Mini cukiernia w Twojej domowej kuchni – czy to naprawdę możliwe?

Marta Kosecka06 grudnia 2017Komentarze (1)

Muszę Ci wreszcie głośno przyznać – czas od końca wakacji do końca roku jest najintensywniejszym czasem pracy dla Kancelarii. Nie wiem czy jest to tylko moje subiektywne odczucie czy też może to potwierdzić większa grupa moich Koleżanek i Kolegów, ale od czasu kiedy byłam jeszcze na aplikacji to właśnie jesień sprzyja chęci domknięcia pewnych odkładanych spraw, wniesienia pozwów, które od dawna powinny leżeć już w Sądach, zawierania umów, które czekały na swoją kolej całkiem długi czas.

Po prostu, chyba przed Świętami sprzątamy nie tylko nasze mieszkania, ale także chcemy uprzątnąć jak najwięcej spraw „formalnych” wokół nas. I stąd ten nawał, choć nie myślcie, że to narzekanie, wręcz przeciwnie – każdy kolejny Klient jest źródłem kolejnej satysfakcji, a to jest akurat bardzo miłe i motywujące 🙂

W każdym razie, skoro już się wytłumaczyłam, dlaczego tak mało ostatnio dla Was piszę, już bardziej merytorycznie, chciałabym zająć się dziś bardzo popularnym ostatnio tematem, który może nie jest jeszcze w Polsce dość często praktykowany, a moim zdaniem to duży błąd – bo otwiera furtkę do wejścia na rynek wielu małych wykonawców, którzy nigdy nie będą posiadali kapitału umożliwiającego im otwarcie własnej cukierni. Tymczasem tworząc swoją małą cukiernię w zaciszu własnej kuchni mogą zacząć realizować swoje marzenia!

Korzyści z takiego rozwiązania będą zaś mieli nie tylko sami kucharze – cukiernicy mogący od tej pory w zaciszu własnej kuchni realizować swoje marzenia, ale także restauratorzy oraz klienci detaliczni – to dla nich tak naprawdę otwiera się dużo szerszy rynek, na którym mogą znaleźć wiele różnych nowych dostawców ciast, ciasteczek i tortów, a to zawsze wiąże się z korzyścią dla Klientów.

Wokół nas żyje wiele osób, które przejawiają ponadprzeciętny talent kulinarny, w tym szczególnie skierowany w stronę cukiernictwa właśnie. W chwili obecnej takie osoby mogą zacząć realizować swoje marzenia, stawiając swoje pierwsze profesjonalne kroki w.. swojej własnej kuchni!

Zalet takiego rozwiązania, zwłaszcza jak na początek prowadzenia własnego biznesu, każdy dostrzeże chyba bez liku. Przede wszystkim odpada konieczność wynajmowania czy też kupna lokalu, co znacznie zmniejsza koszty prowadzonej działalności, a te na początku w większości przypadków są jednak dość skrupulatnie liczone.

Po drugie, może być to idealne rozwiązanie dla osób, które przykładowo zamierzają łączyć pracę zawodową z wychowywaniem dziecka bądź opieką nad wnuczkami. Celowo piszę tu o wnuczkach bo wiem, że to rozwiązanie chętnie jest stosowane również przez osoby już dojrzałe, które przez wiele lat piekły fenomenalne ciasta ku uciesze rodziny i znajomych i przez nich zachęcone postanowiły w końcu spróbować swoich sił w zawodowym cukiernictwie.

Stworzenie swojej małej cukierni w domu ma też taką zaletę, iż tak naprawdę można zaoszczędzić sporo czasu, nie stracisz go na dojazdy, stanie w korkach, możesz elastycznie zaplanować swój dzień.

Wiem też, że sporo osób nie zamierza prowadzić działalności na jakąś niewyobrażalnie dużą skalę, dlatego dla takiego mini-rozwiązania, dla zaspokojenia własnych ambicji zawodowych oraz dorobienia sobie, również nie potrzebują „nie wiadomo jakiego zaplecza”.

To co napisałam Wam powyżej, wiele razy opowiadałam również swoim Klientkom, no bo umówmy się i nie będzie w tym cienia dyskryminacji – takie zajęcie to częściej jednak domena Pań niż Panów ;), które pytały mnie czy to w ogóle ma sens, czy jak już otwierać to nie lepiej iść od razu na całość, czy nie lepiej będzie jeżeli jednak zainwestujemy w połączenie zaplecza z cukiernią, wtedy mamy większą szansę na reklamę, unoszące się w powietrzu aromaty na pewno bowiem zachęcą kolejnych Klientów do spróbowania naszych wypieków – z pewnością tak będzie. Jednak dopiero kiedy znasz konkretną indywidualną sytuację – zawodową, finansową oraz osobistą – danej osoby, można ocenić, które rozwiązanie dla takiej osoby będzie po prostu lepsze.

Żeby nie było, że chciałabym wszystko przenieść do domu i jestem przeciwniczką małych, rzemieślniczych cukierni, które łączą ze sobą i kuchnię i sprzedaż i konsumpcję. Absolutnie nie, uważam po prostu, że zastosowanie danego rozwiązania zawsze musi być skrojone na miarę danej sytuacji.

Wracając już tylko do naszej mini-cukierni w warunkach domowych, jest jeden temat, który w rozmowie pojawi się zawsze.. co na to Sanepid?

Magiczne słowo. Naprawdę. Zawsze jak pada słowo Sanepid, w oczach pojawia się co najmniej strach, o ile nie przerażenie 😉 No więc pierwsza bardzo ważna informacja jest taka, że jeżeli spełnisz określone warunki, Sanepid się zgodzi.

Jakie warunki mogą okazać się/ z pewnością okażą się nie do przejścia?

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że zwierzęta domowe – Sanepid nie wyrazi raczej zgody na pieczenie ciast w mieszkaniu, w którym jednym z mieszkańców będzie pies, kot lub inny zwierzak. Raczej nie przejdzie również kuchnia o wysokości mniejszej niż 2,5 m (pamiętaj, że w „normalnych lokalach gastronomicznych” wysokość ta powinna być większa niż 3 m, więc to i tak odstępstwo) albo kuchnia mikroskopijnych rozmiarów – jak to się mówi 2 na 2 czy popularny w nowym budownictwie aneks kuchenny (powinno to być pomieszczenie zamknięte).

Optymalnym rozwiązaniem byłoby zatem otwarcie takiej działalności w domu jednorodzinnym, gdzie z łatwością możemy wydzielić pomieszczenie, zazwyczaj pewnie większych niż w bloku mieszkalnym rozmiarów.

Ale nawet jeżeli dysponujesz tylko mieszkaniem w bloku, nie składaj broni!

Zadzwoń do lokalnego Sanepidu, podpytaj, będziesz wiedziała jakie panuje nastawienie do tego rodzaju działalności, a to bardzo ważne. Panie z Sanepidu mogą tak samo pomóc, jak i uprzykrzyć życie, niestety.

Musisz również założyć działalność gospodarczą oraz dysponować orzeczeniem o braku przeciwwskazań do pracy w gastronomii, bez tego ani rusz. Następnie składasz w Sanepidzie wniosek o rejestrację i zatwierdzenie i czekasz na kontrolę Sanepidu. Jeżeli w wyniku kontroli Sanepid odmówi Ci możliwości rozpoczęcia działalności to również nie oznacza, że sprawa jest już całkowicie przegrana – Sanepid musi bowiem dokładnie opisać w uzasadnieniu dlaczego Ci odmawia, a Ty możesz się od tej decyzji odwoływać.

Jeżeli chodzi o same wymagania, jakie musisz spełnić..

.. są one opisane we wspólnotowym rozporządzeniu w sprawie higieny środków spożywczych, a także na stronie Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

A zatem w szczególności i w miarę potrzeby:

  1. muszą być dostępne odpowiednie urządzenia, aby utrzymać właściwą higienę personelu (włącznie ze sprzętem do higienicznego mycia i suszenia rąk, higienicznymi urządzeniami sanitarnymi i przebieralniami),

  2. powierzchnie w kontakcie z żywności muszą być w dobrym stanie, łatwe do czyszczenia i, w miarę potrzeby, dezynfekcji – będzie to wymagało stosowania gładkich, zmywalnych, odpornych na korozję i nietoksycznych materiałów, chyba że zapewnisz Sanepid, że inne użyte materiały są odpowiednie,

  3. należy zapewnić warunki do czyszczenia i, w miarę potrzeby, dezynfekcji narzędzi do pracy i sprzętu,

