Chwilę mnie tu nie było bo najpierw byłam przez prawie tydzień na Śląsku w służbowych odwiedzinach u kilku moich stałych Klientów, a w następnym tygodniu wspólnie w mężem przemierzaliśmy wzdłuż i wszerz piękną grecką wyspę słońca, Rodos. Gdyby ktoś był ciekawy opisu naszych przygód i wojaży, a także pięknych greckich widoków, zapraszam go na mój profil na Instagramie 🙂

Tymczasem zanim jeszcze zdążyłam wyruszyć z Polski, napisał do mnie jeden z restauratorów działających w branży weselnej, mający wątpliwości co do treści oświadczenia o przyjęciu na siebie przez parę młodą odpowiedzialności za ewentualne zatrucia wywołane przez ciasta, które samodzielnie dostarczają. Pan Artur zastanawiał się jakiej treści oświadczenie mogłoby go maksymalnie zabezpieczyć przed przykrymi konsekwencjami zatrucia pokarmowego.

Odpowiedź, którą uzyskał w ramach porady prawnej była dla niego zaskakująca:

Nieważne jakiej treści oświadczenie podpisze para młoda. Takie oświadczenie i tak nie będzie miało mocy wiążącej. Nie można wyłączyć odpowiedzialności za szkody na osobie. Takie umowne wyłączenie z mocy prawa jest nieważne.

Dokładnie tak właśnie bowiem jest, a wszelkie oświadczenia w tym zakresie mogą pełnić funkcję jedynie odstraszającą, to znaczy mają w taki sposób oddziaływać na drugą stronę, aby była przekonana, iż w wypadku gdy dojdzie do zatrucia nie może ona od nikogo, a zwłaszcza od sali weselnej, jako głównego organizatora, dochodzić żadnych roszczeń.

Jeżeli chcesz przeczytać więcej o zatruciach w restauracji, kliknij w ten link, kiedyś już w tu na blogu poruszaliśmy ten temat.

***

W ogóle powiem Ci, że zawsze zastanawiało mnie to oświadczenie..

Bo przecież, jeżeli para młoda sama dostarcza ciasta, a zatrucie zostanie spowodowane właśnie ciastem, to dlaczego para młoda ma sama brać za to odpowiedzialność, zamiast wystąpić z roszczeniem do cukierni/osoby, która ciasto upiekła?

Przecież odpowiedzialność za zatrucie w takim wypadku powinna spoczywa właśnie na tym, kto ciasto upiekł czy też sprzedał. a więc tak naprawdę takie oświadczenie powinna napisać ta osoba czy też cukiernia, a nie para młoda.. Podpisując takie oświadczenie para młoda tak właściwie powinna zatem oświadczyć, że ciasto zostaje dostarczone na odpowiedzialność cukierni czy też konkretnej osoby, która ciasto upiekła. Po prostu.

Poza tym pamiętajmy, że oprócz pary młodej, roszczenia w związku z zatruciem mogą mieć również goście weselni.. Fakt, iż są jedynie uczestnikami, a nie zamawiającymi nie przesądza bowiem o tym, iż w przypadku gdy staną się ofiarami zatrucia, nie będą mogli dochodzić przykładowo odszkodowania. Kierując się tym oświadczeniem, czy goście mają kierować swoje roszczenia do.. pary młodej (która przecież wzięła odpowiedzialność ze zatrucia)?

Jak sam widzisz, trudno nawet połapać się jaki charakter nadać takiemu oświadczeniu.

Zróbmy szybki test

Żeby Cię jeszcze bardziej przekonać, jak bardzo bez sensu jest to oświadczenie i jak bardzo Cię ono nie zabezpiecza, przeprowadzimy krótki test 🙂

Wyobraźmy sobie zatem ten zły scenariusz – na weselu w Twojej restauracji doszło do zatrucia pokarmowego:

  1. Czy od razu po zatruciu będzie jednak wiadomo, że pochodziło ono akurat od ciast? Nie.
  2. Czy tylko przez sam fakt, że para młoda sama dostarczyła ciasta na wesela i wzięła za to odpowiedzialność oczywistym jest, że nikt nie będzie dochodził skąd pochodziło zatrucie i automatycznie zostanie uznane, że zatrucie pochodziło od ciast? Nie.
  3. Czy jeżeli udowodnisz, że zatrucie pochodziło od ciasta, poniesiesz odpowiedzialność za zatrucie? Nie.

I otóż właśnie to. Jeżeli w przypadku zatrucia udowodnisz, że zatrucie faktycznie pochodziło od ciasta, których nie piekła Twoja restauracja, to i tak skutecznie zwolnisz się odpowiedzialności za takie zatrucie. Bez jakiegokolwiek oświadczenia.

Jak zatem powinieneś poprawnie zabezpieczyć swój interes w umowie na organizację przyjęć? Bo z pewnością jakoś jednak powinieneś się na okoliczność ewentualnego zatrucia zabezpieczyć?

Zadbaj w umowie o swoje interesy!

I teraz pewnie ponownie Cię zaskoczę. Poprawne rozwiązanie tej kwestii w umowie na organizację przyjęć jest tak naprawdę bardzo bliskie takiemu oświadczeniu..

Oczywiście, nie powinniśmy pobierać oświadczenia, od osoby która piekła ciasta. Ale powinniśmy mieć pewność skąd te ciasta czy też tort pochodzą, a więc powinniśmy wymagać.. dowodu zakupu! Bingo! Mając dowód zakupu, wiemy kto będzie odpowiedzialny za zatrucie spowodowane ciastem. I w razie gdy do takiej nieprzyjemnej sytuacji dojdzie i okaże się, że zatrucie spowodowane zostało ciastem, to ten podmiot będzie odpowiedzialny za zatrucie. Bez konieczności składania przez kogokolwiek jakichkolwiek oświadczeń, ta odpowiedzialność wynika z obowiązujących przepisów prawa. Ważne  tylko żeby ustalić kto jest podmiotem odpowiedzialnym za dostarczenie ciast, a w dalszej kolejności również za ewentualne zatrucie.

 

A wypieki domowe?

Zapytasz mnie pewnie również o wypieki domowe. Ciągle piszę bowiem o dowodzie zakupu, a wiadomo, że w przypadku produkcji domowej takiego dokumentu nie uzyskasz. Osobiście, odradzałabym Ci wyrażanie zgody na dostarczanie na przyjęcie ciast produkcji domowej. To jednak Ty jesteś głównym organizatorem przyjęcia i jako podmiot profesjonalny powinieneś zadbać o to, aby całość jedzenia pochodziła z bezpiecznego źródła, a za takie można uznać wyłącznie podmioty legalnie działające na rynku, zgłoszone do Sanepidu.

Zwróć przykładowo uwagę na to, że ciasto z cukierni powinno przyjechać specjalistycznym samochodem, przystosowanym do przewozu żywności. Na pewno zminimalizuje to ryzyko zatrucia. Czy masz pewność czym przyjedzie ciasto wypieku domowego? Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że większość wesel odbywa się jednak latem.

***

Konkluzja w tym wpisie nie będzie oryginalna – pamiętaj o dobrze skonstruowanej umowie!

To w umowie powinieneś określić, jakie  masz wymagania w przypadku samodzielnego dostarczania ciast przez parę młodą – obowiązek przedstawienia dowodu zakupu, obowiązek dostarczenia ciasta samochodem przystosowanym do transportu tego rodzaju żywności, a wreszcie także zawrzeć ustalenia dotyczące samego serwisu takiego ciasta czy czasu, w którym ciasto powinno zostać dostarczone, nierzadko bowiem sale weselne pobierają opłatę za serwowanie ciasta, które nie pochodzi od nich.

W razie co i czego, to właśnie ta umowa (a nie oświadczenie) będzie miała duże znaczenie przy ocenie tego, czy jako główny wykonawca właściwie zabezpieczyłeś swoje interesy i czy uda Ci się zwolnić od odpowiedzialności, przerzucając ją na podmiot, który dostarczył ciasto na wesele.

Jeżeli chcesz zajrzeć również w inne wpisy dotyczące umowy na organizację przyjęć, kliknij w poszczególne linki obok, w zależności czy chcesz przeczytać o komparycji umowy, podwyżce ceny menu weselnego czy zadatku i karach umownych.

Zapis umowny, o którym piszę to więc w zasadzie takie oświadczenie. Tyle że  jest to oświadczenie o pochodzeniu ciast, które zostaną dostarczone na przyjęcie weselne, a nie przejęciu odpowiedzialności za ewentualne zatrucia 😉

Moja rada dodatkowa..

..ważne jest, aby Twoi pracownicy faktycznie odebrali dostarczone ciasto, sprawdzili, w jakich warunkach dojechało, czy nie trzeba w tym zakresie zgłosić jakichś zastrzeżeń, w przypadku ewentualnego zatrucia takie kwestie mogą mieć duże znaczenie.

Mam nadzieję, że tym wpisem nie zniechęciłam Cię do tego, ab y para młoda mogła dostarczać na wesele ciasto z różnych cukierni, według własnego wyboru. Nie taki był mój cel 🙂 Chciałam Cię tylko przestrzec, że mając samo oświadczenie, Twoje interesy nie są zabezpieczone do końca dobrze. Abyś mógł uniknąć zdziwienia, kiedy takie oświadczenie miałoby zostać użyte w praktyce.

A wręcz przeciwnie, powiem Ci, że takie dostarczanie ciast z cukierni spoza Twojej restauracji może mieć pewne plusy. Odpowiedzialność może bowiem wówczas zostać przerzucona na 2 podmioty i w razie ewentualnego zatrucia wcale nie jest oczywiste, co było jego źródłem 😉

 

PS. Jeżeli zastanawiasz się skąd wziął się tytuł tego posta.. zainspirowała mnie jedna z forumowiczek, posługująca się takim właśnie wyrażeniem. Licencji na ciasta. Nie wiem co prawda czy chodziło jej o słynne oświadczenie czy o świadectwo pochodzenia ciast. Ale samo wyrażenie jest chyba dość chwytliwe, więc skwapliwie postanowiłam go wykorzystać 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Jak już pewnie wiesz i jak już zresztą wspominałam na blogu, po długim oczekiwaniu i wielu zapowiedziach, ustawodawcy udało się wreszcie uchwalić nowelizację ustawy o podatku VAT, na mocy której wprowadzono zapisy dotyczące kas fiskalnych online.

Obowiązek wymiany kas fiskalnych, choć póki co przesunięty w czasie, stał się więc faktem i w związku z tym dostaję od Was mnóstwo pytań o zasady obowiązywania tych nowych przepisów. Dlatego postanowiłam dziś odpowiedzieć na najczęściej zadawane przez Was pytania. A dokładnie, na 12 najczęściej zadawanych pytań.

W takim razie zaczynamy i mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu na temat kas fiskalnych będziesz już wiedział wszystko 🙂 Choć na blogu ten temat nie pojawia się pierwszy raz, o planowanych zmianach pisałam już w grudniu, dokładnie w tym wpisie.

1. Od kiedy muszę stosować nowe kasy fiskalne online?

Branża gastronomiczna, a dokładniej:

usługi związane z wyżywieniem, prowadzone w stacjonarnej placówce gastronomicznej, w tym także sezonowo

są w drugiej grupie, która została objęta obowiązkiem wymiany kas fiskalnych na kasy fiskalne online, musisz zatem wymienić swoje kasy fiskalne najpóźniej do dnia 1 lipca 2020 roku.

2. Kiedy wszystkie branże bez wyjątku będą miały obowiązek używania wyłącznie kas fiskalnych online?

Nie ma takiego jednego terminu. Kasy starego typu będą mogły być używane tak długo, dopóki wszystkie egzemplarze w sposób naturalny nie przestaną być używane wskutek ich wyeksploatowania. Ale po dniu 31 sierpnia 2019 roku nie kupisz już kasy fiskalnej z papierowym zapisem kopii, a po dniu 31 grudnia 2022 roku nie uda Ci się już również kupić kasy z elektronicznym zapisem kopii.

Jak więc widzisz, oprócz branż, które objęte zostały obowiązkiem wymiany kas fiskalnych na kasy fiskalne online, w innych branżach wymiana ta będzie następowała sukcesywnie, w miarę wymiany starego sprzętu na nowy.

3. Czy jest szansa, że obowiązek wymiany kas jeszcze przesunie się w czasie?

Jest, jak najbardziej. Uchwalone dopiero co przepisy zawierają aż 2 furtki do przedłużenia terminu obowiązkowej wymiany kasy fiskalnej.

Ale po kolei.

Aby system kas fiskalnych online w ogóle mógł funkcjonować, Szef Krajowej Administracji Skarbowej wprowadzi – będzie prowadził tzw. Centralne Repozytorium Kas. Będzie to system teleinformatyczny, który będzie łączył się z naszymi kasami fiskalnymi online (czy też nasze kasy będą łączyły się z nim) i to właśnie w tym systemie będą gromadzone wszelkie dane odebrane z kas, będzie się odbywała analiza gromadzonych danych i ich kontrola, system ten będzie również przesyłał naszym kasom fiskalnym online polecenia dotyczące ich pracy, a co najważniejsze, system ten będzie pracował praktycznie w czasie rzeczywistym. No właśnie.. będzie. Bo jak się słusznie spodziewasz systemu tego póki co nie ma, a wprowadzanie wszelkich tego typu rozwiązań okazuje się zazwyczaj bardziej skomplikowane i czasochłonne niż wydawało się to na początku. Być może ta sytuacja pokaże nam, że może być inaczej, niemniej jednak ustawodawca przygotował się zawczasu na takie perturbacje i zapisał w nowych przepisach, że z uwagi na niewystarczające możliwości techniczno-organizacyjne przesyłania danych pomiędzy kasami fiskalnymi online a nowo powstającym systemem, terminy obowiązkowe dla wymiany kas mogą ulec przedłużeniu.

Drugą możliwością jest zaś przedłużenie terminu do obowiązkowej wymiany kas fiskalnych dla poszczególnych branż rozporządzeniem samego Ministra Finansów, jak to napisano w nowelizacji:

przy uwzględnieniu specyfiki danej działalności oraz możliwości prowadzenia kontroli celno-skarbowej.

Jak te przepisy będą stosowane w rzeczywistości i czy w ogóle rządzący będą chcieli bądź musieli zastosować przedłużenia terminu obowiązkowej wymiany czas pokaże. Dlatego też trzeba po prostu pilnie śledzić zmiany przepisów w tym zakresie albo bloga, na którym na pewno o wszystkich ewentualnych zmianach niezwłocznie Was poinformuję 😉

4. Jaki cel ma wprowadzenie kas fiskalnych online?

No cóż.. nie zaskoczę Cię zapewne, ale celem wprowadzenia nowych przepisów jest podobno walka z szarą strefą, którą to walkę  urzędy skarbowe toczą od pewnego czasu ze szczególnym zacięciem 😉

Z tego też powodu „wyróżniona” została branża gastronomiczna, która od dłuższego już czasu znajduje się na celowniku służb skarbowych jako branża szczególnie narażona na działanie w szarej strefie. O szarej strefie i gastronomii też już co nieco na blogu pisałam, do wpisu możesz wrócić klikając w ten link.

W mojej skromnej ocenie, ale myślę, że się ze mną zgodzicie, największą bolączką branży gastronomicznej jeżeli chodzi o szarą strefę jest wydawanie paragonów kelnerskich zamiast fiskalnych (o czym możesz przeczytać tu) nie bardzo jednak wiem w jaki sposób kasy fiskalne online mają wyeliminować tę praktykę, bardziej widzę za to w tym działaniu obowiązek poniesienia dodatkowych kosztów przez wielu podatników, zwłaszcza z branż, które jak branżą gastronomiczna objęte są obowiązkową wymianą kas fiskalnych. Ale nie wykluczam, że się mylę i być może jakiś wpływ na zmniejszenie szarej strefy faktycznie te przepisy będą miały. Pożyjemy, zobaczymy, w każdym razie moje nastawienie jak widać co do celu wprowadzania tych przepisów jest nieco sceptyczne 🙂

5. Czy obowiązek wymiany kas fiskalnych na kasy online dotyczy całej branży gastronomicznej bez wyjątku?

Nie, znajdziemy tu jeden wyjątek!

Tak jak pisałam już wyżej, obowiązek wymiany kas fiskalnych na kasy fiskalne online dotyczy restauratorów prowadzących stacjonarne placówki gastronomiczne, nawet jeżeli są to tylko placówki sezonowe. Jest to szczególnie ważne, bo początek lipca, kiedy obowiązek wymiany kas w branży gastronomicznej stanie się faktem przypada na okres, w którym działa wiele placówek sezonowych, zlokalizowanych zwłaszcza w miejscowościach turystycznych. Dlatego też pamiętaj, że obowiązek wymiany kas dotyczy zarówno restauracji działającej na starówce przez cały rok, jak i smażalni ryb w Kołobrzegu, działającej jedynie od 15 czerwca do 15 września 2020 roku.

Ale tak.. miało być o wyjątku..

Choć pewnie kiedy napisałam wyżej o stacjonarnych placówkach gastronomicznych, od razu przyszło Ci na myśl, że są przecież placówki gastronomiczne.. niestacjonarne i że taką popularną formą takich placówek są chociażby.. food trucki, które są niczym innym niż ruchomymi punktami sprzedaży.

Nie wiadomo w sumie czy ustawodawca wyłączył food trucki spod obowiązku wymiany kas celowo czy też nie, być może jest to przeoczenie, które zostanie wkrótce naprawione odpowiednią nowelizacją, póki co jednak z literalnej wykładni przepisów wynika, ze prowadząc food trucka nie masz obowiązku wymiany kasy fiskalnej na kasę fiskalną online począwszy od 1 lipca 2020 roku.

6. Czy można skorzystać z ulgi na zakup kasy fiskalnej online?

Tak, ale powiem Ci więcej, nie dość że z ulgi na zakup kasy fiskalnej będziesz mógł skorzystać kupując po raz pierwszy kasę fiskalną online, kiedy będzie ona dla Ciebie pierwszą kasą fiskalną w prowadzonej działalności gastronomicznej, ale jeżeli znajdujesz się w grupach, na które nałożony został obowiązek wymiany kasy fiskalnej na kasę fiskalną online ustawodawca dopuszcza abyś ponownie skorzystał z takiej ulgi, niezależnie od tego, że kiedyś  już z niej skorzystałeś.

Oczywiście nie zapominajmy, że choć teoretycznie ulga na zakup kasy może wynieść aż 90% ceny jej zakupu, maksymalna kwota ulgi wynosi 700 złotych.. Tak więc znaczna część kosztu zakupu odpowiedniego urządzenia fiskalnego i tak zostaje po Twojej stronie 🙂

7. Czy ulgę na zakup kasy fiskalnej online można stracić?

Tak. Udzieloną Ci ulgę na zakup kasy fiskalnej możesz stracić jeżeli zakończysz prowadzenie działalności w okresie 3 lat od dnia rozpoczęcia ewidencji sprzedaży, ale także w przypadku w którym zaniedbasz przeprowadzenia obowiązkowego przeglądu technicznego. Jeżeli zaś już piszę Ci o przeglądzie technicznym nie mogę nie wspomnieć, iż w przypadku gdy o nim zapomnisz oprócz utraty ulgi grozi Ci także nałożenie kary pieniężnej w wysokości do 300 złotych.

8. Czy rezerwowa kasa fiskalna również musi być kasą fiskalną online?

Niestety tak. Jeżeli masz obowiązek posiadania kasy fiskalnej online, również rezerwowa kasa rejestrująca musi być kasą fiskalną online. Jeżeli planowałeś, że kupisz wyłącznie jedną kasę fiskalną online, a dotychczasowa kasa fiskalna posłuży ci za rezerwową kasę fiskalną musisz niestety zrewidować swoje plany. Z momentem objęcia Cię obowiązkiem posiadania kasy fiskalnej online musisz bowiem posługiwać się wyłącznie takim kasami fiskalnymi, nieważne czy będą to kasy rezerwowe czy też nie.

9. Czy kasa fiskalna online musi być moją własnością?

Nie. To jest akurat zmiana, która została wprowadzona niejako przy okazji zmiany przepisów i to wydaje się, że zmiana potrzebna i wychodząca naprzeciw oczekiwaniom nie tylko restauratorów, ale również wielu innych przedsiębiorców, zwłaszcza działających sezonowo. Otóż od teraz kasa fiskalna nie musi już być Twoją własnością. Możesz wziąć ją używanie na podstawie pisemnej umowy najmu, dzierżawy, leasingu lub innej umowy o podobnym charakterze zawartej z podmiotem, który udostępnia właśnie taką usługę oddania kasy fiskalnej online w czasowe używanie.

10. Czy kasa fiskalna online będzie współpracowała z terminalem płatniczym?

Tak, założenie jest takie, że kasy fiskalne online będą mieć możliwość bezpośredniej współpracy  z terminalem płatniczym, co ma pozwolić na uniknięcie pomyłek w kwotach rejestrowanych na obu urządzeniach.

11. Czy będzie możliwość wystawiania tzw. e-paragonów?

Tak, aż chciałoby się powiedzieć wreszcie. Przypomnę bowiem, że obecnie paragon musi być wydany do rąk konsumenta, ewentualnie jeżeli jest to niemożliwe, przykładowo kiedy spisujesz z Klientami protokół po zakończeniu imprezy okolicznościowej, masz to następnie wszystko policzyć, dać Klientom znać, a oni mają wpłacić odpowiednią sumę na Twój rachunek bankowy, powinieneś taki paragon fiskalny.. wysłać Klientowi pocztą. Najlepiej poleconym oczywiście 😉

Przesłanie paragonu fiskalnego mailem, niestety uważa się, choć moim zdaniem niesłusznie, za nieprawidłową praktykę. Dlatego mam nadzieję, zakładam, że możliwość generowania e-paragonów pozwoli wreszcie na znormalizowanie tej praktyki, choć wiem też, że branży gastronomicznej problem ten dotyczy w stopniu marginalnym, ale z drugiej strony podany powyżej przykład organizacji  imprez zamkniętych i dostarczania takiego paragonu jest z Waszej strony dość częstym pytaniem praktycznym o prawidłowość postępowania z takim paragonem.

Podsumowując, tak kasy fiskalne online generowały będą, oprócz normalnych drukowanych paragonów fiskalnych, również e-paragony.

12. Co tak naprawdę dla mnie jako restauratora zmieniają te nowe przepisy?

Tak naprawdę, to niewiele. Oczywiście oprócz obowiązku wymiany kasy fiskalnej oraz rezerwowej kasy fiskalnej. Twoja codzienna ewidencja sprzedaży będzie bowiem przebiegała w taki sam sposób jak dotychczas, a zatem: jako restaurator masz obowiązek  zewidencjonowania dokonywanej sprzedaży na kasie fiskalnej i wydania Klientowi drukowanego paragonu fiskalnego.

Inne zalety wprowadzenia kas fiskalnych online, jak automatyczne pobieranie aktualizacji czy też automatyczne przesyłanie danych do urzędów skarbowych i innych instytucji są raczej wyjściem na przeciw aktualnej technice aniżeli przełomem w używaniu kas fiskalnych. Co zaś do innych celów wprowadzenia tych – chyba jednak nie rewolucyjnych – zmian, tak jak pisałam wyżej.. musimy uzbroić się w cierpliwość i chwilę poczekać.

Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu zniknęła większość Twoich wątpliwości dotycząca kas fiskalnych onlinie. To teraz czekamy co się będzie działo dalej. Zwłaszcza w temacie systemu teleinformatycznego 😉

 

PS. Jeżeli chcesz przeczytać więcej o ogólnych zasadach używania kas fiskalnych w gastronomii, co więcej – poczytać na temat najczęstszych mitów pojawiających się w tym temacie, zachęcam Ci do przeczytania wpisu, który udało mi się umieścić na blogu jeszcze w ubiegłym roku (znajdziesz go klikając w ten link).

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Mamy już maj, a więc sezon weselny w pełni się rozkręca i tak potrwa sobie aż do końca października.. choć jak sami mi mówicie, obecnie często ten sezon trwa właściwie nie tylko przez cały tydzień – choć ja ze Śląska, wesela we wtorek czy środę wcale, a wcale mnie nie dziwią 😉 , ale i przez cały rok..

W każdym razie, postanowiłam wrócić dzisiaj do tematów weselnych, albo szerzej tematów związanych z umową o organizację przyjęć okolicznościowych oraz ewentualnymi skutkami jej niewykonania przez którąś ze stron umowy.

Jeżeli chodzi o samą umowę, na blogu jest już kilka wpisów dotyczących tematów weselnych jak wpisy dotyczące, podwyższenia ceny menu weselnego, opłaty dla ZAIKS, podatku VAT, zatruć pokarmowych czy klauzuli RODO w takiej umowie.

Są też wpisy o różnicach pomiędzy zaliczką a zadatkiem, wpis pokazujący Wam na przykładach co się może stać z wpłaconym zadatkiem oraz wpis o słynnej już bezzwrotnej zaliczce.

Do wszystkich tych wpisów możesz się szybko przenieść klikając w aktywne linki powyżej. A ja chyba powoli zacznę robić spis treści wpisów, bo coraz więcej tego do polecenia 😉

Najpierw jednak chciałabym Ci dziś napisać krótko o tym, czy możesz w umowie jednocześnie zastrzec na rzecz jednej stron przepadek zadatku, jak i obowiązek zapłaty kary umownej.

Inspiracją do powstania tego wpisu była historia Małgosi i Sylwka, którzy mieli zarezerwowany termin przyjęcia weselnego na wrzesień tego roku, jednak na początku marca Sylwek miał wypadek samochodowy, z którego wyszedł nieco pokiereszowany. Dwie złamane nogi, konieczność operacji kręgosłupa, złamana ręka.. Słowem – cała rodzina łącznie z nim cieszy się, że nadal żyje.

Kiedy opadł pierwszy szok, ale też i pierwsza radość z tego, że mimo wszystko skończyło się jednak szczęśliwie, Małgosia i Sylwek przypomnieli sobie, że powinni formalnie odwołać swój ślub i wesele, po rozmowie z lekarzami wiedzieli bowiem, że do września Sylwek nie stanie na własnych nogach, po operacji, ściągnięciu gipsu, czeka go jeszcze długotrwała rehabilitacja i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wesele z w pełni zdrowym Panem Młodym powinni planować najwcześniej na wiosnę przyszłego roku.

Dlatego też Małgosia napisała do restauracji, z którą mieli podpisaną umowę na organizację przyjęcia maila, w którym przeprosiła za kłopoty, ale równocześnie poinformowała, że są zmuszeni odwołać ślub i wyjaśniała powody rezygnacji ze ślubu i wesela.

Małgosia i Sylwek liczyli się oczywiście z tym, że wpłacony przez nich zadatek przepadnie bezpowrotnie (choć to nie do końca przesądzone, postaram się o tym napisać już niedługo na blogu),  jednak prawdziwe zdziwienie przyszło dopiero wraz z mailem zwrotnym od właścicieli sali weselnej.

Powołując się na zapisy umowy, żądali oni bowiem wpłaty tytułem kary umownej kwoty wynoszącej 60% wynagrodzenia umownego. Oczywiście, wpłacony zadatek również miał przepaść na ich rzecz.

Wtedy Małgosia i Sylwek, siedząc na szpitalnym korytarzu, otworzyli umowę i znaleźli w niej taki zapis:

W przypadku odstąpienia od umowy przez Zleceniodawcę w terminie 180 dni przed planowanym terminem przyjęcia, Zleceniodawca zapłaci na rzecz Zleceniobiorcy karę umowną w wysokości 60% wartości ustalonego wynagrodzenia umownego. Do wysokości kary umownej nie wlicza się kwota wpłaconego zadatku.

W pierwszym momencie pomyśleli zatem, no dobrze. Podpisaliśmy, nie skonsultowaliśmy treści umowy z prawnikiem, trudno. Ale czym dłużej o tym myśleli, tym bardziej nieprawdopodobne wydawało się im, że właściciele  mogą od nich pobrać w takiej sytuacji aż.. 80% wartości umowy.

Dokładnie 80% – 60% miała bowiem stanowić kara umowna, cała umowa opiewała na kwotę 10.000 złotych, a wpłacony zadatek to 2.000 złotych, czyli 20% wartości umowy. Wszystko razem doprowadziło do sytuacji, w której Małgosia i Sylwek wpłaciliby na rzecz właścicieli sali aż 8.000 złotych z umówionych 10.000.., a właściciele sali nie ponieśliby absolutnie żadnych kosztów organizacji przyjęcia.

Dlatego też Młodzi postanowili wreszcie zasięgnąć porady prawnika.

Jak myślisz, jakie miałam dla nich wiadomości i rady?

Zadatek i kara umowna – roszczenia alternatywne.

Po pierwsze, jako właściciel sali weselnej nie możesz jednocześnie zatrzymać wpłaconego zadatku i żądać zapłaty kary umownej zastrzeżonej na wypadek niewykonania umowy. To prawda, przysługują Ci dwa uprawnienia, ale możesz wybrać tylko jedno z nich.

Zarówno zadatek, jak i kara umowna to dwa różne instrumenty prawne, ale oba o charakterze odszkodowawczym i one nie powinny się dublować.

Co więcej, do niedawna sądy przyjmowały, że zastrzeżenie w umowie zadatku w ogóle wyklucza możliwość wysuwania dalszych roszczeń odszkodowawczych. Na szczęście od tego poglądu obecnie odstąpiono, niemniej jednak w dalszym ciąg nie możesz dochodzić zapłaty z tych dwóch różnych tytułów.

Dlatego ja osobiście nie jestem fanką zadatku i po stokroć wolę zwrotną zaliczkę wzmocnioną obowiązkiem zapłaty kary umownej, o czym zresztą niejednokrotnie już Wam pisałam.

Konstruując umowę powinieneś zatem dobrze przemyśleć wszystkie za i przeciw wprowadzenia do umowy zadatku lub kary umownej, w tym zwłaszcza ich potencjalną wysokość czy możliwość miarkowania.

Musimy bowiem pamiętać jeszcze o jednym – ani kary umowne, ani zadatek ani odszkodowanie nie służą naszemu wzbogaceniu. Jak sama nazwa wskazuje mają one walor odszkodowawczy, a więc mają wyrównać Twoją stratę, którą poniesiesz wskutek niewykonania umowy.

Możliwość miarkowania kar umownych

Nie bez powodu w umowach, w którym zastrzegamy kary umowne powinniśmy dopisywać, że:

zastrzeżenie kary umownej nie pozbawia stron (czy tez strony) możliwości dochodzenia odszkodowania uzupełniającego, do pełnej wysokości poniesionej szkody

Bo tak jak już pisałam odszkodowanie nie służy wzbogaceniu, ale naprawieniu poniesionej szkody. A jeżeli strony się w umowie nieco zagalopują i zastrzeżone kary umowne są rażąco wygórowane, w momencie w którym dojdzie do sprawy w Sądzie, Sąd może miarkować zastrzeżone kary umowne.

Miarkować, czyli odpowiednio obniżyć.

Czy opłaca się zatem zastrzegać rażąco wygórowane kary umowne? Zważywszy na fakt, że mogą one zostać obniżone przez Sąd, a do tego przegrany będzie musiał ponieść koszty sprawy sądowej, chyba nie.

I tu mam pytanie do Ciebie. Kary umowne za niewykonanie umowy na jakim % poziomie w stosunku do wysokości wynagrodzenia umownego wydają Ci się adekwatne? Jestem ciekawa zarówno opinii restauratorów, jak i przyszłych Par Młodych. Ja swoją koncepcję już mam, ale póki co nie będę Wam zdradzać 🙂

Może dodam jeszcze jedno, pamiętaj, że kara umowna może być zastrzeżona w kilku wariantach, warto rozbudować zapisy o karze umownej, tak by faktycznie dawały Ci one pewność, że przysługują Ci określone roszczenia i że te roszczenia obronią się nawet na wypadek sprawy sądowej.

Jak widać możliwości jest mnóstwo. Grunt, żeby wszystkie tworzyły spójną koncepcję.

*

Jakie rady miałam zatem dla Małgosi i Sylwka?

Po pierwsze, nie można jednocześnie dochodzić zadatku i kary umownej. Po drugie, jeżeli kary umowne są rażąco wygórowane, a sprawa skończy się w Sądzie, Sąd może znacząco obniżyć żądaną przez właścicieli sali kwotę.

Ale ten medal wyjątkowo ma także trzecią stronę.. a mianowicie.. czy niewykonanie tej umowy w ogóle nastąpiło w wyniku okoliczności zawinionych przez Małgosię, a właściwie to Sylwka? Ale o tym napiszę Ci już w kolejnym wpisie.. 😉

I gdybyś chciał mi napisać, że ten wpis jest skierowany bardziej do Par Młodych, aniżeli Was restauratorów to wcale a wcale się z Tobą nie zgodzę! Bo to Ty jako restaurator stracisz na tym, że umowa została źle skonstruowana. To Ty jako restaurator masz już od początku przewagę nad Klientem (proszę, żeby Pary Młode się nie oburzały, bo taka jest niestety prawda) i możesz zaproponować zapisy umowne, które należycie będą chroniły Twój interes i wcale nie muszą jednocześnie wyrządzać krzywdy Parze Młodej. Nie chodzi jednak o to, aby naszpikować umowę maksymalnie karami i dodatkowymi opłatami, ale by zrobić to tak, by z tych zapisów móc potem skorzystać. Prawa zapisane wyłącznie na papierze to będzie niestety pyrrusowe zwycięstwo 😉

 

PS. Jeżeli o umowach mowa, zachęcam Cię również do zapoznania się z wpisem dotyczącym konstruowania komparycji czy też główki umowy, najprościej mówiąc – opisy stron umowy. Niestety często już na tym etapie umowy pojawia się błąd, który może znacznie utrudnić późniejsze dochodzenie swoich roszczeń przez strony umowy. Do wpisu możesz powrócić, klikając w link.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Wpis o Państwowej Inspekcji Handlowej (dalej będę się posługiwać również skrótem PIH żeby było krócej) był oczywiście na liście tematów must have do poruszenia na blogu już od bardzo dawna. Jak się jednak domyślasz, ciągle coś go wyprzedzało 🙂

Ale kilka wydarzeń z ostatnich tygodni przekonało mnie jednak, że nie powinnam dłużej czekać, bo to jednak dla Ciebie jako restauratora temat bardzo ważny.

A było tak.

Jakiś czas temu na jednym z forów gastronomicznych pojawiła się informacja, że „PIH grasuje w Sopocie„. Kilka dni później w trakcie spotkania, moi Klienci ze zdziwieniem pytali mnie jednak, czego ten PIH mógłby od nich właściwie chcieć i czym oni się w zasadzie zajmują.

Kilka dni temu zaś, rozmawiając z osobą która również branży gastronomicznej doradza, podczas rozmowy o tym, na jakie kwestie należałoby Was uczulić moja rozmówczyni powiedziała do mnie:

Wie Pani, że restauratorzy nie wiedzą za bardzo, że może ich kontrolować PIH? Kiedy rozmawiałam z jednym z nich oświadczył, mi że przecież nie prowadzi spożywczaka, w związku z tym żaden PIH nie musi go w ogóle interesować.

A dosłownie kilka dni później na blogu pojawił się komentarz Pani Kseni, która napisała, że właśnie dostali od PIH karę za to, że menu ich restauracji nie zawierało składu dań oraz wykazu alergenów, w zamian za to znajdowała się tam informacja, że wszelkie informacje dostępne są u obsługi. Na marginesie, odnosiłam się do kwestii udostępniania tych informacji w jednym z pierwszych wpisów na blogu, do którego możesz wrócić klikając tu. Swoją drogą, już tam, w tym niemal pierwszym wpisie na blogu wspominam o PIH..

Sam więc widzisz, że chyba jednak rola PIH w kontekście działalności restauracji, a przede wszystkim odpowiedź na pytanie czy PIH może kontrolować restauracje, a jeżeli tak, to w jakim zakresie, są ważne i nie mogą już dłużej czekać na swoją kolej, tylko wymagają odniesienia się do nich tu i teraz 🙂

Tak więc teraz napiszę to oficjalnie – PIH ma prawo kontrolować restaurację. Tak jak i bar, pub, kawiarnię, fast-food i tym podobne. Kropka.

 

Co może kontrolować PIH?

Po pierwsze, legalność  i rzetelność działania przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą, po drugie – produkty znajdujące się w obrocie handlowym lub przeznaczone do wprowadzenia do takiego obrotu, w zakresie oznakowania i zafałszowań oraz same usługi.

Jak więc widzisz, katalog ten jest całkowicie otwarty i ogranicza go w zasadzie tylko kreatywność urzędników PIH, powoduje to również, że zakres ten jest ciągle zmienny i dynamiczny, zmienia się tak jak zmieniają się przepisy prawa, ale również usługi świadczone przez restauratorów (praktyki są przecież zmienne, od jednych odchodzimy, inne wprowadzamy, być może do jeszcze innych wracamy) oraz różne „mody na obowiązywanie i kontrolowanie” pewnych zachowań restauratorów. Sam doskonale przecież wiesz, że są przepisy, które obowiązują latami i nikt nie sprawdza w jaki sposób są one stosowane, a nagle za sprawą jakiejś akcji kontrolnej  wszyscy zaczynają kontrolować stosowanie danego przepisu czy praktyki.

Wiesz już, ze PIH ma w zasadzie nieograniczone możliwości kontroli. Ale gdybyśmy mieli wymienić najbardziej popularne kierunki kontroli, na pewno musimy wskazać na:

  1. kontrolę menu – czy w restauracji jest wywieszony cennik/zapewniona jest odpowiednia liczba menu, czy w menu podane są gramatury i skład potraw oraz podany jest wykaz alergenów,
  2. jakość potraw – kontrolowanie czy wbrew zapewnieniom nie używamy zamienników, czy szynka i ser, które powodują, iż cena pizzy jest odpowiednio wysoka, są faktycznie tak dobrej jakości jak zapewniamy w menu, czy nie stosujemy tańszych zamienników ryb, mięsa czy soków (nektar to nie sok),
  3. wagę potraw – czy wartości określone w menu są faktycznie podawane na talerzu, w tym sprawdzanie legalizacji wag,
  4. skład diet – kontrolą mogą być objęte również popularne ostatnio cateringi pudełkowe, kontrolerzy mogą sprawdzić czy oferowana dieta bezglutenowa albo wysokobiałkowa jest nią w rzeczywistości,
  5. kontrolę kuchni – wykorzystywanie przeterminowanych produktów, złe przechowywanie produktów – trzymanie niewłaściwie zapakowanych produktów w lodówkach, czystość w kuchni – czystość podłóg oraz urządzeń wykorzystywanych w kuchni,
  6. obowiązki informacyjne – czy informujesz Klientów o tym, że nie sprzedajesz alkoholu osobom nieletnim i nietrzeźwym? Czy informujesz o zakazie palenia?
  7. paragony fiskalne i prawidłowo wydawana reszta,
  8. kontrolę dokumentów, obowiązujących procedur, sprawdzanie dokumentów związanych z zatrudnieniem, orzeczeń do celów sanitarno-epidemiologicznych czy posiadanych zezwoleń na sprzedaż alkoholu,
  9. kontrolę udostępniania toalet Gościom i nie-Gościom restauracji – pamiętacie, pisałam Wam ostatnio o obowiązkach fiskalnych związanych z odpłatnym udostępnianiem toalet.

Zresztą, pisałam Ci już o większości z kwestii, które mogą podlegać kontroli. Wystarczy, że klikniesz w aktywne linki powyżej, a przeniesiesz się do właściwego artykułu na blogu.

Inspekcja handlowa może nawet wylegitymować Twoich pracowników. Tak więc tak jak pisałam.. gdyby ktoś kazał mi skrótowo powiedzieć, co może kontrolować PIH, bez wahania odpowiedziałabym, że.. WSZYSTKO.

 

W jaki sposób mogą rozpoczynać się kontrole PIH?

Są dwa rodzaje kontroli PIH – planowane (które odbywają się zgodnie z ustalonym planem kontroli) i nieplanowane (które są podejmowane, jak pisze w ustawie, kiedy wymaga tego interes konsumentów). W praktyce takie niezapowiedziane kontrole mają miejsce bardzo często i dotyczą m.in. kontroli przeterminowanych produktów, posiadania przez pracowników orzeczeń do celów sanitarno-epidemiologicznych, wagi potraw czy wydawania paragonów fiskalnych.

W takim przypadku najczęściej, inspektorzy dokonują tzw. zakupu kontrolnego, czyli po prostu coś zamawiają, a następnie obserwują i kontrolują, w jaki sposób wypełniane są w Twojej restauracji poszczególne obowiązki prawne.

Do kontroli możesz być wytypowany losowo, na skutek donosu, złej opinii wśród Klientów – tak kontrole zdarzają się w miejscach, o których się mówi że „chyba dawno nie było tu żadnej kontroli„, kontroli możesz spodziewać się również wtedy, kiedy poprzednia kontrola wykazała spore nieprawidłowości.

Co do zasady, kontrola powinna odbyć się w obecności właściciela, osoby przez niego upoważnionej bądź pracownika zastanego w Twojej restauracji, ale tak naprawdę kontroler może również przeprowadzić kontrolę w obecności kogoś, kogo powoła na świadka. Pamiętaj! Kontroler zawsze powinien okazać swoje upoważnienie do przeprowadzenia kontroli i legitymację służbową.

Ważne!

Kontrolerzy nie są co prawda w stanie sprawdzić wszystkiego gołym okiem, ale mogą pobrać próbki poszczególnych produktów do dalszego badania.

 

Co PIH może nam zrobić?

Po zakończeni kontroli kontrolerzy sporządzą protokół, do którego w ciągu 7 dni możesz wnieść swoje zastrzeżenia. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, Inspekcja Handlowa może także skierować do Ciebie zastrzeżenia pokontrolne, wyznaczając Ci jednocześnie termin do naprawienia stwierdzonych uchybień. Jeżeli ich nie usuniesz, może zostać wymierzona Ci kara grzywny.

Z wymierzeniem Ci kary grzywny może również wiązać się utrudnianie przez Ciebie kontroli PIH. m.in. poprzez utrudnianie dostępu do dokumentacji.

 

Oprócz opisanych powyżej wykroczeń, Inspekcja handlowa może również ukarać Cię administracyjnymi karami pieniężnymi – mandatem – za poszczególne, wykryte nieprawidłowości, które przewidziane są w przepisach, które ustanawiają dane obowiązki. Nie ma oczywiście sensu, abym wypisywała tu widełki poszczególnych mandatów, ale tytułem przykładu napiszę Ci jedynie, że za naruszenie obowiązków dotyczących uwidaczniania cen kara pieniężna może wynieść do 20.000 złotych, a w przypadku powtarzających się naruszeń, nawet 40.000 złotych.

A jeżeli nie zgadzam się z PIH?

Jeżeli uważasz, że PIH nie ma racji i niesłusznie nałożyła na Ciebie karę, oczywiście możesz się odwołać. To dopiero pierwsza instancja, to jeszcze nie koniec świata 🙂

*

Odpowiadając na Twoje wątpliwości, tak, jak też mam w dużej mierze wrażenie, że kompetencje PIH pokrywają się z kompetencjami innych organów uprawnionych do kontrolowania restauracji, jak np. Sanepidu – w zakresie kontroli czystości kuchni czy urzędów skarbowych – w zakresie wypełniania obowiązków fiskalnych, co powoduje zdecydowaną nadmiarowość kontroli. Niestety jednak.. dopóki wszystkie te instytucje istnieją i mają prawo nas kontrolować.. nie mamy innego wyjścia jak tylko poddawać się takim kontrolom. Choć tak naprawdę.. nieprawidłowości, które te kontrole ujawniają, nigdy nie powinny się w restauracjach pojawić. I to nie ze względu na PIH, Sanepid czy US, tylko ze względu jakość serwowanych przez nas dań oraz poziom obsługi naszych Gości.

 

Czy PIH wykrywa wiele nieprawidłowości?

Niestety tak. Zdarzają się im nawet kontrole, gdzie w ciągu kilku dni wykrywają nieprawidłowości w aż 80% kontrolowanych lokali. A dotyczy to zwłaszcza restauracji, smażalni czy barów położonych w miejscowościach nadmorskich. To właśnie tam często próżno szukać w menu wydrukowanych na trzykrotnie złożonej w poprzek kartce A4 gramatury potraw, składu potraw czy wykazu alergenów. Tam, gdzie feta okazuje się często serem sałatkowym (pamiętaj że nazwa „feta” jest chroniona i jeżeli w składzie menu jest feta to powinna być tylko i wyłącznie prawdziwa feta!), ilość frytek na talerzu przerasta nawet naszych najwytrwalszych małych Gości, a dorsz z nocnego połowu jest nim niestety tylko z nazwy w menu (o dorszach z nocnego połowu też już pisałam na blogu, a dokładnie pisałam o tym tu). Choć czasem z kontroli PIH wynika, że i te ekskluzywne restauracje okazują się nie być w rzeczywistości aż tak ekskluzywne. Była kiedyś kontrola, w trakcie której skontrolowano 12 takich ekskluzywnych restauracji. I w każdej z nich znaleziono (sporo) nieprawidłowości.

Musisz też wiedzieć, że PIH często uaktywnia się latem. Sezon wakacyjny to dla nich prawdziwy raj. Dlatego nawet pod tym względem to dobrze, że ten wpis pojawia się właśnie teraz, kiedy za sprawą majówki powoli w gastronomii rozpoczynamy już wysoki sezon. Jeżeli masz zatem w swoje gastronomii jeszcze kilka rzeczy do poprawki, najwyższy czas się tym zająć! 🙂

 

PS. Czy po wnikliwym przeczytaniu wpisu masz wrażenie, że większość rzeczy, do których może się przyczepić PIH może tak naprawdę stać się również podstawą reklamacji naszych Gości? Bo ja tak. Choć PIH może więcej, bo widzi jeszcze to, czego Goście nie widzą, czyli kuchni. W każdym razie, niezależnie czy swoje zastrzeżenia zgłasza niezadowolony Gość czy kontroler PIH.. zakres zgłaszanych nieprawidłowości w zasadzie jest ten sam, dlatego już na sam koniec zachęcam Cię do zapoznania się także z wpisem na temat reklamacji w restauracji. Wystarczy, że klikniesz w link.

PS nr 2. Już zupełnie na koniec! Udanej majówki! To w końcu prawdziwe eldorado dla naszej branży. Niech Klienci dopisują, zamawiają dużo i mało się czepiają. I niech omijają Cię wszelkie kontrole. Choć akurat Ty nie masz się pewnie czego bać 😉

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl

Toaleta w restauracji. Obalamy mity.

Marta Kosecka11 kwietnia 20198 komentarzy

Jak już wywnioskowałeś z tytułu, wracamy dziś do jednego z ulubionych cyklów wpisów Czytelników bloga. Zajmiemy się zatem mitami na temat.. dostępności toalet w restauracji. A uwierz mi jest ich naprawdę sporo. Nie jestem nawet pewna, czy wszystkie uda mi się dziś wymienić i opisać. Kiedy toaleta musi być obowiązkowo w restauracji? Ile toalet musimy zapewnić Gościom? Czy toalety koedukacyjne są OK? Czy pracownicy mogą korzystać z tych samych toalet co Goście? Czy wreszcie toalety mogą być odpłatne? Czy mogą być odpłatne tylko dla osób z zewnątrz, a dla Gości muszą być udostępnione nieodpłatnie? A może w ogóle nie mogą być odpłatne?

Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie. A uwierz mi.. fora i grupy internetowe jeżeli chodzi o toalety w restauracjach dosłownie się gotują.. Zresztą nie tylko fora.. rozliczne strony internetowe „dedykowane gastronomii” też zawierają wiele ciekawych teorii na ten temat, niekoniecznie idących w parze z obowiązującymi przepisami. Choć tu akurat to ja się gotuję! Jeżeli bowiem zamierzam profesjonalnie doradzać.. naprawdę wypadałoby chociaż zapoznać się z obowiązującymi przepisami 😉

Generalnie jednak rzecz ujmując.. każdy, absolutnie każdy ma w tym temacie swoje zdanie, którego absolutnie nie zamierza zmienić. No… moja racja jest w końcu najmojsza 😉

Tak więc.. Moi Mili..

Twierdzenie nr 1

Nie musisz mieć toalety dla klientów, jeśli masz lokal mały lub nie sprzedajesz alkoholu

NIEPRAWDA,  NIEPRAWDA,  i jeszcze raz NIEPRAWDA. Toaletę dla Gości musisz udostępnić w każdym przypadku! Zawsze. Nawet jednemu, pojedynczemu Gościowi. Nieważne czy sprzedajesz alkohol czy też nie, nie ma to w tym przypadku jakiegokolwiek znaczenia. W ogóle nie mam pojęcia, skąd wziął się ten mit o tym, że żeby sprzedawać alkohol musisz mieć toaletę dla Gości. W każdym razie ustawa o wychowaniu wychowaniu w trzeźwości tego nie reguluje, zezwolenie na sprzedaż alkoholu również nie 😉

Toalety dla Gości nie musisz udostępnić tylko wówczas, gdy sprzedajesz wyłącznie jedzenie na wynos. Pamiętaj jednak, że w sytuacji kiedy rozstawiasz w lokalu stoliki, to wyraźny sygnał dla Gości żeby usiąść i skonsumować zakupione jedzenie, a w takiej sytuacji.. musisz mieć toaletę dla Gości..

Jeżeli masz mały lokal i ze względu na powierzchnię może w nim przebywać maksymalnie 10 osób, może być to toaleta koedukacyjna. W innym przypadku, musisz mieć osobną toaletę dla kobiet i osobną dla mężczyzn i to w następującej proporcji: jedna miska ustępowa na 20 kobiet i jedna miska ustępowa oraz jeden pisuar na 30 mężczyzn.

Masz lokal dwupoziomowy? Jeżeli na jednym piętrze przebywa nie więcej niż 10 osób, toaleta może znajdować się na najbliższej, wyższej lub niższej, kondygnacji.  Choć tu, mówiąc szczerze, Sanepid patrzy dość przychylnym okiem. Rzadko zdarzają się 2 toalety na 2 piętrach w jednej restauracji, rzadko też się zdarza, żeby sala była przystosowana dla.. 10 Gości 🙂

 

Twierdzenie nr 2

Pracownik nie  może korzystać z toalety ogólnodostępnej bo może przenieś w ten sposób jakieś bakterie

NIEPRAWDA. Wiem, że są Sanepidy, które próbują się upierać, że pracownicy nie mogą korzystać ze wspólnej toalety razem z Gośćmi. Ale nie wynika to z jakiegokolwiek przepisu prawa, nie ma przepisu zabraniającego, aby pracownicy korzystali z tej samej toalety co nasi Goście.

W przypadku kiedy na taki Sanepid trafisz.. idziemy na wojnę albo się dostosowujemy, jak zawsze ocena „co się nam bardziej opłaca”, będzie zależała od konkretnej sytuacji i wielu czynników, które się będą składały na taką ocenę, nie da się tego ocenić z góry.

Dla pracowników na pewno wygodniejszym rozwiązaniem będzie toaleta osobna, jednak duże znaczenie będzie miała w takim wypadku również wielkość lokalu, tworzenie w przypadku kawiarni, w której znajdują się 3 stoliki i łącznie 6 krzeseł oddzielnej toalety często będzie się po prostu mijało z celem.

Jeżeli zaś chodzi o przenoszenie bakterii.. a po pracy nie mogą ich przenieść, korzystając z toalety w każdym innym dowolnym miejscu? Lub nawet nie korzystają akurat z toalety, ale w inny sposób? Co więcej.. zakładam, że po skorzystaniu z toalety, każdy pracownik wie, w jaki sposób ma zadbać o higienę i nieważne w takim przypadku czy korzysta z toalety ogólnodostępnej czy przeznaczonej tylko dla pracowników.

 

Twierdzenie nr 3

Toaleta dla pracowników może znajdować się poza restauracją

NIE do końca PRAWDA. Pomieszczenia sanitarne dla pracowników powinny znajdować się w budynku, w którym odbywa się praca albo w budynku połączonym łącznikiem z tym budynkiem, co do zasady nie dalej niż 75 m od stanowiska pracy. Ale tak, w przypadku niektórych małych lokali Sanepid zgadza się, aby pracownicy korzystali z toalety usytuowanej w sąsiednim lokalu, na podstawie zawartej z tym lokalem umowy, choć musisz w tym wypadku pamiętać, że jeżeli chcesz serwować jedzenie na miejscu i tak musisz zapewnić toaletę Gościom, więc co z tego, że nie będziesz jej musiał urządzać z myślą o pracownikach?

Oczywiście, jeżeli prowadzona przez Ciebie restauracja mieści się w centrum handlowym lub stanowi część innego większego obiektu użyteczności publicznej (jak przykładowo dworzec), zarówno pracownicy, jak i Klienci mogą korzystać z toalet, które znajdują się w strefie wspólnej dla całego takiego obiektu. I tu m.in. chodzi o tę magiczną odległość 75 metrów od stanowiska pracy.

 

Twierdzenie nr 4

W restauracjach o powierzchni powyżej 100 m² musimy zainstalować w toalecie przewijak

NIEPRAWDA. W budynkach restauracji o takiej powierzchni musimy bowiem urządzić tzw. pokój matki i dziecka (choć powinniśmy w zasadzie mówić pokój rodzica i dziecka, wszak tatusiowie też z takich pokojów korzystają razem ze swoimi pociechami). Jest to co prawda wymóg jeszcze całkiem świeży, bo wszedł w życie dopiero w sierpniu ubiegłego roku, ale .. jest to pomieszczenie przeznaczone nie tylko do przewijania dzieci, ale także ich.. karmienia 🙂 Dlatego, to nie powinna być toaleta, ale inne, wydzielone pomieszczenie, wyposażone co prawda w umywalkę, ale jednak nie toaleta.. Spotkałam się z poglądem, że dlatego warto  urządzać toaletę dla niepełnosprawnych, bo przecież chyłkiem, za jednym zamachem, tworzymy sobie dwa udogodnienia  w jednym pomieszczeniu, co jest oczywistą nieprawdą..

 

Twierdzenie nr 5

Lokale do 100 m² obowiązują mniejsze wymogi i obostrzenia.

NIEPRAWDA. To znaczy może tak być, ale wówczas wynika to wyłącznie z praktyki danego Sanepidu. To prawda, przepisy zawierają pewne wyłączenia dla budynków użyteczności publicznej, jakim na potrzeby analizowania tych przepisów są lokale gastronomiczne, ale te wyłączenia dotyczą tylko obsługi bankowej, handlu lub usług, a zgodnie z definicją budynku użyteczności publicznej, gastronomia nie stanowi usług, ale osobną kategorię. Definicja wymienia po kolei: „obsługa bankowa, handel, gastronomia, usługi”, a wśród wyłączeń pominięta została tylko gastronomia. W mojej ocenie, świadomie 😉

 

Twierdzenie nr 6

Toalety w restauracji powinny znajdować się za przedsionkiem.

PRAWDA. Faktycznie, co do zasady, zarówno toaleta dla pracowników, jak i dla Gości powinny znajdować się dopiero za przedsionkiem, w którym instalujemy samą umywalkę, zapewniamy również mydło, ręczniki papierowe bądź suszarkę. Pamiętaj, że toaleta to strefa brudna, a my znajdujemy się w restauracji, gdzie niezwykle ważne jest oddzielenie od takiej strefy zarówno produkcji, jak i konsumpcji. Pewnym wyjątkiem jest w tej sytuacji toaleta dla niepełnosprawnych, gdzie wymogu tego można uniknąć.

Inne wymogi dotyczące wyglądu toalet to m.in.: ściany do wysokości 2,5 metra, a do wysokości co najmniej 2 metrów powinny mieć powierzchnie zmywalne i odporne na działanie wilgoci, drzwi powinny otwierać się na zewnątrz, zaś posadzka powinna być zmywalna, nienasiąkliwa i nieśliska.

 

Twierdzenie nr 7

Szczegóły dotyczące toalety w danym lokalu wyznacza Sanepid.

(NIE)PRAWDA. Szczegóły dotyczące toalety w danym lokalu wyznaczają obowiązujące przepisy prawa. Kropka. Choć to prawda, są różne Sanepidy i z różnym rygoryzmem podchodzą do przepisów, i tak w jednym Sanepidzie można czasem można wynegocjować pewne ustępstwa od obowiązujących przepisów, w innym będą się ściśle ich trzymać, a w jeszcze innym będą nawet próbowali stać ponad przepisami. Dlatego jeżeli masz jakiś problem związany z zapewnieniem odpowiedniej ilości toalet albo masz problem chociażby z zapewnieniem przedsionka albo innych wymagań, zawsze warto z Sanepidem się konsultować, a już najlepiej w ogóle dobrze z nimi żyć. Choć wszyscy wiemy, że czasem się nie da 😉 Jednak w sytuacjach spornych pamiętaj, że to nie Sanepid decyduje o tym, ile i jakiego typu toalet musi być w Twoim lokalu. Czasem warto z Sanepidem powalczyć. I tak, da się to zrobić, czasem po prostu nie warto tracić energii..

***

Pamiętaj też, że przepisy bywają zmienne. Tak jak w przypadku pokoju dla matki z dzieckiem, niektóre wymogi są dodawane, inne uchylane. Zazwyczaj jednak (i tak jest też w tym przypadku), jeżeli prowadzisz już działającą restaurację, możesz w dalszym ciągu prowadzić ją w oparciu o zasady stare, tak długo jak długo nie będziesz prowadził jakiegoś poważnego remontu lub przebudowy. Inaczej, kiedy dopiero jesteś na etapie projektowania swojej restauracji, wtedy musisz uwzględniać wszystkie aktualnie obowiązujące normy, a czasem warto również wybiec o krok naprzód.

Pisząc to mam na myśli toalety dla niepełnosprawnych. Mimo, iż przepisy nie wskazują jednoznacznie, iż co najmniej jedna z toalet w restauracji powinna być przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo (i z tego co wie również Sanepidy nie upierają się przy takim wymogu), jeżeli masz taką możliwość tworząc dopiero restaurację od podstaw albo istotne ją zmieniając, warto pomyśleć o stworzeniu takiej przestrzeni. Wymogi, które musisz spełnić w tym wypadku (takie jak m.in. zapewnienie odpowiedniej przestrzeni manewrowej dla wózka inwalidzkiego, stosowanie drzwi bez progów czy zainstalowanie odpowiednio przystosowanej miski ustępowej, umywali i uchwytów ułatwiających korzystanie z tych urządzeń) są bowiem niewielkie w porównaniu do korzyści, jakie może przynieść takie rozwiązanie, zwłaszcza dla Twoich Gości 🙂

Już na sam koniec, bo nie mogę o tym nie wspomnieć.. co z pobieraniem opłat za korzystanie z toalety? Zarówno od osób z zewnątrz, jak i od naszych Gości? Tak naprawdę to Twoja wola. Prawo tego nie reguluje, choć wydaje się, że pobieranie opłat od Gości jest wątpliwe co najmniej marketingowo 😉 Prawo reguluje za to coś innego.. a mianowicie.. podatki! Jeżeli za korzystanie z toalety pobierasz opłaty.. świadczysz usługi, a osoba korzystająca z toalety może Cię poprosić o paragon fiskalny. I powiem więcej – będzie miała rację. Tak wiem, że zaraz część z Was powie mi, że to przesada bo Państwo wyciąga ręce po 2 złote opłaty za toaletę. Niby tak.. ale jak z tej toalety skorzysta 200 osób dziennie przez 30 dni w miesiącu.. pamiętaj zawsze o skali 😉 Zwłaszcza, że kilka skarbówek wpadło już na pomysł przeprowadzenia tego typu kontroli.

Dziwicie mi się więc, że czytając:

Toaleta dla Klientów lokalu gastronomicznego wymagana jest bezwzględnie wtedy, kiedy w lokalu sprzedawany jest alkohol. W takim przypadku należy posiadać co najmniej 1 toaletę na około 20 Gości.

dosłownie gotuję się od środka? 😉

Mam nadzieję, że nie. I mam nadzieję, że ten dzisiejszy, jak zwykle długi wpis 😉 pomoże Ci uporządkować trochę Twoją wiedzę na temat toalet w branży gastronomicznej 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 507 025 782e-mail: kontakt@adwokatkosecka.pl