Niepostrzeżenie nadszedł przedostatni dzień roku 2018.

Cały grudzień, jak i same Święta minęły jak zwykle stanowczo zbyt szybko i już za chwilę powoli wracać będziemy do normalności. Zanim to jednak nastąpi, zmienimy cyfrę z 8 na 9, a równocześnie w górę polecą korki od szampana 😉

Okres świąteczno-noworoczny to jednak także czas wszelakich podsumowań i ja także chciałabym z takiej nadarzającej się okazji do podsumowania ostatnich 12 miesięcy skorzystać.

Kto pamięta o czym był pierwszy tegoroczny wpis? A o gramaturze potraw w menu. Wtedy tego nie wiedziałam, ale ten wpis okazał się absolutnym hitem. Przeczytało go tysiące z Was i obecnie znajduje się w pierwszej 5. najchętniej czytanych wpisów w ciągu całej mojej blogowej kariery.

W sumie w tym roku napisałam dla Was 31 wpisów, nie licząc tego, który właśnie czytasz.

Jeżeli miałabym wskazać tematy najważniejsze dla branży gastronomicznej, bez chwili wahania wymieniłabym dwa absolutnie ważne dla branży gastronomicznej wydarzenia . Mundial w Rosji oraz wejście w życie RODO. Tak się złożyło, że zaraz po rozpoczęciu stosowania RODO (25 maja 2018 roku), mijał termin wysyłania zgłoszeń na uzyskanie zgody sygnałowej pozwalającej na transmisję Mundialu w Twojej restauracji (31 maja 2018 roku), choć ilość zgłoszeń spowodowała, że termin ten najpierw został przedłużony, a ostatecznie wysyłanie zgłoszeń zostało otwarte bezterminowo.

Blog przeżywał wtedy istne oblężenie, o czym najlepiej świadczy fakt, że pierwszy raz w historii zawiesił się serwer 😉

Przy okazji Mundialu niestety po raz pierwszy miałam okazję spotkać się z dość zmasowaną krytyką. Wielu restauratorów uważało, że skoro płaci abonament RTV albo opłatę abonamentową dla którejś z platform telewizyjnych bądź telewizji kablowych, nie musi uzyskiwać jakichkolwiek dodatkowych zgód na transmisję Mundialu, co zdarzało się im napisać mi dosyć dosadnie w wiadomościach prywatnych bądź nawet przekazywać telefonicznie, zarzucając przy tym współpracę z TVP i naciąganie ludzi na koszty 😉 Niczym nie zrażona, odniosłam się do tych twierdzeń w kolejnym z cyklu wpisów dotyczących mundialowej tematyki.

Wpisy dotyczące Mundialu, choć ten już dawno za nami, nie do końca straciły jednak na aktualności, gdyż wiele z informacji zawartych w tych wpisach może z powodzeniem odnosić się do transmisji innych wydarzeń sportowych w Twojej restauracji.

W temacie RODO zaś.. jego wdrażanie potrwa pewnie jeszcze przez długie miesiące i lata. Jeżeli mam być z Tobą zupełnie szczera, branża gastronomiczna nie jest jeszcze dostatecznie przygotowana na stosowanie przepisów mających na celu ochronę danych osobowych (i nie chodzi mi tutaj wyłącznie o RODO, bo przecież przed RODO też była ustawa, która powinna być stosowana) i ciągle wiele jest w tym temacie do zrobienia, niestety często uważamy, że ochrona danych osobowych restauracji się nie tyczy, dlatego też staram się sukcesywnie ten nieprawdziwy mit obalać w swoich wpisach. Jeżeli masz pracowników albo przekazujesz jakiekolwiek dane osobowe swojej księgowej, nie wchodząc nawet głębiej w strukturę organizacyjną Twojej restauracji i nie wnikając, jakie inne dane osobowe gromadzisz, musisz stosować przepisy RODO.

Tak więc RODO na pewno pozostanie tematem aktualnym również w roku 2019, a tematów na wpisy na pewno mi nie zabraknie, wraz z wdrażaniem RODO w każdej kolejnej restauracji pojawia się bowiem co najmniej jeden nowy ciekawy problem praktyczny, warty opisania na blogu, chociażby jeden z nich opisywałam w niedawnym wpisie.

Ale że nie samym RODO człowiek żyje, w drugiej połowie roku przygotowałam dla Ciebie wiele ciekawych tematów takich jak prawo składania reklamacji w restauracji, nieuczciwa reklama i inne nieuczciwe praktyki rynkowe, kasa fiskalna w gastronomii, opłaty ZAIKS w umowie o organizację przyjęcia weselnego czy rozpowszechnianie wizerunku gości swojej restauracji.

Nie pominęliśmy oczywiście zmian, jakie miały miejsce w prawie, a dotyczyły chociażby wprowadzenia zapisów odnośnie monitoringu w miejscu pracy do Kodeksu pracy czy omówieniu planowanych zmian w zakresie wprowadzenia elektronicznych kas fiskalnych.

I tak zrobię to, przyznam się też do największej blogowej porażki roku, a więc wpisu o zatrudnianiu cudzoziemców. W zamyśle był cały cykl artykułów na ten temat, ale niespodziewanie niskie statystki tego wpisu spowodowały, że trochę się zniechęciłam, być może wrócę do tego tematu, nie wykluczam, ale póki co postanowiłam temat zarzucić.

Niezmiennie zachęcam Cię również do przeczytania dwóch części wywiadu z Mikołajem Lechem, rzecznikiem patentowym, prowadzącym bloga na temat prawnej ochrony znaków towarowych [przeczytasz je tu i tu].

Trochę Wam tutaj podlinkowałam. Ciekawe czy jest tu ze mną ktoś, kto wszystkie te wpisy przeczytał na bieżąco? 😉

A co z działalnością okołoblogową?

Przez cały mijający rok niezmiennie trwała moja współpraca z miesięcznikiem Szef Kuchni Gastronomicznej. Udało mi się opublikować 12 artykułów, z których większość dostępna jest nie tylko w wersji papierowej, ale także na stronie www gazety.

Dwukrotnie miałam także okazję spotkać się z Wami na targach gastronomicznych, w marcu w Warszawie oraz w listopadzie w Krakowie, a już teraz mogę Wam zdradzić, że już  w lutym 2019 roku będzie kolejna okazja do spotkania na targach w Gdańsku.. Już teraz serdecznie Was zapraszam 🙂

W sierpniu udzieliłam także wywiadu Rafałowi Chmielewskiemu. Rozmawialiśmy o blogu, o Kancelarii, o zawodzie adwokata, pasjach, marzeniach na przyszłość. Całość wywiadu nadal dostępna jest pod tym linkiem.

Ale współpraca z Szefem Kuchni nie była moją jedyną aktywnością dziennikarską. Gościnnie, opublikowałam również dwa artykuły dla czasopisma Nowości Gastronomiczne, w tym jeden w wydaniu specjalnym poświęconym podsumowaniu zmian prawnych dotyczących branży gastronomicznej w roku 2017.

Drugi zaś artykuł poświęcony był.. no właśnie.. jeżeli uważnie przeczytałeś tytuł tego wpisu, to wiesz już że miało być to nie tylko podsumowanie roku.. a zatem drugi z tych artykułów miał odpowiedzieć na pytanie:

czy i dlaczego warto w gastronomii (i nie tylko) współpracować z adwokatem? 

Robiąc podsumowanie pomyślałam zaś, że warto, abym i Tobie napisała o tym choć parę zdań.

Czy zatem warto? W czym w działalności Twojej restauracji może pomóc  Ci adwokat?

Nie będę pisała o pomocy na etapie postępowania sądowego, bo to oczywiste. Jeżeli myślisz jednak, że adwokat przyda Ci się dopiero kiedy ktoś skieruje przeciwko Tobie pozew albo Ty zdecydujesz się na wniesienie takiego pozwu, postaram się poniżej przekonać Cię, że taka współpraca może mieć o wiele szerszy wymiar.

Jeżeli masz pracowników, wiesz już pewnie, że jest cała gama problemów, które mogą się pojawić. Zarówno na etapie zawierania umowy o pracę, rozwiązywania takiej umowy, korzystania z uprawnień pracowniczych i egzekwowania pracowniczych obowiązków. Sztandarowym przykładem działań adwokata jest na pewno sporządzenie właściwych wzorów dokumentów pracowniczych, w tym regulaminu pracy czy klauzuli poufności i zakazu konkurencji, ale pytań pojawiających się w związku z problemami z pracownikami jest naprawdę niewyczerpanie wiele.

Jeżeli organizujesz wesela i inne przyjęcia okolicznościowe, z pewnością potrzebujesz nie tylko dobrej umowy, ale także pomocy na etapie negocjowania poszczególnych umów, a także na wypadek problemów pojawiających się już na etapie wykonania umowy. Do tego dochodzą wszelkiego rodzaju inne umowy, nie tylko te zawierane z klientami restauracji, ale także z podwykonawcami, ekipami remontowymi, umowy na wynajem lokalu gastronomicznego, etc.

Jeżeli potrzebujesz wdrożyć RODO, zastanawiasz się czy możesz opublikować zdjęcie Twoich gości, ktoś dopuścił się przeciwko Tobie czynu nieuczciwej konkurencji, masz problem z ZAIKS-em, SANEPID-em, a nawet kiedy nie jesteś pewien czy Twoje menu jest zgodne z wymogami prawa, warto poradzić się adwokata.

Jeżeli chcesz opublikować konkurs na Facebooku (wpis ten temat temat już niedługo pojawi się na blogu), zastanawiasz się nad zasadnością reklamacji i chcesz sporządzić mocną odpowiedź na nią, potrzebujesz pomocy w uzyskaniu zezwolenia na sprzedaż alkoholu lub w trakcie kontroli w tym zakresie albo zastanawiasz się czy stosujesz prawidłowe stawki podatkowe, śmiało pytaj o to adwokata.

Jeżeli w końcu chcesz mieć pewność, że jesteś na bieżąco ze zmianami prawnymi i nic Cię nie ominie, bądź w kontakcie z adwokatem.

Nie są to rzecz jasna wszystkie obszary, w których może pomóc Ci adwokat. Tak jak nieprzewidywalne jest życie, tak często zaskakują nas problemy prawne, z którymi musimy się zmierzyć. Odpowiedzi i rozwiązania szukamy jednak tak długo, dopóki nie znajdziemy optymalnego dla Ciebie rozwiązania, wskazując przy tym na wszystkie ryzyka i korzyści, z jakimi może wiązać się jego zastosowanie.

Słowem – mam nadzieję, że chodź trochę udało mi się Ciebie przekonać, że . . . adwokat przydaje się w życiu 🙂

Zacznę nietypowo, bo od odpowiedzi na pytanie zadane w tytule, a odpowiedź brzmi: nie wiadomo.

I nie wiem czy w ogóle ktoś w tym kraju ma taką tajemną wiedzę.

W zasadzie możesz już dalej nie czytać, skoro wiesz już, że nie wiadomo kiedy wejdą w życie znowelizowane przepisy. Ale mam nadzieję, że doczytasz do końca bo chciałabym jednak zatrzymać się nad tymi planowanymi zmianami nieco dłużej.

Od razu dodam, że wpis na ten temat nie powstał przypadkowo, ale jest odpowiedzią na Wasze liczne pytania, o to kiedy zmiany wejdą w życie. Ostatnim planowanym terminem był bodajże lipiec 2019 roku, kiedy zmiany miały zacząć obowiązywać branżę gastronomiczną, zaś cała regulacja miała obowiązywać już od stycznia kolejnego roku, czyli za niecały miesiąc.

Przeglądając Internet zauważyłam również, że zdecydowana większość wpisów na ten temat pochodzi albo z wiosny albo z okresu sierpień – wrzesień, brak jest zupełnie najnowszych wpisów na ten temat, co wbrew pozorom nie może dziwić, gdyż ze stron sejmowych wynika, że po pierwszym czytaniu  na posiedzeniu sejmu, które miało miejsce w dniu.. 15 czerwca tego roku, projekt skierowano do Komisji Finansów Publicznych i tam.. zaginał czy też utknął, trudno dokładnie powiedzieć 😉 Jak zatem widzisz, cóż więc pisać, skoro nic się nie dzieje.

Ale zmiany były sygnalizowane i zapowiadane, nie dziwi mnie więc, że szukasz informacji na ten temat. Co więcej, nowelizacja, która naprawdę znacząco zmienia dotychczasowe zasady dotyczące używania kas fiskalnych w gastronomii od dawna była przez rządzących hucznie zapowiadana, poza tym wszyscy mamy świadomość, że wpisuje się ona w aktualną politykę, mającą na celu m.in. walkę z szarą strefą (więcej na ten temat pisałam w tym wpisie).

***

Dobrze, ale co te proponowane i procedowane zmiany mają wprowadzić?

Po pierwsze – ustawa ma wprowadzać obowiązek używania kas rejestrujących online, które będą umożliwiały zautomatyzowany i bezpośredni przesył danych do Centralnego Repozytorium Kas. Oczywiście wymiana wszystkich nie ma nastąpić automatycznie. Ma się to dziać stopniowo i na bieżąco, niemniej jednak jest kilka branż, które zostały przez ustawodawcę „wyróżnione” i mają one mieć obowiązek używania od określonego terminu wyłącznie kas online. I tak, branża gastronomiczna miała stosować nowe rozwiązania począwszy od dnia 30 czerwca 2019 roku. Nie miała być to jednak pierwsza branża objęta tą regulacją, pierwszeństwo dostały chociażby warsztaty samochodowe.

Branża gastronomiczna, a tak dokładnie:

świadczenie usług związanych z wyżywieniem wyłącznie świadczonych przez stacjonarne placówki gastronomiczne, w tym również sezonowo, oraz w zakresie krótkotrwałego zakwaterowania.

Tak  na pocieszenie, usługi prawnicze są zaraz w kolejnej grupie po branży gastronomicznej 😉

Co jednak ciekawe, już w samej nowelizacji znajduje się zapis, zgodnie z którym właściwy minister może w drodze rozporządzenia przedłużać termin bezwzględnego wejścia w życie nowych przepisów. Chyba więc ustawodawca nie jet zbyt pewien powodzenia swojego pomysłu w praktyce, skoro z góry daje się mu uprawnienie do przedłużania terminu wejścia w życie nowych regulacji 😉

Oczywiście w projekcie są również zapisy dotyczące uzyskiwania ulgi na zakup takiej kasy czy stosowania kar wobec przedsiębiorców, którzy nie zastosują się do nowych przepisów, ale dopóki nowelizacja nie zostanie uchwalona, nie będę Ci nimi zaprzątała głowy bo mogą się one jeszcze znacząco zmienić.

Póki co, temat umarł zatem śmiercią naturalną. Podobnie jak upadłość konsumencka czy co prawda wprowadzony w życie, ale raczej nie funkcjonujący w praktyce split payment.

***

Skoro już wiesz jakie są plany, zapraszam Cię również do wpisu na blogu, który dotyczy aktualnych zasad  używania kas fiskalnych w gastronomii. Myślę, że jeszcze całkiem długo to właśnie tymi przepisami będziemy się posiłkowali, określając zasady używania kas fiskalnych w gastronomii.

Skoro zaś przeczytasz wpis o planowanych zmianach i aktualnie obowiązujących zasadach, myślę że będziesz miał już zupełnie kompletną wiedzę na temat kas fiskalnych w gastronomii, którą za jakiś czas postaram się ponownie dla Ciebie odświeżyć.

A z ciekawości, ścieżkę legislacyjną nowelizacji możesz śledzić tu.

Tymczasem zostawiam Was na kilka dni by złapać trochę izraelskiego słońca 🙂 Spodziewam się zastać tam wspaniałą przyrodę, cudowne zabytki i przepyszną kuchnię. Przede wszystkim liczę jednak na to, że uda mi się złapać trochę oddechu, żeby móc z nową energią wrócić do pracy. Gdyby ktoś był ciekawy naszej podróży, zapraszam na Instragrama, o tu!

 

PS. Jeżeli macie jeszcze ochotę coś przeczytać w ten długi, deszczowy grudniowy wieczór, zachęcam Was do odwiedzenia bloga prowadzonego przez Panią mec. Karolinę Sawicką, która pisze o prawie w… fotografii 🙂 Wiem, że dzięki poruszanej przeze mnie tematyce weselnej bloga odwiedza również wielu fotografów, dlatego myślę, że blog o którym piszę również może się okazać dla Was bardzo ciekawy 🙂

RODO nadal żyje.

Tak, tak, RODO nadal obowiązuje, RODO nadal się stosuje, a to że umilkło o nim w Internetach, bynajmniej nie świadczy o tym, że RODO zniknęło 🙂

A że robiąc ostatnio audyt RODO w jednej restauracji naszła mnie jedna bardzo ważna myśl, chciałabym się podzielić nią z Tobą w dzisiejszym wpisie, gdyż wydaje mi się, że to problem, o którym większość z Was nie wie i z którego większość z Was w ogóle nie zdaje sobie sprawy.

A absolutnie nie powinno tak być, bo ta nieświadomość może Cię wpędzić w niemałe kłopoty.

Tytuł dzisiejszego wpisu na początku może być dla Ciebie nie do końca zrozumiały, ale jak doczytasz do końca to na pewno będziesz już dokładnie wiedział o co chodzi. I choć tłumaczenie instytucji powierzenia danych osobowych nieraz nastręcza pewnych trudności nawet w bezpośrednim spotkaniu, postaram się dziś napisać o tym najprościej jak to możliwe 🙂

Myślę, że dla żadnego z moich Czytelników nie jest tajemnicą, że w przetwarzaniu danych osobowych mamy również do czynienia z sytuacją, w której to przetwarzanie jest „zlecane innemu podmiotowi”, a więc my jako administrator danych osobowych zlecamy innemu podmiotowi przetwarzanie tych danych, ale to my w dalszym ciągu decydujemy o celach takiego przetwarzania, zakresie, itd. Oficjalnie nazywa się to powierzeniem przetwarzania danych osobowych. Aby takie powierzenie „miało moc” musimy zawrzeć na piśmie umowę, która powinna obejmować ściśle określone w RODO informacje.

Przykładem takiej umowy i takiego przekazania jest zazwyczaj, powierzenie przetwarzania prowadzenia kadr i księgowości do biura rachunkowego. Takie biuro rachunkowe nie jest administratorem tych danych, przetwarza je wyłącznie na nasze polecenie, w określonym przez nas celu i zakresie.

Ty jako restaurator – pracodawca jesteś wówczas administratorem danych osobowych swoich pracowników, zaś biuro księgowe działa jako procesor – podmiot przetwarzający powierzone mu dane osobowe.

Zawarta pomiędzy Wami umowa powinna zaś określać m.in., jakie obowiązki w zakresie ochrony powierzonych mu danych osobowych przyjęło na siebie biuro rachunkowe – jakie stosują zabezpieczenia, czym mają alarm, czy stosują hasła, programy antywirusowe, itd. itp.

Myślę, że taka umowa z biurem księgowym nikogo nie dziwi i jest dość powszechnie znana. Wiele osób zdaje sobie sprawę z konieczności jej posiadania w sytuacji, w której powierzamy prowadzenie kadr podmiotowi zewnętrznemu. Choć widziałam oczywiście podmioty, zarówno z branży gastronomicznej, jak i innych branż, które przekazują dane osobowe swoich pracowników bez jakiejkolwiek umowy, co jednoznacznie należy ocenić jako sytuację fatalną i do natychmiastowej poprawki! 🙂

Drugim problemem może być też to, że często takie wzory umów są podsuwane przez samo biuro księgowe i – umówmy się – nie do końca chronią Twój interes jako administratora, dlatego moja druga rada brzmi – zaproponuj swój własny projekt umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych, który należycie ochroni Cię jako podmiot, który przekazuje posiadane na zewnątrz, jakby na to nie patrzeć..  A więc powinien dopilnować, aby w tym nowym miejscu dane te również były należycie chronione.

Oczywiście sytuacji, kiedy to Ty jako administrator danych powierzasz przetwarzanie danych osobowych jest o wiele więcej, ale.. ale dzisiejszy post jest zupełnie o czym innym!

To znaczy może nie do końca o czym innym, ale o zupełnie odwrotnej sytuacji, w której to Ty przetwarzasz dane, które ktoś Ci powierzył, przetwarzanie których ktoś Ci powierzył. Bo zdarza się oczywiście i taka sytuacja 🙂

I Ty musisz na tę sytuację bardzo uważać, a przekonał mnie  o tym, jak Ci wspominałam, przypadek Pani Pauliny, u której ostatnio wdrażałam RODO. Otóż Pani Paulina chciała wykupić swoim pracownikom dodatkowe świadczenia medyczne. W tym celu podpisała umowę z jednym ze znanych centrów medycznych świadczących prywatną opiekę zdrowotną, opłacała odpowiednie składki, pracownicy korzystali z przysługujących im uprawnień i pozornie cała ta współpraca przebiegała wręcz wzorcowo.

Pani Paulina nie do końca jednak zwróciła uwagę na to, że załącznikiem do umowy opieki medycznej było porozumienie w sprawie powierzenia przetwarzania danych osobowych, które nakładało na nią konkretne obowiązki, takie jak:

  1. Pracodawca zobowiązuje się do stosowania środków technicznych i organizacyjnych zapewniających ochronę danych osobowych oraz adekwatnych do rodzaju powierzonych danych osobowych oraz ryzyka naruszenia praw wolności osób, których dane osobowe dotyczą.
  2. Pracodawca zapewnia, że każda osoba, która ma dostęp do danych osobowych działa z jego upoważnienia i została zobowiązana do zachowania danych osobowych oraz sposobów ich zabezpieczenia w tajemnicy.
  3. Pracodawca zobowiązuje się niezwłocznie przekazywać informacje dotyczące przypadków naruszenia ochrony danych osobowych.
  4. Pracodawca zobowiązuje się pomagać w wywiązywaniu się z obowiązków określonych w art. 32-36 RODO (???).
  5. Pracodawca zobowiązuje się pomagać w realizacji praw uprawnionych, o których mowa w art. 15-22 RODO (???).

Jak widać są to obowiązki różnego typu. O ile oczywiste powinno być, że musisz zawiadomić administratora danych osobowych o jakimkolwiek naruszeniu ochrony danych osobowych (obowiązek nr 3), o tyle obowiązki 4 i 5, czyli pomoc w wypełnianiu realizacji praw przysługujących osobom, których dane dotyczą (art. 15-22 RODO) czy pomoc w dokonywaniu zawiadomień na wypadek jakiegoś incydentu, już takie oczywiste nie są. Nie mówiąc już o tym, że wielu z Was z pewnością same numery tych artykułów absolutnie nic nie mówią. Stąd te znaki zapytania 😉

A mamy jeszcze obowiązek nr 1 i 2, z czego ten pierwszy określony jest naprawdę bardzo ogólnie. No bo jakie to adekwatne środki? O jakie środki organizacyjne i techniczne chodzi? Powiem tak. Jeżeli wdrożyłeś u siebie RODO, określiłeś jakie sam stosujesz środki bezpieczeństwa (hasła, alarmy, monitoringi, zobowiązania do zachowania poufności, itd…) na pewno będzie Ci prościej. Musisz wtedy stosować przyjęte u siebie zasady również do tych danych osobowych, w stosunku do których jesteś tylko podmiotem przetwarzającym.

Jeżeli natomiast nie wdrożyłeś do tej pory RODO i nie stosowałeś żadnych zabezpieczeń, założę się niestety że nie będzie również w żaden szczególny sposób chronił powierzonych Ci danych osobowych. I tu może czekać na Ciebie pułapka podobna do Pani Pauliny.

Pani Paulina zobowiązała się bowiem, że będzie stosowała środki ochrony, w tym zobowiąże pracowników do zachowania w tajemnicy uzyskanych informacji już maju tego roku, a RODO zdecydowała się wdrożyć… w listopadzie. Pomiędzy jednym a drugim minęło zatem prawie pół roku, w trakcie których te obowiązki na nią nałożone w zasadzie nie były realizowane. Oczywiście, dopóki nic się nie działo, nie miało to również żadnych konsekwencji. Gdyby jednak jakiś incydent miał miejsce, administrator na pewno wytknąłby wszystkie jej zaniechania, zaś Pani Paulina miała ograniczone pole manewru co do własnej obrony.

Wyobraź sobie teraz, że incydent ma charakter osobowy, ktoś po prostu miał za długi język i rozprawiał o tych danych osobowych poza pracą, a Pani Paulina nie miała pisemnego zobowiązania do zachowania tajemnicy przez podpisanego przez swoich pracowników.Czy będzie w stanie udowodnić, że dobrze zadbała o te dane osobowe i prawidłowo wywiązała się z obowiązku zobowiązania pracowników do zachowania poufności? Może mieć z tym naprawdę duże trudności.

Konstrukcja współpracy i inne tego typu umowy

Pokazuję Ci to wszystko na przykładzie opieki medycznej dla pracowników, ale podobną konstrukcję mają przykładowo wszelkiego rodzaju świadczenia dodatkowe, takie jak multisport czy dodatkowe grupowe ubezpieczenie.

Sama treść porozumienia i konstrukcja takiej współpracy nie dziwi, gdyż faktycznie w takiej sytuacji administratorem danych osobowych jest podmiot świadczący dane usługi (to on jest głównym przetwarzającym, decyduje o celach i sposobie przetwarzania tych danych), to że my zlecamy mu opiekę medyczną nad naszymi pracownikami czy też chcemy żeby ich ubezpieczył nie czyni z nas administratorów tych danych. Przeciwnie, to placówka medyczna czy ubezpieczyciel zleca nam (jako podmiotowi przetwarzającemu) takie czynności na danych osobowych jak:

  • zbieranie pisemnych deklaracji przystąpienia przez pracowników do danego programu,
  • niezwłoczne przekazywanie deklaracji przystąpienia (zawierających dane osobowe) administratorowi,
  • przechowywanie zebranych deklaracji przystąpienia i ich archiwizacja,
  • aktualizacja danych osobowych zawartych w deklaracjach przystąpienia.

Zlecenie wykonania tych operacji przetwarzania danych następuje, zgodnie z RODO, w formie pisemnej. Ta umowa z pewnością będzie nakładała na nas szereg obowiązków, o których pisałam już nieco wyżej.

Dlatego też gorąco zachęcam Cię, abyś po przeczytaniu tego artykułu, o ile już tego nie zrobiłeś, gruntownie przejrzał zawarte umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych i sprawdził, czy na pewno wypełniasz wszystkie obowiązki, które na siebie (być może nieświadomie) przyjąłeś.

Zakładam, że taka będzie podpisana, bo jeżeli chodzi o podmioty zapewniające takie dodatkowe świadczenia pracownicze, zazwyczaj korzystamy z dużych podmiotów, które wdrożyły RODO i przed 25 maja pilnowały tego, żeby dostosować obowiązujące umowy do zmieniających się przepisów.

Jeżeli jednak współpracujesz z jakimś małym, lokalnym podmiotem albo jeżeli w ogóle w ogóle do tej pory nie analizowałeś zawartych przez Ciebie umów pod kątem przekazania danych osobowych, najwyższy czas nadrobić zaległości.

Tak jak opisałam to w tym poście na podstawie sytuacji Pani Pauliny, pewne przeoczenie, odłożenie tego tematu na bok, gdyby doszło do jakiegoś incydentu związanego z ochroną danych osobowych mogłyby mieć dla  niej bardzo przykre konsekwencje. Jeżeli zaś do incydentu by doszło, a Pani Paulina byłaby w stanie wykazać, że prawidłowo realizowała nałożone na nią obowiązki, wówczas jej wina i odpowiedzialność na pewno byłyby zupełnie inaczej postrzegane.

Pisałam Ci już o RODO wielokrotnie, więc pewnie o tym wiesz, ale może ktoś zaczyna dopiero czytanie bloga od tego artykułu, więc napiszę raz jeszcze: zasada rozliczalności – a więc możliwość wykazania stosowania odpowiednich środków, aby ochronić przetwarzane dane osobowe – jest w RODO bardzo ważna. I chroni Cię na wypadek jakiegokolwiek wycieku danych osobowych. Niebotyczne  i bardzo eksponowane w okresie wiosennym kary za naruszenie RODO nie są bowiem nakładane metodą zero jedynkową, gdyby przyszło do ich wymierzania zawsze trzeba będzie również wziąć pod uwagę to, czy i jak bardzo staraliśmy się przetwarzane przez nas dane osobowe ochronić. Zawsze.

 

PS. Od powierzenia przetwarzania musimy odróżnić przekazanie czy też udostępnienie danych osobowych, ale to temat na zdecydowanie inny wpis.

PS nr 2. Aż sama jestem ciekawa, czy lubicie jeszcze czytać o RODO? 🙂

Ponieważ zadatek i zaliczka nadal rozpalają Wasze – restauratorów, ale i przyszłych par młodych – serca i umysły do czerwoności, chciałabym napisać Ci dzisiaj jeszcze trochę o zaliczce. A przede wszystkim o tym, czy strony mogą w umowie zastrzec, że zaliczka będzie bezzwrotna, czy liczy się tu w ogóle wola stron czy raczej to przepisy prawa decydują w tym przypadku za nas.

Do stworzenia tego wpisu zainspirowały mnie tak naprawdę Wasze komentarze pod artykułem umowa w sprawie organizacji wesela – zaliczka czy zadatek? A jest ich tam już 40, z czego ostatnio widzę właśnie sporo pytań odnośnie zwrotu zaliczki w sytuacji, w której w umowie zastrzeżono, że zaliczka jest świadczeniem bezzwrotnym.

Pani Ela napisała:

Chcemy odstąpić od umowy i odzyskać zaliczkę, aczkolwiek pojawił się problem z właścicielem (….) W umowie jedynie jest jeden zapis dotyczący zaliczki i rezygnacji, mianowicie: „W przypadku rezygnacji przez Najemcę z wynajmu kwota zaliczki nie podlega zwrotowi

Zastanawiałabym się, czy organizator wesela jest Najemcą, zakładam, że wesele miało być zorganizowane kompleksowo i nie chodziło tylko o wynajem sali, no ale nie czepiajmy się o szczegóły 😉

Pani Alicja napisała zaś tak:

Co uczynić w przypadku, kiedy rezygnujemy z terminu wesela, a właściciel lokalu nie chce nam oddać wpłaconej zaliczki, bo twierdzi że to był zadatek na poczet umowy. W umowie nie ma zapisu o zadatku, jest tylko informacja, że przy podpisaniu umowy wpłacamy 30% całej kwoty jako zaliczkę i że przy rezygnacji z umowy potrącają 20% wpłaconej kwoty

Sytuacja, w której znalazła się Pani Alicja jest szczególnie ciekawa bo zdaje się, że właściciel sali chciał żeby zaliczka była zadatkiem, ale mu nie wyszło. Chciał potrącić 20% tytułem kary umownej, ale też źle ją zastrzegł i wobec tych nieudanych prób zabezpieczenia swojej sytuacji prawnej na początek powinien raczej pomyśleć nad porządnym skonstruowaniem umowy 😉

I na koniec może jeszcze Pani Milena, która pisze:

Czy istnieje szansa na rezygnację z sali i odzyskanie zaliczki jeśli zapłaciliśmy zaliczkę w wysokości 2000 zł, a w umowie jest zawarty zapis, że zaliczka nie podlega zwrotowi?

Wszystkie 3 Panie spotkały się z sytuacją, w której rezerwując salę wpłaciły zaliczkę, zaś w umowie wprost zawarto zapis, że wpłacona zaliczka nie podlega zwrotowi, ewentualnie, że podlega potrąceniu.

Wielokrotnie pisałam Ci już o tym, że zaliczka – w przeciwieństwie do zadatku – jest zwrotna, jeżeli zatem rezygnujemy z umowy, zaliczka podlega zwrotowi, a druga może strona może jedynie potrącić uzasadnione koszty, które już poniosła na wykonanie takiej umowy.

Jeżeli zatem Pani Alicja i jej narzeczony zrezygnowaliby z organizacji wesela na tydzień przed uroczystością, właściciel sali jak najbardziej mógłby potrącić koszty, które do tej pory poniósł. Koszty te zawsze muszą być jednak rzeczywiste, nie można już w umowie określać, że w przypadku rezygnacji z organizacji przyjęcia właściciel sali ma prawo potrącić określoną procentowo część zaliczki, nie jest bowiem możliwe, aby przy podpisywaniu umowy właściciel mógł przewidzieć, jakie to będą koszty. Poza tym koszty te będą w każdym przypadku inne, dlatego zawsze należy je wyliczyć indywidualnie. Co więcej, jeżeli właściciel sali poniósłby szkodę, mógłby również wystąpić o stosowne odszkodowanie, ale na zasadach ogólnych, nie może w tym celu zatrzymać tak po prostu wpłaconej zaliczki. Sama zaliczka nie pełni bowiem funkcji odszkodowawczej, nie jest karą umowną.

***

Ale z zaliczką wiąże się jeszcze jedna problematyczna kwestia.

Spotykam się czasem z zarzutem, że w zasadzie o co chodzi, przecież strony mogą się w umowie dowolnie dogadać i jeżeli druga strona podpisze taką umowę, w której zastrzeżono że zaliczka jest bezzwrotna to taka umowa wiąże strony i para młoda nie później zgłaszać pretensji i chcieć zwrotu wpłaconej zaliczki.

Tak, to prawda, że obowiązuje w polskim systemie prawnym tzw. zasada swobody umów. W wielkim skrócie polega ona na tym, że strony mogą kształtować treść umowy dowolnie, czyli mogą się umówić na takie zasady, jakie im wzajemnie odpowiadają.

Ale zasada ta nie ma charakteru bezwzględnego. Treść umowy musi być bowiem zgodna z właściwością danego stosunku prawnego, zasadami współżycia społecznego oraz obowiązującymi przepisami prawa.

Żeby niepotrzebnie nie przedłużać nie będę rozwijać wszystkich trzech sformułowań, ale musisz wiedzieć, że w obowiązujących przepisach prawa mamy coś takiego jak niedozwolone klauzule umowne, którymi są:

  • postanowienia umowy zawieranej z konsumentem,
  • nieuzgodnione z nim indywidualnie (czyli umowa została zawarta na wzorcu przedstawionym przez przedsiębiorcę),
  • które kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.

Dlatego, jeżeli takie postanowienie znalazłoby się w umowie pomiędzy przedsiębiorcami, OK, niech jest. Obydwoje są profesjonalistami, jeżeli obydwie strony się na to godzą, niech będzie..

Ale – jeżeli po drugiej stronie mamy konsumenta, sytuacja wcale taka oczywista nie jest. W rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonym przez UOKiK (co oznacza, że postanowienia te zostały uznane za niezgodne z prawem, a co za tym idzie za nieważne) znajduje się co najmniej kilkadziesiąt postanowień uznanych za niedozwolone, które brzmią mniej więc tak: „w takim przypadku wpłacona zaliczka nie podlega zwrotowi„.

Moim zdaniem można co prawda upierać się, że umowy na organizację przyjęć nie sposób uznać za umowę zawieraną na wzorcu. Jeżeli przyszła prawa młoda ma wgląd w tę umowę, może nanosić swoje uwagi i zmiany, a Ty jako restaurator do tych poprawek się odniesiesz, a część zmian nawet zaakceptujesz – a więc niejako negocjujecie treść umowy, taką umowę można uznać za uzgadnianą indywidualnie.

Ale granica jest w tym przypadku bardzo cienka. Różnie bowiem te negocjacje wyglądają. Jeżeli nie są tak transparentne jak napisałam powyżej, para młoda ma w ręce bardzo silny argument, aby jednak wywalczyć zwrot tej bezzwrotnej zaliczki.

Co istotne – oczywistym jest, że negocjacje nie mają prowadzić do tego, aby odebrać restauratorom ochronę prawną i zabezpieczenie, dlatego jeżeli wykreślisz bezzwrotną zaliczkę i nie zastrzeżesz niczego w zamian, działasz tak naprawdę na swoją niekorzyść.

Jeżeli zaś postawisz go przed faktem dokonanym i uznasz, że bezzwrotna zaliczka po prostu ma być albo nie będzie wesela, to z nim tego nie uzgodnisz.

Jak widzisz.. dobrych rozwiązań brak. Bezzwrotna zaliczka jest po prostu zła. Jeżeli nawet wykażesz (przed rzecznikiem praw konsumentów, UOKiK czy nawet przed Sądem), że nie była niedozwolonym postanowieniem umownym i miałeś prawo zastrzec w umowie taką klauzulę, będzie to raczej pyrrusowezwycięstwo , przeliczając je na stracone pieniądze, czas i energię..

A tymczasem kary umowne i zadatki aż się proszą, żeby po nie sięgnąć 🙂

***

Dlatego – zarówno będąc restauratorem, jak i przyszłą parą młodą – zadbaj o to, żeby umowa którą podpisujesz była naprawdę dobra.

Piszę to zwłaszcza do Ciebie jako restauratora, gdyż podpisujesz takich umów tak naprawdę mnóstwo. Stworzenie jednego dobrego wzoru, który w przypadku konkretnych umów będzie podlegał naprawdę niewielkim modyfikacjom, powinno być tak naprawdę podstawą, od której się zaczyna. Ja wiem, że masz jakiś tam wzór, stosujesz go od lat, prawdopodobnie dostałeś go od kolegi po fachu, ściągnąłeś z Internetu albo podesłała Ci go Twoja księgowa (!), być może nie jest idealny, no ale jakichś większych tam wpadek z nim nie było, dlatego niech będzie, po co zmieniać.

A chociażby po to, że bardzo zmieniają się nasi klienci. Są coraz bardziej wymagający, coraz bardziej świadomi swoich praw, a przede wszystkim mają w swoim ręku narzędzie (i nie piszę tu o drodze sądowej), które skutecznie pomoże im ze swoją opinią dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Oczywiście, że piszę o Internecie.

I nie piszę tego jedynie hipotetycznie, gdyż taka sytuacja faktycznie spotkała jednego z moich Klientów. Pracowaliśmy nad innymi projektami, zwracałam co prawdę uwagę, że ten wzór umowy – tak delikatnie mówiąc – jest zły i również nad nim powinniśmy popracować. Niestety trafiałam w próżnię. Aż w jednym sezonie ślubnym znalazło się kilka par, które postanowiły dość rygorystycznie egzekwować swoje prawa i punktować niedoskonałości zawartej umowy. Co gorsza, cała ta sytuacja dość szczegółowo opisana została na jednym z forów internetowych. Informacje tak szybko się rozeszły, że w pewnym momencie przyszłe pary młode zaczęły się wymieniać informacjami o tym, żeby nie rezerwować tam terminu, a pary której już miały podpisane umowy, chciały rozwiązywać wcześniej zawarte umowy. Wtedy do akcji wkroczyli właściciele i w porę opanowali ten pożar, przekonując każdą parę młodą po kolei, żeby nie rezygnowała z organizacji przyjęcia i po kilku miesiącach sytuacja wróciła do normy, jednak wątek na forum istnieje do dziś. I tak, dziś mają już naprawdę porządny wzór umowy.

Ale piszę to też do Ciebie jako osoby szukającej sali, w której zorganizujesz swoje wymarzone wesele. To prawda, często nie masz jakiegoś zasadniczego wpływu na kształt tej umowy bo jest to wzór właściciela sali i jego prawem jest organizować przyjęcia na swoich zasadach (oczywiście w granicach obowiązujących przepisów), ale gruntowne przeczytanie umowy, a w idealnej sytuacji oddanie jej do przeczytania również osobie, która łatwo wychwyci ukryte w niej potencjalne pułapki i Cię przed nimi ostrzeże, pomoże Ci podjąć świadomą decyzję, czy na takich właśnie zasadach chcesz organizować swoje przyjęcie i czy na te ewentualne ryzyka się godzisz.

A miało być dziś krótko.. To chyba niemożliwe w moim przypadku 😉

 

PS. Przy okazji polecam Ci również drugi wpis z serii zaliczkowo-zadatkowych, odnośnie stosowania w praktyce zapisów o zadatku. Jest on zdecydowanie mniej popularny od tego pierwszego, a jestem przekonana, że jest w nim nie mniej istotnych dla Ciebie informacji, jeżeli szukasz wiadomości na temat zadatku.

Wiecie gdzie jest Rypin? A wiecie z czego jest znany?

Już uchylam rąbka tajemnicy 🙂

Rypin. Kilkunastotysięczne miasto powiatowe w województwie kujawsko-pomorskim. Od kilku dni na ustach (prawie) całej Polski, a do tej nagłej sławy bez wątpienia przyczynił się nie kto inny jak tamtejszy Urząd Skarbowy.

Otóż z końcem października, jak już wielu z Was pewnie wie, tenże Urząd Skarbowy rozesłał do par młodych biorących ślub w 2016 roku pismo nazwane wezwaniem, zawierające listę 11 pytań odnośnie organizacji ich ślubu i wesela. Wśród pytań dotyczących filmowców, fotografów oraz dekoratorów, znalazły się także – a jakże! – pytania o salę weselną. Pierwsze 2 pytania brzmiały zatem następująco:

  1. Gdzie i kiedy odbyła się uroczystość weselna? Proszę o wskazanie dokładnej daty, nazwy, adresu wynajętej sali/domu weselnego.
  2. Jaką kwotę zapłacili Państwo za wynajem sali wraz z obsługą uroczystości? Czy otrzymali Państwo potwierdzenie zapłaty?

Młodzi dostali na odpowiedź 7 dni od daty otrzymania pisma.

I zapadła konsternacja.

No bo jak? Czy chodzi o to, żeby sprawdzić skąd Młoda Para miała środki na finansowanie wesela? Czy jednak o sprawdzenie kontrahentów? Jaki jest rygor takiego wezwania? Co się stanie, jeżeli go nie wykonamy?

To, że nie chodzi o sprawdzenie źródeł finansowania wesela przez Młodych, udowodnię Wam poniżej.

Jeżeli natomiast chodzi o rygor samego wezwania i skutki jego niewykonania, widząc to, spojrzałam najpierw na podstawę tego wezwania, wszak każde pismo z Urzędu Skarbowego już w pierwszym zdaniu powinno powoływać odpowiednią podstawę prawną.

Podstawa była i podobno był nią art. 155 Ordynacji podatkowej. Jak pokażę Wam jednak w dalszej części tego wpisu, szczerze mówiąc przeczytawszy wskazany przepis nieco powątpiewałam w to, aby znajdował on zastosowanie właśnie w takich sytuacjach. Zanim jednak przejdę do jego analizy i postaram się napisać Ci, do czego tak naprawdę może wezwać Cię urząd skarbowy i pod jakim rygorem, nie mogę pominąć tego, że szum medialny, wywołany przez to wezwanie, skłonił do wypowiedzenia się na ten temat Izbę Administracji Skarbowej w Bydgoszczy, pod nadzór której podlega Urząd Skarbowy w Rypinie.

Uzyskana odpowiedź jest zaś jak najbardziej uspokajająca. Zdaniem Izby wezwanie to wcale nie jest bowiem wezwaniem, a jedynie prośbą Urzędu Skarbowego o udzielenie konkretnych informacji. Co więcej, osoby które otrzymały takie pismo.. wcale nie muszą na nie odpowiadać, jest to zupełnie dobrowolne działanie.

To trochę tak, jakby Urząd Skarbowy chciał przypomnieć obywatelom, że każdy kto poweźmie informację o możliwym dokonaniu czynu zabronionego powinien zawiadomić właściwe organy. Co do adekwatności, proporcjonalności i formy tego przypomnienia.. pozostawiam to bez komentarza 😉

Ale Izba Skarbowa w Bydgoszczy potwierdza też w tym oświadczeniu wyraźnie, że chodzi właśnie o sprawdzenie podmiotów działających w branży weselnej.

 

Artykuł 155 Ordynacji podatkowej – czyli co może kontrola skarbowa.

Tak na przyszłość chciałabym jednak napisać Ci trochę o tym artykule 155 Ordynacji podatkowej, bo musisz wiedzieć że ten zryw Urzędu Skarbowego w Rypinie wcale nie był pierwszym, a podobne pomysły imały się już Urzędów Skarbowych w Zakopanem i Ostrowcu Świętokrzyskim, jedynie kwestią czasu jest zatem pewnie, aby kolejne urzędy podjęły próbę uzyskania podobnych informacji od nowożeńców. Zresztą zastosowanie tego artykułu może być dużo szersze i jak widać może zależeć tak naprawdę wyłącznie od inwencji urzędników.

Wiem, że może bardziej dotyczy to nawet Par Młodych i nowożeńców aniżeli Ciebie jako restauratora (o obowiązku udzielania wyjaśnień na żądanie podmiotów trzecich, który jak najbardziej dotyczy restauratorów pisałam chociażby we wpisie dotyczącym opłaty ZAIKS), ale wiem też na bloga zagląda także mnóstwo osób z tej drugiej strony, a więc klientów restauracji, którzy zastanawiają się chociażby czy powinni otrzymać zwrot wpłaconej zaliczki lub zadatku.

A i dla Ciebie myślę, że ta wiedza gdzieś, kiedyś może okazać się przydatna.

Rzadko powołuję na blogu konkretne przepisy, gdyż uważam, że od ich interpretacji jest prawnik, zaś dla Ciebie ciekawsza jest sama ta interpretacja niż cytowanie przepisów, ale dziś w drodze wyjątku przytoczę tu wspomniany już art. 155 Ordynacji podatkowej. A w zasadzie tylko jego 1 paragraf, bo to on ma tutaj zasadnicze znaczenie.

Organ podatkowy może wezwać stronę lub inne osoby do złożenia wyjaśnień, zeznań, przedłożenia dokumentów lub dokonania określonej czynności, osobiście lub przez pełnomocnika lub na piśmie, w tym także w formie dokumentu elektronicznego, jeżeli jest to niezbędne dla wyjaśnienia stanu faktycznego lub rozstrzygnięcia sprawy. 

Osoba, która nie zastosuje się do takiego wezwania musi liczyć się z tym, że organ ma prawo prowadzić w tym zakresie egzekucję administracyjną, w celu przymuszenia nakładając chociażby na osobę wzywaną grzywnę.

My wiemy jednak, że Para Młoda stroną żadnego postępowania podatkowego na pewno nie jest. Zwrot wyjaśnienie stanu faktycznego lub rozstrzygnięcie sprawy sugeruje nam zaś, że ten przepis znajduje zastosowanie wyłącznie już w toczącym się postępowaniu podatkowym. Trudno jednak uznać, aby w tej sytuacji toczyło się jakiekolwiek postępowanie podatkowe skoro w wezwaniu nie tylko nie oznaczono żadnej sygnatury toczącego się postępowania, nie wskazano jakiego podmiotu dotyczy, ale wręcz.. wyszczególniono podmioty z co najmniej kilku branż, co do których wzywano do udzielenia informacji i wyjaśnień.

Wydaje się więc, że Urząd Skarbowy w ogóle nie miał prawa na wskazanej podstawie żądać jakichkolwiek, nawet dobrowolnych informacji  od nowożeńców.

Ale, zgodnie z przepisami, art. 155 Ordynacji podatkowej stosuje się także do czynności sprawdzających, które polegają m.in. na sprawdzaniu terminowości oraz poprawności składanych deklaracji podatkowych, w tym ustalaniu stanu faktycznego czy weryfikacji uzyskanych przez podatnika przychodów. Szukamy więc dalej. Czy faktycznie w ramach tychże czynności właściwe wydaje się wzywanie do udzielenia informacji o podmiocie, który nie zostaje wskazany wyraźnie w wezwaniu z Urzędu Skarbowego, co więcej, jeżeli tych podmiotów ma być co najmniej kilka z co najmniej kilku branż, co jednoznacznie wskazuje na to, że żadne postępowanie ani czynności się jeszcze nie toczą?

Moim zdaniem, nie.

W mojej ocenie, jeżeli Urząd Skarbowy chciałby skorzystać z uprawnienia określonego w art. 155 Ordynacji podatkowej, czy to w ramach postępowania podatkowego czy czynności sprawdzających, musi wyraźnie określić w swoim wezwaniu, jakiego konkretnego podmiotu dotyczy wezwanie. Działania Urzędu Skarbowego są bowiem skierowane wobec konkretnego podmiotu, zaś uprawnienie Urzędu Skarbowego z art. 155 Ordynacji podatkowej nie służy temu, aby to Para Młoda ustalała listę osób do kontroli. Jeżeli konkretni  nowożeńcy mają podejrzenia, że podmiot świadczący na ich rzecz usługi działa w szarej strefie, mogą samodzielnie zawiadomić o takim działaniu fiskusa.

Czym innym jest jednak takie zawiadomienie czym innym zaś wykorzystywanie Par Młodych do tego, aby tworzyły swoistą „listę podmiotów do kontroli”.

Słusznie zatem w mojej ocenie, ostatecznie Izba Skarbowa w Bydgoszczy wskazała, że udzielenie na podstawie otrzymanego wezwania jakichkolwiek informacji ma charakter dobrowolny, a w przypadku nieskorzystania przez nowożeńców z tego „uprawnienia” nie mogą oni ponieść jakichkolwiek negatywnych konsekwencji prawnych.

Przepis prawa, na który powołuje się Urząd Skarbowy, a więc artykuł 155 Ordynacji podatkowej nie może bowiem służyć celom, do jakich próbowano go użyć.

No dobrze, ale jeżeli przy następnej takiej akcji fiskusa urzędnicy się w porę nie zreflektują i jednak będą żądali odpowiedzi? Jak powinieneś się zachować? Myślę, że na początek możesz nie robić nic, nie podejmować żadnych działań, a jeżeli wolisz jednak od razu wyjaśnić z fiskusem zakres swoich obowiązków, możesz odpisać im, powołując się m.in. na argumenty, o których piszę powyżej.

 

Akcja Stop szarej strefie

Mimo, iż sama dla siebie, ale także dla Was, przetrzepałam gruntownie ten art. 155 Ordynacji podatkowej, postanowiłam jednak poszperać trochę głębiej.. I tak weszłam na strony poszczególnych Izb Administracji Skarbowej i natrafiłam na komunikat z dnia 25 października 2018 roku informujący o tym, że prowadzone są działania kontrolne w obszarze prawidłowości ewidencjonowania obrotów za pomocą kas fiskalnych, wydawania paragonów i wystawiania faktur, a działania te dotyczą – i tu uwaga – branż szczególnie narażonych na występowanie szarej strefy, czyli – zdaniem skarbówki – budownictwa, mechaniki pojazdowej i … gastronomii.

Podobno – oficjalnie działania te są reakcją na oczekiwania przedsiębiorców, którzy rzetelnie wypełniają swe obowiązki podatkowe i oczekują ze strony Państwa wsparcia zasad uczciwej konkurencji. Cóż.. mam pewne obawy, że skarbówką mogą kierować również inne motywy i pobudki 😉 .., ale w sumie – czy sam powód kontroli jest ważny? Ostatecznie chyba ważniejsze jest to jak się do takiej kontroli przygotować, w końcu sprawdzane jest prawidłowe stosowanie obowiązujących przepisów prawa.

Pamiętaj, że na blogu znajdują się wpisy dotyczące obowiązku posiadania kasy fiskalnej oraz obowiązku wydawania paragonów fiskalnych. Pamiętaj również, że jak informuje komunikat KAS:

  1. Kontrole są prowadzone w sposób ciągły, także poza godzinami uznawanymi za tradycyjne godziny działania urzędów.
  2. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, punkt sprzedaży sprawdzany będzie powtórnie, a jeżeli nieewidencjonowanie obrotów nadal będzie się powtarzało, wobec takiego przedsiębiorcy wyciągane będą konsekwencje prawne.

W dalszej części komunikatu czytamy również, iż urzędy skarbowe kontrolują również te podmioty, u których poziom deklarowanych obrotów jest nieadekwatny do rzeczywistych rozmiarów działalności. Tu jednak potrzebne będzie już wszczęcie kontroli podatkowej, a co najmniej zawiadomienie o zamiarze jej wszczęcia. Dlatego dopóki nic takiego nie miało miejsca, raczej nie znajdujesz się w szczęśliwym kręgu kontrolowanych. Jednocześnie, jak czytamy w komunikacie, kontrole w tym zakresie mają być poprzedzane odpowiednią analizą, która spowoduje, że będą one kierowane wyłącznie wobec tych podmiotów, które działają w szarej strefie, omijając i nie utrudniając prowadzenia działalności gospodarczej uczciwym przedsiębiorcom. Oby 😉

 

Ale, ale.. działania skarbówki to nie tylko kontrola. Urzędnicy prowadzą również akcję informacyjną, w ramach której wysyłane będą do przedsiębiorców listy zwracające uwagę na to, jak ważne jest rzetelne prowadzenie ewidencji podatkowej i nienarażanie się na konsekwencje działania niezgodnego z prawem.

Jeżeli zatem wyjmiesz ze skrzynki list ze skarbówki – spokojnie – to nie kontrola, to skierowana specjalnie do Ciebie informacja 🙂

***

Jak widać dzisiejszy wpis kieruję do Ciebie ku przestrodze, żebyś się nie zdziwił, ale i odpowiednio przygotował. A przede wszystkim abyś prawidłowo stosował przepisy dotyczące kas fiskalnych, wydawania paragonów oraz wystawiania faktur. Na blogu znajdują się już wpisy, podlinkowane wyżej, które Ci w tym pomogą.

A wracając do tematu, od którego zaczęliśmy, abstrahując już od konieczności udzielania odpowiedzi na „wezwanie” urzędu skarbowego, ciekawa jestem, jak częstą praktyką jest obecnie zawieranie umów na organizację wesela ustnie? Wydaje mi się, że jest to margines. Fakt, trafiają do mnie zazwyczaj złe albo nawet bardzo złe umowy, ale jednak pisemne. Mogą one nie regulować wielu kwestii, mogą być niewystarczające dla ochrony Twoich interesów, ale mimo wszystko stanowią dowód tego kto z kim się umawiał, na kiedy, w jakim miejscu i za jakie pieniądze. Te informacje zazwyczaj umowa bowiem zawiera.

Ale mam do Ciebie prośbę, daj mi znać w komentarzu, czy w swojej restauracji zawierasz ustne umowy lub – jeżeli brałaś/brałeś lub będziesz brała/brał dopiero ślub i czeka Cię organizacja wesela, czy w sali weselnej, którą wybraliście obowiązują ustne umowy. Będę Ci bardzo wdzięczna, bo naprawdę jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tym zakresie 🙂

PS. A na koniec, mam dla Was specjalne zaproszenie! Otóż już w najbliższy piątek, 9 listopada, możemy spotkać się, poznać oraz porozmawiać na tematy prawne w gastronomii (i nie tylko) w Krakowie na targach HORECA/GASTROFOOD. Jestem tam na specjalne zaproszenie POSbistro jako jeden z ekspertów branży gastronomicznej. Jeżeli chciałbyś zarezerwować dla siebie mój czas, możesz to zrobić pod tym linkiem. Plany są takie żeby rozmawiać o RODO, regulaminie pracy, zakazie konkurencji i ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa. To jak, z kim widzimy się już w piątek?