  4. należy ustanowić odpowiednie przepisy/zasady, dla środków spożywczych które będą czyszczone, aby dokonywać tego w sposób higieniczny,

  5. należy zapewnić odpowiednią ilość gorącej i/lub zimnej wody pitnej,

  6. należy zapewnić odpowiednie warunki i/lub udogodnienia dla higienicznego składowania i usuwania niebezpiecznych i/lub niejadalnych substancji i odpadów (zarówno płynnych, jak i stałych),

  7. należy zapewnić odpowiednie udogodnienia i/lub warunki dla utrzymywania i monitorowania właściwych warunków termicznych żywności,

  8. środki spożywcze muszą być tak umieszczone, aby unikać, na tyle, na ile jest to rozsądnie praktykowane, ryzyka zanieczyszczenia.

Co zatem oznacza to tak w wolnym tłumaczeniu?

Z pewnością musisz mieć 2 lodówki (jedną dla produktów, z których będziesz piec, drugą dla gotowych produktów), piekarnik, kuchenkę, łatwe do utrzymania w czystości i w odpowiedniej ilości blaty robocze, z pewnością musisz mieć również co najmniej kilka punktów wodnych, szafki kuchenne, które przeznaczone będą wyłącznie dla rzeczy używanych na potrzeby prowadzonej działalności.

A co z HACCP?

W przypadku produkcji na małą skalę, istnieje możliwość zastosowania tzw. elastycznego podejścia do wymagań higienicznych. Zawsze decyduje o tym jednak ocena ryzyka i skala zagrożeń. Pewnym minimum z pewnością będzie jednak posiadanie instrukcji GHP (Dobre Praktyki Higieniczne) i GMP (Dobre Praktyki Produkcyjne), ale ich opisanie zostawimy już sobie na inny wpis..

Pozostaje jeszcze transport.

Kwestię transportu musimy rozważyć z dwóch perspektyw – pierwsza – odbiór gotowych produktów – jest dość prosta. Najlepiej bowiem będzie, jeżeli po gotowy tort lub ciasto Klient przyjedzie sam, zapłaci, odbierze i dostarczy sobie na miejsce. Pozostaje jednak jeszcze kwestia dostarczenia kupionych produktów (zwłaszcza jajek czy śmietany), z których taki tort lub ciasto mają powstać do nas do domu. Tu możliwe do zastosowania są dwa rozwiązania: możesz zamówić wszystko w hurtowni spożywczej albo w supermarkecie, który ma w swojej ofercie dowóz zakupów do domu. Jeżeli jednak mieszkasz w miejscu, w którym takie dowozy są niemożliwe lub po prostu nieopłacalne, możesz spróbować starać się o zatwierdzenie Twojego prywatnego samochodu osobowego jako środka transportu wykorzystywanego w Twojej działalności. Sanepid – oczywiście po spełnieniu dodatkowych przesłanek – może, choć nie musi wyrazić na to zgody.

Mniej więcej tak, w wielkim skrócie, może wyglądać Twoja droga otwarcia własnej produkcji ciast w Twojej domowej kuchni. W wielkim skrócie, gdyż po przeczytaniu tego wpisu z pewnością zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy pozostało jeszcze do omówienia, ale dziś i tak już się rozpisałam aż za bardzo.. W większości przypadków sprawa nie pójdzie pewnie tak gładko, jakby się mogło wydać z samego opisu poszczególnych wymagań. Część Sanepidów próbuje stawiać opór takim nowatorskim rozwiązaniom. Niemniej naprawdę istnieją w Polsce osoby, którym się to udało. Dlaczego zatem nie miałoby się udać również Tobie? 🙂

PS. Pozdrawiam moją Klientkę, która zmobilizowała mnie do dokończenia tego wpisu, który zaczęłam pisać chyba z dwa miesiące temu, a później co rusz pojawiał się nowy, ważniejszy i dostający pierwszeństwo temat. Dopiero telefon z prośbą o poradę, natchnął mnie do tego, żeby wreszcie napisać Wam, a w zasadzie to zachęcić Was do podejmowania śmiałych inicjatyw i tworzenia jak największej liczby miejsc, w których dostępną będą oryginalne, pieczone z pasją, a nie hurtem, pyszne wypieki. No i do spełnienia marzeń oczywiście. Bo to najważniejsze! 🙂

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Samanta Grudzień 6, 2017 o 22:24

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: