Marta Kosecka

adwokat

Prowadzę Kancelarię Adwokacką w Gdyni. Na co dzień doradzam przedsiębiorcom w zakresie szeroko pojętego prawa gospodarczego i handlowego, a także prawa pracy. Posiadam bogate doświadczenie w obsłudze podmiotów gospodarczych.
[Więcej >>>]

Współpraca Sklep

COVIDOWE OGRANICZENIA – ciąg dalszy.

Marta Kosecka22 października 2020Komentarze (0)

Tydzień temu, tuż po konferencji prasowej Premiera RP pisałam Ci o tym, jak najnowsze ograniczenia związane z zakażeniami koronawirusem COVID-19 wpływają na możliwość świadczenia usług w zakresie organizacji przyjęć weselnych i innych przyjęć okolicznościowych.

Link do tego wpisu wklejam ponownie tu.

Możesz się w nim jednak dowiedzieć wiele nie tylko na temat organizacji przyjęć okolicznościowych. Pisałam w nim także o tym, dlaczego wątpliwa jest podstawa prawna nakazu powszechnego noszenia maseczek. Ale też o tym, dlaczego moim zdaniem, niezależnie od tych wątpliwości natury prawnej, każdy z nas powinien maseczkę nosić! 🙂

Dziś natomiast, zgodnie z obietnicą napiszę Ci, jak wyglądają najnowsze ograniczenia jeżeli chodzi o prowadzenie normalnej, codziennej działalności restauracyjnej. I postaram się rozwiać największe wątpliwości w tym zakresie.

Zaczynamy? 🙂

Ograniczenie nr 1.

Lokale gastronomiczne mogą być otwarte do 21.

 

Mogłabym napisać FACEPALM bądź zostawić takie emoji 🤦 i na tym zakończyć.

Ale tego nie zrobię. Przede wszystkim dlatego, że wiem iż pewnie nie rozumiesz dlaczego rządzący uważają, że wirus rozprzestrzenia się w restauracjach dopiero po 21. A ja chyba wiem, to znaczy domyślam się, skąd takie założenie.

Ale napiszę też o tym dlatego, że jeżeli nie możesz zrozumieć sensu tego ograniczenia, to nic się nie martw – nie jesteś sam. Ja też go nie rozumiem. Ostatecznie zaś naiwnie mogę liczyć na to, iż  wśród tysięcy czytelników tego bloga znajdzie się ktoś, kto te  ograniczenia o wątpliwym uzasadnieniu i skuteczności wymyśla i wprowadza w życie. I może ktoś tam na górze raz jeszcze to przemyśli. Na pewno zaś, czym więcej takich opinii, nasz głos będzie słyszalny bardziej.

Dlaczego ograniczenie do 21? Bo rządzący uważają, że po 21 w gastronomii się tylko pije, a jak się człowiek napije to się nie kontroluje i nie zachowuje dystansu społecznego. Ot i cała tajemnica rozwiązana.

Ktoś kto tworzy te ograniczenia żyje chyba jednak jeszcze w innej czasoprzestrzeni. Posłużę się przy tym przykładem pubów z piwem kraftowym, bo akurat w takim miejscu miałam okazję być tydzień temu w piątek.  O godzinie 21.00, czyli o tej godzinie, w której w tym tygodniu trzeba będzie zamykać, nie było tam ani jednej pijanej osoby. Nikt się nie wydzierał, nie ściskał, nie chwiał na nogach. Nikt nie stał niepotrzebnie przy barze, pod ścianą ani na środku lokalu. Wszyscy grzecznie siedzieli przy stolikach. Do baru podchodzili pojedynczo, z maseczkami. Do toalety chodzili w maskach, a po wyjściu dezynfekowali dłonie.

Naprawdę, to nie są speluny, jakie widzą przed oczami rządzący zamykający całą gastronomię o 21.

Przecież dyskoteki są nieczynne. Miasta studenckie wymarły. Wesela zostały w zasadzie całkowicie zneutralizowane. Jeżeli gdzieś w gastronomii mieliśmy szukać ognisk koronawirusa to być może tam. Ale nie w lokalu gdzie spokojnie siedzący ludzie kulturalnie piją i rozmawiają.

Tyle w kwestii uzasadnienia. Widzianego moimi oczami.

Dodam jeszcze tylko, że w omawianym kontekście jeszcze bardziej niezrozumiała wydaje się kwestia tego, dlaczego w dalszym ciągu nie uregulowano kwestii sprzedaży alkoholu przez Internet i w dowozie. Ale o tym już w blogu pisałam, zostawiam link do tego wpisu -> klik.

A teraz o wprowadzeniu tego ograniczenia w życie.

Wiele osób ma bowiem wątpliwości, iż czy zamknięcie lokalu o 21. oznacza, że od tego momentu nie powinno się przyjmować nowych zamówień czy też całkowicie zamknąć nasz lokal. W mojej ocenie, niestety, o 21.oo powinniśmy powoli zamykać lokal. Oczywiście, jeżeli o 21.10 Klienci będą kończyli konsumpcję i powoli kierowali się do wyjścia, to w porządku. Bez przesady. Z tego łatwo się wybronisz.

Ale kombinowanie z voucherami, które kupuje się przed 21.00 a konsumuje następnie przez kilka godzin może zostać uznane za obejście prawa i czuję się tutaj w obowiązku takie zdanie wygłosić, bo wiele się o takich pomysłach nasłuchałam w ostatnim tygodniu.

Pytacie mnie również często, czy ta słynna już godzina 0 – godzina 21, obejmuje również przyjęcia okolicznościowe. To znaczy, te zgliszcza, które po tych przyjęciach zostały. I tu – moim zdaniem – nie. Jeżeli już masz zielone światło do organizacji przyjęcia okolicznościowego to nie musisz go przerywać o 21. Nie wynika to bynajmniej z obowiązujących przepisów prawa. W tym zakazie chodzi o to, aby dochodziło do jak najmniejszej ilości kontaktów międzyludzkich. Skoro zatem uczestnicy tego przyjęcia już i tak się w swoim gronie spotkali, to nie ma nawet racjonalnego uzasadnienia dlaczego takie przyjęcie mogłoby trwać wyłącznie do 21.

 

Ograniczenie nr 2.

Limit Gości i odległość pomiędzy stolikami.

Ostatnie rozporządzenie wprowadza także zupełnie nowe ograniczenia odnośnie limitu Gości w restauracji.

Prowadzenie działalności restauracyjnej jest możliwe pod warunkiem zapewnienia, aby klienci zajmowali co drugi stolik, chyba że między stolikami znajduje się przegroda o wysokości co najmniej 1 m, licząc od powierzchni stolika.

Czy jest to kompletnie niezrozumiałe? Jak najbardziej.

Czy obowiązuje limit 1 osoby na 4 m2? Nie, nie obowiązuje.

Nie ma go w wersji rozporządzenia z 7 października. Serio, jak mi nie wierzysz, sprawdź 😉 Dz. U. z 2020 roku, poz. 1758.

Zresztą, zostawię link do systemu ISAP -> tu.

Uwaga – nieścisłość!

Mimo, iż nie normują tego obowiązujące przepisy, na stronie gov.pl -> koronawirus -> regionalne obostrzenia dla wybranych powiatów nadal widnieje informacja, że zarówno w czerwonej, jak i żółtej strefie obowiązują następujące limity:

„co drugi zajęty stolik, 1 osoba na 4 m2″.

 

Skoro wiesz już, że aktualnie limit nie obowiązuje, z pewnością od razu nasunęło Ci się kolejne pytanie. Jak zatem ustawić stoliki w restauracji? Według jakiego klucza?

Informacja na ten temat znajduje się w wytycznych dla branż, również zamieszczonych na stronie gov.pl. Swoją drogą, wytyczne również nic nie wspominają o limicie 4 m2. Zgodnie z wytycznymi:

Odległość między blatami stolików (od ich brzegów) powinna wynosić min. 1,5 m, zaś 1 m w przypadku oddzielenia stolików przegrodami o wysokości minimum 1 m (ponad blat stolika).

Jak zatem ostatecznie ustawić stoliki na sali?

Moim zdaniem osoby tworzące te przepisy i wytyczne już na samym wstępnie nie przewidziały jednej kwestii – nie każda sala konsumpcyjna ma wygląd kwadratu czy prostokąta i idealnie, jak od linijki stoliki ułożone w kilku rzędach.

Jeżeli jednak rzeczywiście tak to u Ciebie wygląda, w mojej ocenie faktycznie wyłączona z użytku powinna nastąpić połowa stolików, może być zajęty co drugi stolik. Jednocześnie uważam, że mówimy tutaj o normalnym ustawieniu stolików, a nie tym z połowy maja, kiedy ustawialiśmy stoliki w myśl obowiązujących wtedy wytycznych.

Jeżeli natomiast stoliki są u Ciebie rozstawione nieregularnie, nie trzeba moim zdaniem ślepo stosować się do wyłączenia z użytku co drugiego stolika. W tym wypadku posłużyłabym się posiłkowo wytycznymi (przecież po coś one są 😉 i ustawiła stoliki w odległości co najmniej 1,5 metra.

Przegród nie omawiam bo tutaj nie ma chyba żadnych kontrowersji – przegroda ma mieć wysokość 1 m licząc od powierzchni stolika, moim zdaniem odległości między blatami powinna wówczas wynosić również 1 metr, tak jak zostało to określone w wytycznych. A tak, i za przegrodę uznaję oczywiście również ścianki działowe, które już wcześniej odgradzały przestrzeń na sali konsumpcyjnej.

Na zamieszczonych tu zdjęciach rozrysowałam stoliki w jednym z moich absolutnie ulubionych trójmiejskich lokali gastronomicznych.

Są one ustawiono hybrydowo. Takie modne ostatnio słowo 😉

Pierwsza część sali jak widać zawiera 3 stoliki, które są całkowicie odseparowane od pozostałych – nie ma w tym wypadku potrzeby wyłączania ich z użytku bo są one od siebie oddalone nie od metr ani dwa, ale zdecydowanie większą odległość.

Jak również widzisz, kolejne stoliki oddzielone są dwoma ściankami. To również powoduje, iż kolejne 2 stoliki „zostają ocalone”.

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chodzi o prawą czy też tylną część sali – tu raczej nie powinno być wątpliwości, iż jeden ze stolików powinien pozostać wolny. Zarówno z uwagi na zapisy rozporządzenia, ale też i odległość pomiędzy stolikami. Zakładam oczywiście, że w tym miejscu nie stoją żadne przegrody.

Jeżeli natomiast chodzi o lewą część sali – tutaj z pewnością trzeba wyłączyć jakiś stolik, a moim zdaniem nawet dwa. Nie znam dokładnych rozmiarów sali, stąd przyjęłam 2 różne warianty. W jednym z nich wyłączamy 2 środkowe stoliki – bezsprzecznie zajmujemy co drugi stolik. W drugim, wyłączamy 3 stoliki – i jak widzisz, też zajmujemy co drugi stolik. Stąd interpretacja tych przepisów może być różna. Przede wszystkim powinna brana być pod powierzchnia sali konsumpcyjnej i.. logika. Odpowiedzialność. Wiemy po co te stoliki rozstawiamy i przestawiamy. Musimy zatem pomyśleć, w jaki sposób zrobić tak, aby faktycznie zapewnić jak największy odstęp pomiędzy stolikami. Jak największy poziom bezpieczeństwa, ale też i poziom komfortu naszych Gości.

Jak widzisz, zajmowanie co drugiego stolika.. nie zawsze oznacza zatem wyłączenie z użytku połowy stolików 🙂

Choć przyznam, że nie lubię we wpisach analizować tego typu limitów i ograniczeń. Zrobiłam to dziś tylko dlatego, że widzę, jak wiele pojawia się pytań i wątpliwości z tym związanych.

Zdecydowanie wolę doradzać w tej sytuacji indywidualnie. Kiedy możemy porozmawiać, mam dokładne wymiary, zdjęcia Twojej sali.  Bo widzisz, to że ja doszłam do wniosku, że w tym konkretnym lokalu, który posłużył mi za mój przykład wystarczy wyłączyć jedynie 3 stoliki z 12 nie oznacza, że w Twoim lokalu nie trzeba byłoby wyłączyć ich 5, a może nawet 6.

Oczywiście, mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się dla Ciebie cenne. Ale tak jak podkreślam na tym blogu od ponad 3,5 roku. Tylko indywidualna porada prawna w 100% odnosiła się będzie do Twojej i tylko Twojej sytuacji.

Dlatego w kwestii porad, tu zostawiam linka do sklepu, gdzie w taką indywidualną poradę prawną możesz się zaopatrzyć.

A tu zostawiam też linka do wpisu, w którym pokazuję Ci po co taka osoba jak ja jest potrzebna w Twojej restauracji.

I już zupełnie  na koniec. Wiem, że znów pojawiają się interpretacje, że kupując jedzenie w food trucku czy innym ruchomym punkcie gastronomicznym nie można nawet na chwilę zdjąć maski. A zakupione w ten sposób  jedzenie można zjeść dopiero w aucie bądź w domu.

O tym, że to głupie i bezrozumne wypowiadałam się już nie raz. Między innymi w poradniku na czas epidemii, który już na wiosnę przygotowałam we współpracy z PosBistro, a który bezpłatnie możesz pobrać pod tym linkiem. I możesz dowiedzieć się z niego dlaczego takie stanowisko kiedy i w jakiej sytuacji uważam za głupie.

Co więcej, na prawie 80 stronach w tym poradniku krok po kroku omawiam poszczególne zagadnienia, z którymi jako przedstawiciel branży gastronomicznej borykasz się w czasie epidemii.

I uwierz mi, że piszę to z niesłychanym smutkiem, ale tak – uważam, że jest dla Ciebie tak samo przydatny teraz jak na wiosnę.

I tak samo jak z jedzeniem na ulicy, za tak samo głupie uważam tak bardzo sztywne ograniczenia i limity. Ograniczenia niespójne. Nielogiczne. Inne w rozporządzeniu, inne  w wytycznych, inne na stronie internetowej.

Dlatego po raz kolejny powtórzę też, jak masz wątpliwości, zrób tak jak nakazuje Ci zdrowy rozsądek. Tak, aby zachować bezpieczeństwo, a Goście czuli się komfortowo. Bo szczerze nie wiem, czy Ci którzy te ograniczenia wymyślili byliby w stanie zaprojektować ustawienie stolików w Twojej restauracji 🙂 A Ty. jak uważasz? Daj znać w komentarzu 😉

 

PS. A dziś już czwartek. I jutro pewnie nowe ograniczenia i obostrzenia. Chodzą plotki, że nastąpi dalsze skrócenie godzin pracy gastronomii. Oby nie! Tak czy inaczej, jesteśmy w kontakcie! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

COVIDOWE ograniczenia – fakty i mity.

Marta Kosecka16 października 20205 komentarzy

Koronawirus nie odpuszcza gastronomii. Raz po raz zmieniają się limity odnośnie maksymalnej ilości uczestników wesel i innych przyjęć okolicznościowych. Regularnie co tydzień, w czwartek, aktualizowana jest również lista powiatów dotkniętych dodatkowymi obostrzeniami. Co więcej, począwszy od ubiegłej soboty, cała Polska, za wyjątkiem czerwonych powiatów, stała się żółtą strefą, co wymusiło kolejne ograniczenia nie tylko na tych z nas, którzy organizują przyjęcia okolicznościowe, ale na każdym, nawet najmniejszym lokalu i punkcie gastronomicznym.

Jednocześnie pojawiło się tyle mitów i niedomówień związanych z  obowiązującymi  ograniczeniami, że dosłownie przeglądając tylko na szybko fora i grupy gastronomiczne raz po raz łapię się głowę.. 😉

Sytuacja jest dosyć dziwna i stanowi dla mnie pewne zaskoczenie bo wprowadzone obostrzenia funkcjonują mniej więcej od początku czerwca, a i limity związane z organizacją przyjęć okolicznościowych nie zostały po raz pierwszy wprowadzone wczoraj..

Mimo tego, przez ostatnie kilka dni dowiedziałam się tylu nieprawdziwych rzeczy, że aż muszę się z Tobą nimi podzielić 🙂

Zatem do dzieła!

Obalanie mitów koronawirusowych czas zacząć!

A i tak – zachęcam doczytać do końca. Ostatni – 4 mit – jest najważniejszy z punktu widzenia restauratorów.

Mit nr 1 – Na weselach będzie obowiązywał zakaz tańczenia?

Będzie, ale dopiero od poniedziałku, 19 października.

W weekend 16-18 października obowiązują dotychczasowe ograniczenia, zgodnie z którymi na weselach i innych przyjęciach rodzinnych można jak najbardziej tańczyć.

Zgodnie z obowiązującym aktualnie rozporządzeniem do odwołania ustanawia się zakaz prowadzenia działalności polegającej na prowadzeniu dyskotek i klubów nocnych lub działalności, która polega na udostępnieniu miejsc do tańczenia organizowanego w pomieszczeniach lub w innych miejscach o zamkniętej przestrzeni.

Chodzi więc tylko i wyłącznie o działalność polegającą na prowadzeniu miejsc tylko do tańczenia. Organizacja przyjęć okolicznościowych uregulowana jest w zupełnie innym miejscu rozporządzenia. I te ograniczenie absolutnie jej nie dotyczy. Gdyby było inaczej, ustawodawca wyraźnie by to podkreślił.

Mit nr 2 – Do limitu Gości na przyjęciu nie wlicza się dzieci!

A na pewno już tych, które siedzą na kolanach 😉

Nieprawda i pisałam już o tym we wcześniejszych wpisach.

Dziecko też człowiek i do limitu się wlicza. Do limitu nie wliczamy jedynie obsługi. Bo obłsługa to nie goście – oni są tam po prostu w pracy. Jeżeli chodzi o dzieci siedzące na kolanach – nie za bardzo rozumiem dlaczego mielibyśmy ich nie wliczać do limitu. Jeżeli wirus przenosi się drogą kropelkową, to oddychające dziecko, nawet jeżeli siedzi na kolanach mamy czy taty, może roznieść wirusa w takim samym stopniu jak dziecko siedzące samodzielnie na krześle.

Wydaje mi się co prawda, że rozumiem intencję czyli „jak nie ma talerza i krzesła to nie ma gościa”, ale jeżeli pytacie mnie jak powinno być zgodnie z prawem, to w mojej ocenie odpowiedź jest taka jak powyżej. Do limitu gości wliczamy wszystkie dzieci. Niezależnie od tego, gdzie siedzą.

Mit nr 3 – ryzyko zmniejszenia limitu gości na weselu ciąży na Parze Młodej

Nie, jeżeli zmniejszenie limitu gości na weselu wymuszają ograniczenia narzucone przez powszechnie obowiązujące przepisy prawa, nikt nie ponosi odpowiedzialności za taką sytuację. Para Młoda nie musi zaś płacić za gości, którzy nie mogli wziąć udziału w przyjęciu tylko dlatego, że nie pozwalały na to przepisy.

 

Minimalna liczba gości weselnych.

Podpisując umowę na organizację przyjęcia weselnego jest – a przynajmniej powinno być – tak, że w umowie podajemy szacunkową liczbę gości (to ważne bo sala weselna chce mniej więcej wiedzieć, ilu gości weźmie udział w przyjęciu), którą aktualizujemy na 14-10-7 dni przed dniem organizacji przyjęcia. To takie standardowe rozwiązanie.

Są natomiast restauracje i sale weselne, które są na tyle duże, mieszczą przykładowo na spokojnie 200-250 uczestników przyjęcia, że przyjmują jakiś minimalny pułap gości, za który trzeba zapłacić. Organizują więc przyjęcia na minimum 100 uczestników, a jeżeli gości będzie mniej i tak trzeba zapłacić za 100 gości. Niektóre restauracje doliczają zaś w takiej sytuacji jakąś ryczałtową kwotę, przykładowo 1.000-2.000 złotych „za wynajem sali”, czyli płacisz za 90 uczestników + opłatę za wynajem sali.

Co zatem dzieje w sytuacji, w której w przyjęciu z powodu odgórnych ograniczeń nie może wziąć udziału liczba gości potwierdzona na 14-10-7 dni przed przyjęciem lub minimalna liczba gości wymagana przez restaurację?

Pisałam  już o tym, dokładnie w tym artykule -> link.

Ale powtórzę jeszcze raz. W mojej ocenie mamy tu do czynienia z częściową niemożliwością spełnienia świadczenia przez zleceniobiorcę – restaurację bądź salę weselną. Nikt  nie ponosi za to odpowiedzialności. W związku z czym Para Młoda nie musi za tych gości płacić. A restauracja/sala weselna nie może się domagać zapłaty.

Jak się zabezpieczyć?

Wielu z Was pisze do mnie z pytaniem, w jaki sposób można się zabezpieczyć na taką sytuację? Że  nie wszyscy restauratorzy respektują te zasady. Co więcej, że część z nich respektuje je.. ale tylko do momentu wystawienia paragonu 😉 A na paragonie nagle pojawia się jednak cena jak za minimalną czy też pierwotnie uzgodnią liczbę gości. I że żadne covidowe ograniczenia nie zostały wzięte pod uwagę.

Dlatego też, aby uniknąć jakichkolwiek nieporozumień w tym zakresie i zabezpieczyć się na przyszłość, ja – ale też wiem, że wielu restauratorów i Par Młodych również – proponuję zawarcie krótkiego aneksu czy też porozumienia, w którym jasno jasno wskażecie, że ostateczna liczba gości ściśle powiązana będzie z aktualnym limitem gości dopuszczonym przez prawo. Że wyznacznikiem wysokości należnego wynagrodzenia, będą ograniczenia aktualne na dzień organizacji przyjęcia.

A ponieważ tak wielu z Was prosiło o taki aneks/porozumienie.. stworzyłam dla Ciebie wzór, który już dziś możesz kupić w moim sklepie online.

Jego wypełnienie jest bardzo intuicyjne i nie powinno sprawić Ci kłopotu. Ty zaś albo Twoi Klienci – przyszła Para Młoda, organizatorzy innych przyjęć okolicznościowych będą spali spokojnie wiedząc, że nie dojdzie pomiędzy Wami do konfliktu na tym tle.

Tutaj zostawiam -> link.

I mam szczerą nadzieję, że jak największej ilości z Was uda się w ten sposób pozbyć stresu i zabezpieczyć swoje interesy 🙂

Goście się boją.

Inaczej natomiast jest w sytuacji, w której deklarujesz udział w przyjęciu 100 gości. Obowiązujące ograniczenia dopuszczają udział w przyjęciu 100 gości. A finalnie, często z powodu strachu, gości okazuje się być 75. Wtedy, zobowiązany jesteś do zapłaty za wszystkich gości, których udział zadeklarowałeś. Restauracja była bowiem gotowa świadczyć usługi. Mogła je świadczyć w świetle obowiązujących przepisów prawa i aktualnych ograniczeń. Nie jest zatem winą restauracji to, że 25 gości nie wzięło udziału w przyjęciu.

O tym już pisałam. I też zostawiam Ci -> link 🙂

Począwszy od 19 października..

Ostatnie ograniczenia zmieniają się w szalonym tempie.

W przyjęciach, które:

  • odbyły się w ubiegły weekend (10-11 października) mogło wziąć udział 100 osób w strefie żółtej i 50 w strefie czerwonej,
  • odbędą się w najbliższy weekend (17-18 ) może wziąć udział 75 osób w strefie żółtej i 50 w strefie czerwonej,
  • odbędą się począwszy od 19 października.. No właśnie! W strefie żółtej będzie mogło wziąć udział 20 uczestników, ale bez możliwości organizowania imprezy tanecznej. W strefie czerwonej zaś organizacja wesel i innych uroczystości rodzinnych zostaje całkowicie zakazana..

 

I teraz.. wracając do częściowej niemożliwości świadczenia.. jeżeli w przyjęciu zamiast 100, może uczestniczyć 20 gości, w dodatku bez możliwości zorganizowania imprezy tanecznej, czytaj: wesele ma się zamienić w obiad dla najbliższej rodziny (!), wydaje się, że zasadnym może być odstąpienie przez drugą stronę od zawartej umowy. Trudno bowiem twierdzić, że tak duża zmiana scenariusza zaplanowanej imprezy nie powoduje, iż świadczenie restauracji nie ma już dla pary młodej takiego samego znaczenia jak pierwotnie zaplanowane.

Oczywiście, każda sytuacja powinna być rzecz jasna przeanalizowana indywidualnie. Ale tak jak przy rezygnacji gości ze strachu twardo obstawałam przy tym, że odstąpić od umowy i żądać zwrotu zadatku raczej nie można, tak w tym wypadku skłaniam się jednak ku przeciwnemu stanowisku.

Mit nr 4 – i tak nie mogą mi nic zrobić?

Naprawdę wiele razy spotkałam się z negowaniem możliwości ukarania restauratora karą za złamanie obowiązujących covidowych ograniczeń – uregulowanych w rozporządzeniu o ustanowieniu określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Najczęściej tłumaczone jest to tym, iż skoro sądy uchylają mandaty związane z obowiązkowym noszeniem maseczek, również przepisy dotyczące ograniczeń nakładanych na restauratorów są bezprawne..

Niestety! Nic bardziej mylnego!

To prawda, maseczki to sporny temat. Już tłumaczę dlaczego.

Zarówno obowiązek noszenia maseczek, jak i ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej bez wątpienia ograniczają nasze konstytucyjne prawa. Ograniczenie naszych konstytucyjnych praw może zaś nastąpić wyłącznie w ustawie. Ale – ustawa może zawierać jedynie upoważnienie do uregulowania pewnych rzeczy w rozporządzeniu. Nazywa się to tzw. delegacją ustawową.

Jeżeli chodzi o stan epidemii i interesujące nas covidowe ograniczenia, delegacje ustawowe zawierają się w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

W przepisie art. 46b tej ustawy zawierają się m.in. następujące zapisy:

W rozporządzeniu można  ustanowić:

  • czasowe ograniczenie określonych zakresów działalności przedsiębiorców,
  • obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie.

I tylko na tym, ta „maseczkowa wątpliwość” polega. Ustawa nie daje upoważnienia do obejmowania obowiązkiem stosowania środków profilaktycznych (a za takie uważa się maseczki) osób zdrowych. Takich, które nie są podejrzane o zachorowanie. Nie wiem dlaczego, nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego ustawodawca do tej pory – przez ponad pół roku – nie naprawił tej nieścisłości. Wystarczyło poprawić ww. ustawę lub wprowadzić obowiązek noszenia masek ustawą.

Musisz jednak widzieć, że niezależnie od tego, iż dzielę się tu z Tobą wątpliwościami co do podstawy prawnej obowiązku noszenia maseczek przez wszystkich i bez wyjątku, całym sercem jestem za i namawiam Cię gorąco do noszenia maseczek! Jeżeli jest sposób, w który możemy choć w niewielkim stopniu zatrzymać kolejne zachorowania, a tym samym mieć nadzieję, że nasze codzienne życie pozostanie względnie normalne, nośmy maseczki. Mimo wątpliwości prawnych, o których tu piszę. Nie dlatego, że mamy taki obowiązek, ale w poczuciu odpowiedzialności za osoby, które spotykamy albo nawet mijamy na ulicy 🙂

Wracając jednak do ograniczeń nałożonych na branżę gastronomiczną. Jak sam widzisz, tu nie ma wątpliwości. Tu ograniczenia wprowadzane są legalnie. Ustawa, o której wspominam wyżej zawiera rozdział odnoszący się do nakładania kar pieniężnych za nieprzestanie obowiązujących nakazów i zakazów. A te zaczynają się od kwoty 10.000 złotych.

Dlatego, mimo wszystko. Mimo całej trudności tej sytuacji. Zwłaszcza finansowej. Mimo tego, że każdy z nas ma swoje odczucia dotyczące wprowadzanych ograniczeń. Ja też, uwierz mi. Absolutnie nie z wszystkim się zgadza. Co ja mówię.. z większością się nie zgadzam 😉

Mimo wszystko jednak. Nie lekceważ obowiązujących ograniczeń. Bo one istnieją. I obowiązują. Odpowiednie organy mają prawo je kontrolować. I karać.

A jeżeli czytasz na facebookowej grupie, że kontrolerzy mogą Cię … . Zastanów się czy osoba, która to napisała analizowała obowiązujące przepisy. Czy też przekonanie o tym, że nic nie mogą nam zrobić wynosi wyłącznie z zasłyszanego w odmętach Internetu kazusu maseczkowego 😉

***

Jeżeli chodzi o organizację przyjęć weselnych i innych przyjęć okolicznościowych, jesteśmy chyba na bieżąco. Przyjęcia to jednak tylko jeden z zakresów działalności branży gastronomicznej. Tymczasem ograniczenia obowiązują również, a może przede wszystkim, restauracje i inne punkty gastronomiczne, których normalna i codzienna działalność nie skupia się wokół organizacji imprez zamkniętych.

Ale do tego, jeżeli pozwolisz, odniosę się w kolejnym wpisie 🙂

 

PS. Ponownie przypominam. Wytyczne dla branż dotyczące organizacji wesel i innych przyjęć znajdują się pod tym -> linkiem. Uprzedzam jednak, że nie są zbyt często aktualizowane. Jeżeli chodzi o limity gości, nadal widnieje w nich informacja o dopuszczalnej ilości uczestników w liczbie 150 😉

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

ZAiKS STOART i co jeszcze?!

Marta Kosecka08 września 2020Komentarze (0)

No właśnie, ZAiKS, STOART i co jeszcze? Część z Was już pewnie wie, że to nie jedyne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zainteresowane współpracą z branżą gastronomiczną. Tak łagodnie to nazwijmy 😉

Ale ostatnio, na kanwie sporu na jednej z grup gastronomicznych miałam okazję się przekonać, że wielu z Was to nie znaczy, że wszyscy o tym wiedzą. Od razu pomyślałam, że w takim razie koniecznie muszę tu dla Ciebie o tym napisać. Bo to ważna informacja i wszyscy w branży powinni o tym wiedzieć. A już na pewno powinieneś o tym wiedzieć jako Czytelnik i stały bywalec TEGO bloga 🙂

A jeżeli nie jesteś stałym Czytelnikiem TEGO bloga to nie tylko powinieneś o tym widzieć. Koniecznie powinieneś zostać stałym Czytelnikiem TEGO bloga 🙂

Ale do rzeczy, do rzeczy..

Jak się już zdążyłeś zorientować, spór dotyczył tego, którym organizacjom zbiorowego zarządzania należy płacić licencję za publiczne odtwarzanie muzyki. Zdecydowana większość dyskutujących uważała, że tylko ZAiKS. Wiadomo, ZAiKS, zna chyba każdy. Więc ta odpowiedź mnie nie zdziwiła.

Kilka osób coś tam przebąkiwało, że prawdopodobnie trzeba płacić również STOART. Choć ogólnie zostali zganieni, że absolutne nie mają racji i na pewno żadnemu tam STOART płacić nie trzeba.

A co powiedzieć o tych, którzy odważyli się powiedzieć, że są jeszcze takie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi jak ZPAV czy SAWP?  No powariowali 😉

Przytoczę kilka opinii:

Nigdy nie słyszałam o ZPAV, STOART SAWP. 18 lat w gastro i zero o tych firmach. Na jakiej podstawie działają, jeżeli masz ZAiKS albo Spotify?

Ten STOART to jakieś oszustwo, pierwsze słyszę o tym dziwnym wytworze i żeby ktokolwiek to płacił, przecież ZAiKS wypłaca pieniądze artystom.

To trochę jak z haraczem.. zapłacisz jednym, nigdy nie masz pewności czy nie przyjdą inni.

No właśnie czy to serio jest tak, że nigdy nie masz pewności, kto się jeszcze po ten haracz zgłosi? 😉

Zacznę od podstaw. Organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zainteresowanych ścisłą współpracą z branżą gastronomiczną mamy w Polsce 4 (cztery!).

Może Cię zdziwię, ale każda z nich pełni inną funkcję. Serio. A więc po kolei:

  1. ZAiKS – najbardziej znany, Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych, pobiera i wypłaca tantiemy dla autorów tekstów i kompozytorów za odtwarzanie i wykonywanie;
  2. STOART – mniej znana niż ZAiKS, ale znana. Naprawdę. Szczerze się dziwię się, że ktoś chwalący się kilkunastoletnim doświadczeniem w branży nie słyszał o STOART. Cóż, nikt nie wie wszystkiego.. W każdym razie, STOART pobiera i wypłaca tantiemy dla wykonawców za odtwarzanie;
  3. SAWP – podobnie jak STOART pobiera i wypłaca tantiemy dla reprezentowanych przez siebie wykonawców (innych niż STOART) za odtwarzanie. Jak widzisz jest to organizacja bliźniaczo podobna do STOART. Reprezentują po prostu innych wykonawców;
  4. ZPAV – Związek Producentów Audio-Video, pobiera i wypłaca tantiemy dla producentów za odtwarzanie.

Jak widzisz każda z tych 4 organizacji chroni prawa innej osoby czy też kategorii osób ! Stąd często będziesz zmuszony jednak zapłacić ten haracz wszystkim czterem organizacjom. Jednak nie tylko ZAiKS i STOART 😉

Przykład wesela.

Żeby zobrazować Ci komu i za co powinieneś płacić, posłużę się przykładem organizacji wesela.

Jeżeli zespół muzyczny gra muzykę na żywo – wystarczy, że zostanie opłacona licencja dla ZAiKS. Nie płacimy za publiczne odtwarzanie muzyki, bo jej nie odtwarzamy, tylko sami wykonujemy.

Jeżeli gra DJ – trzeba niestety opłacić wszystkie 4 licencje. Każda z 4 organizacji pobiera bowiem opłaty za odtwarzanie muzyki. I jednocześnie każda strzeże interesu innej kategorii osób.

A co jeżeli zespół muzyczny gra na żywo, ale część utworów odtwarza z płyt? Wówczas również należy opłacić wszystkie 4 licencje.

Analogicznie w Twojej restauracji. Jeżeli odtwarzasz muzykę z płyt czy radia, płacisz wszystkim 4 organizacjom zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Mam nadzieję, że różnice pomiędzy  nimi są dla Ciebie jasne i zrozumiałe.

Co ciekawe..

W każdej sytuacji, jeżeli tylko posiadasz odbiornik radiowy lub telewizyjny oprócz wynagrodzenia dla organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi musisz również opłacić abonament radiowo-telewizyjny. O tym dlaczego tak jest pisałam w tym wpisie.

Przykład wesel natomiast nie pojawił się tutaj przypadkowo 😉 I również nieprzypadkowo przez cały czas używałam formy bezosobowej. Zostanie opłacona, należy zapłacić.. Właśnie, tylko kto to ma zapłacić? Ty czy Para Młoda? O tym już akurat pisałam. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości i chcesz je rozwiać, zachęcam do przeniesienia się do tego wpisu.

Jedna wspólna opłata?

Bardzo często pytasz mnie czy to prawda, że możesz wnieść jedną wspólną opłatę dla wszystkich organizacji.

I tak, i nie 🙂

Faktycznie, decyzją Ministra Kultury Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 3 stycznia 2019 roku STOART wyznaczony został wspólnym dla wszystkich organizacji zbiorowego zarządzania w Polsce inkasentem, ale tylko w zakresie pobierania opłat za odtwarzanie muzyki. Nadal zatem samodzielnie musisz opłacać licencję dla ZAiKS.

Tutaj podrzucam link do wspomnianej decyzji.

OZZ w czasie pandemii.

Może późno bo na końcu wpisu, ale skrót OZZ, oznacza po prostu organizacje zbiorowego zarządzania. Zapamiętaj, na wypadek gdybyś kiedyś się z nim spotkał. Jeżeli natomiast chodzi o pandemię koronawirusa COVID-19 i obowiązujące w tym czasie regulacje, zapraszam Cię do bezpłatnego pobrania mojego poradnika – niezbędnika gastronomicznego na czas epidemii i nie tylko 🙂

Tutaj zostawiam Ci link. I zapewniam jednocześnie, że znajdziesz tam wiele interesujących Cię, ciekawych zagadnień gastronomicznych.

***

Tymczasem jak zwykle przed samym rozpoczęciem długo wyczekiwanego urlopu, kończę ten wpis prosto z lotniska 🙂

Już za około 3 godziny po raz kolejny znajdę się pod słonecznym apulijskim niebem. I już nie mogę się doczekać 🙂

Jeżeli chciałbyś być w tej podróży ze mną, zapraszam na moje konto na Instagramie, gdzie będę relacjonowała moją apulijską przygodę. Klik.

Ciebie natomiast zapraszam do niuestającej lektury bloga. Jest tu ponad 100 merytorycznych wpisów!

Jest też sklep, w którym możesz zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze dla Ciebie prawne dokumenty w Twojej gastronomii – wzory pism, porozumień, klauzul RODO dedykowanych dla branży gastronomicznej. A tutaj link, bardzo proszę!

Jak sam widzisz, nie zostajesz bez opieki, a wręcz całkiem dobrze zaopiekowany 🙂

Arrivederci..

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Listy Gości weselnych to absolutny hit ostatnich dni. Czy słusznie? Po zapowiedziach Ministerstwa, iż wesela będą rejestrowane, a Para Młoda będzie miała obowiązek przekazywania listy Gości do Sanepidu ostatecznie nic nie zostało. Tak jak takie zapowiedzi się pojawiły, tak samo szybko ucichły. A obowiązujące rozporządzenie nie wspomina o tym ani słowem. Nawet w przypadku czerwonych i żółtych stref.

Być może jednak właśnie z tych przedwczesnych zapowiedzi Ministerstwa wzięło się całe to zamieszanie. I niesłusznie krążące przekonanie o tym, że jako restaurator masz prawo, a nawet obowiązek żądać udostępnienia listy Gości przez Parę Młodą.

Choć mam podejrzenie, że jest jeszcze jedna rzecz, która może wprowadzać Cię w błąd 😉

Wytyczne dla branży ślubnej

Wspominałam już w poprzednim wpisie, iż na stronie GIS pojawiły nowe wytyczne odnośnie organizacji wesel (znajdziesz je pod tym linkiem). A link do ostatniego wpisu na temat wesel w czerwonej strefie znajdziesz tu. Dowiesz się z niego między innym, jak policzyć 150, 100 i 50 Gości weselnych? Kto powinien zostać do tego limitu wliczony, a kto może zostać pominięty.

Wracając do wytycznych. Nowe – stare wytyczne nie wnoszą w zasadzie nic nowego. Pod spodem jednak znajduje się film pt. „Wytyczne dla branży ślubnej”. I nie powiem jego treść jednak trochę mnie zbulwersowała.

To znaczy zbulwersowała mnie na tyle, że postanowiłam cześć dotyczącą RODO rozebrać na blogu na czynniki pierwsze 😉

Chodzi o fragment, który pozwolę sobie zacytować:

Właściciel obiektu, manager obiektu, łącznie z Parą Młodą,  ma obowiązek, to jest zalecenie, stworzenia i przechowywania listy Gości, na wypadek okazania odpowiednim organom jeśli dojdzie do jakiegokolwiek zachorowania, zakażenia.

OK, pomijając już fakt, że nie do końca rozumiem sformułowanie „ma obowiązek, to jest zalecenie” (czy tylko mi się wydaje, że albo ma się obowiązek albo zalecenie?), z powyższego wynika, że taka lista powinna być stworzona. W każdym przypadku, na wypadek zakażenia. Też tak to zrozumiałeś?

W dalszej części tego materiału jest nam tłumaczone że RODO tu nie obowiązuje, nie jest to sprzeczne z RODO bo.. „są rzeczy nadrzędne”. Oczywiście, że są, absolutnie się z tym zgadzam. Ale nawet te rzeczy nadrzędne muszą być umocowane w przepisach. Musi być podstawa prawna ich stosowania.

Ale to jeszcze nie wszystko 😉 Końcówka dotycząca listy Gości brzmi tak:

Nikt nie chce tych danych wykorzystywać w niesłusznej sprawie – jak to mówi mój nastoletni brak – wiadomka 😉 – i też nikt ich nie potrzebuje wcześniej niż to będzie konieczne. Para Młoda zawsze taką listę osobową posiada bo usadza chociażby Gości przy stołach i wie, kogo zaprasza. Jeśli dojdzie do zachorowania, myślę, że nie jest to żaden problem, żeby zadzwonić do Gości których się zaprasza i zapytać, kim była jego osoba towarzysząca i poprosić numer kontaktowy.

Czyli jednak.. o numer kontaktowy powinniśmy prosić dopiero jeśli dojdzie do zachorowania. Bingo! 🙂

Gdyby ktoś się mnie zapytał, nawet bez tego wprowadzającego w błąd materiału, kiedy można żądać przekazania listy Gości wraz z numerami telefonów, tak właśnie bym odpowiedziała.

Para Młoda może, a nawet powinna – jest faktycznie takie zalecenie w wytycznych GIS, o czym napiszę jeszcze poniżej – stworzyć sobie taką listę. Imię, nazwisko i telefon kontaktowy. Choć pewnie w pół godziny będzie w stanie stworzyć taką listę już po weselu. Dopóki natomiast nie ma podejrzenia zakażenia nikt nie może od Pary Młodej żądać przekazania takiej listy.

Ale wiesz co? Ja się w ogóle nie dziwię, że już nie wiesz. Żądać tej listy czy nie? Jest obowiązek czy zalecenie? Żądać jej zawsze? Czy dopiero jak pojawi się podejrzenie zakażenia?

Wytyczne, które z założenia mają pomóc, wprowadzają jeszcze więcej zamieszania. Rządzący zapowiadają coś na konferencji prasowej, po czym nie znajduje to przełożenia w obowiązujących przepisach. Cyrk, wiem. Niestety.

Dlatego, po prostu, zaglądaj na bloga 🙂 I pamiętaj, że prawnik to nie ostatnia deska ratunku, a pierwsza potrzeba! A o tym dlaczego potrzebny jest Ci adwokat, możesz przeczytać pod tym linkiem 😉

Kto to jest ORGANIZATOR?

Ale teraz uwaga! Następne zdanie może Cię zaskoczyć.

Ty jako restaurator co do zasady w ogóle nie będziesz potrzebował tej listy.

Przecież jeżeli doszłoby do zakażenia, Para Młoda przekazuje listę Gości Sanepidowi. To właśnie Sanepid prowadzi dochodzenie epidemiologiczne. Moim zdaniem, restauracja może potrzebować tej listy tylko w wypadku, kiedy okaże się, że ognisko powstało wśród pracowników restauracji lub ewentualnie na weselu/przyjęciu, które odbyło się wcześniej. A nawet wtedy w mojej ocenie wystarczające jest wskazanie danych Pary Młodej i to ona udostępni Sanepidowi listę Gości.

Nie przypisuj sobie niepotrzebnie roli organizatora wesela 😉 Organizatorem co do zasady jest niezmiennie Para Młoda. Ty jako restaurator występujesz w tej sytuacji jako usługodawca. No bo czy zespół muzyczny albo fotograf również powinien pobierać takie listy Gości? Oczywiście, że nie.

Taką listę ma mieć Para Młoda jako organizator. I w razie potrzeby przekazać ją Sanepidowi, jako organowi uprawnionemu do podejmowania dalszych czynności.

Cytując wytyczne:

Wytyczne dla organizatorów imprezy:

Dysponowanie pełną listą Gości i obsługi imprezy wraz z kontaktami do udostępnienia w razie potrzeby organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

A jeżeli chcesz przeczytać więcej o tym, kto jest organizatorem wesela, kliknij w ten link. Przeniesie Cię on do wpisu o ZAIKS. Pisałam tam szerzej na temat przyjmowania na siebie przez restaurację  roli organizatora wesela.

Tymczasem, chyba udało się nam ustalić, jak to jest z tą listą Gości weselnych. Podsumujmy zatem:

  1. Listę ma/powinna mieć Para Młoda.
  2. Nikt nie ma prawa żądać listy Gości weselnych nie mając uzasadnionego podejrzenia, iż doszło zakażenia koronawirusem i potrzebne jest ustalenie grona osób związanych z tym ogniskiem koronawirusa.

RODO

Skoro już wiemy jakie jest rozwiązanie zagadki list Gości weselnych, krótko postaram się wyjaśnić Ci, jak mają się do tego przepisy RODO. Być może powinnam to zrobić na początku. Wiesz jednak, że staram się na blogu przemycać przede wszystkim wiedzę praktyczną.

Na jednej z grup typu „”Wesele 2020” wyczytałam, że RODO nie ma tu nic do rzeczy bo nie  ma ono zastosowania do przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o charakterze osobistym lub domowym, a organizacja wesel należy do takich czynności.

Czy tenże mój dyskutant, Pan Jan, miał rację? Trochę tak, jednak nie do końca 😉 A konkluzja musi być taka, że RODO jednak obowiązuje.

Otóż Para Młoda faktycznie działa jako osoba fizyczna, w ramach czynności o charakterze osobistym. Z tym się w pełni zgadzam. I Para Młoda może sobie w domowym zaciszu tworzyć takich list nieskończenie wiele. Ale.. jeżeli Para Młoda ma komukolwiek tę listę przekazać, nieważne czy będzie to restauracja, w której ma odbyć się wesele czy też Sanepid.. nie jest to już wówczas czynność o charakterze osobistym. Aby restauracja bądź Sanepid mogli taką listę otrzymać (wymagać jej otrzymania), musi istnieć jedna z przesłanek przetwarzania danych określonych w RODO.

Musimy wywieść z jakiegoś przepisu ten nadrzędny cel, o którym była mowa w wytycznych, albo musimy dojść do wniosku, że nie możemy przetwarzać danych osobowych.

Gdyby pojawił się zatem przepis prawny nakazujący rejestrację wesel czy też przekazywanie list Gości restauracji bądź Sanepidowi jeszcze przed dniem ich organizacji, taką podstawę stanowiłby art. 6 ust. 1 pkt c) RODO – w przypadku restauratorów i pkt e) – w przypadku Sanepidu. Na dziś, 20 sierpnia 2020 roku takiego przepisu jednak nie ma.

Ponieważ nie ma zaś obowiązku rejestracji wesel, nie ma też obowiązku udostępniania komukolwiek „na zapas” listy Gości weselnej. Jak już ustaliśmy, jeżeli prowadzisz restaurację, w której organizujesz wesela, nie możesz żądać od Pary Młodej przekazania listy Gości weselnych. Owszem, możesz poprosić aby Młodzi taką listę przygotowali. Po to, aby w razie czego szybko mogli przekazać dane Gości. Ale nie możesz wymagać, aby najpóźniej na 1 dzień przed weselem otrzymać taką listę Gości.

Ale ustaliliśmy również, że w przypadku uzasadnionego podejrzenia zakażenia koronawirusem, Sanepid ma prawo żądać przekazania listy Gości. I to właśnie na podstawie wymienionej wyżej podstawy prawnej, mianowicie, art. 6 ust. 1 pkt e) RODO. Sanepid ma bowiem w ustawie wprost przyznane uprawnienie do prowadzenia dochodzenia epidemiologicznego. W ramach tego uprawnienia zaś, w przypadku uzyskania informacji o podejrzeniach lub przypadkach zakażeń, może żądać udzielenia informacji o osobach zakażonych lub podejrzanych o zakażenie od każdego, kto takie dane posiada.

Jak więc widzisz, RODO w tym wypadku obowiązuje, a przepisy ustawowe wprost dają możliwość uzyskania określonych danych osobowych w ramach tzw. dochodzenia epidemiologicznego. Dlatego absolutnie nie możemy zasłaniać się w takim przypadku RODO.

Po co to wszystko?

A na koniec. Tak z drugiej strony.. jeżeli w ostatnich tygodniach wymagałeś takiej listy.. Powiedz mi tak szczerze, po co ona była Ci potrzebna? 😉

Nie tylko bowiem przetwarzałeś w ten sposób dane osobowe, nie mając do tego podstaw. Gromadząc taką listę, stawałeś się administratorem tych danych osobowych. A to wiąże się z przyjęciem na siebie konkretnych obowiązków. Między innymi prawidłowego zabezpieczenia takiej listy. Odpowiedzialności w razie wycieku tych danych. Ale nie tylko.. Skoro gromadzisz dane osobowe, Twoim obowiązkiem jest poinformowanie o tym osób, których dane przetwarzasz. Przyznaj się sam przed sobą, pomyślałeś o tym?

Podsumowując, wydaje mi się, że nie ma co „wychodzić przed szereg”. Gdyby – odpukać w niemalowane drewno – doszło w trakcie wesela do zakażenia i powstało w ten sposób nowe ognisko koronawirusa, niech taka lista powędruje do Sanepidu. I niech Sanepid odpowiada sobie za ten dane osobowe. Po co brać na siebie obowiązki i odpowiedzialność, skoro nikt od nas tego nie wymaga 😉

A wręcz przeciwnie, nie daje nam do takiego działania żadnych podstaw.

***

Tymczasem mam głęboką nadzieję, że temat listy Gości weselnych został  w tym miejscu porządnie wyjaśniony. I że w przeciwieństwie do wytycznych GIS, udało mi się przekazać spójny przekaz odnośnie tego kto i w jakiej sytuacji może bądź powinien tworzyć, udostępniać i żądać udostępnienia listy Gości weselnych.

Jeżeli jesteś osobą fizyczną pamiętaj, że RODO nie chroni danych osobowych bezwarunkowo. Tak często słyszymy.. nie przekażę danych, bo RODO.  To nie jest tak. RODO wymienia aż 6 przesłanek, na których można oprzeć przetwarzanie danych osobowych. Jeżeli ta przesłanka pozwala nam na przetwarzanie konkretnych danych osobowych, nie  ma przeszkód aby żądać ich podania. Ich niepodanie, przykładowo w przypadku umowy, może skończyć się zaś nawet odmową jej zawarcia. Także tak 🙂

PS. A tak na marginesie.. skoro już o danych osobowych i RODO mowa. Jeżeli już te dane zbierasz.. pamiętaj o klauzulach informacyjnych. Klauzuli informacyjnej dla Gości restauracji, udostępnionej w widocznym  miejscu w restauracji (a najlepiej także w Internecie),  dla Pary Młodej/osoby z którą zawierasz umowę na organizację przyjęcia okolicznościowego, klauzulę dotyczącą monitoringu. To właśnie w klauzuli musisz określić m.in. jaka jest podstawa przetwarzania danych osobowych czy też to komu możesz przekazać zgromadzone dane osobowe. A jeżeli potrzebujesz klauzul, możesz znaleźć je tu 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Czerwone strefy i wesela.

Marta Kosecka14 sierpnia 2020Komentarze (0)

Czerwone strefy w Polsce stały się faktem. Stało się. Polska została podzielona na strefy. Szczerze mówiąc, moim zdaniem, stało się to zbyt późno. W większości powiatów w Polsce nie było jakiegokolwiek powodu, aby panujący lockdown utrzymywać ponad 2 miesiące czasu. Zresztą, w wielu krajach, w tym mojej ukochanej i tak ciężko doświadczonej przez akurat tego koronawirusa Italii, takie rozwiązania obowiązywały właściwie od początku epidemii. Cóż, Polska, a przede wszystkim Polacy nie byli chyba jednak na takie rozwiązania przygotowani. Gdy tylko pojawiały się głosy, że Śląsk albo jego część mogą stać się czerwonymi strefami, ze strony Ślązaków podnosiło się oburzenie, że w czym niby ten Śląsk jest gorszy, że to nie jego wina, że jest tam najwięcej zachorowań, że to przecież zamach na kopalnie, no i jeszcze ten słynny argument o tym, że.. cegły ze Śląska pojechały na odbudowę Warszawy, a Warszawa zdaje się o tym zapominać 🙂

Nie wiem dlaczego, ale akurat ten argument od lat wywołuje we mnie falę wesołości 🙂

W każdym razie, do rzeczy.

Moim zdaniem, podział na strefy jest słuszny. I żałuję, że chociażby gastronomia nie mogła w wielu miejscach Polski uwolnić się wcześniej. Nie ma sensu utrzymywać tak samo rygorystycznych obostrzeń we wszystkich powiatach w Polsce. Jednocześnie, niezależnie od naszej oceny czy mamy do czynienia z koronawirusem czy koronaświrusem, niewątpliwie musimy walczyć, aby nowych zakażeń było jak najmniej. A skoro rosły, logicznym było, iż powrócą jakieś obostrzenia. Jeżeli zaś miały wrócić obostrzenia, to lepiej żeby obowiązywały na terenie całej Polski czy jedynie w tych powiatach, gdzie liczba zakażeń jest największa w przeliczeniu na  ilość mieszkańców? Pytanie retoryczne 🙂

Piszę o tym, bo wiem, piszecie do mnie, że to bez sensu. Że niektóre powiaty w Polsce zostały pokrzywdzone. Oczywiście, jest w tym ziarno prawdy 🙂 Ale to nie jest tak, że ktoś jest pokrzywdzony bez dostatecznego uzasadnienia. W tych samych warunkach, Ci sami restauratorzy i te same Pary Młode – w przeliczeniu na ilość zakażeń na mieszkańca powiatu – mają te same prawa. Na tym polega właśnie konstytucyjna równość wobec prawa. Relewantność prawa. Pisałam Ci o tym, między innymi we wpisie dotyczącym dyskryminacji, do którego zostawiam tu link.

Podsumowując, w mojej ocenie, lepiej że te ograniczenia dotyczą powiatów, które faktycznie borykają się ze zwiększoną ilością zakażeń aniżeli miałyby z powrotem dotyczyć restauracji działających na terenie całej Polski. Kropka. A skoro już te ograniczenia są, niezależnie od naszej ich oceny, spróbujmy się teraz zastanowić co one właściwie dla nas oznaczają.

Treść rozporządzenia jest w tym zakresie krótka:

Do odwołania zakazuje się organizowania (…) imprez, zebrań i spotkań, niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem imprez, zebrań i spotkań do:

  1. 50 osób – w przypadku obszaru czerwonego,
  2. 100 osób –  w przypadku obszaru żółtego,
  3. 150 osób – na pozostałym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Z rozporządzenia jednoznacznie wynika zatem, iż nie chodzi o miejsce zamieszkania organizatorów imprezy – Pary Młodej – ale o miejsce, w którym przyjęcie weselne bądź inne przyjęcie okolicznościowe się odbędzie.

To pierwszy dość nieszczęśliwy zapis. Wystarczy bowiem, aby mieszkańcy Rybnika zorganizowali swoje wesele w powiecie gliwickim i patrząc na literalne brzmienie przepisów, nie będzie co do tego jakichkolwiek przeszkód.Wydaje się, że nie o to rządzącym chodziło..

Po drugie, lista została podana do wiadomości publicznej, a następnie zaktualizowana w czwartek i piątek, obowiązywała zaś od soboty. To również dość nieszczęśliwe daty bowiem w czwartek nie tylko sala weselna jest już całkowicie zatowarowana na nadchodzące przyjęcie, ale często również przynajmniej częściowo, gotowa jest pewna część dań z menu. To przede wszystkim dość nieszczęśliwa praktyka dla Pary Młodej. Nie wyobrażam sobie bowiem, aby w takiej sytuacji to restaurator miał w całości pokrywać koszty poniesione na organizację przyjęcia do momentu ogłoszenia zaktualizowanej listy stref czerwonych i żółtych.

Trzecia ważna uwaga – do powyższych limitów nie wliczamy obsługi. A więc moim zdaniem nie tylko personelu restauracji, ale także zespołu muzycznego / dj’a, fotografa, kamerzysty. Limity obejmują tylko uczestników – Gości przyjęcia.

Nowe czy też zaktualizowane wytyczne znajdziesz na stronie Ministerstwa Rozwoju. Tutaj zostawiam link. Nie wnoszą one w zasadzie nic nowego, nie będę ich więc szczegółowo omawiała. Choć nie, drażni mnie tam jedna kwestia, mianowicie, RODO. Ale to temat może na inny wpis, który niedługo postaram się popełnić 😉

Częściowa niemożliwość niezawiniona

Pomijając tę newralgiczną sytuację, tego kto powinien pokryć już poniesione koszty na organizację przyjęcia, kiedy nagle w czwartek po południu okaże się, że liczba osób na weselu zmniejsza się do 50 czy też do 100, sytuacja w której któryś z powiatów stanie się czerwoną bądź żółtą strefą powinna być interpretowana jako częściowa, niezawiniona przez żadną ze stron, niemożliwość świadczenia.

Jako restaurator nie masz bowiem możliwości zorganizowania przyjęcia weselnego dla więcej niż, odpowiednio, 50 lub 100 uczestników. Z prawnego punktu widzenia jest to sytuacja podobna do zakazu organizowania imprez, z którą mieliśmy do czynienia od połowy marca. Z tą różnicą, iż wtedy Twoje świadczenie stawało się całkowicie niemożliwe do wykonania, teraz zaś jest ono jedynie częściowo niemożliwe do wykonania.

O zadatkach i zaliczkach w czasach zarazy pisałam już nie jeden raz. Tu zostawiam Ci link do jednego z tych wpisów.

Pisałam o nich także, przede wszystkim od strony praktycznej, poprzez pokazanie przeróżnych przykładów w poradniku gastronomicznym na czas pandemii, który przypominam przez cały czas jest aktualny (bo i epidemia nadal trwa), a do tego przez cały czas jest do ściągnięcia za darmo pod tym linkiem.

Wracając do czerwonych i żółtych stref.. Jeżeli sytuacja jest w zasadzie tożsama, to i reguły prawne pozostają podobne.

Jeżeli Twoje świadczenie (organizacja przyjęcia) stało się niemożliwe do wykonania, tracisz prawo do odpowiedniej części wynagrodzenia. Nie możesz zatem liczyć za 80 uczestników, jeżeli finalnie w przyjęciu wzięło ich udział jedynie 50.

Podobnie jak nie mogłeś zatrzymać zadatku w sytuacji, w której wesele musiało zostać odwołane z uwagi na zakaz ich organizacji.

Na czym polega problem?

Problem polega na tym, że art. 495 § 2 Kodeksu cywilnego stwarza stronie, na rzecz której świadczenie nie może być spełnione możliwość całkowitego odstąpienia od umowy, jeżeli częściowe wykonanie nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony cel umowy (...). Jednocześnie musisz pamiętać, że ta możliwość powinna być traktowana jako absolutny wyjątek! Nie można jej nadużywać, a przesłanek odstąpienia nadinterpretowywać.

Nie wypowiem się w tym miejscu kategorycznie, czy Para Młoda, której wesele zostało okrojone do 50 osób z 150 potwierdzonych wstępnie uczestników ma w mojej ocenie prawo do odstąpienia od umowy. Mimo tego, iż uważam, że co do zasady takiego prawa nie będzie miała. Dlaczego? Dlatego, że każda sytuacja jest różna. Wpływa na nią wiele czynników i dokonywanie takiej sztywnej, jednoznacznej oceny w ogólnym artykule na blogu mogłoby się okazać przedwczesne i mylące.

Mimo tego uważam, iż co do zasady, Para Młoda nie może odstąpić od umowy tylko dlatego, że została zmniejszona liczba uczestników przyjęcia. Podobnie jak uważam, że powodem niezawinionej przez Młodych rezygnacji z wesela nie może być strach Gości przed koronawirusem czy brak możliwości przyjazdu Gości z zagranicy. Tak jak pisałam poprzednio, wesele może się odbyć mimo mniejszej ilości osób, ono nadal ma sens. Może jest skromniejsze, może nawet smutniejsze. Ale nadal cel przyjęcia odpowiada celowi, jaki został określony w umowie.

Do ostatniego wpisu, możesz wrócić klikając w ten link. Dowiesz się w nim nie tylko, jak się bronić w wypadku rezygnacji Pary Młodej z uwagi na strach Gości. Dowiesz się także co się dzieje w przypadku, gdy załoga Twojej restauracji trafi na kwarantannę. A także jak interpretować sytuację,  w której to sama Para Młoda trafi na kwarantannę.

 

Zadbaj o swoje interesy.

Tymczasem w dzisiejszym wpisie, poruszę jeszcze jedną kwestię. Mianowicie, ponownie postaram się odpowiedzieć na najczęściej ostatnio zadawane mi pytanie. Jak się zabezpieczyć? Teraz – na potrzeby wesel, które są zaplanowane jeszcze w tym roku. Ale także na potrzeby wesel, które zaplanowane są na kolejny rok. Ty wiesz i ja wiem że COVID-19 tak szybko nie minie. Oboje wiemy też, że w wielu przypadkach dotychczas stosowane umowy były niedoskonałe. Łagodnie mówiąc oczywiście 😉

A zatem – obecnie obowiązujące umowy należałoby aneksować. Zmienić, adekwatnie do obecnej sytuacji. Przykładowo możesz ustalić z Parą Młodą, że w wypadku gdy organizacja przyjęcia będzie niemożliwa, zobowiązujecie się zmienić termin przyjęcia. Albo, że zobowiązujecie się zmienić termin przyjęcia albo rozwiązać umowę. Przy czym w takim wypadku możesz ustalić dla siebie znacznie korzystniejsze rozwiązania aniżeli wynikające z Kodeksu cywilnego. Możesz dowolnie i swobodnie kształtować treść takiego porozumienia. Dlatego też ponownie zachęcam Cię, aby zawrzeć porozumienie, które będzie regulowało, co stanie się w wypadku, gdy organizacja przyjęcia będzie zagrożona.

Ale to nie wszystko. Bo zachęcam Cię również do tego, aby takie postanowienia odnośnie siły wyższej wprowadzić do stosowanego przez Ciebie wzoru umów na organizację przyjęć. Przypadki chodzą po ludziach. I to nie tylko w postaci COVID-19. Ale to ten koronawirus pokazał dobitnie, że lepiej aby w umowie  było więcej aniżeli mniej.

I powiem Ci tak szczerze.. Mam cichą nadzieję, że wśród tego całego zamieszania i strat, które COVID-19 poczynił w gastronomii, umowy na 1 stronę przestaną być standardem. Że normą przestaną być umowy kopiowane od innych restauracji czy domów weselnych. Kompletnie nieodpowiadające potrzebom konkretnej restauracji. Że wyjdziemy z tego koronawirusa z dobrymi wzorami umów. Świadomi swoich praw. Po prostu silniejsi. Wbrew pozorom 🙂

I już zupełnie na koniec. Jeżeli chcesz popracować nad swoim wzorem umowy, odezwij się do mnie. Zrób to również wtedy, kiedy chcesz zawrzeć aneksy do umów przewidujący sytuacje takie jak COVID-19. Możemy przecież popracować razem 🙂

A jeżeli nadal nie zawarłeś ze swoimi Parami Młodymi porozumień  o zmianie terminu bądź rozwiązaniu umowy, zerknij do sklepu online. Czekają tam na Ciebie wzory takich porozumień. Gotowe, razem z instrukcjami. Do łatwego, samodzielnego uzupełnienia. Wystarczy, że klikniesz tu.

PS. Wiem, że dawno nie tu nie było. Wiem. Ale zapewniam Cię, że praca z restauratorami wre na okrągło. Co więcej, w czasie kiedy nie pojawiały się nowe posty, udało mi się zamieścić w sklepie online nowe produkty. Jakie? Między innymi wzór regulaminu restauracji oraz pakiety klauzul RODO. Po pierwsze zatem, pakiet pracowniczy. A w nim między innymi klauzula na potrzeby rekrutacji, którą polecam zawsze i każdemu, bo znacząco ułatwi Twój proces rekrutacyjny. A do tego klauzula dla pracowników i dla zleceniobiorców.

Po drugie zaś, pakiet dotyczący ściśle działalności restauracyjnej. Pakiet ten zawiera klauzulę ogólną dla Gości restauracji, klauzulę do umów na organizację przyjęć, klauzulę dotyczącą monitoringu.

Oczywiście, wszystkie klauzule możesz nabyć osobno. Tylko po co? Skoro ceny pakietów są naprawdę atrakcyjne 😉

A link do sklepu zostawiam Ci tu.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl