Goście w strojach plażowych.

Marta Kosecka27 lipca 2017Komentarze (0)

Tak jak wspominałam Ci w ostatnim poście miałam niedawno możliwość przeprowadzenia w jednej z nadmorskich miejscowości weekendowych obserwacji, jak w praktyce wygląda to, o czym piszę tu dla Ciebie na blogu.

Obiecałam również, że te krótkie, acz intensywne obserwacje zaowocują co najmniej kilkoma wpisami na blogu. Nawiasem mówiąc, w tworzenie bloga zaangażowała się już i rodzina i znajomi. Nikogo już nie dziwi prośba o zbieranie paragonów czy każdorazowe robienie zdjęć menu, co więcej – nawet sami dzwonią, że byli w knajpie i mają „co potrzeba” 🙂

Skoro zatem omówiliśmy już problem nr 1, a więc wydawanie rachunków czy też paragonów kelnerskich zamiast fiskalnych, czas na sytuację nr 2!

A sytuacja jest taka. Każdy z nas może sobie wyobrazić tłumy wczasowiczów wracających z plaży, wygłodniałych i spragnionych. Każdy z nich czyha na jak najszybsze zajęcie stolika i uzupełnienie brakujących płynów oraz napełnienie pustego żołądka. Kto choć raz był nad Bałtykiem, doskonale wie o czym piszę.. Zresztą, nie dotyczy to tylko przysłowiowego Bałtyku, ale wszystkich obleganych turystycznie miejsc w Polsce, ale i na całym świecie.

No dobrze, ale powiesz: OK. Naturalna sprawa. Głodni turyści oblegają nadmorskie restauracje. I co z tego?

W zasadzie nic. Gdyby jednak nie to, że część z nich zapomina, że zeszła już z plaży, a wybrane miejsce na zjedzenie obiadu to nie bar przy wejściu nr 5, w którym jeszcze chwilę temu stało się po zimne się piwo i frytki dla zgłodniałych malców.

Tak, chodzi więc o strój! Odpowiedni strój do restauracji, baru letniego czy jak tam chcemy nazwać wszystkie nadmorskie knajpki. Rzecz jasna, każdy wie, że to nie restauracja w hotelu czterogwiazdkowym, nikt też nie wymaga długich spodnich, koszuli i eleganckiej sukienki dla pań.

Ale wszyscy chyba się zgodzimy z tym, że panowie bez jakichkolwiek koszulek i panie w bikini to nie najlepszy i nie najbardziej apetyczny dodatek do obiadu. Pytanie zatem brzmi, czy Ty jako właściciel restauracji możesz mieć wpływ na to, jakich Gości u siebie przyjmujesz i czy możesz skutecznie walczyć z wszechobecnym roznegliżowaniem w restauracjach, zwłaszcza w miejscach popularnych turystycznie i zwłaszcza latem, kiedy dobitnie sprzyja temu pogoda.

Odpowiedź jest prosta: możesz!

Zgodnie z przepisami, możesz odmówić świadczenia swoich usług z uzasadnionej przyczyny, za którą uznaje się między innymi nieodpowiedni strój gościa.

Możesz zatem odmówić, ale nie możesz karać. Ani Ty, ani wezwana przez Ciebie Policja. Przynajmniej w Polsce. Bo na przykład w Hiszpanii kary za takie przewinienie są powszechne i nikogo już nie dziwią.

I teraz wracamy do mojej wizytacji na polskim Wybrzeżu. Wiele nadmorskich restauracji informuje już przy samych drzwiach, że goście w strojach plażowych nie będą obsługiwani. Inni taką informację zawierają na kartach menu. Obydwa sposoby są dobre. Ważne jest, aby Goście wiedzieli, że w Twojej restauracji obowiązują określone wymogi co do stroju.

Jeżeli tak jest, obsługa ma pełne prawo do tego, aby poprosić Gości o założenie kompletnego stroju, a w przeciwnym wypadku – ma również prawo do odmowy przyjęcia zamówienia.

Na zdjęciu obok, pokazuję przykładowe menu informujące jednocześnie o tym, że goście w strojach plażowych nie będą obsługiwani.

Problem nieco zbyt rozebranych wczasowiczów nie jest zresztą nowy. Pamiętasz jak kilka lat temu walczyły z nim władze Sopotu? W mieście została nawet przeprowadzona kampania informacyjna, tak żeby uświadomić tym mniej świadomym, że po zejściu z plaży właściwym byłoby założenie stroju miejskiego, nie plażowego 🙂

A jak jest u Ciebie w restauracji? Bez problemu obsługujesz Gości niezależnie od ich stroju? Czy też zwracasz uwagę na to, żeby jednak strój w restauracji był nieco inny niż na plaży? Jeżeli tak – w jaki sposób informujesz o tym Gości?

Chętnie poznam Twoje doświadczenia z tym gastronomiczno-modowo-plażowym problemem 🙂

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: