Marta Kosecka

adwokat

Prowadzę Kancelarię Adwokacką w Gdyni. Na co dzień doradzam przedsiębiorcom w zakresie szeroko pojętego prawa gospodarczego i handlowego, a także prawa pracy. Posiadam bogate doświadczenie w obsłudze podmiotów gospodarczych.
[Więcej >>>]

Współpraca Sklep

„Wesele w nowej koronawirusowej rzeczywistości”. Slogan, który od co najmniej kilku tygodni wyświetla mi się w mediach społecznościowych co najmniej kilkanaście razy w ciągu jednego dnia. Słowo daję 🙂 Piszą o tym i posługują się tym terminem portale branżowe, jak i ogólnoinformacyjne.

Jak ta nowa rzeczywistość ma wyglądać możesz dowiedzieć się z branżowych wytycznych GIS-u dostępnych pod tym linkiem. Jest w nich mowa o dystansie społecznym 2 metrów oraz zapewnieniu płynów do dezynfekcji rąk. Jest mowa o tym, aby przy stoliku siedziała rodzina lub osoby wspólnie zamieszkujące. Tak ja wiem, w odróżnieniu od autorów wytycznych, jak wyglądają stoły na weselach 😉 Być może jakimś wyjściem z tej sytuacji jest kolejne zalecenie, aby w przypadku gdy jednak przy stole nie może siedzieć  tylko rodzina, zredukować liczbę osób przy stole o 20% i usadzić ich tak, aby nie siedzieli vis a vis siebie.

Co do samego charakteru wytycznych, jak już zresztą wspominałam, pozostaje on nie do końca jasny. Nie chciałabym również omawiać tu wszystkich wytycznych, gdyż jestem pewna i wiem, że już poradziliście sobie z ich wdrożeniem w swoich restauracjach i domach weselnych. Tak jak w poprzednich wpisach, zalecam po prostu zdrowy rozsądek. Rozwagę, ostrożność i zdrowy rozsądek. To zawsze powinno się obronić 😉

Pisząc o weselach w nowej, koronawirusowej rzeczywistości chciałabym jednak skupić się na nieco innym niż wytyczne aspekcie.

Już bowiem po pierwszym weekendzie, w trakcie którego możliwa była organizacja wesel do 150 Gości, w mediach pojawiły się pierwsze doniesienia o tym, iż uczestnicy przyjęcia weselnego okazali się być zakażonymi wirusem COVID-19. Teraz wiemy już, że dotyczy to co najmniej kilku, jeżeli nie kilkunastu wesel w całej Polsce. Jednocześnie na mojego maila coraz częściej zaczęły przychodzić wiadomości z pytaniem co stanie się w sytuacji, kiedy cała załoga restauracji trafi na kwarantannę.. Co z zadatkiem? Co z odpowiedzialnością za niedojście przyjęcia weselnego do skutku?

Ale pisaliście nie tylko Wy, restauratorzy.

Pisze do mnie i dzwoni również wiele Par Młodych, które znajdują się w nie mniejszym kłopocie. Nie tylko bowiem obawiają się, że sami do dnia wesela mogą się zarazić bądź trafić na kwarantannę. Boją się oni, że zarazić mogą się ich bliscy. Ale to jeszcze nie wszystko. Młodzi często boją się po prostu, że Goście nie będą mieli ochoty bawić się na weselu, kiedy skutki tej zabawy mogą ciągnąć się za nimi jeszcze przez wiele tygodni.

I właśnie dziś  chciałabym pomóc znaleźć Ci odpowiedź na te wszystkie pytania. Celowo używam tutaj sformułowania pomóc znaleźć bo jak zaraz się przekonasz odpowiedź nie zawsze będzie  oczywista. Często wymagała będzie gruntownej analizy danego przypadku – zarówno treści zawartej umowy, jak i szczegółowego opisu danego stanu faktycznego.

To natomiast, że dojdzie do takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia dzisiaj, kiedy do końca nie wiadomo kto i kiedy może zostać objęty obowiązkową kwarantanną, przewidywałam już w kwietniu. Wówczas, przygotowując dla Was ebooka, zawierającego porady prawne na czas pandemii i nie tylko pisałam:

(…) Pan Krzysztof z Elku jest zaniepokojony, ponieważ już trzy przyszłe pary młode oświadczyły mu, ze “nawet gdyby zakazy organizowania wesel zostały zniesione, to oni rezygnują z organizacji przyjęcia weselnego, które ma się odbyć jesienią tego roku, bo ich Goście już im zakomunikowali, ze i tak nie przyjdą, a w ogóle to cześć Gości miała przyjechać z zagranicy i tez kategorycznie oświadczyli, ze choćby było to możliwe, to oni i tak do Polski się nie wybierają.”

(…) widzę tutaj potencjalnie duże pole do konfliktu – Ty, jako restaurator, będziesz prawdopodobnie twierdził, ze przyjęcia mogą się już odbywać. Twoi Klienci natomiast będą uważać, ze koronawirus nadal stanowi duże niebezpieczeństwo i nie chcą w takiej sytuacji organizować przyjęcia. Kto będzie miał racje?

(…) skoro oficjalne obostrzenia zostaną zniesione, strach cioci Haliny oraz wujka Stasia nie są wystarczającą podstawą do uznania, ze organizacja przyjęcia nie była możliwa bez winy którejkolwiek ze stron, że stanowi to przypadek tzw. siły wyższej. Na pewno zaś takie sytuacje będą polem do porozumienia się, bowiem Twoi Klienci nie będą już mogli domagać się z całą stanowczością zwrotu zadatku, a zatem powinni być nastawieni bardzo ugodowo.

Dokładnie ten cytat skopiowałam z mojego ebooka. Ale chciałabym przypomnieć Ci, że ebooka, który zawiera ponad 70 stron porad prawnych na czas pandemii i nie tylko, możesz pobrać za darmo na blogu. Klikając w ten link. Wystarczy, że zapiszesz się na bezpłatny newsletter, a cały gastronomiczny niezbędnik będzie Twój 🙂

Wracając jednak do wesela i strachu Gości.. mimo, iż od tego czasu minęły ponad 2 miesiące, zdania nie zmieniłam. Nadal uważam bowiem, że skoro zgodnie z prawem organizacja wesel jest obecnie możliwa, a restauratorzy są gotowi do świadczenia swoich usług, sam strach Gości przed zakażeniem nie może powodować, iż Para Młoda ma prawo bezkosztowo zrezygnować z organizacji przyjęcia.

Owszem, zrezygnować zawsze może, ale na zwykłych zasadach. Tak jak gdyby epidemii w ogóle nie było.

Kwarantanna Gości – czy to coś zmienia?

Nietrudno sobie jednak wyobrazić rzecz dalece gorszą.. Sytuację, w której przynajmniej część Gości znajdzie się w kwarantannie. Młodzi powiedzą, dobrze, to już nie sam strach. Przypadek losowy. To byli dla nas bardzo ważni Goście. Bez nich nie wyobrażamy sobie przyjęcia weselnego.

Co powinieneś odpowiedzieć?

Że niestety, ale biorąc pod uwagę ocenę tego, z czyjej winy nie doszło do zawarcia umowy stwierdzić należy, że stroną która nie wywiązała się z umowy jest zleceniodawca, w tym wypadku Para Młoda.

Dlaczego? Moim zdaniem dlatego, że nawet gdyby nie było koronawirusa, tego typu przypadki jak choroba któregoś z Gości nie uzasadniają możliwości odwołania imprezy bez winy zleceniodawcy.

Jeżeli dzień przed ślubem zachoruje siostrzenica Panny Młodej, w efekcie czego na weselu nie pojawi się jej siostra, szwagier i siostrzenica, nie jest to powodem do odwołania wesela. Gdy dwa dni przed ślubem zachoruje dziadek Pana Młodego, w efekcie czego na weselu nie pojawi się zarówno dziadek, jak i babcia, nie jest to powodem odwołania wesela. Jeżeli wreszcie dzień przed ślubem mama Panny Młodej złamie nogę i wyląduje w szpitalu na stole operacyjnym, w efekcie czego nie będzie jej na weselu, w dalszym ciągu w mojej ocenie nie będzie to powód, aby odwołać wesele bez winy którejkolwiek ze stron. Jeżeli by się tak stało, wesele zostanie bowiem odwołane z inicjatywy i winy Pary Młodej.

I w mojej ocenie, pogląd ten przekłada się także na kwarantannę Gości w związku z koronawirusem.

Kwarantanna Młodych – czy to coś zmienia?

W mojej ocenie tak. Jeżeli bowiem faktycznie kwarantanną zostaną objęci Młodzi, ale nie tylko – w przypadku innych przyjęć okolicznościowych także dziecko przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej czy para, która obchodzi jubileusz związku małżeńskiego, trudno sobie wyobrazić, aby uroczyste przyjęcie odbyło się bez ich udziału.

Wiem, że zwolennicy upierania się przy teorii o tym, że restauracja nadal jest gotowa świadczyć swoje usługi i zorganizować przyjęcie, a zatem ma prawo oczekiwać zapłaty kar umownych czy stosownego odszkodowania będą twierdzili, że Młodzi nadal mogą spełnić swoje świadczenie bo przecież ich świadczenie polega na zapłacie, a nie na obecności na przyjęciu. Wiem, znam te argumenty. Jednak w mojej ocenie, gdyby doszło do sporu sądowego mogą się one nie obronić. W takim wypadku przyjęcie nie dochodzi bowiem jednak do skutku bez winy Pary Młodej. Dlatego optowałabym za tym, aby przyjąć, iż to przypadek losowy i faktycznie odwołanie przyjęcia nie było zawinione przez Parę Młodą.

Oczywiście, są różne przypadki. Wyobrażam sobie sytuację, w której Parze Młodej dałoby się nawet udowodnić, iż nie zachowywała rygorów sanitarnych, przez co mogła trafić na kwarantannę częściowo z własnej winy. Dlatego też zawsze każdy przypadek rozpatrywać należy indywidualnie. Niemniej jednak, jeżeli mamy mówić o najbardziej modelowej, standardowej sytuacji, moim zdaniem wina Młodych nie jest tu oczywista i mogą oni skutecznie próbować podnosić, iż nie są winni temu, że zmuszeni byli odwołać przyjęcie.

Ten medal ma jednak 2 strony! Restauracja na kwarantannie.

Otóż to! Nie możemy wykluczyć sytuacji, w której to obsługa restauracji znajdzie się na kwarantannie. Co w takiej sytuacji?

Jeżeli miałeś na tyle duży zespół, że pracowaliście na 2 zmiany, pół biedy. Może kolejna kwarantanna się nie zdarzy 😉

A co jeżeli przez cały czas pracował jeden i ten sam zespół ludzi? To zależy.

Po pierwsze bowiem, ocenie na pewno będzie podlegało to, czy restauracja w czasie poprzednich przyjęć stosowała wymogi sanitarno-epidemiologiczne. Nietrudno dzisiaj sprawdzić, kto bawił się na tej czy innej sali tydzień lub dwa tygodnie temu. Jeżeli drugiej stronie udałoby się udowodnić, iż restauracja po macoszemu podeszła do rygorów sanitarnych, widzę w tym dla nich pewną szansę na dowodzenie, iż taka restauracja co najmniej przyczyniła się do późniejszej decyzji o kwarantannie.

Jeżeli natomiast nie da się restauracji udowodnić jakiejkolwiek winy, w mojej ocenie należałoby uznać, iż przyjęcie nie dochodzi wówczas do skutku bez winy którejkolwiek ze stron.

Pozostaje kwestia zastępstwa..

No właśnie. Rozważałam ostatnio z Panią Anią, właścicielką sali weselnej w Wielkopolsce, która poważnie martwi się obecną sytuacją, czy restauracja nie  ma przypadkiem obowiązku poszukać w takiej sytuacji „zastępczego zespołu osób”, który będzie w stanie przygotować przyjęcie. Do jakich doszłyśmy wniosków?

Oczywiście, że to zależy 😉

Jeżeli Twój Szef Kuchni proponuje bowiem swoją autorską kartę dań, sygnowaną swoim nazwiskiem, raczej trudno mówić tu o jakiejkolwiek możliwości zastępstwa. Trudno sobie nawet wyobrazić, iż Młodzi chcieliby się w takiej sytuacji zgodzić na to, że i Szefa Kuchni i cały jego zespół, zastąpi jakikolwiek innych kucharz, który miałby się podjąć odtworzenia autorskiej karty dań, która miała stanowić weselne menu.

Zejdźmy jednak na ziemię. Wówczas dojdziemy do wniosku, iż w większości domów weselnych króluje jednak staropolska kuchnia ze zrazem i kotletem de Volaille na czele. Taką kuchnię z powodzeniem odtworzy większość kucharzy w Polsce. Dlatego zastanawianie się nad tym, czy w takiej sytuacji nie postarać się znaleźć zastępstwa nie jest bezpodstawne.

Na początek na pewno należałoby zapytać Młodych, co oni sądzą na temat temat. Czy uznajecie po prostu, że przyjęcie nie może odbyć się bez winy którejkolwiek ze stron i przekładacie termin przyjęcia? Czy też rozwiązujecie umowę? A może Młodzi jednak chcieliby, aby spróbować znaleźć zastępstwo i zorganizować przyjęcie.

Z tym oczywiście zastrzeżeniem, że znalezienie zastępstwa nie jest kwestią oczywistą. Możesz podjąć taką próbę. Może się jednak okazać, że ta sztuka się nie uda. Wówczas powinniśmy wrócić do punktu wyjścia – zmiany terminu przyjęcia bądź rozwiązania umowy. W takim wypadku powinieneś umieć jednak wykazać, że faktycznie podjąłeś próbę znalezienia zastępstwa. Maile, ogłoszenia.. Cokolwiek czym będziesz w stanie wykazać, że chciałeś zapewnić zastępstwo, ale w tak krótkim czasie było to po prostu niemożliwe.

Mam nadzieję, że rozważyłam wyżej wszystkie najczęstsze przypadki z jakimi możesz się obecnie spotkać. Nie wszystkie w ogóle, bo to niemożliwe. Tak jak już pisałam wyżej, każdy przypadek będzie nieco inny i będzie wymagał indywidualnej oceny. Ale wobec ogromu pytań, telefonów i maili w tej sprawie w ostatnim czasie postanowiłam odpowiedzieć tutaj zbiorowo. I spróbować omówić przynajmniej jakieś ogólne zasady, którymi rządzić się będzie odwoływanie wesel w nowej, koronawirusowej rzeczywistości.

I ostatnia uwaga na  koniec. O której zresztą pisałam już wielokrotnie. Cokolwiek ustalicie, ustalcie to na piśmie. Zmieniacie termin? Rozwiązujecie umowę? Zwracacie zadatki? Zrzekacie się kar umownych, odszkodowania? Ustalcie to na piśmie!

A jak mam dla Ciebie niespodziankę! Od niedawna na blogu funkcjonuje sklep online. Możesz się w nim zaopatrzyć w wiele potrzebnych w Twojej restauracji wzorów pism i regulaminów. Na początek do sklepu trafiły 2 najpotrzebniejsze wzory na obecne czasy:

  • porozumienie o zmianie terminu przyjęcia okolicznościowego (kliknij tu!) i
  • porozumienie o rozwiązaniu umowy na organizację przyjęcia okolicznościowego (kliknij tu!).

Wzory zawierają praktyczne wskazówki do ich samodzielnego uzupełnienia. Jestem pewna, że z ich pomocą właściwie zabezpieczysz swoją sytuację finansową i prawną. Link do całego sklepu zostawiam Wam zaś tu.

*

Już zupełnie na koniec, mam także dla Ciebie zaproszenie. Razem z Rafałem Chmielewskim zapraszam na drugą część naszej rozmowy w ramach podcastu koronawirus w biznesie. Po raz kolejny rozmawiamy o sytuacji restauratorów w dobie koronawirusa. O luzowaniu obostrzeń zwłaszcza. A w tym o tym, jakie konflikty mogą powstać na tle organizacji wesel w nowej, koronawirusowej rzeczywistości.. 😉

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Koronawirus w branży gastro – o tym i o tamtym. Dokładnie taki będzie dzisiejszy wpis. O tym i o tamtym. O aktualnych bolączkach gastro. Problemach, z którymi się boryka. Mitach, które narosły w czasie odmrażania działalności restauracji. Ale też o ostatnich projektach, w których wzięłam udział. A które w całości są skierowane i przygotowane specjalnie dla Was.

I choć wiem, że ostatnio na chwilę zamilkłam, od opublikowania ostatniego wpisu na temat terminu zwrotu zaliczki i zadatku minęło już prawie dwa tygodnie, jak się pewnie jednak domyślasz, nic nie dzieje się bez przyczyny 😉

 

W tym czasie aktywnie działałam na innych, pozablogowych polach i teraz chciałabym się efektami tej pracy z Tobą podzielić. I jestem pewna, że będziesz z tych efektów zadowolony 🙂

Mimo, iż ten wpis nie jest mocno merytoryczny, raczej ma za zadanie odesłać Cię do stworzonych przeze mnie bądź przy moim udziale materiałów, dla tych z Was, którzy doczytają do końca, na końcu wpisu czeka nagroda.

Odniosę się zatem krótko do trzech najgorętszych ostatnio pytań. O maseczki, telefony komórkowe i … jednorazowe sztućce. Obalimy powstałe mity? Czy może potwierdzę krążące plotki? 😉

Po pierwsze jednak, chciałabym zachęcić Cię do pobrania prawie 80-stronicowego gastronomicznego niezbędnika. Opracowania pod nazwą „Porady prawne w czasie pandemii”, które przygotowałam dla Ciebie we współpracy z POSbistro.

 

Ten e-book to prawdziwy gastronomiczny niezbędnik, jego nazwa wcale,  a wcale  nie jest przesadzona ani na wyrost 🙂

Czytając go dowiesz się między innymi:

  • w jaki sposób prowadzić działalność w dowozie i na wynos,
  • jak od strony prawnej powinno wyglądać funkcjonowanie Twojego własnego sklepu online,
  • czy i w jaki sposób można sprzedawać alkohol w Internecie i na wynos,
  • jakie wymagania musi spełniać samochód wykorzystywany do dowozów,
  • jakiej formy pomocy, w jakiej wysokości i na jakich zasadach możesz oczekiwać od ZUS-u oraz powiatowych i wojewódzkich urzędów pracy, do kiedy możesz składać wnioski o przyznanie pomocy,
  • w jaki sposób rozliczyć wpłacone przez Klientów zadatki i zaliczki,
  • jak napisać wniosek o obniżenie czynszu najmu.

Poradnik możesz pobrać na blogu, po lewej stronie, tuż pod moim zdjęciem całkowicie bezpłatnie, jedynie w zamian za zapisanie na mój newsletter, którym – obiecuję – nie spamuję zbyt często 😉

Ale to nie wszystko.

 

Wczoraj miałam bowiem również okazję porozmawiać na temat sytuacji naszej branży w czasie epidemii koronawirusa z Rafałem Chmielewskim w ramach podcastu Koronawirus i Biznes.

Całą rozmowę możesz odsłuchać poniżej. O czym rozmawialiśmy?

Tak w skrócie to o tym, jak cała ta sytuacja związana z epidemią i ograniczeniem działania branży gastronomicznej wyglądała z mojego punktu widzenia. Z perspektywy moich obserwacji branży, zachowań Gości restauracji, spraw z którymi zwracaliście się do mnie przez ostatnie 2,5 miesiąca, ale przede wszystkich także z perspektywy doświadczeń moich stałych Klientów.

Rozmawiamy zatem o powrocie branży gastronomicznej do pełnej działalności, sytuacji restauracji zajmujących się wyłącznie organizacją przyjęć okolicznościowych, sprzedaży alkoholu przez Internet i na wynos, browarach rzemieślniczych, sklepie online, promocji restauracji w mediach społecznościowych, w tym na Instagramie i jeszcze kilku innych ciekawych zagadnieniach.

Zachęcam Cię gorąco, aby poświęcić mi i Rafałowi cenne 12 minut na odsłuchanie wywiadu 🙂

A jak już odsłuchasz wywiadu i przeczytasz całego e-booka i jeszcze nie będzie Ci dość informacji o branży w czasie epidemii, możesz jeszcze zajrzeć na stronę Szefa Kuchni. Tam również znajdziesz 2 moje artykuły na temat aktualnej sytuacji:

  • Pandemia koronawirusa – jak to wygląda od strony prawnej – tutaj link,
  • O zadatku i przyjęciach okolicznościowych raz jeszcze – tutaj link.

Jak widzisz, mówiąc, że nie próżnowałam, nie było w tym cienia przesady 😉 A nie wiesz jeszcze, jaką propozycję będę miała dla Was już niedługo.. To dopiero będzie prawdziwy sztos. Ale na razie to jeszcze tajemnica.

A teraz obiecane obalanie mitów. A może jednak nie?

Po pierwsze – obsługa sali nie musi nosić maseczek – MIT!

Obsługa sali ma obowiązek zasłaniania ust – kelner musi mieć maseczkę lub przyłbicę. Wiem, że był na tym tle konflikt, widziałam wiele dyskusji na ten temat. Ale konflikt ten od początku nie miał racji bytu bo obowiązujące przepisy były w tym zakresie jasne. Obowiązek ten nie wynikał również z wytycznych GIS-u, ale bezpośrednio z rozporządzenia Rady Ministrów.

Co więcej, w wydanym wczoraj najnowszym rozporządzeniu Rady Ministrów zostało to jednoznacznie wyartykułowane:

Możliwe jest prowadzenie działalności gastronomicznej w lokalu oraz w ogródku gastronomicznym pod warunkiem zapewnienia, aby klienci realizowali obowiązek zakrywania ust i nosa do czasu zajęcia przez nich miejsc, w których będą spożywali posiłki lub napoje, zaś obsługa realizowała obowiązek zakrywania ust i nosa przez cały czas.

Po drugie – zgodnie z aktualnie obowiązującymi wytycznymi nasi Goście powinni używać jednorazowych sztućców – MIT!

Nie wiem w zasadzie, skąd wzięła się ta plotka, byłam natomiast pytana  o to co najmniej kilkanaście razy w ciągu ostatnich kilku dni. W każdym razie, słynne wytyczne GIS-u słowem nie wspominają, aby nie można było używać zwykłych sztućców.

Po trzecie – nasi Goście nie mogą używać telefonów komórkowych – MIT!

Ale w tym wypadku przynajmniej wiem, skąd ten mit się wziął. Takie wytyczne otrzymali bowiem właścicieli salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Brak jest jednak podobnych rekomendacji dla branży gastronomicznej. Tak więc nie ma żadnego powodu, aby naszym Gościom utrudniać korzystanie z urządzeń mobilnych 🙂

I takich mitów można mnożyć wiele. Wokół powrotu branży gastronomicznej do „pełnego” działania krąży bowiem wiele plotek, niejasności i niedomówień. Niejasny jest również sam charakter wydanych przez GIS  wytycznych. Zwłaszcza po pewnej wizycie gospodarskiej w jednej z restauracji na Śląsku 😉

O tym wszystkim postaram się wkrótce napisać. Choć jak sami widzicie, praca wre ostatnio na wyjątkowo wysokich obrotach. A doba nadal ma niestety tylko 24 godziny, trudno więc na wszystko znaleźć czas 🙂

PS. A jeżeli chcesz być na bieżąco z wszystkimi wydarzeniami i projektami, w których biorę udział, zapraszam Cię do polubienia i obserwowania profilu Kancelarii na FB (kliknij tu) lub mojego profilu na Instagramie (kliknij tu).

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Skoro zadatek i zaliczka to mają być blogowe hity tej pandemii, niech i tak będzie 🙂

A zdecydowałam się poruszyć ten temat w dzisiejszym wpisie po raz kolejny bo wczoraj dowiedziałam się na jednej z grup gastronomicznych.. bardzo ciekawych rzeczy.

Tak ciekawych, że aż postanowiłam się z Tobą tą wiedzą podzielić. I przy okazji być może wprowadzić pewne dementi?

Otóż jedna z grupowiczek postanowiła podzielić się z grupą przepisem prawnym, na który można powołać się ustalając termin na zwrot zaliczki i zadatku. A dokładnie miała na myśli art. 15zp ustawy z dnia 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (…). Przepis ten ma pozwalać restauratorom na zwrot zaliczek i zadatków maksymalnie w ciągu 180 dni.

W systemie informacji prawnej LEX, tytuł tego przepisu brzmi: „rozwiązanie umowy o organizację wydarzenia z powodu COVID-19, voucher”.

A jak brzmi sam przepis?

Przedsiębiorca prowadzący działalność związaną z organizacją wystaw i kongresów, w tym z udostępnianiem pomieszczeń i powierzchni na imprezy targowe, szkolenia, konferencje lub egzaminy, a także prowadzący działalność kulturalną, rozrywkową, rekreacyjną i sportową lub organizujący wystawy tematyczne lub imprezy plenerowe w przypadku rozwiązania umowy z klientem, w tym na świadczenie usług dodatkowych związanych z udostępnieniem powierzchni lub pomieszczeń, które to rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z negatywnymi skutkami COVID-19, jest zobowiązany zwrócić wpłacone mu przez klienta środki w terminie 180 dni od dnia skutecznego rozwiązania umowy.

Przepis ten stosuje się odpowiednio do przedsiębiorcy lub rolnika świadczącego usługi hotelarskie oraz usługi pilotów wycieczek i przewodników turystycznych.

Czy zatem aby na pewno dotyczy on restauracji, restauratorów i organizacji przyjęć okolicznościowych?

W mojej ocenie – niestety nie.

Choć domyślam się chyba skąd pomysł, że może być inaczej. Ale o tym za chwilę 😉

Pewnie Cię nie zaskoczę jeżeli napiszę, iż decydujące znaczenie powinno mieć w tym wypadku PKD. Restauracje zajmujące się organizacją wesel i innych przyjęć okolicznościowych mają zazwyczaj wpisane w CEIDG bądź KRS co najmniej kilka PKD.  Wśród nich jednak prym wiodą przede wszystkim te, które należą do działu 56, dotyczące szeroko pojętej działalności związanej z wyżywieniem.

Zazwyczaj będzie to zatem kod 56.10.A (tzw. stacjonarna działalność gastronomiczna), rzadziej 56.10.B (przykładowo w przypadku food trucków) czy 56.21.Z w przypadku cateringu.

Choć bowiem kompleksowa organizacja wesela obejmuje wiele czynności, takich jak wynajem sali, na  której goście siedzą i tańczą czy obsługę kelnerską, mimo wszystko usługą wiodącą jest w tym wypadku usługa gastronomiczna.

Problem w tym, że powołany wyżej art. 15zp nie wymienia usług gastronomicznych.

I moim zdaniem takie działanie ustawodawcy nie jest przypadkowe. Usługi te nie zostały omyłkowo pominięte. Mimo, iż doskonale wiemy, że ustawodawcy dość często zdarza się coś pominąć 😉 Ale w tym wypadku to chyba jednak działanie celowe. Omawiany przepis ewidentnie dotyczy bowiem, tak jak już wspominałam, organizacji wydarzeń i zamiany biletów na vouchery. Dotyczy on zatem przede wszystkim branży turystycznej. Dotyczy branży eventowej, związanej z organizacją wszelkiego rodzaju targów, konferencji, koncertów, spektakli, wydarzeń sportowych. Czegoś na co możesz kupić bilet. Imprezy turystycznej, której dotyczy zawarta przez Ciebie umowa.

Miałeś lecieć w maju na Rodos? Możesz wybrać: biuro podróży da Ci voucher albo zwróci wpłacone środki finansowe. W terminie 180 dni.

Miałeś bilet na towarzyski mecz reprezentacji Polska – Ukraina w Chorzowie 31 marca? Organizator da Ci voucher na inne wydarzenie sportowe albo zwróci wpłacone środki finansowe. W terminie 180 dni.

Mam nadzieję, że teraz widzisz już różnicę. I wiesz dlaczego przepis ten nie obejmuje zwrotu zaliczki i zadatku w przypadku organizacji wesel i innych przyjęć okolicznościowych. Chodzi tu o zupełnie inny rodzaj działalności objętej tym przepisem. Organizując wesela czy inne przyjęcia okolicznościowe nie działasz w branży rozrywkowej czy kulturalnej. Mimo pewnej złożoności takiej usługi, działasz w branży gastronomicznej i świadczysz po prostu kompleksowe usługi gastronomiczne. A te nie zostały objęte omawianym przepisem.

Choć wiesz co, jak już pisałam wyżej, wiem chyba skąd wzięła się taka interpretacja.

Wpisując w wyszukiwarkę hasło: „organizacja wesel i innych przyjęć okolicznościowych jakie PKD” pojawia się sugestia, że działalność ta podlega pod działalność sportową, rozrywkową i rekreacyjną opisaną w dziale 93 PKD. A dokładnie chodzi o podklasę 93.29.Z. Obejmuje ona m.in działalność miejsc do tańczenia takich jak dyskoteki czy sale taneczne.

Moim zdaniem jest to jednak interpretacja błędna. Organizując wesele czy inne przyjęcie okolicznościowe nie wynajmujesz bowiem sali tanecznej, rzadko nawet zapewniasz oprawę muzyczną. Co więcej, o ile w przypadku wesela kwestia tańca ma dość kluczowe znaczenie, jeżeli chodzi o komunie czy chrzty, nie ma go wcale. Organizacja którejkolwiek z tych imprez to jednak przede wszystkim usługa gastronomiczna. Pozostałe świadczone usługi mają zaś jednak jedynie charakter towarzyszący.

Może gdybyś zajmował się tylko i wyłącznie wynajmem sali na wesele.. W sytuacji, gdy cała reszta (jedzenie, obsługa kelnerska) pozostawałaby w wyłącznej gestii Klientów, można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że Twoja działalność polega na działalność sal tanecznych. Ale oferując kompleksową organizację przyjęcia, ewidentnie pozostajemy w sferze działalności gastronomicznej, nie rozrywkowej.

I od razu Ci powiem, że to nie tylko moje zdanie. Popiera mnie również Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 😉 Link do wyroku znajdziesz tu, a ja tylko krótko przytoczę fragment uzasadnienia:

Organizacja wesel bez wątpienia obejmuje poza dostarczeniem jedzenia, spożywanego co do zasady na miejscu przy stolikach, obsługę gości, udostępnienie sali do tańczenia jak również bardzo często dostarczenie alkoholu i napojów. Tym niemniej regułą jest, że sprawa zatrudnienia muzyków czy didżeja należy do młodej pary, ponieważ domy weselne, nie działają codziennie, nie zajmują się urządzaniem tańców dla wszystkich chętnych do skorzystania z takiej rozrywki, zatem należy odróżnić je od dyskotek czy też sal tańca, lub innych przedsięwzięć działających na tej zasadzie. Również alkohol często zapewnia młoda para i płaci co najwyżej w związku z tym właścicielowi domu weselnego stosowne wynagrodzenie.

Należy też wspomnieć, że inne uroczystości rodzinne typu urodziny, imieniny, chrzciny, komunie najczęściej nie wiążą się z tańcami. Dlatego też przywiązywanie decydującej wagi do jednej z samodzielnych form działalności o jakich mowa w odniesieniu do kodu PKD 93.39Z ażeby uznać, że działalność prowadzona przez skarżącego mieści się w zakresie administrowania stałymi terenami sportowymi i rekreacyjnymi, dowodzi nieprawidłowości stanowiska zajętego przez organ. W ocenie Sądu działalność prowadzona przez skarżącego, jest najbliższa działalności restauracyjnej, w której zasadniczą rolę odgrywa żywienie gości jak również dostarczanie im napojów, przy czym fakt, że restauracja serwuje napoje, nie zmienia tego, że działalność ta mieści się w ramach kodu (…), który obejmuje – Restauracje i inne stałe placówki gastronomiczne.

Nie wiem czy zgodzisz się ze mną i z WSA. Nie wiem czy przekonałam Cię do tego, że w przypadku branży gastronomicznej nie obowiązuje odgórnie narzucony termin 180 dni na zwrot zaliczki i zadatku.

Mam nadzieję, że tak. Bo upieranie się przy tych nieszczęsnych 180 dniach może mieć dla Ciebie negatywne konsekwencje.

Po pierwsze, odsetki. Jeżeli Klient wezwie Cię do zwrotu lub termin na zwrot zaliczki i zadatku będzie wynikał z zawartej przez Was umowy/porozumienia, a Ty tego terminu nie dotrzymasz upierając się, że masz przecież całe 180 dni, Twój Klient może naliczać odsetki za nieterminową zapłatę.

Po drugie, koszty sądowe. Jeżeli Twój Klient wezwie Cię do zwrotu, a Ty będziesz czekał powołując się na przysługujące Ci 180 dni, on może skierować sprawę do Sądu. A wtedy nawet jeżeli uregulujesz płatność, ale pozew będzie już w Sądzie, prawdopodobnie zostaniesz obciążony kosztami takiego postępowania. A więc kosztami opłaty sądowej i kosztami zastępstwa procesowego.

W jakim terminie należy zatem zwrócić zaliczkę bądź zadatek?

Pewnie już się domyślasz, że nie ma jednego, ustawowego terminu.

Termin na zwrot zaliczki i zadatku może być zależny od kilku czynników:

  1. zawarta umowa – najpierw takiego terminu należy poszukać w umowie. Choć to mało prawdopodobne, aby umowa zawiera aż tak szczegółowe postanowienia,
  2. zawarte porozumienie o rozwiązaniu umowy – jeżeli na skutek działania siły wyższej rozwiązujecie zawartą umowę, dokonując wzajemnych rozliczeń powinniście określić również, w jakim terminie ma nastąpić zwrot zaliczki i zadatku. Termin ten może być bardzo długi. Może nawet wynosić całe 180 dni. Wszystko zależy od ustaleń pomiędzy Wami,
  3. wezwanie do zwrotu zaliczki bądź zadatku – jeżeli nie rozwiązaliście umowy w sposób formalny, poprzez porozumienie, Klient którego umowa nie mogła zostać zrealizowana z uwagi na panującą epidemię, powinien wezwać Cię do zwrotu zaliczki bądź zadatku. W wezwaniu powinien określić termin, w którym takiego zwrotu powinieneś dokonać. Oczywiście, najpierw musisz być pewny, że umowa nie mogła zostać zrealizowana. Jeżeli więc ktoś napisze jutro, że masz zwrócić zadatek za imprezę pod koniec czerwca należy mu uprzejmie odpisać, że na dziś nie wiadomo, jak będzie wyglądała sytuacja pod koniec czerwca. A więc jego żądanie jest zdecydowanie przedwczesne.. Jeżeli natomiast umowa faktycznie nie została zrealizowana bądź jest oczywiste, że nie zostanie zrealizowana (np. wesele za tydzień w sobotę, 23 maja), powinieneś się dostosować do terminu określonego w wezwaniu.  Oczywiście, w takim przypadku nadal możesz negocjować opóźnienie obowiązku zapłaty. Nawet o te magiczne 180 dni. Ale powinna to być kwestia ustaleń pomiędzy Wami. Bo ustawodawca w przypadku gastronomii kwestii tej nie rozstrzygnął.

A o tym czy organizacja wesel bądź innych przyjęć okolicznościowych po 18 maja w ogóle będzie możliwa, postaram opowiedzieć się w kolejnym wpisie.

PS. Tak, wiem co obiecałam w poprzednim wpisie, na temat sprzedaży alkoholu w dowozie. Do wpisu możesz przenieść się klikając w ten link. I dalej obiecuję, że do alkoholu i opłat za wydane zezwolenia jeszcze wrócę. Niedługo 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Sprzedaż alkoholu w dowozie? Czy to możliwe? Czy może jednak prawdą jest, że to wykluczone?

Obiecuję, jak dobrniesz do końca, sam się  przekonasz o tym, że dziś będzie krótko, na temat i na czasie 🙂

Zakupy przez Internet od dłuższego czasu stawały się coraz bardziej popularne. Od czasu wybuchu w Polsce epidemii koronawirusa – COVID 19 nastąpił jednak prawdziwy boom na taką formę robienia zakupów. Robione online są wiec obecnie zakupy spożywcze, online kupowane są kwiaty. Właściciele lokali gastronomicznych walczą zaś o jak największą ilość dań sprzedawanych online i dostarczanych w formie dowozu.

Wśród tych lokali gastronomicznych znajdują się jednak również te, które w swojej ofercie mają prawie wyłącznie alkohol albo których wiodącym źródłem zysku jest sprzedaż alkoholu – puby, bary, popularne ostatnio multitapy. Sprzedaż alkoholu to ich być albo nie być.

Jednocześnie cała branża gastronomiczna ma obecnie możliwość działania wyłącznie w formie dowozów lub dań/napojów sprzedawanych na wynos.

Czy ta możliwość dotyczy jednak również sprzedaży alkoholu?

I tak, i nie.

Jak to zatem z tym alkoholem jest?

Sprzedaż na wynos

Co do zasady nie ma problemu, abyś prowadził na wynos sprzedaż alkoholu w butelkach bądź piwa, które po zaopatrzeniu się w odpowiedni sprzęt możesz nawet butelkować bezpośrednio u siebie na miejscu.

Jest tylko jedno ale.. aby móc sprzedawać alkohol na wynos, Twoje zezwolenie powinno obejmować również możliwość sprzedawania alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem sprzedaży.

Jeżeli bowiem Twoje zezwolenie obejmuje wyłącznie możliwość sprzedawania napojów przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży – aby móc legalnie sprzedawać alkohol na wynos, powinieneś uzyskać dodatkowe zezwolenie – rozszerzyć je o możliwość sprzedawania alkoholu również na wynos.

Tak, tak, cały czas piszę o zezwoleniu. Mam jednak nadzieję, że czytając bloga od dawna, wiesz już że aby sprzedawać alkohol, nie musisz posiadać koncesji 😉 Więcej przeczytasz, klikając w ten link.

Sprzedaż w dowozie

Nieco inaczej jest ze sprzedażą alkoholu w dowozie. Popularnie mówi się ostatnio, że „sprzedaż alkoholu przez Internet nie jest możliwa” – choć jak zaraz sam się przekonasz, nie w samym Internecie leży problem.

Możesz bowiem umożliwić swoim Klientom złożenie zamówienia przez Internet. Możesz również zamieścić na swojej stronie bądź profilach w mediach społecznościowych swoja ofertę. Może być to sprzedaż pojedynczych butelek albo sprzedaż całych zestawów. Co więcej, oni mogą ten alkohol przez Internet kupić. Problem pojawi się dopiero przy dowozie zakupionego alkoholu. Dlaczego?

Otóż jednym z warunków sprzedaży napojów alkoholowych jest wykonywanie działalności gospodarczej w zakresie objętym zezwoleniem na sprzedaż alkoholu tylko przez przedsiębiorcę w nim oznaczonego i wyłącznie w miejscu wymienionym w zezwoleniu.

Tymczasem kiedy na skutek złożenia zamówienia przez Internet, sprzedający dostarcza alkohol do miejsca wskazanego przez kupującego i tam następuje wydanie zakupionego alkoholu, to właśnie w tym miejscu dochodzi do sprzedaży. Miejsce to jednocześnie bezsprzecznie nie jest miejscem wymienionym w zezwoleniu na sprzedaż alkoholu.

Dlatego właśnie sprzedaż alkoholu w dowozie jest co do zasady niemożliwa. Na podstawie wydanego zezwolenia możesz sprzedawać alkohol tylko w miejscu wyraźnie wymienionym w udzielonym Ci zezwoleniu na sprzedaż alkoholu.

Czy to archaiczny nieprzystający do rzeczywistości lat 20. XXI wieku przepis?

Z pewnością, ale jak długo obowiązuje tak długo niestety musisz się do niego stosować. Za jego złamanie grożą poważne konsekwencje, o których napiszę jeszcze poniżej.

Catering piwny

Czy zatem istnieje jakiekolwiek wyjście z tej sytuacji, umożliwiające sprzedaż alkoholu w dowozie? Pod adres wskazany przez Klienta?

Istnieje 🙂 Możliwym do zastosowania rozwiązaniem jest w tej sytuacji zaoferowanie swoim Klientom tzw. cateringu piwnego. W ramach takiego cateringu będziesz dostarczał swoje produkty na imprezy zamknięte, organizowane w czasie i miejscu wyznaczonym przez Klienta, w oparciu o zawartą z nim umowę. Nie ma tutaj znaczenia liczba uczestników takiego przyjęcia. Mogą to być urodziny Marka, na których będzie tylko on sam i jego dziewczyna Agnieszka.

Warunki skorzystania z tego rozwiązania są 3:

  1. musisz posiadać odpowiednie zezwolenie na prowadzenie takiej działalności. Jest to zezwolenie odrębne od podstawowego zezwolenia na sprzedaż alkoholu – tzw. zezwolenie cateringowe, które zezwala na dostarczanie alkoholu na imprezy zamknięte, uregulowane w art. 18¹ ust. 4 ustawy alkoholowej*,
  2. powinieneś zawrzeć umowę na dostawę alkoholu na imprezę zamkniętą do Twoich Klientów. Umowa może być bardzo prosta i krótka. Ustawa alkoholowa* nie wymaga co prawda jej pisemnej formy, ale dla celów dowodowych powinna zostać zawarta właśnie w takiej formie,
  3. żeby móc ubiegać się o takie zezwolenie, Twoja działalność powinna polegać m.in. na dostarczaniu żywności na imprezy zamknięte. Czyli najogólniej mówiąc w PKD powinieneś mieć również wpisane usługi cateringowe.

Jeżeli zatem posiadasz odpowiednie zezwolenia na sprzedaż alkoholu – zezwolenie na sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem sprzedaży albo tzw. zezwolenie cateringowe, co do zasady nie na przeszkód co do tego abyś nawet teraz, w tym trudnym czasie, dalej prowadził sprzedaż alkoholu.

Konsekwencje złamania zakazów

Jednocześnie, organizowanie sprzedaży na wynos albo cateringu piwnego bez posiadania odpowiedniego zezwolenia może wiązać się z dość przykrymi konsekwencjami.

I nie pisze tego po to, aby Cię straszyć lub zniechęcać do podejmowania jakichkolwiek prób sprzedania zalegającego u Ciebie alkoholu. Chciałabym jedynie, abyś był świadom ewentualnych ryzyk, z którymi będą się wiązały podejmowane przez Ciebie określone działania.

Konsekwencje działania bez posiadanego zezwolenia lub wbrew warunkom określonym w takim zezwoleniu mogą bowiem być naprawdę poważne. Dlatego uważam, że powinieneś być świadomy, co może Ci grozić. Abyś decydując się na prowadzenie określonej formy działalności w czasie epidemii spróbował zorganizować to w pełni legalnie. A jeżeli nawet zdecydujesz się na jakiekolwiek ryzykowne posunięcia, abyś był świadom z jakimi może wiązać się to konsekwencjami.

Jeżeli zostaniesz złapany na tym, iż nie przestrzegasz określonych w ustawie alkoholowej* warunków sprzedaży napojów alkoholowych, organ wydający zezwolenie może cofnąć wydane zezwolenie na sprzedaż alkoholu. Sankcją dodatkową jest zaś to, że po cofnięciu zezwolenia o ponowne jego wydanie możesz się starać dopiero po upływie 3 lat od dnia wydania decyzji o jego cofnięciu.

Co więcej jednak, jeżeli sprzedajesz alkohol bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom tak naprawdę popełniasz wykroczenie. I za to wykroczenie możesz zostać ukarany karą grzywny. Dodatkowo, może także zostać orzeczony wobec Ciebie zakaz prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na sprzedaży lub podawaniu napojów alkoholowych oraz przepadek.

***

Jak widzisz, problemem nie jest sam Internet. Problemem jest sprzedaż alkoholu w dowozie. Ale i temu problemowi można zaradzić. Musisz tylko posiadać odpowiedni rodzaj zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Ale.. z zezwoleniami  na sprzedaż alkoholu w dobie epidemii koronawirusa wiąże się nie tylko problem jego dostawy. Problemem jest również chociażby kwestia dokonania zapłaty II i III raty opłaty za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Ale o tym już w następnym wpisie. Niedługo. Obiecuję 🙂

 

*ustawa z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t. j. Dz. U. z 2019 roku, poz. 2277), dalej jako: „ustawa alkoholowa„.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

I znów nie będzie o ZUS-ach i pracownikach 😉 Stwierdziłam jednak, że w temacie tarczy antykryzysowej w Internecie znajdziesz wiele, naprawdę wiele informacji. Tymczasem w zeszłym tygodniu razem z jednym z moich Klientów zmierzyliśmy się z ciekawym i aktualnym problemem. Problemem, który prawdopodobnie zaciekawi wielu z Was.

Otóż jak wiele innych restauracji jedna z wrocławskich restauracji postanowiła POMÓC.

Założenia akcji „obiad dla medyka” były następujące:

  1. zbieramy pieniądze od naszych Klientów, którzy razem z nami chcą pomóc,
  2. restauracja z zebranych środków przygotowuje jedzenie i dostarcza je do placówek medycznych.

Proste no nie? Niby tak, choć jak to w prawie bywa tak do końca jednak nie jest to takie proste.

Zrzutka na jednym z portali internetowych

Pierwszym i naturalnym pomysłem Kamili i Adama, właścicieli restauracji była organizacja zbiórki „obiad dla medyka” na jednym z popularnych portali internetowych. Dobrym wyborem wydaje się być tutaj zrzutka.pl, która nie pobiera dodatkowych prowizji, jest powszechnie znana, wiarygodna. Stworzenie zrzutki jest stosunkowo proste, wystarczy dodać opis i dokonać przelewu weryfikacyjnego. Jeżeli zbiórka z góry organizowana jest dla konkretnego beneficjenta – konkretnego podmiotu, powinniśmy również uzyskać jego zgodę na jej zorganizowanie. Później wystarczy już tylko nagłaśniać zbiórkę na naszych profilach w mediach społecznościowych.

Więcej informacji na temat zrzutek związanych z koronawirusem COVID-19 znajdziesz pod tym linkiem.

Przynajmniej do tego etapu wszystko wydaje się być bardzo proste. Potem jednak zaczynamy myśleć o kasie fiskalnej, podatkach i takich tam.. i zaczyna robić się ciekawie 🙂

Czy pieniądze wpłacane na zrzutkę powinieneś ewidencjonować na kasie fiskalnej? Nie.

Na kasie fiskalnej powinieneś ewidencjonować jedynie sprzedaż towarów. Przekazanie pieniędzy celem darowizny, tytułem darmym takiej sprzedaży nie stanowi. Co więcej, jako restaurator jesteś w tym przypadku organizatorem zbiórki – nie jesteś jej beneficjentem. To nie Ty osiągniesz zysk. Ty jesteś jedynie przekaźnikiem, uczestniczysz w tym jedynie od strony technicznej. Dlatego kasę fiskalną możesz w tym wypadku zostawić w spokoju 😉

Koszty uzyskania przychodu?

W tym miejscu powstaje jednak pytanie – skoro nie ma sprzedaży, to czy produkty, z których przygotowujesz „obiad dla medyka” stanowią koszty Twojej restauracyjnej działalności? Wydaje się, że tu również odpowiedź powinna być przecząca. Przypomnę jedynie, że do kosztów prowadzonej działalności możemy zaliczyć te z kosztów, które prowadzą do osiągnięcia przychodu bądź jego utrzymania. Słowem – za pomocą tego kosztu, masz osiągnąć zysk.

Dlatego też, skoro w tym wypadku zysku nie osiągasz, a jesteś jedynie przekaźnikiem, czy też konkretnie w tym wypadku zamiennikiem pieniędzy na posiłki, nie prowadzi to do osiągnięcia przez Ciebie zysku. Gdybyś zaliczył produkty, z których  przygotujesz „obiad dla medyka” w koszty, zyskałbyś na tym podatkowo. A przecież masz być jedynie przekaźnikiem.. a skoro tak, to nie powinieneś osiągnąć z tego tytułu jakiejkolwiek korzyści podatkowej.

Po prostu, taka transakcja powinna być dla Ciebie zupełnie ambiwalentna. Dlatego też powinieneś takich wydatków, które mają być przeznaczone na przygotowanie „obiadu dla medyka”, pilnować. Po pierwsze, żeby móc później właściwie rozliczyć się z wydanych kwot, a po drugie po to, aby nie mieć późniejszych problemów z fiskusem.

Od razu uprzedzam, podobne wątpliwości powstaną w podatku VAT, dlatego zdecydowanie lepiej zorganizować..

Odpłatna sprzedaż posiłków

Mimo, iż zebranie pieniędzy w formie zrzutki wydaje się najlepszą formą zorganizowania akcji „obiad dla medyka”, chciałabym jednak zaproponować Ci inne, w mojej ocenie, lepsze rozwiązanie.

Zamiast zbierać pieniądze, a następnie przygotowywać posiłki, możesz po prostu sprzedawać i przygotowywać posiłki. Przyjęcie takiego rozwiązania spowoduje co prawda, iż sprzedaż będzie musiała zostać zewidencjonowana na kasie fiskalnej, ale dla osoby która chce przekazać swoje pieniądze na obiad dla medyka forma zapłaty nie będzie miała dużego znaczenia. To prawda, że zapłaci VAT, ale nie powinien być to koszt, który odstraszy potencjalnych darczyńców.

Dla Ciebie natomiast takie rozwiązanie jest bardzo korzystne. Nie musisz martwić się kosztami uzyskania przychodu  – skoro sprzedajesz, przygotowanie posiłku stanowi bowiem Twój koszt. Z punktu widzenia podatkowego, taką pomoc rozliczysz po prostu jak normalną sprzedaż. Może po prostu obniżysz cenę (aby odzwierciedlała wyłącznie koszty produkcji) oraz zaproponujesz pokrycie kosztów dowozu. To będzie Twój wkład w organizowaną pomoc 🙂

Rozliczenie

No właśnie, kolejną kwestią jest rozliczenie otrzymanych pieniędzy. Jako organizator akcji „obiad dla medyka” powinieneś wykazać, na co spożytkowałeś zebrane pieniądze. Jeżeli zorganizujesz zbiórkę, to wręcz jesteś do tego zobligowany. Serwisy internetowe, za pomocą których możesz zorganizować zbiórkę wymagają  bowiem, aby udowodnić, iż zebrane pieniądze zostały spożytkowane we właściwy sposób. A jeżeli organizujesz akcję „obiad dla medyka” w formie sprzedaży posiłków to również powinieneś udowodnić, że faktycznie posiłki te zostały przygotowane i dostarczone do personelu medycznego.

Jak takie rozliczenie powinno wyglądać? Bardzo prosto. Po prostu, doręczając „obiady dla medyka” powinieneś poprosić placówkę medyczną o podpisanie protokołu dostarczenia określonej ilości posiłków, a następnie udostępnij jego skan na stronie zbiórki bądź w na swoich profilach w mediach społecznościowych.

Pomoc ze strony przedsiębiorców

W przypadku przedsiębiorców sprawa wygląda nieco inaczej. Jeżeli bowiem przedsiębiorca będzie chciał wziąć udział w akcji „obiad dla medyka” raczej nie kupi wyłącznie jednego posiłku i raczej oprócz dobrego serca kierowała nim będzie chęć odliczenia od własnego dochodu poczynionej darowizny na rzecz walki z koronawirusem.

Dlatego, aby umożliwić to kupującemu, ważne jest aby posiadał on wyraźne dowody przekazania darowizny. Powinniście  zatem zawrzeć pomiędzy sobą krótką, ale pisemną umowę. Na początku umowy powinna znajdować się preambuła, w której określicie, jaki jest cel jej zawarcia.

Przykładowo:

Zważywszy, iż:

  1. Sprzedawca prowadzi restaurację/przedsiębiorstwo cateringowe, w ramach którego zajmuje się przygotowywaniem i dostawą posiłków pod adres wskazany przez klienta,
  2. w Polsce 20 marca 2020 roku ogłoszono stan epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2 – koronawirusem COVID-19,
  3. w kraju potrzebna jest szeroka pomoc finansowa i rzeczowa dla personelu medycznego, który podejmuje działania w związku  z przeciwdziałaniem COVID-19,
  4. Kupujący postanowił przekazać darowiznę na rzecz walki z koronawirusem COVID-19 w postaci sfinansowania posiłków dla personelu medycznego, który podejmuje działania w związku z przeciwdziałaniem COVID-19,

Strony postanawiają zawrzeć umowę następującej treści: (…).

Sama umowa powinna brzmieć dość klasycznie – co sprzedajesz, za jaką cenę, gdzie posiłki powinny zostać dostarczone, na jakich zasadach ma nastąpić płatność.

Pamiętaj jednak, że umowa to w tym wypadku  dopiero połowa sukcesu. Potrzebujesz jeszcze protokołu przekazania darowizny. Oczywiście pod warunkiem, że to Ty jako restaurator dowozisz zakupione „obiady dla medyka” pod adres placówki medycznej, wskazany przez klienta. Protokół powinien zostać więc podpisany przez Twojego pracownika, które reprezentuje w tym wypadku darczyńcę oraz przedstawiciela obdarowanej placówki medycznej. Protokół powinien również wskazywać, co zostało przekazane w ramach darowizny oraz na jaki cel.

Uregulowania odnośnie protokołu powinny znaleźć się również w samej umowie. Tak żeby o protokole pamiętać i go nie przeoczyć przy dostawie bo w razie ewentualnej kontroli nasz darczyńca bez protokołu może wpaść w tarapaty 🙂

Po co o tym wszystkim piszę?

A właśnie po to, żeby takich tarapatów uniknąć. Zarówno z Twojej strony jako restauratora, ale także z punktu widzenia darczyńcy, który chce podzielić się z innymi w ramach akcji „obiad dla medyka”.

Mówiłam już o tym wielokrotnie. Ale pamiętaj, że choć dziś wydaje się to może odległe, epidemia minie. A kontrole podatkowe nie tyle będą trwały, co na pewno będą wzmożone. Dlaczego? To dość prosty mechanizm. Skoro Skarb Państwa będzie pusty, czymś będzie trzeba go napełnić. Obym przesadzała, ale w takim wypadku wzmożenie kontroli podatkowych to dla rządzących całkiem dobry pomysł na podreperowanie budżetu.

***

PS nr 1. A jeżeli o ZUS-y i pracowników chodzi.. Z czystym sumieniem polecam Ci zajrzeć przykładowo na stronę Powiatowego Urzędu Pracy w Gdyni – wszelka dostępna pomoc dla pracodawców i pracowników jest tam opisana naprawdę prosto i przejrzyście. Tutaj wklejam link do strony. A gdybyś miał jakieś pytania, wiesz gdzie pisać i gdzie dzwonić 🙂 A ja już tak na serio, naprawdę postaram się poświęcić temu tematowi jeden z najbliższych wpisów.

PS nr 2. Obowiązek zainstalowania kas fiskalnych online dla branży gastronomicznej i hotelarskiej zostanie przesunięty!  Nowe kasy online według najnowszych informacji będą obowiązkowe dopiero od 1 stycznia 2021 roku. A więcej o kasach fiskalnych online przeczytasz w tymw tym miejscu.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl