzedaży alkoholu przez Internet i w dowozie. Ale o tym już w blogu pisałam, zostawiam link do tego wpisu -> klik.

A teraz o wprowadzeniu tego ograniczenia w życie.

Wiele osób ma bowiem wątpliwości, iż czy zamknięcie lokalu o 21. oznacza, że od tego momentu nie powinno się przyjmować nowych zamówień czy też całkowicie zamknąć nasz lokal. W mojej ocenie, niestety, o 21.oo powinniśmy powoli zamykać lokal. Oczywiście, jeżeli o 21.10 Klienci będą kończyli konsumpcję i powoli kierowali się do wyjścia, to w porządku. Bez przesady. Z tego łatwo się wybronisz.

Ale kombinowanie z voucherami, które kupuje się przed 21.00 a konsumuje następnie przez kilka godzin może zostać uznane za obejście prawa i czuję się tutaj w obowiązku takie zdanie wygłosić, bo wiele się o takich pomysłach nasłuchałam w ostatnim tygodniu.

Pytacie mnie również często, czy ta słynna już godzina 0 – godzina 21, obejmuje również przyjęcia okolicznościowe. To znaczy, te zgliszcza, które po tych przyjęciach zostały. I tu – moim zdaniem – nie. Jeżeli już masz zielone światło do organizacji przyjęcia okolicznościowego to nie musisz go przerywać o 21. Nie wynika to bynajmniej z obowiązujących przepisów prawa. W tym zakazie chodzi o to, aby dochodziło do jak najmniejszej ilości kontaktów międzyludzkich. Skoro zatem uczestnicy tego przyjęcia już i tak się w swoim gronie spotkali, to nie ma nawet racjonalnego uzasadnienia dlaczego takie przyjęcie mogłoby trwać wyłącznie do 21.

 

Ograniczenie nr 2.

Limit Gości i odległość pomiędzy stolikami.

Ostatnie rozporządzenie wprowadza także zupełnie nowe ograniczenia odnośnie limitu Gości w restauracji.

Prowadzenie działalności restauracyjnej jest możliwe pod warunkiem zapewnienia, aby klienci zajmowali co drugi stolik, chyba że między stolikami znajduje się przegroda o wysokości co najmniej 1 m, licząc od powierzchni stolika.

Czy jest to kompletnie niezrozumiałe? Jak najbardziej.

Czy obowiązuje limit 1 osoby na 4 m2? Nie, nie obowiązuje.

Nie ma go w wersji rozporządzenia z 7 października. Serio, jak mi nie wierzysz, sprawdź 😉 Dz. U. z 2020 roku, poz. 1758.

Zresztą, zostawię link do systemu ISAP -> tu.

Uwaga – nieścisłość!

Mimo, iż nie normują tego obowiązujące przepisy, na stronie gov.pl -> koronawirus -> regionalne obostrzenia dla wybranych powiatów nadal widnieje informacja, że zarówno w czerwonej, jak i żółtej strefie obowiązują następujące limity:

„co drugi zajęty stolik, 1 osoba na 4 m2″.

 

Skoro wiesz już, że aktualnie limit nie obowiązuje, z pewnością od razu nasunęło Ci się kolejne pytanie. Jak zatem ustawić stoliki w restauracji? Według jakiego klucza?

Informacja na ten temat znajduje się w wytycznych dla branż, również zamieszczonych na stronie gov.pl. Swoją drogą, wytyczne również nic nie wspominają o limicie 4 m2. Zgodnie z wytycznymi:

Odległość między blatami stolików (od ich brzegów) powinna wynosić min. 1,5 m, zaś 1 m w przypadku oddzielenia stolików przegrodami o wysokości minimum 1 m (ponad blat stolika).

Jak zatem ostatecznie ustawić stoliki na sali?

Moim zdaniem osoby tworzące te przepisy i wytyczne już na samym wstępnie nie przewidziały jednej kwestii – nie każda sala konsumpcyjna ma wygląd kwadratu czy prostokąta i idealnie, jak od linijki stoliki ułożone w kilku rzędach.

Jeżeli jednak rzeczywiście tak to u Ciebie wygląda, w mojej ocenie faktycznie wyłączona z użytku powinna nastąpić połowa stolików, może być zajęty co drugi stolik. Jednocześnie uważam, że mówimy tutaj o normalnym ustawieniu stolików, a nie tym z połowy maja, kiedy ustawialiśmy stoliki w myśl obowiązujących wtedy wytycznych.

Jeżeli natomiast stoliki są u Ciebie rozstawione nieregularnie, nie trzeba moim zdaniem ślepo stosować się do wyłączenia z użytku co drugiego stolika. W tym wypadku posłużyłabym się posiłkowo wytycznymi (przecież po coś one są 😉 i ustawiła stoliki w odległości co najmniej 1,5 metra.

Przegród nie omawiam bo tutaj nie ma chyba żadnych kontrowersji – przegroda ma mieć wysokość 1 m licząc od powierzchni stolika, moim zdaniem odległości między blatami powinna wówczas wynosić również 1 metr, tak jak zostało to określone w wytycznych. A tak, i za przegrodę uznaję oczywiście również ścianki działowe, które już wcześniej odgradzały przestrzeń na sali konsumpcyjnej.

Na zamieszczonych tu zdjęciach rozrysowałam stoliki w jednym z moich absolutnie ulubionych trójmiejskich lokali gastronomicznych.

Są one ustawiono hybrydowo. Takie modne ostatnio słowo 😉

Pierwsza część sali jak widać zawiera 3 stoliki, które są całkowicie odseparowane od pozostałych – nie ma w tym wypadku potrzeby wyłączania ich z użytku bo są one od siebie oddalone nie od metr ani dwa, ale zdecydowanie większą odległość.

Jak również widzisz, kolejne stoliki oddzielone są dwoma ściankami. To również powoduje, iż kolejne 2 stoliki „zostają ocalone”.

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chodzi o prawą czy też tylną część sali – tu raczej nie powinno być wątpliwości, iż jeden ze stolików powinien pozostać wolny. Zarówno z uwagi na zapisy rozporządzenia, ale też i odległość pomiędzy stolikami. Zakładam oczywiście, że w tym miejscu nie stoją żadne przegrody.

Jeżeli natomiast chodzi o lewą część sali – tutaj z pewnością trzeba wyłączyć jakiś stolik, a moim zdaniem nawet dwa. Nie znam dokładnych rozmiarów sali, stąd przyjęłam 2 różne warianty. W jednym z nich wyłączamy 2 środkowe stoliki – bezsprzecznie zajmujemy co drugi stolik. W drugim, wyłączamy 3 stoliki – i jak widzisz, też zajmujemy co drugi stolik. Stąd interpretacja tych przepisów może być różna. Przede wszystkim powinna brana być pod powierzchnia sali konsumpcyjnej i.. logika. Odpowiedzialność. Wiemy po co te stoliki rozstawiamy i przestawiamy. Musimy zatem pomyśleć, w jaki sposób zrobić tak, aby faktycznie zapewnić jak największy odstęp pomiędzy stolikami. Jak największy poziom bezpieczeństwa, ale też i poziom komfortu naszych Gości.

Jak widzisz, zajmowanie co drugiego stolika.. nie zawsze oznacza zatem wyłączenie z użytku połowy stolików 🙂

Choć przyznam, że nie lubię we wpisach analizować tego typu limitów i ograniczeń. Zrobiłam to dziś tylko dlatego, że widzę, jak wiele pojawia się pytań i wątpliwości z tym związanych.

Zdecydowanie wolę doradzać w tej sytuacji indywidualnie. Kiedy możemy porozmawiać, mam dokładne wymiary, zdjęcia Twojej sali.  Bo widzisz, to że ja doszłam do wniosku, że w tym konkretnym lokalu, który posłużył mi za mój przykład wystarczy wyłączyć jedynie 3 stoliki z 12 nie oznacza, że w Twoim lokalu nie trzeba byłoby wyłączyć ich 5, a może nawet 6.

Oczywiście, mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się dla Ciebie cenne. Ale tak jak podkreślam na tym blogu od ponad 3,5 roku. Tylko indywidualna porada prawna w 100% odnosiła się będzie do Twojej i tylko Twojej sytuacji.

Dlatego w kwestii porad, tu zostawiam linka do sklepu, gdzie w taką indywidualną poradę prawną możesz się zaopatrzyć.

A tu zostawiam też linka do wpisu, w którym pokazuję Ci po co taka osoba jak ja jest potrzebna w Twojej restauracji.

I już zupełnie  na koniec. Wiem, że znów pojawiają się interpretacje, że kupując jedzenie w food trucku czy innym ruchomym punkcie gastronomicznym nie można nawet na chwilę zdjąć maski. A zakupione w ten sposób  jedzenie można zjeść dopiero w aucie bądź w domu.

O tym, że to głupie i bezrozumne wypowiadałam się już nie raz. Między innymi w poradniku na czas epidemii, który już na wiosnę przygotowałam we współpracy z PosBistro, a który bezpłatnie możesz pobrać pod tym linkiem. I możesz dowiedzieć się z niego dlaczego takie stanowisko kiedy i w jakiej sytuacji uważam za głupie.

Co więcej, na prawie 80 stronach w tym poradniku krok po kroku omawiam poszczególne zagadnienia, z którymi jako przedstawiciel branży gastronomicznej borykasz się w czasie epidemii.

I uwierz mi, że piszę to z niesłychanym smutkiem, ale tak – uważam, że jest dla Ciebie tak samo przydatny teraz jak na wiosnę.

I tak samo jak z jedzeniem na ulicy, za tak samo głupie uważam tak bardzo sztywne ograniczenia i limity. Ograniczenia niespójne. Nielogiczne. Inne w rozporządzeniu, inne  w wytycznych, inne na stronie internetowej.

Dlatego po raz kolejny powtórzę też, jak masz wątpliwości, zrób tak jak nakazuje Ci zdrowy rozsądek. Tak, aby zachować bezpieczeństwo, a Goście czuli się komfortowo. Bo szczerze nie wiem, czy Ci którzy te ograniczenia wymyślili byliby w stanie zaprojektować ustawienie stolików w Twojej restauracji 🙂 A Ty. jak uważasz? Daj znać w komentarzu 😉

 

PS. A dziś już czwartek. I jutro pewnie nowe ograniczenia i obostrzenia. Chodzą plotki, że nastąpi dalsze skrócenie godzin pracy gastronomii. Oby nie! Tak czy inaczej, jesteśmy w kontakcie! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

COVIDOWE ograniczenia – fakty i mity.

Marta Kosecka16 października 20205 komentarzy

Koronawirus nie odpuszcza gastronomii. Raz po raz zmieniają się limity odnośnie maksymalnej ilości uczestników wesel i innych przyjęć okolicznościowych. Regularnie co tydzień, w czwartek, aktualizowana jest również lista powiatów dotkniętych dodatkowymi obostrzeniami. Co więcej, począwszy od ubiegłej soboty, cała Polska, za wyjątkiem czerwonych powiatów, stała się żółtą strefą, co wymusiło kolejne ograniczenia nie tylko na tych z nas, którzy organizują przyjęcia okolicznościowe, ale na każdym, nawet najmniejszym lokalu i punkcie gastronomicznym.

Jednocześnie pojawiło się tyle mitów i niedomówień związanych z  obowiązującymi  ograniczeniami, że dosłownie przeglądając tylko na szybko fora i grupy gastronomiczne raz po raz łapię się głowę.. 😉

Sytuacja jest dosyć dziwna i stanowi dla mnie pewne zaskoczenie bo wprowadzone obostrzenia funkcjonują mniej więcej od początku czerwca, a i limity związane z organizacją przyjęć okolicznościowych nie zostały po raz pierwszy wprowadzone wczoraj..

Mimo tego, przez ostatnie kilka dni dowiedziałam się tylu nieprawdziwych rzeczy, że aż muszę się z Tobą nimi podzielić 🙂

Zatem do dzieła!

Obalanie mitów koronawirusowych czas zacząć!

A i tak – zachęcam doczytać do końca. Ostatni – 4 mit – jest najważniejszy z punktu widzenia restauratorów.

Mit nr 1 – Na weselach będzie obowiązywał zakaz tańczenia?

Będzie, ale dopiero od poniedziałku, 19 października.

W weekend 16-18 października obowiązują dotychczasowe ograniczenia, zgodnie z którymi na weselach i innych przyjęciach rodzinnych można jak najbardziej tańczyć.

Zgodnie z obowiązującym aktualnie rozporządzeniem do odwołania ustanawia się zakaz prowadzenia działalności polegającej na prowadzeniu dyskotek i klubów nocnych lub działalności, która polega na udostępnieniu miejsc do tańczenia organizowanego w pomieszczeniach lub w innych miejscach o zamkniętej przestrzeni.

Chodzi więc tylko i wyłącznie o działalność polegającą na prowadzeniu miejsc tylko do tańczenia. Organizacja przyjęć okolicznościowych uregulowana jest w zupełnie innym miejscu rozporządzenia. I te ograniczenie absolutnie jej nie dotyczy. Gdyby było inaczej, ustawodawca wyraźnie by to podkreślił.

Mit nr 2 – Do limitu Gości na przyjęciu nie wlicza się dzieci!

A na pewno już tych, które siedzą na kolanach 😉

Nieprawda i pisałam już o tym we wcześniejszych wpisach.

Dziecko też człowiek i do limitu się wlicza. Do limitu nie wliczamy jedynie obsługi. Bo obłsługa to nie goście – oni są tam po prostu w pracy. Jeżeli chodzi o dzieci siedzące na kolanach – nie za bardzo rozumiem dlaczego mielibyśmy ich nie wliczać do limitu. Jeżeli wirus przenosi się drogą kropelkową, to oddychające dziecko, nawet jeżeli siedzi na kolanach mamy czy taty, może roznieść wirusa w takim samym stopniu jak dziecko siedzące samodzielnie na krześle.

Wydaje mi się co prawda, że rozumiem intencję czyli „jak nie ma talerza i krzesła to nie ma gościa”, ale jeżeli pytacie mnie jak powinno być zgodnie z prawem, to w mojej ocenie odpowiedź jest taka jak powyżej. Do limitu gości wliczamy wszystkie dzieci. Niezależnie od tego, gdzie siedzą.

Mit nr 3 – ryzyko zmniejszenia limitu gości na weselu ciąży na Parze Młodej

Nie, jeżeli zmniejszenie limitu gości na weselu wymuszają ograniczenia narzucone przez powszechnie obowiązujące przepisy prawa, nikt nie ponosi odpowiedzialności za taką sytuację. Para Młoda nie musi zaś płacić za gości, którzy nie mogli wziąć udziału w przyjęciu tylko dlatego, że nie pozwalały na to przepisy.

 

Minimalna liczba gości weselnych.

Podpisując umowę na organizację przyjęcia weselnego jest – a przynajmniej powinno być – tak, że w umowie podajemy szacunkową liczbę gości (to ważne bo sala weselna chce mniej więcej wiedzieć, ilu gości weźmie udział w przyjęciu), którą aktualizujemy na 14-10-7 dni przed dniem organizacji przyjęcia. To takie standardowe rozwiązanie.

Są natomiast restauracje i sale weselne, które są na tyle duże, mieszczą przykładowo na spokojnie 200-250 uczestników przyjęcia, że przyjmują jakiś minimalny pułap gości, za który trzeba zapłacić. Organizują więc przyjęcia na minimum 100 uczestników, a jeżeli gości będzie mniej i tak trzeba zapłacić za 100 gości. Niektóre restauracje doliczają zaś w takiej sytuacji jakąś ryczałtową kwotę, przykładowo 1.000-2.000 złotych „za wynajem sali”, czyli płacisz za 90 uczestników + opłatę za wynajem sali.

Co zatem dzieje w sytuacji, w której w przyjęciu z powodu odgórnych ograniczeń nie może wziąć udziału liczba gości potwierdzona na 14-10-7 dni przed przyjęciem lub minimalna liczba gości wymagana przez restaurację?

Pisałam  już o tym, dokładnie w tym artykule -> link.

Ale powtórzę jeszcze raz. W mojej ocenie mamy tu do czynienia z częściową niemożliwością spełnienia świadczenia przez zleceniobiorcę – restaurację bądź salę weselną. Nikt  nie ponosi za to odpowiedzialności. W związku z czym Para Młoda nie musi za tych gości płacić. A restauracja/sala weselna nie może się domagać zapłaty.

Jak się zabezpieczyć?

Wielu z Was pisze do mnie z pytaniem, w jaki sposób można się zabezpieczyć na taką sytuację? Że  nie wszyscy restauratorzy respektują te zasady. Co więcej, że część z nich respektuje je.. ale tylko do momentu wystawienia paragonu 😉 A na paragonie nagle pojawia się jednak cena jak za minimalną czy też pierwotnie uzgodnią liczbę gości. I że żadne covidowe ograniczenia nie zostały wzięte pod uwagę.

Dlatego też, aby uniknąć jakichkolwiek nieporozumień w tym zakresie i zabezpieczyć się na przyszłość, ja – ale też wiem, że wielu restauratorów i Par Młodych również – proponuję zawarcie krótkiego aneksu czy też porozumienia, w którym jasno jasno wskażecie, że ostateczna liczba gości ściśle powiązana będzie z aktualnym limitem gości dopuszczonym przez prawo. Że wyznacznikiem wysokości należnego wynagrodzenia, będą ograniczenia aktualne na dzień organizacji przyjęcia.

A ponieważ tak wielu z Was prosiło o taki aneks/porozumienie.. stworzyłam dla Ciebie wzór, który już dziś możesz kupić w moim sklepie online.

Jego wypełnienie jest bardzo intuicyjne i nie powinno sprawić Ci kłopotu. Ty zaś albo Twoi Klienci – przyszła Para Młoda, organizatorzy innych przyjęć okolicznościowych będą spali spokojnie wiedząc, że nie dojdzie pomiędzy Wami do konfliktu na tym tle.

Tutaj zostawiam -> link.

I mam szczerą nadzieję, że jak największej ilości z Was uda się w ten sposób pozbyć stresu i zabezpieczyć swoje interesy 🙂

Goście się boją.

Inaczej natomiast jest w sytuacji, w której deklarujesz udział w przyjęciu 100 gości. Obowiązujące ograniczenia dopuszczają udział w przyjęciu 100 gości. A finalnie, często z powodu strachu, gości okazuje się być 75. Wtedy, zobowiązany jesteś do zapłaty za wszystkich gości, których udział zadeklarowałeś. Restauracja była bowiem gotowa świadczyć usługi. Mogła je świadczyć w świetle obowiązujących przepisów prawa i aktualnych ograniczeń. Nie jest zatem winą restauracji to, że 25 gości nie wzięło udziału w przyjęciu.

O tym już pisałam. I też zostawiam Ci -> link 🙂

Począwszy od 19 października..

Ostatnie ograniczenia zmieniają się w szalonym tempie.

W przyjęciach, które:

  • odbyły się w ubiegły weekend (10-11 października) mogło wziąć udział 100 osób w strefie żółtej i 50 w strefie czerwonej,
  • odbędą się w najbliższy weekend (17-18 ) może wziąć udział 75 osób w strefie żółtej i 50 w strefie czerwonej,
  • odbędą się począwszy od 19 października.. No właśnie! W strefie żółtej będzie mogło wziąć udział 20 uczestników, ale bez możliwości organizowania imprezy tanecznej. W strefie czerwonej zaś organizacja wesel i innych uroczystości rodzinnych zostaje całkowicie zakazana..

 

I teraz.. wracając do częściowej niemożliwości świadczenia.. jeżeli w przyjęciu zamiast 100, może uczestniczyć 20 gości, w dodatku bez możliwości zorganizowania imprezy tanecznej, czytaj: wesele ma się zamienić w obiad dla najbliższej rodziny (!), wydaje się, że zasadnym może być odstąpienie przez drugą stronę od zawartej umowy. Trudno bowiem twierdzić, że tak duża zmiana scenariusza zaplanowanej imprezy nie powoduje, iż świadczenie restauracji nie ma już dla pary młodej takiego samego znaczenia jak pierwotnie zaplanowane.

Oczywiście, każda sytuacja powinna być rzecz jasna przeanalizowana indywidualnie. Ale tak jak przy rezygnacji gości ze strachu twardo obstawałam przy tym, że odstąpić od umowy i żądać zwrotu zadatku raczej nie można, tak w tym wypadku skłaniam się jednak ku przeciwnemu stanowisku.

Mit nr 4 – i tak nie mogą mi nic zrobić?

Naprawdę wiele razy spotkałam się z negowaniem możliwości ukarania restauratora karą za złamanie obowiązujących covidowych ograniczeń – uregulowanych w rozporządzeniu o ustanowieniu określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Najczęściej tłumaczone jest to tym, iż skoro sądy uchylają mandaty związane z obowiązkowym noszeniem maseczek, również przepisy dotyczące ograniczeń nakładanych na restauratorów są bezprawne..

Niestety! Nic bardziej mylnego!

To prawda, maseczki to sporny temat. Już tłumaczę dlaczego.

Zarówno obowiązek noszenia maseczek, jak i ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej bez wątpienia ograniczają nasze konstytucyjne prawa. Ograniczenie naszych konstytucyjnych praw może zaś nastąpić wyłącznie w ustawie. Ale – ustawa może zawierać jedynie upoważnienie do uregulowania pewnych rzeczy w rozporządzeniu. Nazywa się to tzw. delegacją ustawową.

Jeżeli chodzi o stan epidemii i interesujące nas covidowe ograniczenia, delegacje ustawowe zawierają się w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

W przepisie art. 46b tej ustawy zawierają się m.in. następujące zapisy:

W rozporządzeniu można  ustanowić:

  • czasowe ograniczenie określonych zakresów działalności przedsiębiorców,
  • obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie.

I tylko na tym, ta „maseczkowa wątpliwość” polega. Ustawa nie daje upoważnienia do obejmowania obowiązkiem stosowania środków profilaktycznych (a za takie uważa się maseczki) osób zdrowych. Takich, które nie są podejrzane o zachorowanie. Nie wiem dlaczego, nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego ustawodawca do tej pory – przez ponad pół roku – nie naprawił tej nieścisłości. Wystarczyło poprawić ww. ustawę lub wprowadzić obowiązek noszenia masek ustawą.

Musisz jednak widzieć, że niezależnie od tego, iż dzielę się tu z Tobą wątpliwościami co do podstawy prawnej obowiązku noszenia maseczek przez wszystkich i bez wyjątku, całym sercem jestem za i namawiam Cię gorąco do noszenia maseczek! Jeżeli jest sposób, w który możemy choć w niewielkim stopniu zatrzymać kolejne zachorowania, a tym samym mieć nadzieję, że nasze codzienne życie pozostanie względnie normalne, nośmy maseczki. Mimo wątpliwości prawnych, o których tu piszę. Nie dlatego, że mamy taki obowiązek, ale w poczuciu odpowiedzialności za osoby, które spotykamy albo nawet mijamy na ulicy 🙂

Wracając jednak do ograniczeń nałożonych na branżę gastronomiczną. Jak sam widzisz, tu nie ma wątpliwości. Tu ograniczenia wprowadzane są legalnie. Ustawa, o której wspominam wyżej zawiera rozdział odnoszący się do nakładania kar pieniężnych za nieprzestanie obowiązujących nakazów i zakazów. A te zaczynają się od kwoty 10.000 złotych.

Dlatego, mimo wszystko. Mimo całej trudności tej sytuacji. Zwłaszcza finansowej. Mimo tego, że każdy z nas ma swoje odczucia dotyczące wprowadzanych ograniczeń. Ja też, uwierz mi. Absolutnie nie z wszystkim się zgadza. Co ja mówię.. z większością się nie zgadzam 😉

Mimo wszystko jednak. Nie lekceważ obowiązujących ograniczeń. Bo one istnieją. I obowiązują. Odpowiednie organy mają prawo je kontrolować. I karać.

A jeżeli czytasz na facebookowej grupie, że kontrolerzy mogą Cię … . Zastanów się czy osoba, która to napisała analizowała obowiązujące przepisy. Czy też przekonanie o tym, że nic nie mogą nam zrobić wynosi wyłącznie z zasłyszanego w odmętach Internetu kazusu maseczkowego 😉

***

Jeżeli chodzi o organizację przyjęć weselnych i innych przyjęć okolicznościowych, jesteśmy chyba na bieżąco. Przyjęcia to jednak tylko jeden z zakresów działalności branży gastronomicznej. Tymczasem ograniczenia obowiązują również, a może przede wszystkim, restauracje i inne punkty gastronomiczne, których normalna i codzienna działalność nie skupia się wokół organizacji imprez zamkniętych.

Ale do tego, jeżeli pozwolisz, odniosę się w kolejnym wpisie 🙂

 

PS. Ponownie przypominam. Wytyczne dla branż dotyczące organizacji wesel i innych przyjęć znajdują się pod tym -> linkiem. Uprzedzam jednak, że nie są zbyt często aktualizowane. Jeżeli chodzi o limity gości, nadal widnieje w nich informacja o dopuszczalnej ilości uczestników w liczbie 150 😉

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl