Marta Kosecka

adwokat

Prowadzę Kancelarię Adwokacką w Gdyni. Na co dzień doradzam przedsiębiorcom w zakresie szeroko pojętego prawa gospodarczego i handlowego, a także prawa pracy. Posiadam bogate doświadczenie w obsłudze podmiotów gospodarczych.
[Więcej >>>]

Współpraca Wzory i porady

Natchniona pogodą za oknem postanowiłam trochę zmienić temat i napisać post zdecydowanie wiosenny! 🙂

Do tematu, który poruszałam ostatnio, a więc książeczek sanepidowskich, kontroli i konsekwencji braku rozporządzenia Ministra Zdrowia na pewno jeszcze wrócę, bo to temat bardzo ważny. Pokazał mi to także duży odzew z Waszej strony po ostatnim artykule.

Tymczasem przenieśmy się na skąpaną w słońcu starówkę albo nadmorski deptak.

Tak, tak, rzecz będzie o ogródkach letnich właśnie! 🙂

Tematów związanych z ogródkami letnimi – kawiarnianymi czy restauracyjnymi jest bez liku, dlatego z całą pewnością poświęcę im przynajmniej kilka postów, ale zacznijmy od początku, czyli od zezwolenia.

Jeżeli chcesz zająć pod swój ogródek kawałek jezdni czy też chodnika – pamiętaj – wniosek o wydanie zezwolenia należy zawsze złożyć przed zajęciem pasa drogowego, nigdy na odwrót. To niezwykle ważne, bo za takie zajęcie bez posiadania odpowiedniego zezwolenia, zarządca drogi wymierza karę pieniężną w wysokości dziesięciokrotności należnej opłaty.

Sama opłata zaś jest różna w różnych miastach, jednak nie może przekroczyć kwoty 10 zł za metr kwadratowy za jeden dzień użytkowania.

Do kogo zatem należy zgłosić stosowny wniosek?

Najogólniej mówiąc, zezwolenie na zajęcie terenu pod ogródek letni wydaje zarządca terenu, na którym chcemy taki ogródek zlokalizować.

Jeżeli zatem Twój ogródek ma stanąć w pasie drogi publicznej (krajowej, wojewódzkiej, powiatowej lub gminnej), organem właściwym dla wydania decyzji będzie odpowiednio GDDKiA, zarząd województwa, zarząd powiatu oraz wójt, burmistrz, prezydent miasta.

Jest w tym zakresie jeden ważny wyłom – w miastach na prawach powiatu zarządcą wszystkich dróg publicznych, z wyjątkiem dróg krajowych i autostrad, jest prezydent miasta.

Jeżeli więc Twój ogródek ma stanąć przykładowo w Gdańsku, Warszawie, ale też Grudziądzu, Rybniku czy Koninie – wniosek powinieneś złożyć do prezydenta miasta.

Wymagania odnośnie tego, co powinien zawierać wniosek oraz jakie dołączyć do niego załączniki, zawiera stosowne rozporządzenie Rady Ministrów. Nie ma jednak sensu, abym szpikowała Cię tutaj tymi informacjami. Wszystkie urzędy miast oraz gmin, na których strony zajrzałam przygotowując ten artykuł, mają na swoich stronach internetowych opis całej procedury oraz właściwe wnioski do pobrania.

Jeżeli natomiast Twój ogródek ma stanąć poza pasem drogowym, niezależnie od tego czy będą to tereny miejskie czy też tereny prywatne, wymagana będzie zgoda zarządcy bądź właściciela tego terenu.

***

Pamiętaj również o dwóch niezwykle istotnych rzeczach.

Po pierwsze, przepisy dotyczące ochrony zabytków przewidują, że zlokalizowanie ogródka letniego na terenie objętym ochroną konserwatorską wymaga uzyskania uprzedniej zgody właściwego konserwatora zabytków.

Co więcej, dbając o wygląd przestrzeni publicznej, wiele urzędów miast i gmin wymaga również, by składając wniosek o wydanie zezwolenia przedstawić pisemne uzgodnienie odnośnie planowanego wyglądu ogródka letniego, dokonane z odpowiednim działem urzędu miasta czy gminy zajmującym się estetyką w przestrzeni publicznej.

Po drugie, posiadane przez Ciebie zezwolenie na sprzedaż alkoholu powinno obejmować również teren ogródka letniego. Jeżeli więc obecnie posiadasz zezwolenie na sprzedaż alkoholu tylko wewnątrz restauracji lub kawiarni, musisz poszerzyć je o teren przyległego ogródka. Nie oznacza to, że musisz uzyskać nowe, odrębne zezwolenie. Ale powinieneś poinformować o zmianie faktycznej w postaci rozszerzenia sprzedaży także na teren przyległego ogródka letniego.

Ale temat alkoholu to temat rzeka i niedługo z pewnością zostanie mu poświęcony odrębny post.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Zanim przejdę do tematu, chciałabym opowiedzieć Ci krótką historyjkę.

Otóż jadąc dzisiaj rano pociągiem SKM z Gdyni do Wejherowa, usłyszałam jak siedząca naprzeciwko mnie kobieta mówi do telefonu:

„Dzień dobry, ja w sprawie książeczki sanepidowskiej (…)”

Nie mogłam niestety usłyszeć, co odpowiedział głos w słuchawce.

No dobrze, a co powinien odpowiedzieć?

Mimo iż w powszechnej opinii to właśnie posiadanie aktualnej książeczki sanepidowskiej w dalszym ciągu stanowi warunek konieczny do tego, aby móc podjąć pracę w gastronomii, już od stycznia 2012 roku książeczka ta nie jest uznawana za dokument potwierdzający brak przeciwwskazań do pracy z żywnością.

W aktualnym stanie prawnym, dla Ciebie jako nawiązującego współpracę z osobą, która ma pracować z żywnością jedynym wiążącym dokumentem jest bowiem orzeczenie lekarskie o zdolności do wykonywania prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej przez inne osoby.

Czekamy co prawda, już od 2012 (!) roku, na wydanie nowego rozporządzenia Ministra Zdrowia w przedmiocie obowiązkowych badań sanitarno-epidemiologicznych, które między innymi ma określać sposób dokumentowania tych badań, ale jak można się dowiedzieć z wypowiedzi pracowników Ministerstwa Zdrowia, w nowym rozporządzeniu nie jest przewidziany powrót do książeczek sanepidowskich.

Pisząc ten artykuł aż spojrzałam z ciekawości, projekt tego rozporządzenia od 2014 roku wisi na stronach Rządowego Centrum Legislacji.

Kluczową zatem dla Ciebie informacją oraz wskazówką jest to, abyś pisząc ogłoszenie o poszukiwaniu (współ)pracownika pamiętał o tym, że obecnie nie istnieje już wymóg posiadania książeczki sanepidowskiej.

To również na Tobie, jako pracodawcy bądź zlecającym (jeżeli współpracujecie na podstawie umowy cywilnoprawnej), ciąży obowiązek przechowywania orzeczeń lekarskich wydanych dla celów sanitarno-epidemiologicznych. Co ważne, jeżeli praca jest świadczona w innym miejscu niż siedziba pracodawcy, kopie takich orzeczeń powinny znajdować się tam, gdzie faktycznie dane osoby wykonują czynności związane ze stycznością z jedzeniem.

Przykładowo, jeżeli masz siedzibę swojej restauracji na gdańskiej starówce, ale latem otwierasz dodatkowy, sezonowy punkt gastronomiczny nad samym morzem, to tam powinny znajdować się kopie orzeczeń osób, które w tym właśnie punkcie przygotowują jedzenie.

***

Tymczasem w języku potocznym pojęcie książeczki sanepidowskiej ma się bardzo dobrze i stan ten trwał będzie zapewne jeszcze przez kilka ładnych lat..

Ostatecznie jednak, niezależnie od nazewnictwa i tak każdy wie, że tak naprawdę chodzi tutaj o brak przeciwwskazań zdrowotnych do pracy w gastronomii 🙂

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Zabójcze pistacje.

Marta Kosecka25 marca 20172 komentarze

W poście o obowiązku podawania składu potraw wspominałam Ci, że wykaz substancji i alergenów, które powinny być zamieszczone w menu w opisie dania zawierającego dany alergen można znaleźć w załączniku nr II do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1169/2011.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej liście umieszczonych tam 14 alergenów.

Wyliczenie rozpoczynają zboża zawierające gluten (pszenica, orkisz, żyto, jęczmień, owies, a także ich odmiany hybrydowe).

W dalszej kolejności wymienia się skorupiaki, jaja, ryby, orzeszki ziemne (arachidowe), soję, mleko, orzechy (a więc migdały, orzechy laskowe, orzechy włoskie, orzechy nerkowca, orzeszki pekan, orzechy brazylijskie, pistacje/orzechy pistacjowe, orzechy makadamia oraz orzechy Queensland), seler, gorczycę, nasiona sezamu oraz dwutlenek siarki i siarczyny w stężeniach powyżej 10 mg/kg lub 10 mg/l w przeliczeniu na całkowitą zawartość SO2 dla produktów w postaci gotowej bezpośrednio do spożycia lub w postaci przygotowanej do spożycia zgodnie z instrukcjami wytwórców.

Listę zamykają łubin oraz mięczaki.

Dodatkowo, za alergeny uważane są również produkty pochodne wyżej wymienionych składników. Produkty pochodne, a więc produkty powstałe po dalszym przetworzeniu produktów pierwotnych. Przykładowo – produktem pochodnym mleka będzie masło oraz maślanka.

Jeżeli się zastanawiasz, którą nazwę alergennego podać w składzie potraw – czy ma to być gluten czy też konkretne zboże, już Ci odpowiadam – powinna to być nazwa konkretnego zboża.

Co ważne, kluczowe jest tutaj również stosowanie odpowiednich praktyk higienicznych w Twojej kuchni. Pamiętajmy, że mąka strasznie pyli, a grill na którym smażymy rybę musi zostać dokładnie oczyszczony zanim zaczniemy smażyć na nim mięso dla osoby na ryby uczulonej.

PS. Wiesz, że w Polsce najczęściej objawy alergiczne wywoływane są przez białka jaja, mleko, białka pszenicy oraz ryby?

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Witam Cię serdecznie pierwszego dnia wiosny! 🙂

Jeżeli prowadzisz już swoją gastronomię, pewnie słyszałeś o tajemniczo brzmiącej umowie DDD. Jeżeli jesteś dopiero na etapie planów lub otwierania restauracji, również powinieneś dowiedzieć się co oznacza ten enigmatyczny skrót.

Dezynfekcja, czyli zabieg mający na celu zniszczenie mikroorganizmów chorobotwórczych, takich jak bakterie, wirusy czy grzyby.

Dezynsekcja, czyli zwalczanie szkodliwych owadów latających i biegających, przykładowo – karaluchów, pluskiew, komarów.

Deratyzacja, czyli zabiegi mające na celu zwalczanie gryzoni, takich jak myszy i szczury.

Każdy punkt gastronomiczny powinien posiadać procedury określające sposoby monitorowania i zwalczania szkodników wymienione powyżej. Zasady te możesz ustalić i kontrolować sam, możesz zlecić to zadanie Twoim pracownikom.

Nie jest zatem tak, jak można przeczytać na licznych stronach www, zwłaszcza reklamujących usługi w zakresie DDD, że każda gastronomia – mała czy duża, musi mieć podpisaną umowę DDD ze specjalistycznym podmiotem zajmującym się tego typu usługami.

Ale uwaga!!! Mimo iż nie jest to bezwzględnie wymagane, dobrze byłoby co kilka miesięcy skorzystać jednak z usług przedsiębiorstw zajmujących się DDD.

Po pierwsze, będziesz miał pewność, że w Twoim lokalu nie czają się żadne szkodniki.

Po drugie, specjalistyczny podmiot daje Ci gwarancję, że takich szkodników nie będzie, Ty zaś masz podwójną pewność – bo gdyby się jednak pojawiły, możesz kierować swoje zastrzeżenia, do przedsiębiorcy, który udzielił takiej gwarancji.

Po trzecie wreszcie, zaoszczędzi to cenny czas Twój i Twoich pracowników 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Długo zastanawiałam się o czym ma być ten pierwszy post. Mam całą listę pomysłów na kolejne posty, ale na temat tego pierwszego jakoś nie mogłam zdecydować 😉

Po długim namyśle postanowiłam poruszyć temat, który nie tylko nie we wszystkich punktach gastronomicznych znalazł już zastosowanie, ale co którego dość szeroka grupa przedsiębiorców z branży w ogóle nie ma świadomości ciążących na nich obowiązków.

Mam tu na myśli oczywiście obowiązek podawania pełnego składu potraw wraz z wyróżnionymi w nim alergenami.

No dobrze, słysząc o takim obowiązku z pewnością już na wstępie zapytasz, w jaki sposób prawidłowo zrealizować ten obowiązek.

Już Ci odpowiadam! Po pierwsze – informacja o produktach i alergenach musi być udostępniona Gościom w formie pisemnej. Obsługa może oczywiście przy składaniu zamówienia informować o składzie i alergenach, co więcej – zawsze pewnie będzie to mile widziane! 🙂 Ale takie ustne informowanie nie zastąpi pisemnego wykazu.

Co ważne musisz pamiętać, że substancje lub produkty powodujące alergię powinny być wyróżnione na tle reszty wykazu składników – możemy to zrobić za pomocą czcionki, zastosowania innego stylu lub użycia innego koloru tła.

Możesz wprowadzić te informacje bezpośrednio do karty, możesz również przygotować osobną kartę z wykazem alergenów – niemniej zawsze Gość powinien otrzymywać taki wykaz łącznie z menu – nie powinien być zmuszony o jego dopominanie się u obsługi. Modne stało się w kartach menu oznaczanie alergenów za pomocą ikon.

Wykaz substancji lub alergenów stanowi załącznik nr II do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1169/2011. Obejmuje on 14 pozycji – m. in. zboża zawierające gluten, skorupiaki, jaja, ryby orzeszki ziemne oraz migdały, orzechy laskowe, włoskie czy pistacje, a także produkty pochodne tych produktów.

No dobrze, a teraz jedno zdanie o konsekwencjach niezastosowania się do obowiązujących przepisów. Inspekcja handlowa ma bowiem możliwość dokonania kontroli w prowadzonym przez Ciebie punkcie gastronomicznym, a w przypadku dowiedzenia, że nie stosujesz się do nałożonych na Ciebie obowiązków – ukarania Cię karą pieniężną.

Co prawda, kontrolerzy w pierwszym kroku zazwyczaj kończą na upomnieniu, nie nakładając na przedsiębiorcę kary pieniężnej, ale wydaje się, że zastosowanie się do powyższego obowiązku wszystkim wyjdzie na dobre, zarówno tobie Drogi Restauratorze, jak i Twoim Gościom – alergie to plaga naszych czasów. Nie znając dokładnego składu potraw i występujących w nim alergenów naprawdę wielu Gości stoi przed trudnym wyborem zamówienia dania z menu.

Starałam się powyżej zwrócić Twoją uwagę na najważniejsze aspekty obowiązku podawania składu potraw oraz występujących w nim alergenów. Temat ten jest oczywiście o wiele szerszy i zapewne jeszcze wielokrotnie będę na tym blogu do niego wracała! 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl